Jak co roku w pierwszą sobotę stycznia odbywa się Gala Mistrzów Sportu. Tak ja co roku jeżdżę na galę, aby reprezentować Kamila, odbierać za niego nagrody ... W tym roku nie mogło być inaczej. Chociaż już za 2 tygodnie miałam mieć termin porodu, postanowiłam pojechać wraz z Agnieszką. Kamil od samego początku odradzał mi ten pomysł, ale wiedział, że jestem strasznie uparta i jak postawię sobie jakiś cel, to nigdy z niego nie zrezygnuję. Tak było i tym razem.
A więc nadeszła sobota - 2 stycznia. Od samego rana byłam pochłonięta przygotowaniami do mojego wyjazdu do Warszawy. Rano przyjechał do domu Bronisław, aby zając się dziećmi, choć go o to nie prosiłam, ponieważ wcześniej "wynajęłam" sobie moją mamę.
Akurat zjawili się jednocześnie pod domem.
- O! -powiedziała moja mama - Pan też tutaj?
- Kasia nie dzwoniła, aby zając się dziećmi i stwierdziłem, że może jest zbyt przejęta przygotowaniami , więc przyjechałem - odpowiedział jej
- W tym roku telefon wykonała do mnie - uśmiechnęła się moja mama
- To ja nie będę przeszkadzał - powiedział
- Ależ pan nie przeszkadza, zawsze to lepiej , gdy jest się we dwoje. Trójka dzieci, jakoś miło spędzimy czas
Widziałam, że moja mama i Bronisław jakoś inaczej czuli się w swoim towarzystwie. Nie wiedziałam, co się pomiędzy nimi stało, że tak się zmienili. Zazwyczaj moja mama nie spoglądała w jego stronę, przy rodzinnych uroczystościach, bo stwierdzała, że Bronisław jest typem samotnika i nie chciała "zaburzać jego rytmu". Wiem, moja mama ma różne fantazję i jedną z nich udowodniła właśnie tym stwierdzeniem.
Rodzice zajmowali się więc dziećmi na parterze, a ja z trudem weszłam na górę, aby się przygotować. Zajęło mi to ponad dwie godziny, ale gdy zeszłam na dół, moja mama aż się popłakała.
- Córeczko... Wyglądasz ślicznie - przytuliła mnie
- Mamo, czemu płaczesz?
- Uświadomiłam sobie, że mam prześliczną córkę.... Jesteś prawdziwą kobietą... Prawdziwą kobietą, żoną i matką..
Stanęłam przed lustrem w przedpokoju i przejrzałam się z każdej ze stron.
Suknia wyglądała naprawdę bajkowo. Te lekko góralskie wręcz motywy sprawiały, że wyglądałam jak pół góralka, bo inaczej tego stwierdzić nie mogłam. Włosy również miałam upięte, delikatny makijaż. Suknia podkreślała moje ciążowe krągłości, jednak była ona szeroka i nie było widać, że za dwa tygodnie mam już rozwiązanie. Wyglądałam jak na siódmy miesiąc i cieszyłam się z tego, ponieważ w gazetach plotkarskich roiło by się od różnych komentarzy na temat, że 2 tygodnie przed terminem chodzę na bale i tego typu sprawy.
A wyglądałam tak:
Upięcie z warkoczem sprawiało, że odmłodniałam. Popatrzyłam na swoją twarz. Chyba nie wyglądałam na kobietę, która już skończy w maju 30 lat... Już 30 lat.... Pomyślałam... Kobiety w tym wieku dopiero wychodzą za mąż, albo szukają partnerów.... Rodzą pierwsze dziecko, albo skupiają się na karierze... Ja w tym wieku miałam zostać mamą po raz czwarty z najstarszym - dziesięcioletnim synem na czele.
Wróciłam się do salonu. Poprosiłam moją mamę, aby zrobiła mi zdjęcie z dzieciakami.
- Mamo, wyglądasz jak księżniczka - powiedziała do mnie Wiktoria
- Naprawdę?
- Tak, jesteś moją królową - powiedziała córka
Po zdjęciu z dziećmi Piotruś zrobił mi zdjęcie z moją mamą. Oparłam głowę o jej bark.
- Tak bardzo cię kocham, mamo - powiedziałam
Po chwili do domu zapukała Agnieszka.
- Pójdę otworzyć! - powiedział Piotruś
Agnieszka stanęła w drzwiach w miętowej sukni.
- Dziewczyny - powiedziała moja mama - Ale wy cudownie wyglądacie
Zrobiłam sobie jeszcze przed wyjściem selfie z Agnieszką, które ona wstawiła na swoje instastory z dopiskiem
"W-wo nadchodzimy!"
Spojrzałam się na Agnieszkę i wyjęłam z szafki torebeczkę prezentową, a w niej czekoladę i perfumy. Złożyłam Agnieszce życzenia urodzinowe, a gdy tylko Wiktoria usłyszała, wszyscy zaśpiewaliśmy jej "sto lat"
- Naprawdę wam dziękuję - powiedziała do nas wzruszona
Pojechałyśmy zatem do Warszawy
- To twoja mama tak z panem Bronisławem razem będą pilnować dzieci? - uśmiechnęła się Agnieszka
- W sensie ja zadzwoniłam po moją mamę, bo nie chciałam ciągle go wykorzystywać, a on sam przyjechał, bo myślał, że jestem tak pochłonięta przygotowaniami i ciążą, że zapomniałam
- Taki teść to skarb - powiedziała do mnie
- Wiem
- Ale widzisz, jak on na twoją mamę patrzył?
- Kto? Bronisław?
- Tak, a kto?
- Nie gadaj nawet takich bzdur
- No jak to mam nie mówić, sama widziałam...
- Agnieszka... Ja wiem, że moja mama powinna sobie kogoś znaleźć, ale od śmierci taty minęło 9 lat... Minie niedługo 9 lat... Ani to długo, ani to krótko... A teściowa? 7 stycznia miną dopiero 3 lata od jej śmierci...
- Ale może to już ten czas?
- Sama nie wiem, ale nie wyobrażam sobie ich razem.
- Dlaczego nie?
- Wiesz, w końcu to moja mama... Dalej mam przed oczami ją i mojego tatę, jak bawią się świetnie razem, tańczą, albo jak się całowali wieczorami... Bronisław zawsze będzie mi przypominał Krystynę, która robiła wszystko, aby z nami się nie spotykał. Można powiedzieć, że trzymała go na swojej niewidzialnej smyczy...
- Ale co możesz mieć przeciwko temu, gdyby się w sobie zakochali?
- Zakochać? W tym wieku?
- A dlaczego nie?
- Moja mama skończy w tym roku 51 lat.
- A Bronisław?
- 58 lat.
- No to 7 lat, to wcale nie tak dużo.
- Pomiędzy moimi rodzicami był rok, pomiędzy rodzicami Kamila były 3 lata różnicy.
- A pomiędzy moimi 5 lat - powiedziała - I wiesz co? Miłość nie wybiera. Wiek to tylko liczba. Ile jest par, pomiędzy którymi jest ponad 15 lat różnicy, kiedy to mężczyzna jest starszy od kobiety, a kiedy kobieta od mężczyzny?
- Ale też powinna być jakaś granica.
- Jaka granica? Kasia miłość to piękne uczucie...
- Wiem...
- Więc wiek nie ma znaczenia. Nic nie ma znaczenia, jeśli chodzi o miłość.
- Dla niektórych ma... - westchnęłam
- Kasia... Ja wiem, jak było pomiędzy tobą a Kamilem. Sama nie chcesz się przed sobą przyznać, że bałaś się być żoną skoczka narciarskiego. Ty po prostu się tego bałaś, bo uważałaś się za zwykłą dziewczynę ze wsi, która zakochała się do szaleństwa w starszym o dwa lata, przystojnym skoczku narciarskim i do tego strasznie sławnym i bardzo bogatym... Bałaś się właśnie tego.
- Właśnie...
Po 19:00 byłyśmy na miejscu. Zapozowałyśmy na ściance i weszłyśmy na salę.
- To już jest takie monotonne - skomentowałam
- Co?
- Co rok tutaj jestem
- I będziesz przez te wszystkie lata, zanim Kamil nie skończy kariery
- Łatwo ci mówić
- No przecież tak będzie.
Najpierw wręczono statuetkę "najlepsza drużyna", "najlepszy trener", "najpiękniejsze wydarzenie sportowe roku", "złota statuetka"
Przyszedł więc czas na rozdanie nagród dla 10 najlepszych sportowców.
- 5 miejsce przypada dla... Macieja Kota!
Agnieszka wyszła zatem na środek, aby odebrać nagrodę. Powiedziała kilka słów.
- Maciek.... Kochamy Cię - powiedziała na koniec, po czym dotknęła ręką swojego brzucha i dała wszystkim do wiadomości, że jest w ciąży.
Chyba właśnie ten moment powinien dostać statuetkę "najpiękniejszego wydarzenie sportowe roku"
- 2 miejsce i statuetkę otrzymuje.... Kamil Stoch!
Wstałam więc z miejsca i udałam się, aby odebrać statuetkę.
- Statuetkę w imieniu Kamila odbierze małżonka - Katarzyna Witkowska-Stoch
Odebrałam zatem statuetkę z rąk Czesława Langa.
- Dobry wieczór, państwu! - powiedziałam - W tym roku ja tylko krótko, albo aż krótko - uśmiechnęłam się - Chciałabym w imieniu Kamila podziękować wszystkim, którzy oddali na niego swój głos. Nawet nie wiecie, jacy jesteśmy wam wdzięczni. Od kilku lat Kamil prawie nie schodzi z czołowej "10". Chciałabym także podziękować trenerom, całemu sztabowi szkoleniowemu i kolegom z drużyny. To też wasza zasługa. Na koniec chciałabym pozdrowić nasze wspaniałe dzieci Piotrusia, Wiktorię i Karolka , którzy pewnie oglądają mnie w domu, a także dzieci i młodzież z naszego klubu sportowego KS TEAM i moją mamę - uśmiechnęłam się do kamery.
Gdy zeszłam ze sceny usiadłam na swoim miejscu, a po gali wraz z Agnieszką wyszłyśmy z sali. Poprosiłyśmy jedną z osób, aby zrobiła nam wspólne zdjęcie ze statuetkami. Następnie ja zrobiłam zdjęcie Adze, a ona mi. Wybrałam jedno z moich zdjęć i wysłałam do Kamila. Po kilku minutach wstawił je na swojego instagrama z dopiskiem
"Tymczasem w Polsce..."
Wróciłyśmy do Zakopanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
A więc nadeszła sobota - 2 stycznia. Od samego rana byłam pochłonięta przygotowaniami do mojego wyjazdu do Warszawy. Rano przyjechał do domu Bronisław, aby zając się dziećmi, choć go o to nie prosiłam, ponieważ wcześniej "wynajęłam" sobie moją mamę.
Akurat zjawili się jednocześnie pod domem.
- O! -powiedziała moja mama - Pan też tutaj?
- Kasia nie dzwoniła, aby zając się dziećmi i stwierdziłem, że może jest zbyt przejęta przygotowaniami , więc przyjechałem - odpowiedział jej
- W tym roku telefon wykonała do mnie - uśmiechnęła się moja mama
- To ja nie będę przeszkadzał - powiedział
- Ależ pan nie przeszkadza, zawsze to lepiej , gdy jest się we dwoje. Trójka dzieci, jakoś miło spędzimy czas
Widziałam, że moja mama i Bronisław jakoś inaczej czuli się w swoim towarzystwie. Nie wiedziałam, co się pomiędzy nimi stało, że tak się zmienili. Zazwyczaj moja mama nie spoglądała w jego stronę, przy rodzinnych uroczystościach, bo stwierdzała, że Bronisław jest typem samotnika i nie chciała "zaburzać jego rytmu". Wiem, moja mama ma różne fantazję i jedną z nich udowodniła właśnie tym stwierdzeniem.
Rodzice zajmowali się więc dziećmi na parterze, a ja z trudem weszłam na górę, aby się przygotować. Zajęło mi to ponad dwie godziny, ale gdy zeszłam na dół, moja mama aż się popłakała.
- Córeczko... Wyglądasz ślicznie - przytuliła mnie
- Mamo, czemu płaczesz?
- Uświadomiłam sobie, że mam prześliczną córkę.... Jesteś prawdziwą kobietą... Prawdziwą kobietą, żoną i matką..
Stanęłam przed lustrem w przedpokoju i przejrzałam się z każdej ze stron.
Suknia wyglądała naprawdę bajkowo. Te lekko góralskie wręcz motywy sprawiały, że wyglądałam jak pół góralka, bo inaczej tego stwierdzić nie mogłam. Włosy również miałam upięte, delikatny makijaż. Suknia podkreślała moje ciążowe krągłości, jednak była ona szeroka i nie było widać, że za dwa tygodnie mam już rozwiązanie. Wyglądałam jak na siódmy miesiąc i cieszyłam się z tego, ponieważ w gazetach plotkarskich roiło by się od różnych komentarzy na temat, że 2 tygodnie przed terminem chodzę na bale i tego typu sprawy.
A wyglądałam tak:
Upięcie z warkoczem sprawiało, że odmłodniałam. Popatrzyłam na swoją twarz. Chyba nie wyglądałam na kobietę, która już skończy w maju 30 lat... Już 30 lat.... Pomyślałam... Kobiety w tym wieku dopiero wychodzą za mąż, albo szukają partnerów.... Rodzą pierwsze dziecko, albo skupiają się na karierze... Ja w tym wieku miałam zostać mamą po raz czwarty z najstarszym - dziesięcioletnim synem na czele.
Wróciłam się do salonu. Poprosiłam moją mamę, aby zrobiła mi zdjęcie z dzieciakami.
- Mamo, wyglądasz jak księżniczka - powiedziała do mnie Wiktoria
- Naprawdę?
- Tak, jesteś moją królową - powiedziała córka
Po zdjęciu z dziećmi Piotruś zrobił mi zdjęcie z moją mamą. Oparłam głowę o jej bark.
- Tak bardzo cię kocham, mamo - powiedziałam
Po chwili do domu zapukała Agnieszka.
- Pójdę otworzyć! - powiedział Piotruś
Agnieszka stanęła w drzwiach w miętowej sukni.
- Dziewczyny - powiedziała moja mama - Ale wy cudownie wyglądacie
Zrobiłam sobie jeszcze przed wyjściem selfie z Agnieszką, które ona wstawiła na swoje instastory z dopiskiem
"W-wo nadchodzimy!"
Spojrzałam się na Agnieszkę i wyjęłam z szafki torebeczkę prezentową, a w niej czekoladę i perfumy. Złożyłam Agnieszce życzenia urodzinowe, a gdy tylko Wiktoria usłyszała, wszyscy zaśpiewaliśmy jej "sto lat"
- Naprawdę wam dziękuję - powiedziała do nas wzruszona
Pojechałyśmy zatem do Warszawy
- To twoja mama tak z panem Bronisławem razem będą pilnować dzieci? - uśmiechnęła się Agnieszka
- W sensie ja zadzwoniłam po moją mamę, bo nie chciałam ciągle go wykorzystywać, a on sam przyjechał, bo myślał, że jestem tak pochłonięta przygotowaniami i ciążą, że zapomniałam
- Taki teść to skarb - powiedziała do mnie
- Wiem
- Ale widzisz, jak on na twoją mamę patrzył?
- Kto? Bronisław?
- Tak, a kto?
- Nie gadaj nawet takich bzdur
- No jak to mam nie mówić, sama widziałam...
- Agnieszka... Ja wiem, że moja mama powinna sobie kogoś znaleźć, ale od śmierci taty minęło 9 lat... Minie niedługo 9 lat... Ani to długo, ani to krótko... A teściowa? 7 stycznia miną dopiero 3 lata od jej śmierci...
- Ale może to już ten czas?
- Sama nie wiem, ale nie wyobrażam sobie ich razem.
- Dlaczego nie?
- Wiesz, w końcu to moja mama... Dalej mam przed oczami ją i mojego tatę, jak bawią się świetnie razem, tańczą, albo jak się całowali wieczorami... Bronisław zawsze będzie mi przypominał Krystynę, która robiła wszystko, aby z nami się nie spotykał. Można powiedzieć, że trzymała go na swojej niewidzialnej smyczy...
- Ale co możesz mieć przeciwko temu, gdyby się w sobie zakochali?
- Zakochać? W tym wieku?
- A dlaczego nie?
- Moja mama skończy w tym roku 51 lat.
- A Bronisław?
- 58 lat.
- No to 7 lat, to wcale nie tak dużo.
- Pomiędzy moimi rodzicami był rok, pomiędzy rodzicami Kamila były 3 lata różnicy.
- A pomiędzy moimi 5 lat - powiedziała - I wiesz co? Miłość nie wybiera. Wiek to tylko liczba. Ile jest par, pomiędzy którymi jest ponad 15 lat różnicy, kiedy to mężczyzna jest starszy od kobiety, a kiedy kobieta od mężczyzny?
- Ale też powinna być jakaś granica.
- Jaka granica? Kasia miłość to piękne uczucie...
- Wiem...
- Więc wiek nie ma znaczenia. Nic nie ma znaczenia, jeśli chodzi o miłość.
- Dla niektórych ma... - westchnęłam
- Kasia... Ja wiem, jak było pomiędzy tobą a Kamilem. Sama nie chcesz się przed sobą przyznać, że bałaś się być żoną skoczka narciarskiego. Ty po prostu się tego bałaś, bo uważałaś się za zwykłą dziewczynę ze wsi, która zakochała się do szaleństwa w starszym o dwa lata, przystojnym skoczku narciarskim i do tego strasznie sławnym i bardzo bogatym... Bałaś się właśnie tego.
- Właśnie...
Po 19:00 byłyśmy na miejscu. Zapozowałyśmy na ściance i weszłyśmy na salę.
- To już jest takie monotonne - skomentowałam
- Co?
- Co rok tutaj jestem
- I będziesz przez te wszystkie lata, zanim Kamil nie skończy kariery
- Łatwo ci mówić
- No przecież tak będzie.
Najpierw wręczono statuetkę "najlepsza drużyna", "najlepszy trener", "najpiękniejsze wydarzenie sportowe roku", "złota statuetka"
Przyszedł więc czas na rozdanie nagród dla 10 najlepszych sportowców.
- 5 miejsce przypada dla... Macieja Kota!
Agnieszka wyszła zatem na środek, aby odebrać nagrodę. Powiedziała kilka słów.
- Maciek.... Kochamy Cię - powiedziała na koniec, po czym dotknęła ręką swojego brzucha i dała wszystkim do wiadomości, że jest w ciąży.
Chyba właśnie ten moment powinien dostać statuetkę "najpiękniejszego wydarzenie sportowe roku"
- 2 miejsce i statuetkę otrzymuje.... Kamil Stoch!
Wstałam więc z miejsca i udałam się, aby odebrać statuetkę.
- Statuetkę w imieniu Kamila odbierze małżonka - Katarzyna Witkowska-Stoch
Odebrałam zatem statuetkę z rąk Czesława Langa.
- Dobry wieczór, państwu! - powiedziałam - W tym roku ja tylko krótko, albo aż krótko - uśmiechnęłam się - Chciałabym w imieniu Kamila podziękować wszystkim, którzy oddali na niego swój głos. Nawet nie wiecie, jacy jesteśmy wam wdzięczni. Od kilku lat Kamil prawie nie schodzi z czołowej "10". Chciałabym także podziękować trenerom, całemu sztabowi szkoleniowemu i kolegom z drużyny. To też wasza zasługa. Na koniec chciałabym pozdrowić nasze wspaniałe dzieci Piotrusia, Wiktorię i Karolka , którzy pewnie oglądają mnie w domu, a także dzieci i młodzież z naszego klubu sportowego KS TEAM i moją mamę - uśmiechnęłam się do kamery.
Gdy zeszłam ze sceny usiadłam na swoim miejscu, a po gali wraz z Agnieszką wyszłyśmy z sali. Poprosiłyśmy jedną z osób, aby zrobiła nam wspólne zdjęcie ze statuetkami. Następnie ja zrobiłam zdjęcie Adze, a ona mi. Wybrałam jedno z moich zdjęć i wysłałam do Kamila. Po kilku minutach wstawił je na swojego instagrama z dopiskiem
"Tymczasem w Polsce..."
Wróciłyśmy do Zakopanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz