Kolejny weekend w kalendarzu to Wielkanoc. Tegoroczne święta mieliśmy spędzić w domu, tylko w Poniedziałek Wielkanocny mieliśmy w planach pojechać do mojej mamy wraz z Bronisławem, który chciał zobaczyć gdzie i jak mieszka moja mama.
Od czwartku, przez piątek i nawet sobotę rozpoczęłam wielkie przygotowania do świąt. Posprzątałam cały dom i przygotowywałam różne potrawy, chociaż uwierzcie mi, że mając czwórkę dzieci, nie jest to wcale takie łatwe.
W piątek Kamil poszedł z dziećmi, aby uczestniczyć w Wielkim Piątku. Wziął ze sobą Piotrusia i Wiktorię. Piotruś zaczynał już na poważnie swoje przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej. Byłam już z nim na pierwszym spotkaniu. Jednak ksiądz zabiera ich do kościoła podczas lekcji religii, więc na spotkania zawoziłam go rzadko. Nie chciał mi jednak nic o nich opowiadać. Raz tylko wspomniał, że będzie czytał drugie czytanie i tyle. Więcej nic nie chce mi mówić. Trochę więcej wiem od sąsiadki Marty. Jej córka - Maja jest bardziej rozgadana niż nasz Piotruś. Maja ma śpiewać psalm i ksiądz robi z nimi próby, jak mają wchodzić do kościoła, jak mają siadać, gdzie mają usiąść.
W sobotę postanowiłam, że to ja pójdę z dziećmi na poświęcenie pokarmów w koszyczku. W tym czasie Kamil miał zostać z Izabelą. Założyłam zatem kombinezon
Do tego założyłam czarną, skórzaną kurtkę i wraz z dziećmi pojechałam do kościoła. Po 20 minutach byliśmy już w domu. Izabela nadal spała, a Kamil oglądał coś w telewizji.
- Coś krótko was trzymał - uśmiechnął się Kamil
- Tato, nie przesadzaj - stwierdziła Wiktoria
- No co! Powinien tam was dobrze tą wodą święconą pokropić! A ciebie, Wiktorio, to w szczególności
- Ksiądz to mógł ciebie pokropić, a nie! - po czym pobiegła do swojego pokoju
- Charakterek po mamusi - skomentował Kamil
- Co? - zdziwiłam się - Wiesz, co... Aż w ciebie po prostu zwątpiłam
Kamil wstał i podszedł do łóżeczka Izabeli, które stało w salonie
- Aby nasza Izusia się do ciebie nie wrodziła - zaczął się śmiać
- A tak po za tym.... Rozmawiałeś ze swoją kuzynką - Natalią? - spytałam go
- Nie, a co?
- Miałeś się jej spytać, czy zostałaby matką chrzestną Izabeli!
- A ty pytałaś tego swojego kuzyna Janka?!
- Tak, spytałam się go już dwa tygodnie temu i od razu dał mi odpowiedź, a ty? W ogóle nie słuchasz, co do ciebie mówię!
- Ja? Nie rób sobie teraz ze mnie żartów.
- Ja nie robię sobie z ciebie żartów. Mówiłam ci o tym na samym początku marca, gdy tylko się ciebie pytałam, mówiłeś mi, że "spokojnie, zadzwonię, porozmawiam" i twoje rozmowy trwają już prawie miesiąc i tak dokładnie to my nic konkretnego nie wiemy.
- A nie możemy wziąć Agnieszki?
- Kamil... Agnieszka jest w ciąży, chrzest będzie miesiąc przed jej terminem. Nie chcę jej narażać, na taki obowiązek. Sama będzie pochłonięta swoim pierwszym dzieckiem. Pomyśl przez chwilę.
- Dobra, zadzwonię..
- Nie
- Czemu?
- Może ich odwiedzimy wieczorem? Pojedziemy, przecież to w końcu twoja ciocia, a ostatni raz widziałam ją na weselu Izabeli i Pawła. Przecież to w końcu rodzina.
- Aj... - machnął ręką
- No co! Masz tylko tyle kuzynów i nie utrzymujemy z nimi w ogóle kontaktu.
- Niech ci będzie. Pojedziemy wieczorem - powiedział
Wieczorem więc mieliśmy pojechać do Poronina, aby spytać się kuzynki Kamila - Natalii, czy by nie została matką chrzestną Izabeli. Przebrałam się więc z kombinezonu w zwiewną sukienkę
Pojechaliśmy zatem do Poronina. Odwiedziliśmy ciocię Kamila - Amelię - siostrę Bronisława i jej męża Jana. Mają oni dwoje dzieci - Jana i Natalię. Janek ma 29 lat, a Natalia 26. Weszliśmy do domu i przywitaliśmy się z nimi. Mieliśmy także malutką Izabelę na rękach. Zauważyłam na ręku Natalii pierścionek zaręczynowy. W domu była również dziewczyna Janka. Ona również miała na swoim palcu pierścionek.
- Jak dobrze, że przyjechaliście - powiedział Janek do Kamila
- Naprawdę? - uśmiechnął się mój mąż
- Tak.
Janek wraz ze swoją narzeczoną Emilią wstali.
Emilia podeszła do biurka i wręczyła nam zaproszenie
- Chcieliśmy zaprosić was na nasz ślub, który odbędzie się 26 czerwca o godzinie 17:00 w kościele w Poroninie, a potem zapraszamy was na wesele do restauracji w Zakopanem - powiedział Janek
- Bardzo nam miło - odpowiedziałam i wzięłam zaproszenie do ręki
- Prosimy was o potwierdzenie przybycia do końca kwietnia - powiedziała Emilia
- My już nawet teraz potwierdzamy - powiedział Kamil
Spojrzałam się na Natalię, Kamil również zauważył jej pierścionek
- A u ciebie, kiedy? - spytał
- W sierpniu, ale zaproszenia przyjdą trochę później, ale spokojnie, przyjedziemy - uśmiechnęła się do nas
- Przyjedziesz z kim? - zapytał Kamil
- Z narzeczonym... Igorem
- Ładny chociaż - zaśmiał się Kamil
- Tak. Jest przewodnikiem tatrzańskim. Dwa lata starszy ode mnie
- To niech wam się dobrze wiedzie
Gdy wypiliśmy herbatę przeszliśmy do części, po którą przyjechaliśmy. Natalia zgodziła się od razu.
- A kto będzie ojcem chrzestnym? - spytała
- Janek - mój kuzyn - odpowiedziałam na jej pytanie
Wróciliśmy do domu. Następnego dnia zjedliśmy wspólne wielkanocne śniadanie. Piotruś był coś bardzo wybredny. Na początku nie chciał w ogóle jeść, ale potem jakoś się przełamał. Kamil poszedł wraz z dziećmi do kościoła na godzinę 9:00. Gdy wrócili, ja zaczęłam się szykować na mszę na godzinę 11:00. Założyłam więc sukienkę
- Czyli rodzina nam się powiększa nadal - powiedział Kamil
- W tym roku tyle coś tych ciąż - powiedziałam do męża
- A pamiętasz kilka lat temu, jak bawiliśmy się na pięciu weselach?
- W tamtym roku były trzy
- A w tym roku będą dwa
- Na razie dwa... Może o reszcie nie wiemy -skomentowałam
Po południu zrobiliśmy sobie rodzinne zdjęcie już z Izabelą, którą trzymałam na rękach
Następnego dnia rano po śniadaniu ubrałam się w
Czekaliśmy tylko na Bronisława i kiedy podjechał, pojechaliśmy prosto do Prus. Tam przywitała nas moja mama . Była jednak bardzo zdziwiona na widok Bronisława.
W domu była już Kornelia z Bartoszem i dziećmi, a także Michał z Natalią i Antosiem. Gdy Kornelia mnie zobaczyła, tylko skomentowała:
- Siostra, ale jest z ciebie laska! Nic, tylko się brać!
- Nie przesadzaj!
- No co... Widzisz, jak ja wyglądam po dwóch ciążach i 9 miesiącach po porodzie? A ty? Ledwo minęło dwa miesiące po czwartej ciąży i taka figura
Mama ukroiła nam po kawałku ciasta. Siedzieliśmy więc wszyscy w salonie. Dzieci się bawiły na dywanie.
W pewnym momencie wyszliśmy przed dom. Wszyscy. Postanowiliśmy ustawić się do wspólnego zdjęcia, a następnie poprosiłam Kamila, aby zrobił zdjęcie naszej piątce.
Od lewej Michał, Piotrek, ja, Kornelia i Julka. Wszyscy trzymaliśmy w rękach albo pistolety na wodę albo psikawki. Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama
"Kochani! Bójcie się! Rodzeństwo Witkowskich zgłasza gotowość do Lanego Poniedziałku! @michałwitkowski @piotrwitkowski @korneliawitkowskazmarzlik @jullawitkowska_ Kocham Was najmocniej i nigdy nie oddałabym was za nic na świecie"
Pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy, w tym Agnieszki
"No no, kiedy ja widziałam wszystkich Witkowskich! Jeszcze tylko mamy brakuje! Michał ... widać, że prawdziwy mąż i ojciec, Piotrek, jaki przystojny kawaler, Kornelia prawdziwa żona i matka dwóch synów, Julka jaka już nastolatka, a tej pani po środku to nie znam. Taka spódnica? W takie wzory? Sorry @kasiawitkowskastoch, ale nie wiem, kto tam stoi, zapewne ty robiłaś zdjęcie"
Odpisałam jej w komentarzu
"Sorry, ale zdjęcie robił mąż"
"Czyli to ty tam stoisz? Kochana jak ty po czterech ciążach i dwóch miesiącach po porodzie masz taką figurę, to ja się boję, co będzie później na starość!"
" Oj..."
"No co, będziesz kobietą po 60-tce, a każdy będzie się oglądał, jak za trzydziestolatką!"
"Nie przesadzaj!"
Na koniec Kornelia zrobiła wspólny portret Stochów - ja, Kamil, Piotruś, Wiktoria, Karolek i Izabela. Kamil wstawił to zdjęcie na swojego instagrama z dopiskiem
"Cała rodzina Stochów pozdrawia i życzy Mokrego Dyngusa w ten Lany Poniedziałek @kasiawitkowskastoch"
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Od czwartku, przez piątek i nawet sobotę rozpoczęłam wielkie przygotowania do świąt. Posprzątałam cały dom i przygotowywałam różne potrawy, chociaż uwierzcie mi, że mając czwórkę dzieci, nie jest to wcale takie łatwe.
W piątek Kamil poszedł z dziećmi, aby uczestniczyć w Wielkim Piątku. Wziął ze sobą Piotrusia i Wiktorię. Piotruś zaczynał już na poważnie swoje przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej. Byłam już z nim na pierwszym spotkaniu. Jednak ksiądz zabiera ich do kościoła podczas lekcji religii, więc na spotkania zawoziłam go rzadko. Nie chciał mi jednak nic o nich opowiadać. Raz tylko wspomniał, że będzie czytał drugie czytanie i tyle. Więcej nic nie chce mi mówić. Trochę więcej wiem od sąsiadki Marty. Jej córka - Maja jest bardziej rozgadana niż nasz Piotruś. Maja ma śpiewać psalm i ksiądz robi z nimi próby, jak mają wchodzić do kościoła, jak mają siadać, gdzie mają usiąść.
W sobotę postanowiłam, że to ja pójdę z dziećmi na poświęcenie pokarmów w koszyczku. W tym czasie Kamil miał zostać z Izabelą. Założyłam zatem kombinezon
Do tego założyłam czarną, skórzaną kurtkę i wraz z dziećmi pojechałam do kościoła. Po 20 minutach byliśmy już w domu. Izabela nadal spała, a Kamil oglądał coś w telewizji.
- Coś krótko was trzymał - uśmiechnął się Kamil
- Tato, nie przesadzaj - stwierdziła Wiktoria
- No co! Powinien tam was dobrze tą wodą święconą pokropić! A ciebie, Wiktorio, to w szczególności
- Ksiądz to mógł ciebie pokropić, a nie! - po czym pobiegła do swojego pokoju
- Charakterek po mamusi - skomentował Kamil
- Co? - zdziwiłam się - Wiesz, co... Aż w ciebie po prostu zwątpiłam
Kamil wstał i podszedł do łóżeczka Izabeli, które stało w salonie
- Aby nasza Izusia się do ciebie nie wrodziła - zaczął się śmiać
- A tak po za tym.... Rozmawiałeś ze swoją kuzynką - Natalią? - spytałam go
- Nie, a co?
- Miałeś się jej spytać, czy zostałaby matką chrzestną Izabeli!
- A ty pytałaś tego swojego kuzyna Janka?!
- Tak, spytałam się go już dwa tygodnie temu i od razu dał mi odpowiedź, a ty? W ogóle nie słuchasz, co do ciebie mówię!
- Ja? Nie rób sobie teraz ze mnie żartów.
- Ja nie robię sobie z ciebie żartów. Mówiłam ci o tym na samym początku marca, gdy tylko się ciebie pytałam, mówiłeś mi, że "spokojnie, zadzwonię, porozmawiam" i twoje rozmowy trwają już prawie miesiąc i tak dokładnie to my nic konkretnego nie wiemy.
- A nie możemy wziąć Agnieszki?
- Kamil... Agnieszka jest w ciąży, chrzest będzie miesiąc przed jej terminem. Nie chcę jej narażać, na taki obowiązek. Sama będzie pochłonięta swoim pierwszym dzieckiem. Pomyśl przez chwilę.
- Dobra, zadzwonię..
- Nie
- Czemu?
- Może ich odwiedzimy wieczorem? Pojedziemy, przecież to w końcu twoja ciocia, a ostatni raz widziałam ją na weselu Izabeli i Pawła. Przecież to w końcu rodzina.
- Aj... - machnął ręką
- No co! Masz tylko tyle kuzynów i nie utrzymujemy z nimi w ogóle kontaktu.
- Niech ci będzie. Pojedziemy wieczorem - powiedział
Wieczorem więc mieliśmy pojechać do Poronina, aby spytać się kuzynki Kamila - Natalii, czy by nie została matką chrzestną Izabeli. Przebrałam się więc z kombinezonu w zwiewną sukienkę
Pojechaliśmy zatem do Poronina. Odwiedziliśmy ciocię Kamila - Amelię - siostrę Bronisława i jej męża Jana. Mają oni dwoje dzieci - Jana i Natalię. Janek ma 29 lat, a Natalia 26. Weszliśmy do domu i przywitaliśmy się z nimi. Mieliśmy także malutką Izabelę na rękach. Zauważyłam na ręku Natalii pierścionek zaręczynowy. W domu była również dziewczyna Janka. Ona również miała na swoim palcu pierścionek.
- Jak dobrze, że przyjechaliście - powiedział Janek do Kamila
- Naprawdę? - uśmiechnął się mój mąż
- Tak.
Janek wraz ze swoją narzeczoną Emilią wstali.
Emilia podeszła do biurka i wręczyła nam zaproszenie
- Chcieliśmy zaprosić was na nasz ślub, który odbędzie się 26 czerwca o godzinie 17:00 w kościele w Poroninie, a potem zapraszamy was na wesele do restauracji w Zakopanem - powiedział Janek
- Bardzo nam miło - odpowiedziałam i wzięłam zaproszenie do ręki
- Prosimy was o potwierdzenie przybycia do końca kwietnia - powiedziała Emilia
- My już nawet teraz potwierdzamy - powiedział Kamil
Spojrzałam się na Natalię, Kamil również zauważył jej pierścionek
- A u ciebie, kiedy? - spytał
- W sierpniu, ale zaproszenia przyjdą trochę później, ale spokojnie, przyjedziemy - uśmiechnęła się do nas
- Przyjedziesz z kim? - zapytał Kamil
- Z narzeczonym... Igorem
- Ładny chociaż - zaśmiał się Kamil
- Tak. Jest przewodnikiem tatrzańskim. Dwa lata starszy ode mnie
- To niech wam się dobrze wiedzie
Gdy wypiliśmy herbatę przeszliśmy do części, po którą przyjechaliśmy. Natalia zgodziła się od razu.
- A kto będzie ojcem chrzestnym? - spytała
- Janek - mój kuzyn - odpowiedziałam na jej pytanie
Wróciliśmy do domu. Następnego dnia zjedliśmy wspólne wielkanocne śniadanie. Piotruś był coś bardzo wybredny. Na początku nie chciał w ogóle jeść, ale potem jakoś się przełamał. Kamil poszedł wraz z dziećmi do kościoła na godzinę 9:00. Gdy wrócili, ja zaczęłam się szykować na mszę na godzinę 11:00. Założyłam więc sukienkę
Gdy wróciłam z kościoła, Kamil czekał już na mnie z obiadem. Zjedliśmy zatem wspólny obiad i siedzieliśmy w domu. Około 14:00 pod dom podjechała Izabela wraz z Pawłem. Przyjechała do swojego chrześnika z Wielkanocnym prezentem. Zauważyłam u niej lekko podkreślone ciążowe kształty
- Tak, jestem w ciąży - powiedziała do mnie Izabela - Poród mam zaplanowany na sierpnia - odpowiedziała - Więc jeszcze sobie nasza kruszynka musi poczekać
- Znacie płeć? - spytałam
- Nie. Chcemy, aby zostało to dla nas tajemnicą
Znów poczułam się jakoś dziwnie... Znów dotknęło mnie to, że już więcej nie będę mogła mieć dzieci... To straszne uczucie, którego nie byłam w stanie opisać.
Po dwóch godzinach Izabela wraz z Pawłem wrócili do domu.- Czyli rodzina nam się powiększa nadal - powiedział Kamil
- W tym roku tyle coś tych ciąż - powiedziałam do męża
- A pamiętasz kilka lat temu, jak bawiliśmy się na pięciu weselach?
- W tamtym roku były trzy
- A w tym roku będą dwa
- Na razie dwa... Może o reszcie nie wiemy -skomentowałam
Po południu zrobiliśmy sobie rodzinne zdjęcie już z Izabelą, którą trzymałam na rękach
Następnego dnia rano po śniadaniu ubrałam się w
Czekaliśmy tylko na Bronisława i kiedy podjechał, pojechaliśmy prosto do Prus. Tam przywitała nas moja mama . Była jednak bardzo zdziwiona na widok Bronisława.
W domu była już Kornelia z Bartoszem i dziećmi, a także Michał z Natalią i Antosiem. Gdy Kornelia mnie zobaczyła, tylko skomentowała:
- Siostra, ale jest z ciebie laska! Nic, tylko się brać!
- Nie przesadzaj!
- No co... Widzisz, jak ja wyglądam po dwóch ciążach i 9 miesiącach po porodzie? A ty? Ledwo minęło dwa miesiące po czwartej ciąży i taka figura
Mama ukroiła nam po kawałku ciasta. Siedzieliśmy więc wszyscy w salonie. Dzieci się bawiły na dywanie.
W pewnym momencie wyszliśmy przed dom. Wszyscy. Postanowiliśmy ustawić się do wspólnego zdjęcia, a następnie poprosiłam Kamila, aby zrobił zdjęcie naszej piątce.
Od lewej Michał, Piotrek, ja, Kornelia i Julka. Wszyscy trzymaliśmy w rękach albo pistolety na wodę albo psikawki. Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama
"Kochani! Bójcie się! Rodzeństwo Witkowskich zgłasza gotowość do Lanego Poniedziałku! @michałwitkowski @piotrwitkowski @korneliawitkowskazmarzlik @jullawitkowska_ Kocham Was najmocniej i nigdy nie oddałabym was za nic na świecie"
Pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy, w tym Agnieszki
"No no, kiedy ja widziałam wszystkich Witkowskich! Jeszcze tylko mamy brakuje! Michał ... widać, że prawdziwy mąż i ojciec, Piotrek, jaki przystojny kawaler, Kornelia prawdziwa żona i matka dwóch synów, Julka jaka już nastolatka, a tej pani po środku to nie znam. Taka spódnica? W takie wzory? Sorry @kasiawitkowskastoch, ale nie wiem, kto tam stoi, zapewne ty robiłaś zdjęcie"
Odpisałam jej w komentarzu
"Sorry, ale zdjęcie robił mąż"
"Czyli to ty tam stoisz? Kochana jak ty po czterech ciążach i dwóch miesiącach po porodzie masz taką figurę, to ja się boję, co będzie później na starość!"
" Oj..."
"No co, będziesz kobietą po 60-tce, a każdy będzie się oglądał, jak za trzydziestolatką!"
"Nie przesadzaj!"
Na koniec Kornelia zrobiła wspólny portret Stochów - ja, Kamil, Piotruś, Wiktoria, Karolek i Izabela. Kamil wstawił to zdjęcie na swojego instagrama z dopiskiem
"Cała rodzina Stochów pozdrawia i życzy Mokrego Dyngusa w ten Lany Poniedziałek @kasiawitkowskastoch"
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz