Numer 267 - Urodziny Karolka

Nadszedł piątek 16 kwietnia. Nasz syn - Karol obchodził swoje drugie już urodziny. Spał sobie rano jeszcze smacznie w łóżku. Kamil postanowił zawieźć Piotrka i Wiktorię do szkoły, a sam pojechał na swój trening. Już w poniedziałek miał zgrupowanie i cieszył się, że te urodziny spędzi ze swoim synem.
Ja zaś zajęłam się przygotowaniami do urodzin. Najpierw jednak zrobiłam śniadanie dla Karolka i nakarmiłam Izabelę, potem ją przewinęłam i położyłam w łóżeczku.
Zaczęłam od sprzątania. Zmiotłam podłogi, powycierałam kurze i potem umyłam podłogi. Gdy były one mokre wyszłam z Karolkiem na zewnątrz. Izabela spała w domu w łóżeczku, więc nic się jej nie działo. Zauważyłam, że po podwórku chodzi Agnieszka. Wyszłam więc do niej z Karolkiem
- A co ty już z rana tak chodzisz? - spytałam ją
- Nudzi mi się w domu, to co mam robić, a ty?
- My sprzątamy
Agnieszka podeszła do Karolka i go wyściskała
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, a z prezentem ciocia przyjdzie później wraz z wujkiem, bo wujek zapomniał kupić, choć mu od dwóch dni przypominałam.
- Wujek gapa - skomentował Karolek
- No właśnie... Wujek gapa - powtórzyła za nim Agnieszka
- Może wejdziesz na herbatę? - zaproponowałam
- Z chęcią
Agnieszka poszła więc z nami do domu. Akurat podłoga już wyschła, więc mogłyśmy wejść do środka. Zrobiłam jej herbatę  i usiadłyśmy w salonie.
- Co szykujecie na urodziny? - spytała
- Muszę upiec tort i zrobię jakąś sałatkę. Kupiłam jakieś ciastka, żelki, chrupki dzieciom. One się będą bawić, a my siedzieć przy stole.
- Nie przystrajacie nic?
- Kamil ma kupić niebieskie balonu " 2 LATA" i chyba tyle. Nic więcej.
- Ale piękne są te balony - powiedziała Agnieszka - Bardzo mi się podobają. Mamy taki pomysł z Maćkiem, że jak się urodzi nasz Maciuś, to wstawimy zdjęcie, właśnie te niebieskie balony "BOY", a przed nimi my i na naszych rękach nasz synek. Taki pomysł mi chodzi po głowie od kilku dni i Maciek się zgodził. Tak właśnie ogłosimy, że urodziłam i od razu podamy płeć.
- A imię? Będziecie podawać?
- Nie. Na razie nie.
- My też Izabeli nie podawaliśmy.
- To jest dobry pomysł, ponieważ chcesz zachować chociaż odrobinę swojej prywatności
- No właśnie


Po wypiciu herbaty Agnieszka poszła do domu, a ja w tym czasie upiekłam tort i zrobiłam sałatkę. Po 13:00 do domu wrócił Kamil już z dziećmi, które odebrał ze szkoły. Napompowaliśmy balonu i przyczepiliśmy je.
Zaczęliśmy się więc szykować. Kamil założył błękitną koszulę. Wiktorii założyłam spódniczkę i bluzkę. Piotrusiowi zwykłą koszulkę, a Karolkowi koszulkę polo.
Ja zaś postawiłam na:
Włosy rozpuściłam i zrobiłam do tego delikatny makijaż.

O 16:00 zaczęli zjawiać się goście. Przyjechał oczywiście Bronisław, moja mama, Julka, babcia, Michał z Natalią i Antosiem. Niestety Kornelia nie dała rady przyjechać. Dzwoniła dwie godziny wcześniej.
Przyjechali także rodzice chrzestni Karolka - Izabela wraz z mężem Pawłem i Piotrek z Karoliną. Na koniec weszła Agnieszka wraz z Maćkiem

Gdy wszyscy złożyli Karolkowi życzenia i wręczyli prezenty, ja poszłam do kuchni po tort. Zapaliłam na nim dwie świeczki. Postawiłam Karolka na krześle i wraz z Kamilem trzymaliśmy go.
- Pomyśl teraz życzenie - powiedział do niego Kamil
Karolek po chwili zdmuchnął świeczki . Wszyscy zaczęli bić brawo i śpiewać "sto lat". Ja zaś pokroiłam tort. Karolek jakoś za bardzo nie chciał jeść , poszedł do swoich zabawek , które dostał, wraz z innymi dziećmi i zaczęli się bawić.
- Dzisiaj zdążyłaś zrobić ten tort? - spytała się mnie mama
- Tak, a co?
- Nic, tak tylko się pytam... Masz jakieś powera, że zrobiłaś wszystko dzisiaj
- Spokojnie, mamo... Jak ja dzisiaj wstałam o 7:00 jak nigdy, zawsze wstaję przed 6:00.
- To się wyspałaś - powiedziała
- Jeszcze Izabelka daje nam pospać - skomentowałam
-Oj... Aż tak źle chyba nie będzie - uśmiechnął się Kamil
- No chyba nie, zobaczymy
Karolek bawił się z innymi dziećmi swoimi zabawkami. Dostał jakieś samochody, duże klocki, jednego pluszaka. 
- A jak Piotruś w szkole? - spytała Marcelina
- Dobrze, teraz zajęty przygotowaniami do Pierwszej Komunii Świętej, która w ostatnią niedzielę maja
- Tak,tak... Mówiłaś...
- No właśnie, więc teraz tylko o tym myśli ostatnio
- Będzie coś robił?
- Czytał drugie czytanie - odpowiedziałam na pytanie siostry
- No to mój chrześnik, moja krew - powiedział Stefek - Ja na swojej komunii również czytałem drugie czytanie
- Ja śpiewałam psalm - powiedziałam
- Ja niosłem chleb - powiedział Michał
- A ja nic nie robiłem - odezwał się Piotrek i wszyscy zaczęli się śmiać
- Ciebie do niczego nie chcieli - skomentowała moja babcia

Urodziny minęły w bardzo fajnej, miłej , rodzinnej atmosferze. Wieczorem wszyscy rozeszli się do domów.



--------------------------------------------------------------------------


                               kiki2000

Komentarze