Numer 269 - Powrót Agnieszki do domu

Agnieszka wraz z synkiem miała wrócić do domu w środę. Maciek zaprosił nas wszystkich na moment, aż mały Maciuś przekroczy próg swojego domu. Na początku chciałam odmówić. To przecież bardzo osobista chwila, ale Maciek tak nas namawiał, że nie mogliśmy odmówić.
W środę od samego rana, kiedy tylko zawiozłam dzieci do szkoły, będąc w domu Agnieszki i Maćka, pomagałam mu w przygotowaniach. Posprzątaliśmy dom, upiekłam ciasto. Kamil pomógł Maćkowi złożyć łóżeczko, ponieważ nie było jeszcze złożone. Agnieszka miała termin porodu dopiero na koniec maja.


Agnieszka miała dostać wypis o 14:00. Maciek, gdy tylko pojechał po nią do szpitala, ja wróciłam do domu, aby się przebrać z legginsów i zwykłej koszulki. Na dworze było trochę chłodno. Założyłam więc

Gdy Agnieszka wraz z małym Maciusiem weszli do domu. Ja i Kamil przywitaliśmy ich gorąco.
- Nareszcie w domu... - westchnęła Agnieszka
Nagle zobaczyła, że na głównej ścianie jest łóżeczko, a nad nim napis z balonów "BOY"
- Osz... ty - zaczęła się do mnie śmiać
- Ja nic nie wiem - również się śmiałam
Agnieszka położyła Maciusia na kanapie
- Jesteście kochani, że tak nam pomagacie.
- My? - spytałam - Przecież jesteśmy przyjaciółmi  i sąsiadami - powiedziałam
- Wiem - skomentowała Agnieszka - Ale jeszcze nikt nigdy nam tyle nie pomógł jak wy.... Czy to przy budowie domu, przeprowadzka, jak byłam w ciąży  i teraz, jak urodziłam. - aż się popłakała
Przytuliłam więc ją
- Zawsze ci będziemy pomagać, będziemy was wspierać, teraz już całą waszą trójkę, a ty nie płacz, bo ja zaraz się popłaczę
Agnieszka wytarła łzy chusteczką.
- To może zrobicie nam to zdjęcie? - spytała
Agnieszka wraz z Maćkiem stali przed łóżeczkiem a z tyłu za nimi balony "BOY". Zrobiłam im kilka zdjęć. Na każdym przybierali różne pozy. Na koniec poprosiłam Kamila, aby zrobił mi zdjęcie na tle balonów
- Z przyszłym chrześniakiem - uśmiechnęłam się
Wiktoria podeszła do mnie i powiedziała:
- Mamo, ja też chcę zdjęcie z Maćkiem - powiedziała
- Musisz się spytać cioci i wujka - powiedziałam
Wiktoria podeszła do Agnieszki i spytała się.
- Tak, możesz - powiedziała Agnieszka
Tylko usiądź sobie na kanapie -  powiedział do niej Kamil
Wiktoria usiadła sobie na kanapie, a ja jej ostrożnie podałam Maciusia. Zrobiłam jej zdjęcie. Piotruś też chciał zdjęcie i Karolek też.
- Sesja - skomentowała Aga
Na koniec Agnieszka usiadła na kanapie z Maciusiem na rękach, a obok ja z Izabelką.
Następnie Aga włożyła Maciusia do łóżeczka
- Całą poprzednią noc płakał... Nie mogłam usnąć. - powiedziała
- Karmiłaś go?
- Tak, ale nie chce za bardzo ciągnąć
- Ja bym tam z chęcią  pociągnął - zaśmiał się Maciek, a Agnieszka szturchnęła go łokciem.
Aga skosztowała ciasta, które upiekłam
- Nie mów, że dzisiaj piekłaś
- A kiedy? - uśmiechnęłam się - Specjalnie dla ciebie
- Bo chyba cię przygarnę normalnie pod mój dach - uśmiechnęła się do mnie
- Oj nie... - zaprotestował Kamil - Ja jej nigdy nie oddam! - również zaczął się śmiać
- A co, będzie ci mnie brakowało? Przecież będę mieszkała na przeciwko - zaczęłam się z nim droczyć
- No wiesz... I tak bym cię nie oddał
- Aż tak mnie kochasz?
- Ponad wszystko

Spędziliśmy bardzo miłe po południe. Wróciliśmy jednak do domu. Musiałam odrobić z Piotrusiem lekcje. Wieczorem Agnieszka wstawiła na swojego instagrama zdjęcie z dwoma Maćkami :) na tle niebieskich balonów "BOY"
"2 maja 2027 roku na świat przyszedł nasz synek.. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali nas przez ten ostatni czas... Najbardziej chciałabym podziękować tobie, mój mężu @maciejkot za wszystko, co dla mnie robisz.... Serdecznie dziękuję naszym przyjaciołom @kasiawitkowskastoch @kamilstochofficial zawsze nas wspieracie, a tobie Kasiu dziękuję za to, że byłaś ze mną, kiedy rodziłam na porodówce.... Dziękuję"
Ja zaś wstawiłam to zdjęcie moje i Agnieszki, kiedy ona trzymała Maciusia, a ja Izabelkę
"Agnieszko... W końcu zostałaś mamą swojego ukochanego synka....  Tak ci gratuluję z całego serca."


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                                              kiki2000

Komentarze