Był 26 grudnia. Wstaliśmy rano i poszliśmy do kościoła na godzinę 8:00. Następnie wróciliśmy do domu. Ubrałam Piotrusia w biało-czarną koszulę w kratę. Kamil założył jasnoniebieską koszulę, a ja stanęłam przed szafą i szukałam sukienki.
Wzięłam prezent dla Zosi i pojechaliśmy do Szczyrku.
Wyjechaliśmy z domu o 10:00. Jechaliśmy tam ponad 2 godziny. Pod domem Marceliny i Stefana byliśmy mniej więcej o 12:30.
- Ciocia! - wykrzyknęła Milenka, która stała już w drzwiach
- Hej kochanie!
Kamil kupił wcześniej brązowego, pluszowego pieska, którego podarowaliśmy Milence
- Dziękuję - powiedziała Milenka i przytuliła nas
Przywitaliśmy się z Marceliną i Stefanem
- A gdzie Zosia? - spytałam
- Zosia śpi - powiedziała Marcelina
- A my mamy dla niej prezent - powiedziałam, po czym wręczyłam pudło Marcelinie.
- Dziękujemy - powiedziała Marcela
Usiedliśmy na kanapie, a Milenka poszła z Piotrusiem się bawić do swego pokoju. Bałam się trochę, ale pokój znajdował się obok salonu, a drzwi są tam wiecznie otwarte, więc miałam małego na widoku.
- Kawy, herbaty? - zapytała Marcelina
- Ja herbatę - odpowiedziałam
- Ja też
Marcelina wstawiła wodę, a następnie wyjęła talerzyki i przyniosła ciasto z orzechami.
- A gdzie Stefan? - spytał Kamil
- Stefan poszedł pobiegać, jak to on.
- Ja byłem o 5:00 - powiedział Kamil
Aż spojrzałam się na niego
- Jak to o 5:00?
- Spałaś - powiedział Kamil
- Ale ty jesteś - uśmiechnęłam się
Po chwili Marcelina zapytała się nas
- Widzieliście, co się działo wczoraj u was z Justyną i Piotrkiem? - spytała
- Tak, widziałam - odpowiedziałam
- Coś chyba.
- Może się pokłócili? - chciałam jakoś ominąć sprytnie ten temat
- Ale... to było dziwne. Nawet na początku nie chcieli usiąść razem, a Stefan widział, że przyjechali osobnymi samochodami.
- Jak to?! - byłam zaskoczona
- Właśnie.... Wiesz coś?
- Nie. Ale może coś Agnieszka wie? Przecież się przyjaźnią.
- Nie wiem... Nie chciałam wczoraj pytać Agi. Przecież zaskoczyli nas wszystkich tymi zaręczynami....
- Głupio było pytać - skomentowałam
- Właśnie
Po 3 godzinach spędzonych u Hulów postanowiliśmy pojechać do Wisły. Nie chciałam, aby Kamil był przy tej rozmowie. Justyna mogłaby się stresować, więc Kamil poszedł do pokoju Kubusia, aby pobawić się z dziećmi, a ja usiadłam z Justyną w kuchni.. Zrobiła nam kawę i zaczęłyśmy rozmawiać.
- I jak się czujesz?
- A jak mam się czuć? - Justyna zaczęła płakać - Piotrka nie ma, podejrzewa mnie, że mam kogoś i się tak po prostu wyprowadził. Bez żadnych dowodów....
- Justyna...
- Przecież go nie zdradziłam! Nigdy! Zawsze czekałam na niego, jak wróci z zawodów. Dzieci na niego czekały.... Mogłam... Przecież miałam okazje, aby go zdradzać, przecież tyle go nie było. Ale po co?! Przecież ja go kocham.
- Powiedziałaś mu o ciąży?
- Tak. Powiedziałam mu wczoraj. Przed wyjazdem do was.
- I jak?
- Zdenerwował się , wsiadł w swój samochód i odjechał
- Stefan mówił, że przyjechaliście osobnymi samochodami.
- Coś jeszcze mówili?
- Byliśmy w Szczyrku u Hulów, a dokładnie u Zosi. Pojechaliśmy z prezentem świątecznym i właśnie Marcelina mówiła, że coś jest między wami nie tak. Każdy to zauważył. Nawet się mnie pytała, czy coś wiem.
- I co?
- Powiedziałam, że nic, ale zaczęłam ją uspokajać, mówiąc, że to pewnie zwykła kłótnia. Powiedziałam jej, że jak coś, to może żeby Agi spytała, przecież się przyjaźnicie.
- I Aga nic jej nie powie, bo jej też nie powiedziałam
- Nie powiedziałaś Agnieszce? - zdziwiłam się
- Nie powiedziałam. Nie widziałam takiej potrzeby. Ona jest młoda, nie ma męża, ani dzieci. Nie wie, co to znaczy bycie samotną matką na pół etatu, bo przez prawie pół tygodnia , tydzień w tydzień nie ma Piotrka, a jak są zgrupowania, to dzieci w ogóle nie widują ojca.
- Ale.... nie próbowałaś mu wytłumaczyć, że on cię osądza bez podstaw. Przecież go nie zdradziłaś!
- No nie.... Ale.... boję się komukolwiek o tym powiedzieć.
- Dlaczego?
- Tak jakoś wyszło.... Wszyscy mogą powiedzieć Piotrkowi o moich zmartwieniach, więc ten będzie dalej uparty w swoich przekonaniach.
- Ale ty nie możesz się poddawać!
- Ja już się dawno poddałam.
- Nie możesz Justyna!
- A dlaczego?
- Ja.... Sama mnie wspierałaś, kiedy zaszłam w ciążę i nie chciałam powiedzieć o tym Kamilowi. Pamiętasz? Przyjechałaś z Wisły do Prus, aby mnie wspierać. Sama mi mówiłaś, że mam się nie poddawać. Podnosiłaś mnie na duchu, mówiąc, że będę wspaniałą matką. I co? Wróciłam do Zakopanego, powiedziałam Kamilowi. Jesteśmy teraz szczęśliwym małżeństwem, a w przyszłym roku powitamy na świecie kolejnego członka, bądź członkinię naszej rodziny. Więc ty. Taka kobieta! Która, chce, aby wszystko było dobrze. Jesteście przecież zgodnym małżeństwem. Dlaczego nie potraficie się porozumieć?
- Kasia... Ja na prawdę nie wiem.
- To może to jest właśnie czas, aby wszystko sobie wyjaśnić. Już 28 wyjeżdżają na Turniej Czterech Skoczni. Wróci dopiero w styczniu. Musicie to sobie wyjaśnić.
- Ale jak?
- Wiesz gdzie on teraz jest? Gdzie on teraz mieszka?
- U rodziców.
- To jedź do niego.
- Ale....
W tym momencie zszedł z góry Kamil z Piotrusiem na rękach.
- Musimy wracać - powiedział
- Ale jak to? - zdziwiłam się
- Dzwonił tata..... Mama miała zawał.
- Ale jak to?! - aż podskoczyłam z krzesła - Musimy jechać.
Kamil zaczął ubierać Piotrusia
- I co? I teraz to ja już nic nie zrobię? - Justyna zaczęła płakać
- Zadzwoń do Magdy i do Olka. Zawieź do nich dzieci i jedź do Piotrka... A teraz... Ja muszę jechać do Zakopanego do teściowej
- Pa.
- Pa
Założyłam buty w biegu, a kurtkę trzymałam w ręku i wybiegłam z domu. Kamil i Piotruś byli już w samochodzie. Ja wsiadłam, zapięłam pasy i ruszyliśmy.
- Przecież to ponad 3 godziny - Kamil był zdenerwowany.
- Wciskaj gaz, a nie! - wykrzyknęłam
Kamil wcisnął gaz i po niespełna 2 godzinach byliśmy już w szpitalu. Wbiegliśmy na oddział
- I co? - spytał Kamil płaczącego Bronisława
- Nie wiem - odpowiedział - Nie wiem.
Ja podeszłam do Anny i Natalii i chciałam je jakoś wesprzeć, ale.... Nie wiedziałam jak. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Nie wiadomo, co będzie z moją teściową. Była, jaka była. Nikt tego nie zmieni, ale.... to jednak teściowa....
Wszyscy się martwiliśmy. To najkrwawsze święta.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz