Numer 270 - Urodziny, urodziny!

Nadszedł 25 maja. Dzień urodzin Kamila... To już 32 urodziny.
Dzieci dzień wcześniej przygotowały dla niego laurki. Ja zaś kupiłam mu perfumy.
Rano dzieciaki obudziły Kamila i wręczyły mu laurki.
- Dziękuję wam, moje kochane - powiedział Kamil i wycałował nasze dzieci
Przytuliły się one do Kamila
- Oj... A co to za czułości? - powiedział Kamil
- Bo cię , tato, kochamy - powiedziała Wiktoria
To było takie słodkie, że aż nie mogłam uwierzyć.. Nasze kochane dzieci. Świata po za nimi nie widzę.
Piotrek i Wiktoria wyszli z sypialni i zaczęli zbierać się do szkoły
- Już zaraz idę zrobić wam śniadanie! - powiedziałam
Kamil spojrzał się na mnie...
- Chyba to będą pierwsze urodziny bez naszych wspaniałych gości - uśmiechnął się
- Podobno się umówili na moje urodziny. Tak mi mówiła Agnieszka, jak u niej wczoraj byłam
- To dzisiaj zabieram was na lody i parku - powiedział - Tak spędzimy moje 32 urodziny - uśmiechnął się
W tym momencie wręczyłam Kamilowi prezent i pocałowałam go w policzek
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - powiedziałam  i ponownie go pocałowałam w policzek
- Tylko policzek? - uśmiechnął się
- Reszta będzie wieczorem...
- Już nie mogę się doczekać
Zeszłam więc na dół i zrobiłam omlet na śniadanie
- Wiktoria! Piotrek! Śniadanie!
Dzieci zeszły  na śniadanie. Karolek zszedł po schodach z Kamilem. Gdy zjedliśmy więc wspólnie śniadanie. Ja poszłam na górę, aby nakarmić Izabelkę, a potem poszłam do pokoju Wiktorii i ubrałam ją do szkoły. Spakowałam im kanapki do plecaków. Gdy Kamil już był ubrany, zawiózł dzieci do szkoły, a sam pojechał na trening. Ja w tym czasie poszłam do sypialni i przebrałam się piżamy w sukienkę

Poszłam wraz z Izabelką i Karolkiem do Agnieszki i małego Maciusia. Mały właśnie spał. Agnieszka sprzątała po śniadaniu
- Jak ty pięknie wyglądasz... - powiedziała, gdy tylko mnie zobaczyła
- No co, mąż ma dzisiaj urodziny..
- Gdzieś się wybieracie?
- Na lody, jak dzieci wrócą ze szkoły
- To urodziny na całego
- Tak, tak...
- No to gdzie na te lody?
- Nie wiem. Kamil ma nas zabrać.
- Taki rodzinny wypad, czy romantycznie we dwoje?
- Rodzinny wypad
- U nas już tylko rodzinne wypady we trójkę
- To u nas w szóstkę - uśmiechnęłam się


Około południa wróciłam do domu. Przygotowałam obiad, a po 13:00 Kamil wrócił z dziećmi do domu.
- Jak było w szkole? - spytałam
- Dobrze - odpowiedział Piotruś
-Wspaniale! - Wiktoria była bardzo uradowana

Po zjedzonym obiedzie Kamil zabrał nas na nasze ulubione lody na Krupówkach
- Tato.... Te lody są przepyszne - powiedział Piotruś
- Wiem. Są najlepsze - skomentował Kamil
Po lodach poszliśmy do parku w Zakopanem. Tam poprosiliśmy jednego z przechodniów, aby zrobił nam wspólne , rodzinne zdjęcie na tle zielonych drzew.
Kamil wstawił to zdjęcie na swojego instagrama.
"Kolejne urodziny.... A czas płynie, a czas leci.... Kto by pomyślał, że na moich 22 urodzinach Kasia bawiła się ze znajomymi i rozmawiała, śmiała się, a teraz jesteśmy małżeństwem i mamy czwórkę wspaniałych dzieci! #happy32 #love #family "



Następnego dnia rano dzieci obudziły mnie z laurkami
- Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy! - powiedziała Wiktoria wspólnie z Piotrkiem
- Dziękuję
Wycałowałam moje dzieci i wzięłam od nich laurki. Zaczęłam je przeglądać. Po chwili Kamil wszedł do pokoju z malutką Izabelą na rękach. Kamil zrobił nam zdjęcie na łóżku
- Kolejny dzień matki - skomentował Kamil
- Ale już w powiększonym gronie... - uśmiechnęłam się

Po zjedzonym śniadaniu Kamil pojechał trening. Nie wziął tym razem dzieci. Tego dnia miały swój występ w szkole na akademii z okazji "Dnia Mamy".
Założyłam z tej okazji Wiktorii białą bluzkę i czarną spódniczkę, do tego czarne buty ze złotymi kokardkami.
Piotrusiowi założyłam białą koszulę, czarne spodnie w kant i czerwoną muszkę.
Ja zaś postawiłam na:

Gdy byliśmy gotowi, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szkoły. Wszystkie występujące dzieci udały się do jednej sali, a mamy zostały zaproszone na ławkę na holu. Usiadłam więc na niej obok sąsiadki Marty, która trzymała swojego najmłodszego syna na rękach.
- Ciekawe co będzie w tym roku - uśmiechnęła się do mnie Marta
- W tamtym roku było ogromne zaskoczenie.
- Jeszcze ten taniec. Mam nawet go nagrany
 - Ja tylko kawałek. Już sam koniec, bo byłam w takim szoku, że nawet nie zdążyłam wyjąć swojego telefonu.
- Ja mam cały filmik - powiedziałam - Jak będę miała czas, to mogę Ci przesłać.
- No co ty.. Teraz zajęta jesteś. Czwórka dzieci na głowie, do tego Agnieszka urodziła i widzę, że chodzisz do niej, odwiedzasz ją
- Tak.. W końcu to pierwsze dziecko i bała się go pierwszy raz przewinąć, ubrać, wykąpać. Pomagam jej, jak tylko mogę i kiedy tylko mam czas
-Taka przyjaciółka to skarb - powiedziała
- Od tego są przecież przyjaciele, co nie?
- No tak.. A teraz jeszcze ta Komunia... Robicie w domu czy gdzieś w lokalu?
- W domu - odpowiedziałam
- Bo to już w tę niedzielę
-No właśnie
W tym momencie na hol wyszły dzieci. Jeden uczeń bodajże z trzeciej klasy zaprosił wszystkich w formie wiersza na dzisiejszą akademię. Tak jak co roku było pełno piosenek i wierszyków. W tym roku dzieciaki tańczyły jednak poloneza. Muzyka rodem ze studniówki. Ta sama melodia co na moim balu studniówkowym... Moja studniówka.. Miałam przed oczami to, jak poszłam na nią z Adrianem. Podczas niej chciał się ze mną przespać w hotelu. Chciał wykorzystać fakt, że byłam po kilku kieliszkach. Jednak ja się nie dałam. Uciekam z hotelu do domu.. Ale poloneza pamiętałam bardzo dobrze. Tańczyłam w pierwszej parze z Panem dyrektorem. To był dla mnie ogromny zaszczyt.
Po wystąpieniu dzieci ukłoniły się. Chyba jako jedna z pierwszych zaczęłam bić brawo. Występ był naprawdę przepiękny, aż nagle z holu Wiktoria pomachała mi i posłał całusa. Odesłałam jej go i pomachałam. Poszłam do sali, w której wszyscy byli zebrani. Poprosiłam Martę, aby zrobiła mi, Piotrusiowi i Wiktorii zdjęcie na holu na tle wielkiego napisu "Dzień Mamy 2027"
Następnie wszystkie mamy zostały zaproszone na salę gimnastyczną, gdzie był poczęstunek. Podczas niego dzieci przybiegły do swoich mam z kolejnymi laurkami, które robili w szkole na zajęciach.
Po poczęstunku wróciłam z dziećmi do domu. Udałam się z nimi do Agnieszki i pokazałam jej filmiki i zdjęcia z dzisiejszego dnia
- Wiktoria, ale ty pięknie wyglądałaś
- Wiem - powiedziała - Mamusia mnie dzisiaj rano ubierała na występ
Mamusia..
Jak to pięknie brzmi w usteczkach naszej córeczki..

Nadszedł następny dzień. Wstałam rano i poszłam do kuchni. Przygotowałam śniadanie i poszłam na górę, aby nakarmić Izabelkę. Zaczęła trochę płakać, ale gdy nosiłam ją na rękach, momentalnie przestała. Położyłam ją do łóżeczka i uśpiłam.
Zeszłam ponownie na dół. Po chwili zszedł Kamil.
- Witaj, kochanie - powiedział, po czym poszedł do mnie i pocałował mnie w policzek
- Cześć.... Dzieci jeszcze śpią?
- Tak...
- Trzeba ich obudzić. Czas do szkoły..
- Niech sobie pośpią.
- A potem będziemy robić wszystko w biegu
Kamil nie powiedział nic. Stał przede mną, po czym złapał mnie za rękę
 - Wszystkiego najlepszego, moja najukochańsza żono
- Dziękuje, kochanie.
- Abyś nigdy się nie zmieniała, abyś pozostała taka, jaka jesteś... Jesteś wspaniałą żoną i kochaną matką. Jesteś najcudowniejszą kobietą, jaką w życiu spotkałem. Nie potrafię opisać słowami, jaka jesteś cudowna. Nie wiem, co mam powiedzieć..... Jestem  ci wdzięczny za to, co dla mnie robisz, jak mnie wspierasz, jak mi kibicujesz, mojej karierze, jak jeździsz za mną na konkursy... Ja chyba nigdy ci się nie wypłaczę... nie wypłacę...  - myślałam, że Kamil się aż popłacze w tym momencie
- Kamil...
Przytuliłam go z całej siły...
- Mówisz tak, jakbyśmy mieli się żegnać.... A my się nigdy nie rozstaniemy.... Rozumiesz? Nigdy. Zawsze będziemy razem... Pamiętasz, co ci ślubowałam? Póki śmierć nas nie rozłączy... A jak rozłączy... Zawsze będziemy razem. To tylko moje urodziny. Teraz już trójka z przodu. - uśmiechnęłam się - Znam cię już 10 lat, w sierpniu minie 8 rocznica naszego ślubu i wiesz co? To były najpiękniejsze lata mojego życia.... I wiem, że kolejne lata z tobą będą jeszcze piękniejsze.
Kamil przytulił mnie jeszcze mocniej.
- Prezent dostaniesz po południu - szepnął mi do ucha
- Mówiłam ci, że prezenty są zbędne.
- Oj... dobra, niech ci będzie - uśmiechnął się
W tym momencie na śniadanie zszedł Piotruś wraz z Wiktorią
- Sto lat, sto lat, niech żyje , żyje nam... Niech żyje nam! A kto? Mama!
Po odśpiewaniu sto lat podbiegły do mnie i wręczył mi ogromny karton, jakby złączone kilka kartek z bloku rysunkowego. Był to piękny rysunek. Byłam na nim ja, Kamil, Piotruś, Wiktoria, Karolek i Izabelka. Wszyscy trzymaliśmy się za ręce. Po lewej stronie był narysowany nasz dom, a po prawej skocznia narciarska... Wzruszyłam się... 
- Dziękuję, moje kochane...
Przytuliłam swoje dzieci z całej siły.
- Chodźcie na śniadanie - powiedziałam do nich
Usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy jeść naleśniki, które zrobiłam.
Po śniadaniu zrobiłam dzieciakom kanapki do szkoły i spakowałam im do plecaków. Kamil jadąc na trening, zabrał ich do szkoły.
Ja zaś zostałam w domu i zaczęłam przygotowania do imprezy urodzinowej. Dzisiaj mieli zjawić się goście na nasze wspólne urodziny. Moje i Kamila.
Zaczęłam od sprzątania, jednak nie mogłam go skończyć. Co chwilę ktoś do mnie dzwonił. Jak nie mama, to babcia, rodzeństwo, znajomi.. Wszyscy dzwonili, aby złożyć mi życzenia urodzinowe.
Po posprzątaniu upiekłam tort, zrobiłam jeszcze jedno ciasto, zrobiłam sałatkę.
Kamil wrócił z dziećmi po 13:00 do domu. Zjedliśmy obiad. Kamil pozmywał naczynia i zaczęliśmy się szykować do imprezy urodzinowej. Kamil kupił po drodze złote balony "30" i srebrne "KASIA". Nadmuchał je więc i przyczepił do salonu.
Ja zaś nakryłam do stołu i poszłam na górę, aby się przebrać. Założyłam sukienkę:

Wiktorii założyłam fioletową sukienkę, a moim trzem panom białe koszule. Wyglądali tak elegancko.
Zeszliśmy na dół i czekaliśmy na gości. Zjawił się Bronisław, moja mama z Julką, babcia, Natalia z Michałem i Antosiem, Kornelia z Bartkiem i synami, Piotrek z Karoliną, Maciek z Agnieszką i Maciusiem, Piotrek z Justyną i dziećmi, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, Kuba z Karoliną.
Wszyscy złożyli mi życzenia i wręczyli prezenty. Ja zaś poszłam po tort. Kamil zapalił świeczki.
- Kochanie... Pomyśl życzenie - powiedział Kamil
Po chwili zastanowienia zdmuchnęłam wszystkie trzydzieści świeczek. Bili mi brawo i zaśpiewali "sto lat"
- To teraz może czas na mnie - powiedział Kamil - Poczekajcie chwilę
Kamil poszedł po coś do samochodu. Postawił to w przedpokoju. Nie wychylałam się jednak
- A więc.... Jaka głowa tej wspaniałej i zwariowanej rodzinki, chciałbym ci życzyć moja ukochana żono wszystkiego co najlepszego. Zdrowia, szczęścia, radości, pociechy z męża i dzieci - uśmiechnął się - Już swoje osobiste życzenia składałem ci rano, ale chciałbym ci powiedzieć, że jesteś najważniejszą kobietą w moim życiu, przed Wiktorią i Izabelką - uśmiechnął się - Kocham Cię!
W tym momencie Kamil pocałował mnie w usta... Po czym poszedł do przedpokoju i przyniósł ogromny bukiet składający się z 100 czerwonych róż. Miał także czerwoną torebeczkę prezentową .
- Wszystkiego najlepszego - powiedział
W torebce był naszyjnik
A także album ze zdjęciami. Na pierwszej stronie było nasze wspólne zdjęcie. Już naszej szóstki i napis u góry "30 lat minęło jak jeden dzień"
Tak jak ja Kamilowi zrobiłam filmik ze zdjęciami od jego narodzin aż do jego 30-stych urodzin.
Kamil wpadł na podobny pomysł, tylko że wykonał to w formie albumu. Album był przepiękny. Każde zdjęcie było podpisane. Były daty , czasami i miejsce, albo wydarzenie. Wyglądało to przepięknie. Aż go uściskałam!
- Kocham Cię! - powiedziałam i ponownie pocałowałam Kamila
- Bez takich czułości przy ludziach - zaczął się śmiać, po czym wpił się wręcz w moje usta - Nie wyglądasz aż tak staro, jak na te trzydzieści lat - zaczął się śmiać, a wraz z nim wszyscy goście
- No wiesz co - udawałam obrażoną
- No dobra.... - objął mnie w pasie -Wyglądasz na co najwyżej 18 lat
- O! I takie podejście rozumiem!

Usiedliśmy przy stole. Spojrzałam się na dzieci, które bawiły się w salonie. Piotruś, Wiktoria, Karolek... Izabelka w swoim łóżeczku. A przecież 10 lat temu spotkałam Kamila. A już jesteśmy rodzicami czwórki dzieci.

Po jakiejś godzinie wszyscy zaczęliśmy robić sobie zdjęcia czy to na kanapie, czy na tle balonów. Na kanapie usiadłam ja z Kamilem. Na kolanach Kamila był Karolek, obok niego Wiktoria, obok mnie siedział Piotruś, a na rękach miałam Izabelkę. Następnie na tle balonów zrobiłam sobie zdjęcie z Kamilem. Potem zdjęcie samej, gdy trzymałam bukiet 100 czerwonych róż w ręku.
Potem już zrobiłam sobie zdjęcie dosłownie z każdym. Kamil miał ponad 100 nowych zdjęć na telefonie, Wiktoria również sama pozowała na tle balonów. Zdjęcia wyglądały naprawdę przepięknie. Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne grupowe zdjęcie, ile nas tylko było na urodzinach. Wyszliśmy na zewnątrz i na zielonej trawie na tle zachodzącego słońca zrobiliśmy sobie kilka wspólnych zdjęć.
Postanowiłam jednak nie dzielić się nimi w internecie na moim profilu. To były moje prywatne zdjęcia , jednak dziewczyny, czy moje kochane rodzeństwo podzieliło się zdjęciami ze mną, czy zdjęciem wspólnym na swoich profilach, a media zawsze dotrą do takich zdjęć, więc chyba każdym mógł sobie zobaczyć, jak wyglądała moja impreza urodzinowa.
Gdy wszyscy porozchodzili się do domów, Kamil zrobił mi zdjęcie na tarasie, gdzie trzymam bukiet 100 czerwonych róż i lekko się nad nim pochyliłam, jakbym chciała napawać się ich zapachem. Tło zachodzącego słońca wyglądało przepięknie.
Postanowił wstawić to zdjęcie na swojego instagrama
"Wszystkiego najlepszego, kochanie... Nigdy się nie zmieniaj, bądź zawsze sobą. Kocham Cię moja słodka 30-stko! ❤❤❤ @kasiawitkowskastoch #love "



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                 kiki2000

Komentarze