W sobotę 26 czerwca w kościele w Poroninie miał odbyć się ślub kuzyna Kamila - Janka wraz z jego narzeczoną Emilią, którą poznaliśmy w czasie Wielkanocy.
To pierwszy ślub, na którym byliśmy w tym roku. Rok 2027 to nie był najwyraźniej rok ślubów dla nas. Chociaż z jednej strony cieszyłam się z tego powodu, ponieważ teraz iść na wesele z czwórką dzieci, to nie lada wyzwanie.
Po śniadaniu zaczęliśmy się więc szykować. Pojechałam do kosmetyczki, aby zrobiła mi paznokcie. Po godzinie wróciłam do domu i wyjęłam żelazko, aby zacząć wszystko prasować. Począwszy od koszul dla chłopców, kończąc na sukienkach.
Gdy wszystko było jednak poprasowane, przyszedł czas na strojenie się. Kamil założył białą koszulę i czarny garnitur do tego niebieska muszka. Piiotrusiowi i Karolkowi również założyłam białe koszule, jednak bez muszek.
Wiktoria założyła fioletową sukienkę, którą dostała od mojej mamy na swoje urodziny. Izabelce założyłam białą bluzkę i fioletową spódniczkę, a do tego fioletową opaskę na głowę
Ja zaś postawiłam na długą, zwiewną sukienkę
Do sukienki idealnie pasowały moje paznokcie
Gdy więc byliśmy gotowi, powiedziałam do Kamila, aby wziął do samochodu prezent. Stanęliśmy jeszcze przed lustrem w przedpokoju i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
- Czas na zabawę - powiedział Kamil
- Jaka tu będzie zabawa, jak czworo dzieci na głowie. Izabelka zaraz będzie śpiąca, obyśmy chociaż wytrzymali do północy.
- Ale mam nadzieję, że na poprawiny pójdziemy.
- No tak, przecież już się zadeklarowaliśmy, ale dzisiaj to my nie poszalejemy.
Wsiedliśmy zatem w samochód i pojechaliśmy do Poronina. Czekaliśmy pod kościołem, aż para młoda przyjedzie. Po chwili dołączyła się do nas Natalia z Michałem i Antosiem.
- Ciekawe jaką będzie miała sukienka - powiedziała do mnie Natalia
- Niestety nie wiem nic. Jak wtedy do byliśmy u nich w Wielkanoc, to nic nie opowiadali o ślubie, ani o przygotowaniach
- To przecież też jest stres. Sama pamiętam po sobie.
- Więc może dlatego nie chcieli mówić
W tym momencie pod kościół podjechał czarny mercedes. Wysiadł z niego Janek ubrany w czarny , klasyczny garnitur, po czym poszedł otworzyć drzwi swojej jeszcze narzeczonej. Gdy drzwi samochodu się otworzyły, na placu przed kościołem stanęła Emilia w pełnej krasie. Piękna suknia, a do tego jej czarne włosy były delikatnie z tyłu upięte.
- Jak rusałka - uśmiechnął się Michał
Naprawdę tak Emilka wyglądała
- Tak romantycznie - stwierdziła Natalia, gdy zobaczyła Emilkę już w całej okazałości
- Teraz te suknie ślubne są takie przepiękne...
Goście weszli do kościoła, a następnie Para Młoda wraz ze swoimi świadkami. Usiedli na swoich miejscach w kościele, a ja nie mogłam się nadziwić, jaki piękny był ten kościół. Widać, że wiekowy, ale jednak nadal był piękny.
Przyszedł czas na wyczekiwany moment ślubu.
Para Młoda podała sobie prawe dłonie i zaczęto przysięgę
- Ja, Jan, biorę Ciebie Emilio za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
To samo powtórzyła Emilia
- Ja, Emilia, biorę Ciebie Janie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
Ksiądz następnie ogłosił:
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Po tych słowach przyszedł czas na wymianę obrączek. Zaczął Janek:
- Emilio, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Przyszedł czas na Emilkę
- Janie, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Gdy uroczystość zaślubin zakończyła się, wszyscy goście wyszli z kościoła. Przyjaciele pary mieli już przygotowane kolorowe konfetti i jak tylko Jan i Emilia wychodzili z kościoła, nad ich głowami posypało się czerwone, białe i srebrne konfetti w kształcie serduszek.
Następnie ustawili się na placu i przyjmowali życzenia i prezenty od gości. My również ustawiliśmy się w kolejce, złożyłam Jankowi i Emilii życzenia od całej rodzinki Stochów i odeszliśmy na bok , na miejsce, gdzie czekał już Michał z Natalią i Antosiem, a także Bronisław.
- Jedziemy już? - spytał Michał
- No nie wiem właśnie - odpowiedziałam
- Ja to bym już pojechał - odezwał się Kamil
- No to jedziemy - odezwała się Natalia
Wsiedliśmy więc w samochody i pojechaliśmy na salę weselną. Po kilku minutach pojawiła się również Para Młoda przywitana przez rodziców chlebem i solą - tradycyjnie. Następnie dostali kieliszki wódki, które wypili i rzucili za siebie. Panie z obsługi szybko posprzątały rozbite szkło.
Kelnerki rozdały zaś wszystkim gościom po kieliszku szampana, a orkiestra przygrywała "sto lat".
- Niech żyją, żyją nam..... Niech żyją nam... A kto?! Jan i Emilia!
Po tych słowach wszyscy wypili szampana, a Para Młoda ustawiła się, aby zatańczyć swój pierwszy taniec. Janek i Emila wybrali utwór "Kocham Cię" w wykonaniu Sławomira Uniatowskiego.
Wyglądali tak przepięknie w tańcu. Nagrałam nawet fragment ich pierwszego tańca.
Na samym końcu Janek i Emila pocałowali się, a nad nami pojawił się dym, było tak romantycznie. Po pierwszym tańcu wszyscy usiedliśmy przy stołach. My akurat usiedliśmy na przeciwko Natalii i Michała, a obok nich siedział Bronisław.
Po zjedzonym obiedzie wszyscy wyruszyli na parkiet. Kamil chciał również i mnie wyciągnąć, ale ja się nie dałam, musiałam pilnować Izabelki.
- Ja jej popilnuje - odezwał się Bronisław - Idźcie się bawić, jesteście jeszcze młodzi....
Bronisław więc zajął się Izabelką, a ja wyszłam na parkiet. Piotruś, Wiktoria i Karolek biegali i bawili się sami, w swoim towarzystwie. Ja zaś tańczyłam z Kamilem.
- Jak ja dawno z tobą nie tańczyłem - uśmiechnął się do mnie Kamil
- Widzisz.... Czyli teraz masz okazję - również się do niego uśmiechnęłam
Zabawa była bardzo fajna. Muzyka była różnych gatunków, więc każdy mógł się przy czymś zabawić. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z Parą Młodą, a także z Natalią i Michałem oraz z Bronisławem. Wiktoria, jak to Wiktoria "Mamo, ja muszę mieć zdjęcie z moimi chrzestnymi!" Wiktoria ma więc jeszcze zdjęcie z Michałem i Natalią na tle podświetlanego napisu "LOVE". O 22:00 na salę wjechał tort, był bardzo smaczny. Nawet Piotrusiowi smakował , więc to był prawdziwy cud.
O północy przyszedł czas na oczepiny. Chyba znany wszystkim taniec na gazecie, także zabawa, kto przebije balona daną częścią ciała i oczywiście rzut bukietem i muszką.
Po północy pożegnaliśmy się z Parą Młodą i wróciliśmy do domu, ponieważ Izabelka już nam usnęła, a Karolek usypiał
Gdy wróciliśmy do domu, położyliśmy dzieci spać. Ja zaś zdjęłam sukienkę i założyłam piżamę. Również byłam śpiąca i położyłam się obok Kamila na łóżku.
Gdy wstaliśmy około 10:00, zjedliśmy spóźnione śniadanie i zaczęliśmy szykować się na poprawiny. Kamil tym razem postawił na błękitną koszulę.
Ja zaś wybrałam sukienkę z odkrytymi ramionami.
Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy na poprawiny. Emilia miała na sobie białą sukienkę do połowy łydek i z rękawem 3/4. Ponownie można było stwierdzić, że wyglądała jak prawdziwa rusałka. Poruszała się z taką lekkością, jednak to , co odkryłam było dla mnie szokujące.
Podczas poprawin poszłam do łazienki. W kabinie obok była Emilia. Rozmawiała przez telefon.
- Ale jak to jutro? - spytała Emilia przez telefon - Ja dzisiaj mam swoje poprawiny.... Już jutro możecie zacząć moje leczenie? Ale czy ja mam 100% pewność, że wszystko będzie dobrze? Już panu mówiłam, że bardzo pragniemy mieć z mężem dziecko.... Tak, tak... Wiem, że będzie to trudne, ale.... ja muszę się podjąć tego leczenia.... Wiem o tym, że mój organizm będzie miał trudność, aby zajść w ciążę, ale..... bardzo mi i mężowi na tym zależy... Dobrze.... Porozmawiamy o tym jutro... O której mam być? Dobrze, będę
Emilia wyszła z kabiny i udała się na salę. Ja również wyszłam z łazienki i podeszłam do Kamila. Opowiedziałam mu o wszystkim. Zrobiło mi się jej tak żal... Ja mam teraz trudność, aby zajść w ciążę, ale mamy czwórkę dzieci, a Emilia jest taka młoda... Naprawdę zrobiło mi się jej tak po ludzku żal. Jak kobieta kobiecie.
Poprawiny skończyły się po 20:00. Wróciliśmy zatem do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
To pierwszy ślub, na którym byliśmy w tym roku. Rok 2027 to nie był najwyraźniej rok ślubów dla nas. Chociaż z jednej strony cieszyłam się z tego powodu, ponieważ teraz iść na wesele z czwórką dzieci, to nie lada wyzwanie.
Po śniadaniu zaczęliśmy się więc szykować. Pojechałam do kosmetyczki, aby zrobiła mi paznokcie. Po godzinie wróciłam do domu i wyjęłam żelazko, aby zacząć wszystko prasować. Począwszy od koszul dla chłopców, kończąc na sukienkach.
Gdy wszystko było jednak poprasowane, przyszedł czas na strojenie się. Kamil założył białą koszulę i czarny garnitur do tego niebieska muszka. Piiotrusiowi i Karolkowi również założyłam białe koszule, jednak bez muszek.
Wiktoria założyła fioletową sukienkę, którą dostała od mojej mamy na swoje urodziny. Izabelce założyłam białą bluzkę i fioletową spódniczkę, a do tego fioletową opaskę na głowę
Ja zaś postawiłam na długą, zwiewną sukienkę
Do sukienki idealnie pasowały moje paznokcie
Gdy więc byliśmy gotowi, powiedziałam do Kamila, aby wziął do samochodu prezent. Stanęliśmy jeszcze przed lustrem w przedpokoju i zrobiliśmy sobie zdjęcie.
- Czas na zabawę - powiedział Kamil
- Jaka tu będzie zabawa, jak czworo dzieci na głowie. Izabelka zaraz będzie śpiąca, obyśmy chociaż wytrzymali do północy.
- Ale mam nadzieję, że na poprawiny pójdziemy.
- No tak, przecież już się zadeklarowaliśmy, ale dzisiaj to my nie poszalejemy.
Wsiedliśmy zatem w samochód i pojechaliśmy do Poronina. Czekaliśmy pod kościołem, aż para młoda przyjedzie. Po chwili dołączyła się do nas Natalia z Michałem i Antosiem.
- Ciekawe jaką będzie miała sukienka - powiedziała do mnie Natalia
- Niestety nie wiem nic. Jak wtedy do byliśmy u nich w Wielkanoc, to nic nie opowiadali o ślubie, ani o przygotowaniach
- To przecież też jest stres. Sama pamiętam po sobie.
- Więc może dlatego nie chcieli mówić
W tym momencie pod kościół podjechał czarny mercedes. Wysiadł z niego Janek ubrany w czarny , klasyczny garnitur, po czym poszedł otworzyć drzwi swojej jeszcze narzeczonej. Gdy drzwi samochodu się otworzyły, na placu przed kościołem stanęła Emilia w pełnej krasie. Piękna suknia, a do tego jej czarne włosy były delikatnie z tyłu upięte.
- Jak rusałka - uśmiechnął się Michał
Naprawdę tak Emilka wyglądała
- Tak romantycznie - stwierdziła Natalia, gdy zobaczyła Emilkę już w całej okazałości
- Teraz te suknie ślubne są takie przepiękne...
Goście weszli do kościoła, a następnie Para Młoda wraz ze swoimi świadkami. Usiedli na swoich miejscach w kościele, a ja nie mogłam się nadziwić, jaki piękny był ten kościół. Widać, że wiekowy, ale jednak nadal był piękny.
Przyszedł czas na wyczekiwany moment ślubu.
Para Młoda podała sobie prawe dłonie i zaczęto przysięgę
- Ja, Jan, biorę Ciebie Emilio za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
To samo powtórzyła Emilia
- Ja, Emilia, biorę Ciebie Janie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
Ksiądz następnie ogłosił:
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Po tych słowach przyszedł czas na wymianę obrączek. Zaczął Janek:
- Emilio, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Przyszedł czas na Emilkę
- Janie, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Gdy uroczystość zaślubin zakończyła się, wszyscy goście wyszli z kościoła. Przyjaciele pary mieli już przygotowane kolorowe konfetti i jak tylko Jan i Emilia wychodzili z kościoła, nad ich głowami posypało się czerwone, białe i srebrne konfetti w kształcie serduszek.
Następnie ustawili się na placu i przyjmowali życzenia i prezenty od gości. My również ustawiliśmy się w kolejce, złożyłam Jankowi i Emilii życzenia od całej rodzinki Stochów i odeszliśmy na bok , na miejsce, gdzie czekał już Michał z Natalią i Antosiem, a także Bronisław.
- Jedziemy już? - spytał Michał
- No nie wiem właśnie - odpowiedziałam
- Ja to bym już pojechał - odezwał się Kamil
- No to jedziemy - odezwała się Natalia
Wsiedliśmy więc w samochody i pojechaliśmy na salę weselną. Po kilku minutach pojawiła się również Para Młoda przywitana przez rodziców chlebem i solą - tradycyjnie. Następnie dostali kieliszki wódki, które wypili i rzucili za siebie. Panie z obsługi szybko posprzątały rozbite szkło.
Kelnerki rozdały zaś wszystkim gościom po kieliszku szampana, a orkiestra przygrywała "sto lat".
- Niech żyją, żyją nam..... Niech żyją nam... A kto?! Jan i Emilia!
Po tych słowach wszyscy wypili szampana, a Para Młoda ustawiła się, aby zatańczyć swój pierwszy taniec. Janek i Emila wybrali utwór "Kocham Cię" w wykonaniu Sławomira Uniatowskiego.
Wyglądali tak przepięknie w tańcu. Nagrałam nawet fragment ich pierwszego tańca.
Na samym końcu Janek i Emila pocałowali się, a nad nami pojawił się dym, było tak romantycznie. Po pierwszym tańcu wszyscy usiedliśmy przy stołach. My akurat usiedliśmy na przeciwko Natalii i Michała, a obok nich siedział Bronisław.
Po zjedzonym obiedzie wszyscy wyruszyli na parkiet. Kamil chciał również i mnie wyciągnąć, ale ja się nie dałam, musiałam pilnować Izabelki.
- Ja jej popilnuje - odezwał się Bronisław - Idźcie się bawić, jesteście jeszcze młodzi....
Bronisław więc zajął się Izabelką, a ja wyszłam na parkiet. Piotruś, Wiktoria i Karolek biegali i bawili się sami, w swoim towarzystwie. Ja zaś tańczyłam z Kamilem.
- Jak ja dawno z tobą nie tańczyłem - uśmiechnął się do mnie Kamil
- Widzisz.... Czyli teraz masz okazję - również się do niego uśmiechnęłam
Zabawa była bardzo fajna. Muzyka była różnych gatunków, więc każdy mógł się przy czymś zabawić. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z Parą Młodą, a także z Natalią i Michałem oraz z Bronisławem. Wiktoria, jak to Wiktoria "Mamo, ja muszę mieć zdjęcie z moimi chrzestnymi!" Wiktoria ma więc jeszcze zdjęcie z Michałem i Natalią na tle podświetlanego napisu "LOVE". O 22:00 na salę wjechał tort, był bardzo smaczny. Nawet Piotrusiowi smakował , więc to był prawdziwy cud.
O północy przyszedł czas na oczepiny. Chyba znany wszystkim taniec na gazecie, także zabawa, kto przebije balona daną częścią ciała i oczywiście rzut bukietem i muszką.
Po północy pożegnaliśmy się z Parą Młodą i wróciliśmy do domu, ponieważ Izabelka już nam usnęła, a Karolek usypiał
Gdy wróciliśmy do domu, położyliśmy dzieci spać. Ja zaś zdjęłam sukienkę i założyłam piżamę. Również byłam śpiąca i położyłam się obok Kamila na łóżku.
Gdy wstaliśmy około 10:00, zjedliśmy spóźnione śniadanie i zaczęliśmy szykować się na poprawiny. Kamil tym razem postawił na błękitną koszulę.
Ja zaś wybrałam sukienkę z odkrytymi ramionami.
Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy na poprawiny. Emilia miała na sobie białą sukienkę do połowy łydek i z rękawem 3/4. Ponownie można było stwierdzić, że wyglądała jak prawdziwa rusałka. Poruszała się z taką lekkością, jednak to , co odkryłam było dla mnie szokujące.
Podczas poprawin poszłam do łazienki. W kabinie obok była Emilia. Rozmawiała przez telefon.
- Ale jak to jutro? - spytała Emilia przez telefon - Ja dzisiaj mam swoje poprawiny.... Już jutro możecie zacząć moje leczenie? Ale czy ja mam 100% pewność, że wszystko będzie dobrze? Już panu mówiłam, że bardzo pragniemy mieć z mężem dziecko.... Tak, tak... Wiem, że będzie to trudne, ale.... ja muszę się podjąć tego leczenia.... Wiem o tym, że mój organizm będzie miał trudność, aby zajść w ciążę, ale..... bardzo mi i mężowi na tym zależy... Dobrze.... Porozmawiamy o tym jutro... O której mam być? Dobrze, będę
Emilia wyszła z kabiny i udała się na salę. Ja również wyszłam z łazienki i podeszłam do Kamila. Opowiedziałam mu o wszystkim. Zrobiło mi się jej tak żal... Ja mam teraz trudność, aby zajść w ciążę, ale mamy czwórkę dzieci, a Emilia jest taka młoda... Naprawdę zrobiło mi się jej tak po ludzku żal. Jak kobieta kobiecie.
Poprawiny skończyły się po 20:00. Wróciliśmy zatem do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz