Numer 275 - Chrzciny Maciusia

W niedzielę - 4 lipca w kościele Matki Boskiej Cudownego Medalika o godzinie 11:00 miał odbyć się chrzest małego Maciusia. Jak już wiecie, to ja miałam zostać matką chrzestną, zaś ojcem chrzestnym brat Maćka - Jakub.

Rano więc poszłam jeszcze do domu Maćka i Agnieszki, aby obgadać resztę szczegółów. Białą szatę mieli wziąć ze sobą. Poleciłam ich kobietkę, która haftuje takie właśnie rzeczy i która wykonywała takie właśnie szaty na chrzest czy to Karolka czy Izabelki. Agnieszka i Maciek również skorzystali z jej usług.

Wróciłam zatem do domu i po zjedzonym śniadaniu zaczęliśmy się szykować. Kamil założyłam białą koszulę. Piotrusiowi i Karolkowi  również tak ową założyłam. Wiktoria ubrała się w białą sukienkę z czarnym kołnierzykiem, którą miała na zakończeniu roku szkolnego.
Ja zaś postawiłam na zestaw bluzki i spódnicy:

Gdy byliśmy zatem gotowi, pojechaliśmy do kościoła. Tam poszłam najpierw na zakrystię, aby jeszcze złożyć podpis, po czym wróciłam i usiadłam w pierwszej ławce obok Agnieszki i Maćka, a po chwili dosiadł się obok mnie Kuba, który już w ręku trzymał świecę.
- Trochę się stresuję - szepnęła do mnie Agnieszka
- Spokojnie, nie masz się czym stresować
- Łatwo ci mówić.
- No co ty, nie przejmuj się w ogóle
- Na szczęście Maciuś śpi, to chociaż tyle
- Skup się na nim, a nie na wszystkim wokół, bo to ci nic nie da. Patrz, jak sobie słodko śpi.
- On jest taki do Maćka podobny...
- Jak Piotruś do Kamila.... - westchnęłam

Rozpoczęła się msza święta. Gdy zaczęły bić dzwonki, Maciuś delikatnie poruszył się w wózku i już myślałam, że za chwilę się obudzi, ale był to jednak fałszywy alarm.
- Jakie imię wybraliście dla dziecka?
- Maciej
- O co prosicie Kościół Święty dla Macieja?
- O chrzest
- Prosząc o chrzest dla waszego dziecka przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłował Boga i bliźniego, jak nauczył nas Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?
- Jesteśmy świadomi
- A wy, rodzice chrzestni, czy jesteście gotowi pomagać rodzicom tego dziecka w wypełnianiu obowiązku?
- Jesteśmy gotowi - odpowiedziałam wraz z Jakubem
- Macieju,  wspólnota chrześcijańska przyjmuje cię z wielką radością. Ja zaś w imieniu tej wspólnoty znaczę cię znakiem krzyża, a po mnie naznaczą cię tym samym znakiem Chrystusa Zbawiciela twoi rodzice i chrzestni
Ksiądz podszedł i nakreślił na jego czole znak krzyża. Następnie tym samym znakiem naznaczyła go Agnieszka i Maciek, a także ja i Kuba
-  Drodzy rodzice i chrzestni. Przyniesione przez was dzieci otrzymują z miłości Bożej przez sakrament chrztu nowe życie z wody i z Ducha Świętego. Starajcie się wychować je w wierze tak, aby zachować w nich to Boże życie od skażenia grzechem i umożliwić jego ustawiczny rozwój. Jeśli więc, kierując się wiarą, jesteście gotowi podjąć się tego zadania, to wspominając swój własny chrzest, wyrzeknijcie się grzechu i wyznajcie wiarę w Jezusa Chrystusa. Jest to wiara kościoła, w której wasze dzieci otrzymują chrzest. Czy wyrzekacie się grzechu, aby żyć w wolności dzieci Bożych?
- Wyrzekamy się
-  Czy wyrzekacie się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby zło was nie opanowało?
- Wyrzekamy się.
- Czy wyrzekacie się szatana, który jest głównym sprawcą grzechu?
- Wyrzekamy się.
- Czy wierzycie w Boga Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi?
- Wierzymy.
- Czy wierzycie w Jezusa Chrystusa?
 - Wierzymy.
- Czy wierzycie w Ducha Świętego?
  - Wierzymy.
- Taka jest wiara kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą, w Chrystusie, Panu naszym.
- Amen
- Czy chcecie, aby Maciej otrzymał chrzest w wierze kościoła, którą przed chwilą wyznaliśmy?
- Chcemy
Ksiądz podszedł do Maciusia i polewając jego główkę wodą święconą, mówił:
- Macieju, ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Następnie wszyscy powiedzieliśmy "Chwała Ojcu ...."
- Macieju,  stałeś się nowym stworzeniem i przyoblekłeś się w Chrystusa, dlatego otrzymujesz białą szatę. Niech twoi bliscy słowem i przykładem pomogą ci zachować godność dziecka Bożego nieskalaną aż po życie wieczne
Położyłam więc na nim białą szatę z wyhaftowanym imieniem i datą chrztu.
- Amen - powiedzieli wszyscy
- Przyjmujcie światło Chrystusa.
Jakub podszedł do paschału i zapalił świecę, po czym wrócił na miejsce
-  Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dziecko, oświecone przez Chrystusa, postępowało zawsze jak dziecko światłości, a trwając w wierze, mogło wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie.


Gdy Msza Święta się zakończyła, wyszliśmy wszyscy z kościoła. Kuzyn Maćka robił podczas chrztu zdjęcia, więc ustawiliśmy się przed świątynią. Najpierw sami rodzice z Maciusiem, a potem wylądował na rękach moich i Kuby, następnie rodzice Maćka również zrobili sobie zdjęcie z wnukiem, a na koniec ja, Kamil, Piotruś, Wiktoria, Karolek , Izabela i właśnie Maciuś.
Pojechaliśmy do domu Agnieszki i Maćka, gdzie miał być obiad dla rodziny i przyjaciół zgromadzonych na chrzcie świętym Maciusia.
Położyłam na szafce w salonie prezent dla mojego chrześniaka
Kupiłam mu piękną pamiątkę

Tylko oczywiście z właściwym imieniem i datą.
Usiedliśmy wszyscy przy stole w jadalni, dzieci bawiły się w salonie. Jedynie co zauważyłam to to, że nikogo nie było  z rodziny Agnieszki. Ani jej rodziców, rodzeństwa.. Zupełnie nikogo. Wiedziałam, że stosunki pomiędzy nimi nie były kolorowe, ale.. przecież to w końcu chrzciny ich wnuka i siostrzeńca. Żadne z nich się nie pojawiło. W kościele nie widziałam, czy byli, ponieważ siedziałam z przodu. Spytałam się więc szeptem Kamila, odpowiedział mi, że raczej ich nie było, bo pewnie ktoś rzuciłby mu się w oczy.
Zrobiło mi się smutno, gdy patrzyłam tak na Agnieszkę, ileż ona musi przecierpieć z powodu własnej rodziny, która ją wyparła. Przecież to jest coś nieprawdopodobnego. Gdyby jedna osoba z rodziny się od niej odwróciła... ale wszyscy? Z tego co wiem, to tylko ojciec popierał jej związek z Maćkiem, ale matka Agnieszki zabraniała mu z córką kontaktów. To naprawdę było takie smutne.

Po obiedzie wszyscy goście porozchodzili się do domów, a my zostaliśmy, aby im pomóc w sprzątaniu. Na koniec Agnieszka uściskała nas wszystkich i aż się popłakała.
- Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że was mam... Naprawdę - wyszeptała mi do ucha i zaczęła płakać.


----------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                kiki2000

Komentarze