Numer 281 - Rada pedagogiczna, spotkanie w PZN

26 sierpnia w czwartek miała odbyć się rada pedagogiczna w szkole w Zębie. Bardzo się stresowałam, ponieważ już od dawna nie byłam na radzie, od momentu, kiedy odeszłam na urlop macierzyński , gdy na świat miał przyjść Karolek. Trochę czasu więc minęło. Jednak cieszyłam się, że wracam do pracy. W końcu mogłam poczuć tę atmosferę związaną ze szkołą, naprawdę mi tego brakowało. Karolka i Izabelkę miałam zaprowadzać do żłobka. Miałam pracować od poniedziałku do czwartku od godziny 9:45 do 11:25. Godziny były dla mnie jak najbardziej przyzwoite i mogłam się zgodzić. Zaprowadzić dzieci na dwie godzinki dziennie, to moim zdaniem nie aż tak dużo. Byłam już nawet z nimi w sierpniu na dwa dni i widać było, że się za klimatyzowali. Gdy zniknęłam za ścianą, ani Karolek, ani Izabelka w ogóle nie płakali. Ucieszyłam się, że będę mogła spokojnie chodzić do pracy, ale też Karolek i i Izabelka będą mieli kilku kolegów, z którymi  będą mogli się bawić przez te 2 godzinki dziennie.
Gdy miała nadejść rada pedagogiczna na godzinę 11:00, poszłam na górę do sypialni, aby się ubrać. Założyłam zatem
Postawiłam na prostotę i elegancję w jednym. Dzieci zawiozłam do Bronisława, a ja wyruszyłam do szkoły, od domu teścia miałam rzut beretem, niespełna kilometr. Podjechałam zatem pod szkołę. Na placu zabaw bawiły się jakieś dzieci w wieku 2-3 klasa. Była również tam jakaś mama, która gdy mnie zobaczyła, zastygła w bezruchu, ale szybko powiedziała mi "dzień dobry". Odpowiedziałam jej tym samym i weszłam do szkoły.

Poczułam się jak w domu, trochę się jednak zmieniło. Kolor ścian był inny, widać również było nowe drzwi do każdej z sal.
Podeszłam pod pokój nauczycielski. Zapukałam i weszłam. Dyrektor już czekał , a wraz z nim kilka innych moich koleżanek z grona pedagogicznego. Kilka miejsc było jeszcze wolnych.
Weszłam, uśmiechnęłam się i powiedziałam:
- Dzień dobry!
- Dzień dobry! - powitał mnie dyrektor - Jak to dobrze, że pani jest dzisiaj z nami! Tęskniliśmy za panią
- Widzę, że małe zmiany...
Kolory ścian w pokoju również były inne, niż poprzedniego
- Pozwoliliśmy sobie na mały remont. Mam nadzieję, że się podoba.
- Tak, jest inaczej, tak świeżo.

Usiadłam na jednym z miejsc i poczekałam na resztę osób, które miało się zjawić. Gdy zatem wszyscy już byli, dyrektor powitał wszystkich na radzie pedagogicznej. Przedstawił szczegółowy plan roku szkolnego, wychowawców i co będzie realizowane w nadchodzącym roku szkolnym.
Radę tę opuściłam po trzech godzinach. Gdy wyszłam z pokoju nauczycielskiego, podszedł do mnie dyrektor i spytał się, czy będę na rozpoczęciu roku.
- Niestety nie... - odpowiedziałam - Muszę być z moimi dziećmi w ich szkole, ponieważ mąż ma zgrupowanie i muszę z nimi być
- Dobrze, rozumiem - powiedział do mnie
Wróciłam zatem do domu.

Następnego dnia w siedzibie Polskiego Związku Narciarskiego miało odbyć się kolejne spotkanie. Dawno już na nich nie byłam, ponieważ to zazwyczaj albo trener Maciek albo Krzysiek na nie jeździli, jednak tego dnia oboje nie mogli, więc to ja miałam pojechać na spotkanie. Założyłam zatem
I pojechałam do siedziby Polskiego Związku Narciarskiego. Spędziłam tam ponad półtorej godziny. Dowiedziałam się jednak o dofinansowaniu młodych klubów i chciałam, aby KS TEAM z tego skorzystał. Musiałam jednak pojechać z pewnymi papierami do urzędu. Postanowiłam załatwić to w poniedziałek.

W poniedziałek więc założyłam

I pojechałam do urzędu. Najpierw czekałam w kolejce, a potem okazało się, że muszę pójść do innego okienka i następnie wrócić do pokoju 102, pod którym czekałam. Trochę czasu mi to zajęło, ale po ponad dwóch godzinach wróciłam do domu z papierami. Udało mi się wszystko uzupełnić i teraz czekałam już tylko na odpowiedź.
Zostało mi tylko czekanie.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                   kiki2000

Komentarze