Antoni - syn Michała i Natalii 4 listopada obchodził swoje drugie już urodziny... Już 2 latka, jak ten czas szybko płynie.
4 listopada wypadał akurat w czwartek, więc postanowiliśmy, że do Krakowa pojedziemy w piątek po południu. Piotruś tego dnia nie miał akurat treningu, więc mogliśmy spokojnie pojechać z prezentem.
Wraz z Kamilem wybrałam małemu Antosiowi samochód, w który mógł siąść i sam jeździć. Był mały, więc idealnie przystosowany do niego. Spakowaliśmy prezent w ogromne pudło. W piątek, gdy nie miałam zajęć w szkole, pięknie spakowałam prezent w ozdobny niebieski papier i na samą górę przykleiłam złotą kokardkę.
W piątek odebrałam dzieci ze szkoły. Wróciłam z nimi do domu, zjedliśmy obiad. Wszyscy przebraliśmy się w inne ubrania. Ja założyłam
I gdy byliśmy gotowi, mogliśmy pojechać do Krakowa do małego Antosia. Prezent spakowaliśmy do bagażnika już wcześniej, aby o nim nie zapomnieć.
Po 2 godzinach byliśmy już pod blokiem. Dzieci wysiadły z samochodu, Kamil poszedł do bagażnika i wyjął prezent. Weszliśmy do odpowiedniej klatki, a następnie na pierwsze piętro. Mieszkanie numer 4.
- Jest! - powiedziałam
Zapukałam więc do drzwi.
Po chwili drzwi otworzyły się. W nich stała Natalia ubrana w różową sukienkę z rękawem 3/4.
- Witajcie! - powiedziała, po czym zaprosiła nas do mieszkania
Weszliśmy zatem wszyscy. Michał siedział z Antosiem na kanapie i oglądali bajkę.
- A gdzie ten mój chrześniak? - spytał Kamil
- Na kanapie, zafascynowany oglądaniem bajki - powiedziała do swojego brata Natalia
Kamil podszedł więc do niego z prezentem i położył centralnie przed Antosiem. Mały nie wiedział co to jest. Uśmiechnął się do swojego wujka.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Antosiu! - powiedziałam
Mały nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Jednak szybki ruchem podszedł do wielkiego pudła i zaczął je rozrywać z ozdobnego papieru.
- Chyba całą frajdę to sprawia właśnie ten papier - zaczęłam się śmiać w stronę Michała
- A żebyś wiedziała
W tym momencie Natalia poszła do kuchni. Wyjęła z lodówki tort, który upiekła wczoraj.
- Przepraszam, że taki zbrakowany - uśmiechnęła się do nas - Ale większość gości była wczoraj na urodzinach
Tort, a dokładnie jego połówka była na szklanej podstawce. Natalia szybko wyjęła talerzyki , łyżeczki, szklanki.
Antek w tym czasie uporał się z papierem i kartonowym pudłem, a wtedy przed jego oczami pojawił samochód. Kamil postawił go na podłodze, a mały wsiadł na niego i zaczął jeździć. Cieszyłam się, kiedy po chwili jazdy Antoś zszedł, podszedł do Karolka, złapał go za rękę i posadził na samochodzie. Jeździli oboje na zmianę.
- Jak fajnie razem wyglądają - powiedziałam
- Jak rodzeństwo - uśmiechnęła się Natalia
W tym czasie Michał wstał
- To może po kieliszeczku? - zaproponował
- Ja nie piję - odpowiedziałam
- Ja mogę - rzekł Kamil - Ale kieliszek, góra dwa... Nie więcej
- Dobrze, dobrze.
Michał poszedł i przyniósł dwa kieliszki oraz butelkę.
- Ty nie pijesz, boś młoda - zaśmiał się do Natalii
- Ja? Przypominam ci, że jestem od ciebie starsza.
- 0 5 dni. To naprawdę dużo - ponownie się zaśmiał
- Ale zawsze to coś.
Dzieci bawiły się na dywanie lub oglądały bajki w telewizji. My zaś siedzieliśmy na kanapie przy ławie.
- Antosiu... Chodź do mnie na chwilę - powiedział Kamil
Antoś przyszedł do niego. Kamil posadził go na kolanach. Przysunęłam się więc do Kamila i Antosia i podałam Natalii telefon, aby zrobiła nam zdjęcie, następnie sama zrobiłam zdjęcie Kamilowi i Antosiowi.
Posiedzieliśmy u Michała i Natalii w mieszkaniu przez ponad 2 godzinki. Zjedliśmy tort, wypiliśmy herbatę, dzieci były szczęśliwe i wybawione. Późnym wieczorem wróciliśmy do domu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
4 listopada wypadał akurat w czwartek, więc postanowiliśmy, że do Krakowa pojedziemy w piątek po południu. Piotruś tego dnia nie miał akurat treningu, więc mogliśmy spokojnie pojechać z prezentem.
Wraz z Kamilem wybrałam małemu Antosiowi samochód, w który mógł siąść i sam jeździć. Był mały, więc idealnie przystosowany do niego. Spakowaliśmy prezent w ogromne pudło. W piątek, gdy nie miałam zajęć w szkole, pięknie spakowałam prezent w ozdobny niebieski papier i na samą górę przykleiłam złotą kokardkę.
W piątek odebrałam dzieci ze szkoły. Wróciłam z nimi do domu, zjedliśmy obiad. Wszyscy przebraliśmy się w inne ubrania. Ja założyłam
I gdy byliśmy gotowi, mogliśmy pojechać do Krakowa do małego Antosia. Prezent spakowaliśmy do bagażnika już wcześniej, aby o nim nie zapomnieć.
Po 2 godzinach byliśmy już pod blokiem. Dzieci wysiadły z samochodu, Kamil poszedł do bagażnika i wyjął prezent. Weszliśmy do odpowiedniej klatki, a następnie na pierwsze piętro. Mieszkanie numer 4.
- Jest! - powiedziałam
Zapukałam więc do drzwi.
Po chwili drzwi otworzyły się. W nich stała Natalia ubrana w różową sukienkę z rękawem 3/4.
- Witajcie! - powiedziała, po czym zaprosiła nas do mieszkania
Weszliśmy zatem wszyscy. Michał siedział z Antosiem na kanapie i oglądali bajkę.
- A gdzie ten mój chrześniak? - spytał Kamil
- Na kanapie, zafascynowany oglądaniem bajki - powiedziała do swojego brata Natalia
Kamil podszedł więc do niego z prezentem i położył centralnie przed Antosiem. Mały nie wiedział co to jest. Uśmiechnął się do swojego wujka.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Antosiu! - powiedziałam
Mały nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Jednak szybki ruchem podszedł do wielkiego pudła i zaczął je rozrywać z ozdobnego papieru.
- Chyba całą frajdę to sprawia właśnie ten papier - zaczęłam się śmiać w stronę Michała
- A żebyś wiedziała
W tym momencie Natalia poszła do kuchni. Wyjęła z lodówki tort, który upiekła wczoraj.
- Przepraszam, że taki zbrakowany - uśmiechnęła się do nas - Ale większość gości była wczoraj na urodzinach
Tort, a dokładnie jego połówka była na szklanej podstawce. Natalia szybko wyjęła talerzyki , łyżeczki, szklanki.
Antek w tym czasie uporał się z papierem i kartonowym pudłem, a wtedy przed jego oczami pojawił samochód. Kamil postawił go na podłodze, a mały wsiadł na niego i zaczął jeździć. Cieszyłam się, kiedy po chwili jazdy Antoś zszedł, podszedł do Karolka, złapał go za rękę i posadził na samochodzie. Jeździli oboje na zmianę.
- Jak fajnie razem wyglądają - powiedziałam
- Jak rodzeństwo - uśmiechnęła się Natalia
W tym czasie Michał wstał
- To może po kieliszeczku? - zaproponował
- Ja nie piję - odpowiedziałam
- Ja mogę - rzekł Kamil - Ale kieliszek, góra dwa... Nie więcej
- Dobrze, dobrze.
Michał poszedł i przyniósł dwa kieliszki oraz butelkę.
- Ty nie pijesz, boś młoda - zaśmiał się do Natalii
- Ja? Przypominam ci, że jestem od ciebie starsza.
- 0 5 dni. To naprawdę dużo - ponownie się zaśmiał
- Ale zawsze to coś.
Dzieci bawiły się na dywanie lub oglądały bajki w telewizji. My zaś siedzieliśmy na kanapie przy ławie.
- Antosiu... Chodź do mnie na chwilę - powiedział Kamil
Antoś przyszedł do niego. Kamil posadził go na kolanach. Przysunęłam się więc do Kamila i Antosia i podałam Natalii telefon, aby zrobiła nam zdjęcie, następnie sama zrobiłam zdjęcie Kamilowi i Antosiowi.
Posiedzieliśmy u Michała i Natalii w mieszkaniu przez ponad 2 godzinki. Zjedliśmy tort, wypiliśmy herbatę, dzieci były szczęśliwe i wybawione. Późnym wieczorem wróciliśmy do domu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz