Numer 289 - Święta - 24 i 25 grudnia, pierwszy występ scholi dziecięcej - występ Wiktorii

Święta - wszyscy uwielbiają ten cudowny czas. Kamil pojechał kupić żywą choinkę. Zdecydowaliśmy się na nią ponownie, jak rok temu. Przystroiliśmy więc ją wspólnie, tym razem w szóstkę, a nie tak jak w tamtym roku - w piątkę. Kamil wraz z Piotrusiem, Wiktorią i Karolkiem wyszedł na dwór, aby przystroić dom kolorowymi światełkami.
Ja zaś w tym czasie przygotowywałam różne potrawy czy to na Wigilię, czy to na święta. Upiekłam dwa ciasta, zrobiłam sałatkę, a także ulepiłam pierogi, przygotowałam rybę , barszcz czerwony i zdążyłam ugotować jeszcze kompot z suszu.
Wieczorem w telewizji rozbrzmiewał koncert kolęd. Wiktoria siedziała przed telewizorem ubrana już w czerwoną sukienkę i nuciła sobie kolędy wraz z innymi gwiazdami polskiej muzyki, przygotowując się do jutrzejszego występu wraz z całą scholą dziecięcą w kościele. Było ich tylko 6 - 5 dziewczyn i jeden chłopak, ale podobno cała szóstka, to unikatowe głosy naszej parafii, albo nawet i głosiki, bo są to dzieci w przedziale wiekowym 7-9 lat.
Kamil założył sobie koszulę, śnieżnobiałą koszulę i do tego czarne spodnie. Karolek i Piotruś również takie mieli. Izabelce zaś założyłam białą bluzkę i czerwoną spódniczkę z tiulem.
Ja zaś postawiłam  na

Włosy zaś rozpuściłam i zrobiłam sobie delikatny makijaż, tylko małe podkreślenie oczu i blady róż na policzkach.
O 18:00 zaczęli zjawiać się goście. Oczywiście była moja mama, Julka, moja babcia, Bronisław, a także Piotrek z Karoliną, Michał z Natalią i Antosiem oraz Kornelia z Bartkiem i chłopcami.
Na początku każdy z nas wziął do ręki opłatek i składaliśmy sobie życzenia.  Gdy ktoś składał Wiktorii życzenia, ona każdemu odpowiadała "Nawzajem". Wyglądało to naprawdę śmiesznie.
Po złożeniu sobie życzeń, usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy kosztować potrawy.

Wiktoria pochwaliła się, że następnego dnia będzie śpiewać w kościele. Bronisław zapowiedział, że na pewno będzie w kościele.
Po zjedzeniu wieczerzy wigilijnej dzieci podeszły do choinki i wzięły swoje prezenty. Ja zaś wręczyłam już prezent świąteczny już małemu Szymonkowi, jako matka chrzestna, a Kamil Antosiowi, bo był jego ojcem chrzestnym. Kornelia zapowiedziała, że przyjedzie również następnego dnia najpierw do kościoła na godzinę 11:00, aby wysłuchać Wiktorii, a następnie miała przyjechać na urodziny swojego chrześnika.
Po obejrzeniu prezentów wszyscy usiedliśmy w salonie. Kamil poszedł po kijek do selfie i zrobiliśmy sobie wspólne świąteczne zdjęcie, zaśpiewaliśmy kilka kolęd, Wiktoria zaśpiewała solo "Dzisiaj w Betlejem" i wszyscy rozeszli się do domów. Został jedynie Bronisław, ponieważ chciał z nami porozmawiać. Wykąpałam więc Wiktorię i Karolka i położyłam ich spać, wróciłam do salonu. Kamil w tym czasie wraz z Bronisławem włożyli do zmywarki wszystkie naczynia.
- Muszę wam coś powiedzieć - powiedział Bronisław - Chodzi o Anię
- Co się dzieje? - spytał przerażony Kamil
- Dostałem list od Alexa - wyjął go z kieszeni marynarki
Kamil wziął ten list. Był napisany po angielsku, ale udało się nam go przetłumaczyć. Alex napisał w nim, że Anna nie chce mieć z nami kontaktu i że już nigdy nie wróci do Polski. Alex wysłał Bronisławowi także zdjęcie Abdula i Jessici, jak siedzą na jakiejś dużej drewnianej huśtawce.
Kamil był załamany tą informacją. Poszedł na górę i położył się na łóżku w sypialni.
Bronisław podszedł do mnie i  dotknął mojego ramienia.
- Musisz porozmawiać z Kamilem, możecie odeślecie do nich list? Alex podał ich adres.
- Nie wiem, muszę najpierw porozmawiać z Kamilem
- Dobrze, to już wam nie przeszkadzam

Bronisław wyszedł z domu, a ja udałam się na górę do sypialni
- Nie mam ochoty rozmawiać - powiedział mi od razu Kamil i położył się spać

Następnego dnia rano Kamil wstał przede mną. Siedział na brzegu łóżka, gdy tylko się obudziłam, powiedział do mnie:
- Nie mam zamiaru mówić o Annie nic.. To jest jej decyzja i powinniśmy ją uszanować.
- Może chociaż napiszemy do niej list, że u nas wszystko dobrze , wyślemy do niej zdjęcia naszych dzieci...
- Nie ma potrzeby
- Dobrze - odpowiedziałam - To twoja siostra i znasz ją lepiej

Wstaliśmy z łóżka i udaliśmy się do pokoju Piotrusia, aby wręczyć mu urodzinowy prezent. Zaśpiewaliśmy mu "sto lat" i zeszliśmy w szóstkę na wspólne, bożonarodzeniowe śniadanie. Po śniadaniu poszłam na górę i założyłam


Gdy byliśmy gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do kościoła na godzinę 11:00. Wiktoria poszła na chór do pozostałych  dzieci ze swojej scholi i pani organistki.
Rozpoczęły mszę wspólnym śpiewaniem "Wśród nocnej ciszy". Jednak w czasie, gdy miała być rozdawana komunia święta, usłyszałam głos naszej córeczki. Śpiewała "solo" przepiękną góralską kolędę "Oj Maluśki, Maluśki". Byłam dumna, że to śpiewa nasza córeczka, chociaż wcześniej nie chwaliła się, że w ogóle, będzie coś śpiewać solo.

Po mszy świętej wróciliśmy do domu. Dziadek gratulował swojej wnuczce tak pięknie zaśpiewanej kolędy. My również byliśmy dumni. Kornelia była pod wielkim wrażeniem wokalu naszej córeczki i stwierdziła, że się marnuje.
Po chwili przyjechał do nas także Stefek z Marceliną i dziećmi na urodziny naszego syna. Wręczyłam wraz z Kamilem już prezent z okazji świąt od rodziców chrzestnych.
Gdy wszyscy czekali w salonie, poszłam do kuchni po tort. Wbiłam w niego 10 świeczek i zapaliłam je zapalniczką. To już 10 urodziny naszego synka.
 Piotruś zdmuchnął świeczki, a my zaśpiewaliśmy mu "sto lat". Następnie każdy zjadł po kawałku tortu. Zrobiliśmy sobie także wspólne zdjęcia na tle choinki. Oczywiście z solenizantem na czele.
Goście rozeszli się do domów około 18:00, a my wieczorem poszliśmy "za drogę" do mojego kolejnego już chrześnika na liście. Wręczyłam małemu Maciusiowi prezent i zrobiłam sobie z nim zdjęcie na tle choinki w domu Kotów. Po 2 godzinach wróciliśmy do domu.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                kiki2000

Komentarze