Numer 292 - Roczek Izabelki. Zabawa karnawałowa w szkole

 30 stycznia  - niedziela. Nasza ukochana  i najmłodsza córeczka - Izabelka obchodziła swoje pierwsze urodziny. Od kilku dni robiłam przygotowania do tej imprezy urodzinowej. Kupiłam balony, kilka różnych dekoracji, którymi miałam przystroić dom.
Niestety, ale imprezę urodzinową mieliśmy przełożyć na poniedziałek - 31 stycznia, ponieważ w niedzielę Kamil skakał w konkursie w Willingen. W konkursie zajął drugie miejsce. W wywiadzie po konkursie Kamil zadedykował swoje dzisiejsze podium właśnie Izabelce.
W poniedziałek rano Kamil już był  w domu, wręczyliśmy Izabelce prezent, jednak nie mogliśmy nacieszyć się szczęściem, ponieważ musiałam zawieźć dzieci do szkoły i żłobka, a sama musiałam pojechać do pracy.
Gdy wróciłam do domu, rozpoczęłam przygotowania do imprezy urodzinowej. Upiekłam tort z różowym kremem i wykonałam napis "Roczek Izabelki". Dom w balony i różne dekoracje przystroił Kamil
Gdy wszystko było już gotowe, poszłam na górę, aby się przebrać, a także dzieci. Kamil postawił na kremową koszulę, Wiktoria założyła swoją ulubioną fioletową sukienkę w róże. Ja zaś postawiłam na:


Po chwili zjechali się goście. Przyjechał oczywiście Bronisław, moja mama, Julka, babcia, Michał z Natalią i Antosiem, Piotrek i Karolina. Kornelia niestety nie przyjechała. Byli także rodzice chrzestni Izabelki - Janek i Natalia. Janek wraz  z żoną i dwiema córkami, a Natalia wraz z mężem.
Gdy wszyscy już byli, poszłam do kuchni i przyniosłam tort. Wsadziłam pokaźną świeczkę, którą zapaliłam. Izabelka z naszą pomocą zdmuchnęła ją. Zaczęliśmy więc bić jej brawo i zaśpiewaliśmy specjalnie dla niej "sto lat". Następnie każdy zjadł kawałek tortu i my usiedliśmy przy stole w jadalni, a dzieci poszły do salonu i tam bawiły się zabawkami. Izabelka zaś rozpakowywała swoje prezenty.

- Jak się cieszy - skomentowała Ola, żona Janka
Izabelka rozpakowywała ogromne pudło, które dostała od Janka. W pudełku było kilka maskotek, dwie bluzki i spódniczka. Pudełko było zapakowane w kolorowym papierze, a na wierzchu była złota kokardka.
- Chyba najbardziej podoba jej się prezent od chrzestnego - powiedziałam, spoglądając na Izabelkę.
-A dokładnie chyba kolorowy papier - powiedział Janek
Kamil podszedł do Izabelki i zrobił jej zdjęcie, jak rozpakowuje prezent.
Izabelka spojrzała się na niego i uśmiechnęła się jeszcze do obiektywu.
- W fotografa się bawisz? - spytałam Kamila
- Można tak powiedzieć - uśmiechnął się

Po jakiejś godzinie wszyscy ustawiliśmy się do zdjęć z naszą dzisiejszą jubilatką. Najpierw zrobiłam jej sesję zdjęciową, samej, potem z każdym z rodzeństwa. Następnie z nami, potem z dziadkami, moją babcią, rodzicami chrzestnymi, a dokładnie ze wszystkimi 😀.
Po 2 godzinach wszyscy rozeszli się do domów, a Izabelka wraz z Wiktorią bawiły się w strzępkach kolorowego papieru do ozdoby. Kamil zrobił im kilka zdjęć.


W sobotę - 5 lutego w szkole Piotrusia i Wiktorki miała odbyć się zabawa karnawałowa przed feriami zimowymi. To już taka mała szkolna tradycja.
Wiktoria założyła swoją ukochaną fioletową sukienkę. Piotrusiowi założyłam białą koszulę. Ubrałam także Karolka i Izabelkę. Ja zaś założyłam

Gdy byliśmy wszyscy gotowi, pojechaliśmy prosto do szkoły na zabawę. Dzieciaki były szczęśliwe. Tańczyły i śpiewały do znanych hitów .
Piotruś jakoś nie miał ochoty się bawić, potańczył przez jakieś 2-3 minuty i stał obok mnie pod ścianą.
- Czemu nie chcesz się bawić? - spytałam
- Bo nie mam ochoty - odpowiedział mi - Tu są same małe dzieci
- Ale wiesz, że klasy od 0-4 mają jedną zabawę do południa, a po południu klasy od 5-8. W przyszłym roku będziesz się bawił już ze starszymi klasami.
- W przyszłym roku to tutaj nie będę
- Dlaczego? - spytałam
- Bo będę zajęty czym innym
- A czym, jeśli mogę spytać?
- Będę jeździł po świecie i wygrywał konkursy.
Nie skomentowałam jego słów. Jedynie się uśmiechnęłam.

O 13:00 wróciłam z dziećmi do domu. Obejrzałam z nimi konkurs  skoków narciarskich w Tauplitz. Następnego dnia również obejrzałam z dziećmi po południu kolejny konkurs. Kamil stanął na trzecim stopniu podium, jednak podczas dekoracji Wiktoria zaczęła kichać i mówiła, że boli ją gardło. Znalazłam w kuchni syrop i podałam go jej.
Następnego dnia Wiktoria wstała z gorączką i bólem gardła. Była chora. Zaprowadziłam dzieci do Agnieszki, ponieważ miały ferie. Przebrałam się w
Pojechałam z Wiktorią do lekarza. Kolejka była nawet spora. Znalazłam Wiktorii miejsce, aby sobie usiadła, ja zaś stałam obok niej.
- Mamo.... Ile jeszcze?
- Nie wiem, kochanie. Pani doktor cię wyczyta.
- Szkoda, że nie ma z nami taty.
- Dlaczego?
- Bo tata wszystkich przeskoczy to i tę kolejkę by przeskoczył
Uśmiechnęłam się do Wiktorii.
- Tata wróci za jakąś godzinę.
- Ile można wracać z Austrii?
- Tata wyjechał wczoraj w nocy zmęczony po konkursie, jadą więc powoli.
- No dobra... Ale nie chcę długo na niego czekać.
Po jakiś 20 minutach pani doktor wyczytała Wiktorię.
Weszłyśmy do gabinetu. Pani doktor zbadała ją i podała diagnozę "angina ropna".
- To dopiero początek, ale córka powinna te 2 tygodnie przeleżeć w łóżku
- Czyli całe ferie bez wychodzenia z domu - skomentowałam
- Tak - pani doktor przepisała nam receptę. Poszłam z Wiktorią do apteki i wykupiłam leki, po czym wróciłam z nią do domu i odebrałam dzieci od Agnieszki.
- Angina - powiedziałam do Agi - Więc lepiej będzie, jak nie Wiktoria nie będzie przebywać z twoim Maciusiem. Jest jeszcze mały, zarazi go.
- Dobra, dobra.

Na szczęście Piotruś miał zgrupowanie przez 2 tygodnie, a następnie konkurs w środku tygodnia w Niemczech, na który pojechał z  trenerem klubu, więc był odizolowany od Wiktorii. Niestety, ale po dwóch dniach choroby, zaraził się Karolek, jednak to jego pierwszy antybiotyk, więc szybko mu przeszło. Na  szczęście Izabelka się nie zaraziła.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------







                                                                     kiki2000

Komentarze