16 kwietnia w niedzielę Karolek obchodził swoje już 3 urodziny. Kupiłam więc niebieskie balony "3 LATKA". Upiekłam także tort z niebieskim kremem i napisem czekoladowym "3 LATKA KAROLKA"
Po mszy świętej, wróciliśmy do domu. Zjedliśmy obiad i zaczęłam przygotowania od imprezy urodzinowej. Nakryłam do stołu, a następnie poszłam na górę. Ubrałam Karolka w białą koszulę. Wyglądał tak elegancko.
Ja zaś postawiłam na coś również eleganckiego.
We włosach miałam lekki upięcie i do tego delikatny makijaż.
O 15:00 zjawili się goście. Jak zawsze był Bronisław, moja mama, Julka, moja babcia, Agnieszka z Maćkiem i małym Maciusiem, Kornelia z Bartkiem i chłopakami, Piotrek z Karoliną, Michał z Natalią i Antosiem, a także matka chrzestna Karolka - Izabela z mężem i córką.
Gdy zatem już wszyscy byli , poszłam do kuchni, aby przynieść tort.
- Jak sama robiłaś, to na pewno będzie przepyszny - powiedziała do mnie Agnieszka
- Zapewniam, że robiłam sama - uśmiechnęłam się
Zapaliłam zatem trzy niebieskie świeczki. Wraz z Kamilem pomogliśmy zdmuchnąć świeczki naszemu synkowi. Gdy zdmuchnął już ostatnią, biliśmy mu brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat". Karolek zaczął się śmiać. Wyglądał tak cudownie :) Poszłam do kuchni po nóż, aby pokroić tort i dać każdemu po kawałku. Gdy Karolek zjadł tort, poszedł się z innymi bawić. My zaś siedzieliśmy przy stole. Widziałam kątem oka, jak Bronisław i moja mama się do siebie potajemnie uśmiechali. Myśleli, że chyba nikt tego nie widzi. Szturchnęłam Kamila łokciem i wzrokiem wskazałam mu na naszych rodziców.
- No co, ładnie razem wyglądają - powiedział Kamil
- Ja mam inne zdanie w tym temacie
- Oj Kasia, jak mają być szczęśliwy, to i tak będą szczęśliwi.
- Jeśli tak mówisz...
Agnieszka również widziała naszych rodziców. Gestem wskazała mi delikatnie na nich, ja zaś wzrokiem zapewniłam ją, że widzę to i że nie podoba mi się, co oni robią.
Spoglądałam co chwilę w stronę bawiących się dzieci, ponieważ nie miałam ochoty patrzeć na rodziców. Karolek bawił się wraz z innymi. Wyglądał tak słodko w tej białej koszuli. Wstałam więc i podeszłam do dzieci. Zrobiłam im kilka zdjęć. Na koniec imprezy urodzinowej wszyscy zrobili sobie zdjęcia z jubilatem i rozeszli się do domów.
Gdy zmywałam naczynia, Kamil wszedł do mnie do kuchni
- Mogę wiedzieć, co ci nie pasuje w tym, że nasi rodzice .... - jednak nie skończył
- No właśnie... Co? Bo ja sama nie wiem, co oni robią
- Może się kochają.
- Albo i nie..
- To trzeba ich spytać.
- Jak to sobie wyobrażasz, że podejdę do mojej mamy i spytam się jej, co ją łączy z moim teściem? Kamil, brawa za pomysł!
- Nie to miałem na myśli
- Ale ja sobie po prostu nie mogę wyobrazić ich razem
- Dlaczego?
- Dalej przed oczami mam ją i mojego tatę, jak się kochali.... Jacy byli szczęśliwi. W tym roku mija 10 lat od jego śmierci. Nie mogę tego tak po prostu znieść.
- Ja nie mam czegoś takiego
- Bo sami wiemy, jak było pomiędzy twoim ojcem, a twoją matką. Oboje znamy prawdę i wiemy, że pomiędzy nimi nigdy nie było kolorowo. Przepraszam, że to mówię, ale chciałbyś, abym po twojej śmierci szukała sobie kogoś innego?
- Nie... - szepnął Kamil
- Ja też bym nie chciała! Bo cię kocham i nie chcę nikogo innego - wróciłam do zmywania - I dlatego nie wyobrażam sobie moich rodziców.
Umyłam ostatni talerz i poszłam na górę do sypialni.
Nadszedł trzeci dzień egzaminów ósmoklasisty. Tego dnia - 19 kwietnia zawsze uczniowie piszą egzamin z języka obcego, a następnie z jednego wybranego przedmiotu. Z racji tego, iż uczę historii, nie mogłam być opiekunką podczas egzaminu z mojego przedmiotu. Zostałam jednak wybrana, aby być opiekunką podczas egzaminu z biologii. Miało go zdawać 10 uczniów - najwięcej , 8 z historii, 2 z chemii, 1 z geografii i 1 z wos-u.
Chciałam tego dnia wyglądać elegancko. Założyłam
Pojechałam zatem do szkoły. Byłam w komisji wraz z panią Irenką od polskiego. Przyniosłyśmy 10 arkuszy, jeszcze zaplombowanych. Komisyjnie je otworzyłyśmy i rozdałyśmy uczniom.
- Tak jak wiecie, macie 90 minut - powiedziałam do uczniów - Jakbyście nie mieli długopisów, albo wam nie pisały, to tutaj przy biurku są zapasowe. Macie wszystkie strony arkusza?
- Tak. - odpowiedzieli
- To życzymy powodzenia.
Usiadłam z Irenką przy biurku.
Po 90 minutach zebrałam od uczniów egzamin z biologii, schowałam go do specjalnej koperty i poszłam wraz z jedną z uczennic do gabinetu dyrektora , aby oddać kopertę wraz z egzaminami. Gdy wyszłam z gabinetu poszłam pod salę, w której odbywał się egzamin z historii.
- I jak wam poszło? - spytałam
- Dobrze - odpowiadali uczniowie
- Co było?
- Było dużo pytań właśnie dotyczących odzyskania niepodległości
- Wiecie, mówiłam wam, że to już 110 rocznica w listopadzie i na takie okrągłe rocznice właśnie trzeba zwracać uwagę.
- Właśnie - powiedziała jedna z uczennic
- Zobaczymy w czerwcu wyniki, ale trzymam kciuki, aby były jak najlepsze
Wróciłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Po mszy świętej, wróciliśmy do domu. Zjedliśmy obiad i zaczęłam przygotowania od imprezy urodzinowej. Nakryłam do stołu, a następnie poszłam na górę. Ubrałam Karolka w białą koszulę. Wyglądał tak elegancko.
Ja zaś postawiłam na coś również eleganckiego.
We włosach miałam lekki upięcie i do tego delikatny makijaż.
O 15:00 zjawili się goście. Jak zawsze był Bronisław, moja mama, Julka, moja babcia, Agnieszka z Maćkiem i małym Maciusiem, Kornelia z Bartkiem i chłopakami, Piotrek z Karoliną, Michał z Natalią i Antosiem, a także matka chrzestna Karolka - Izabela z mężem i córką.
Gdy zatem już wszyscy byli , poszłam do kuchni, aby przynieść tort.
- Jak sama robiłaś, to na pewno będzie przepyszny - powiedziała do mnie Agnieszka
- Zapewniam, że robiłam sama - uśmiechnęłam się
Zapaliłam zatem trzy niebieskie świeczki. Wraz z Kamilem pomogliśmy zdmuchnąć świeczki naszemu synkowi. Gdy zdmuchnął już ostatnią, biliśmy mu brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat". Karolek zaczął się śmiać. Wyglądał tak cudownie :) Poszłam do kuchni po nóż, aby pokroić tort i dać każdemu po kawałku. Gdy Karolek zjadł tort, poszedł się z innymi bawić. My zaś siedzieliśmy przy stole. Widziałam kątem oka, jak Bronisław i moja mama się do siebie potajemnie uśmiechali. Myśleli, że chyba nikt tego nie widzi. Szturchnęłam Kamila łokciem i wzrokiem wskazałam mu na naszych rodziców.
- No co, ładnie razem wyglądają - powiedział Kamil
- Ja mam inne zdanie w tym temacie
- Oj Kasia, jak mają być szczęśliwy, to i tak będą szczęśliwi.
- Jeśli tak mówisz...
Agnieszka również widziała naszych rodziców. Gestem wskazała mi delikatnie na nich, ja zaś wzrokiem zapewniłam ją, że widzę to i że nie podoba mi się, co oni robią.
Spoglądałam co chwilę w stronę bawiących się dzieci, ponieważ nie miałam ochoty patrzeć na rodziców. Karolek bawił się wraz z innymi. Wyglądał tak słodko w tej białej koszuli. Wstałam więc i podeszłam do dzieci. Zrobiłam im kilka zdjęć. Na koniec imprezy urodzinowej wszyscy zrobili sobie zdjęcia z jubilatem i rozeszli się do domów.
Gdy zmywałam naczynia, Kamil wszedł do mnie do kuchni
- Mogę wiedzieć, co ci nie pasuje w tym, że nasi rodzice .... - jednak nie skończył
- No właśnie... Co? Bo ja sama nie wiem, co oni robią
- Może się kochają.
- Albo i nie..
- To trzeba ich spytać.
- Jak to sobie wyobrażasz, że podejdę do mojej mamy i spytam się jej, co ją łączy z moim teściem? Kamil, brawa za pomysł!
- Nie to miałem na myśli
- Ale ja sobie po prostu nie mogę wyobrazić ich razem
- Dlaczego?
- Dalej przed oczami mam ją i mojego tatę, jak się kochali.... Jacy byli szczęśliwi. W tym roku mija 10 lat od jego śmierci. Nie mogę tego tak po prostu znieść.
- Ja nie mam czegoś takiego
- Bo sami wiemy, jak było pomiędzy twoim ojcem, a twoją matką. Oboje znamy prawdę i wiemy, że pomiędzy nimi nigdy nie było kolorowo. Przepraszam, że to mówię, ale chciałbyś, abym po twojej śmierci szukała sobie kogoś innego?
- Nie... - szepnął Kamil
- Ja też bym nie chciała! Bo cię kocham i nie chcę nikogo innego - wróciłam do zmywania - I dlatego nie wyobrażam sobie moich rodziców.
Umyłam ostatni talerz i poszłam na górę do sypialni.
Nadszedł trzeci dzień egzaminów ósmoklasisty. Tego dnia - 19 kwietnia zawsze uczniowie piszą egzamin z języka obcego, a następnie z jednego wybranego przedmiotu. Z racji tego, iż uczę historii, nie mogłam być opiekunką podczas egzaminu z mojego przedmiotu. Zostałam jednak wybrana, aby być opiekunką podczas egzaminu z biologii. Miało go zdawać 10 uczniów - najwięcej , 8 z historii, 2 z chemii, 1 z geografii i 1 z wos-u.
Chciałam tego dnia wyglądać elegancko. Założyłam
Pojechałam zatem do szkoły. Byłam w komisji wraz z panią Irenką od polskiego. Przyniosłyśmy 10 arkuszy, jeszcze zaplombowanych. Komisyjnie je otworzyłyśmy i rozdałyśmy uczniom.
- Tak jak wiecie, macie 90 minut - powiedziałam do uczniów - Jakbyście nie mieli długopisów, albo wam nie pisały, to tutaj przy biurku są zapasowe. Macie wszystkie strony arkusza?
- Tak. - odpowiedzieli
- To życzymy powodzenia.
Usiadłam z Irenką przy biurku.
Po 90 minutach zebrałam od uczniów egzamin z biologii, schowałam go do specjalnej koperty i poszłam wraz z jedną z uczennic do gabinetu dyrektora , aby oddać kopertę wraz z egzaminami. Gdy wyszłam z gabinetu poszłam pod salę, w której odbywał się egzamin z historii.
- I jak wam poszło? - spytałam
- Dobrze - odpowiadali uczniowie
- Co było?
- Było dużo pytań właśnie dotyczących odzyskania niepodległości
- Wiecie, mówiłam wam, że to już 110 rocznica w listopadzie i na takie okrągłe rocznice właśnie trzeba zwracać uwagę.
- Właśnie - powiedziała jedna z uczennic
- Zobaczymy w czerwcu wyniki, ale trzymam kciuki, aby były jak najlepsze
Wróciłam do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz