Nadszedł drugi maja. Był to akurat wtorek. Maciuś Kot obchodził swoje pierwsze urodziny. Widziałam, że Agnieszka się bardzo przejmuje. Od kilku dni już rozpoczęła przygotowania do urodzin swojego pierworodnego syna. Pomogłam jej nawet upiec tort, ponieważ mnie o to poprosiła.
Gdy wróciłam do domu od Agnieszki, zawiozłam Piotrusia na trening i następnie wróciłam do domu. Posprzątałam trochę w domu i zaczęłam się szykować na urodziny do Maciusia. Kamil założył jeansową koszulę. Wiktoria - i jej ukochana fioletowa sukienka. Karolek zwykła koszulka, a Izabelce założyłam białą bluzkę i czerwoną spódniczkę. Ja zaś postawiłam na zwiewną , letnią sukienkę.
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam sobie delikatny makijaż. Gdy byliśmy gotowi, poszliśmy na urodziny do mojego najmłodszego chrześniaka. Na urodziny przyjechał także brat Maćka z żoną i córką, Piotrek z Justyną i dziećmi, Kuba z Karoliną i Weroniczką.
Urodziny odbyły się na dworzu, gdy Agnieszka poszła do domu po tort, ja trzymałam Maciusia na kolanach. Kamil zrobił mi z nim zdjęcie, które wstawiłam na swoje instastory z dopiskiem
"Roczek chrześniaka"
Po chwili Agnieszka wyszła z domu wraz z tortem, który pomogłam jej upiec. Położyła go na stole, gdy w tym momencie pod ich dom podjechał czarny mercedes na krakowskich numerach.
- Tata? - nie mogła uwierzyć, gdy zobaczyła ten samochód, który wjechał na ich podwórko
Z samochodu od strony kierowcy wysiadł jej tata. Agnieszka aż podbiegła do niego i rzuciła się mu na szyję, gdy nagle otworzyły się drzwi od strony pasażera. Wysiadła mama Agnieszki. Aga spojrzała się na nią i osłupiała. Nie wiedziała, co ma powiedzieć.
- Zapraszam, siadajcie - powiedziała Agnieszka
Tata Agi podszedł do Maćka i przywitał się z nim przez podanie ręki. Maciek zaś spojrzał na mamę Agi i powiedział do niej "dzień dobry". Tata Agnieszki podszedł do nas i zobaczył, że trzymam małego Maciusia. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął się.
- Jak urósł - powiedział
Spojrzałam się na Maciusia.
- Chodź teraz do dziadka - powiedziałam do Maciusia i podałam go tacie Agnieszki
Maciuś z dziadkiem usiedli obok Agnieszki, a mama Agi usiadła obok swojego męża na rogu ławki.
Agnieszka wysłała Maćka po dwa dodatkowe talerzyki i sztućce. Ciągle spoglądała w stronę matki. Wsadziła niebieską świeczkę do tortu, po chwili przyszedł Maciek i położył talerzyki i sztućce przed swoimi teściami. Aga wzięła na ręce swojego syna, a Maciek zapalił świeczkę. Zdmuchnęli ją wspólnie. Zaczęliśmy więc bić brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat" . Mama Agnieszki ani nie biła brawo, ani nie śpiewała razem z nami. Jedynie co tata Agnieszki udzielał się.
Agnieszka ukroiła więc tort i dała każdemu po kawałku.
- Jaki dobry - skomentował jej tata - Sama piekłaś, córcia?
- Nie. - odpowiedziała - Kasia upiekła. Robi najlepsze torty
- Naprawdę? - spojrzał się na mnie
- Agnieszka tak sądzi - uśmiechnęłam się
- Jakiś stały przepis? - spytał
- Do każdego tortu dodaję coś innego. - odpowiedziałam na jego pytanie - Jakieś sezonowe owoce, czy coś w tym stylu.
Mama Agnieszki spojrzała się na mnie i zmierzyła mnie wzrokiem. Również się na nią spojrzałam i dalej rozmawiałam z jej mężem. Mały Maciuś wyciągał co chwilę ręce w moją stronę. Kamil skomentował to oczywiście.
- Widać, że ciągnie go do matki chrzestnej - powiedział
Agnieszka uśmiechnęła się do mnie i dała mi Maciusia. Posadziłam go na kolanach.
Mama Agnieszki ponownie zmierzyła mnie wzrokiem.
Nasze dzieci, jak i Żyłów bawiły się po podwórku i biegały wokół stołu. Widziałam, jak teściowej Maćka się to w ogóle nie podobało. Wiktoria podbiegła do nas i napiła się soku, była zmęczona
- Może sobie usiądź - powiedziałam - Bo się jeszcze bardziej zmęczysz
- Nie - odpowiedziała, odkładając szklankę z sokiem pomarańczowym na stół i poszła dalej bawić się z dziećmi.
- Niech się zmęczy - powiedział Kamil - Pójdzie szybciej spać - zaczął się śmiać
- Wtedy to śpią jak susły - odezwała się Justyna
- A jaki jest spokój - powiedziałam - Śpią dłużej i taka cisza w domu - uśmiechnęłam się
Mama Agnieszki w ogóle się nie odzywała. Spoglądała się na nas wszystkich i patrzyła na każdego z gości na urodzinach swojego wnuka. Po jakiś 30 minutach widziałam jak szturchnęła swojego męża i coś mu szepnęła do ucha. Wstali z miejsc, po czym pożegnali się z nami, a dokładnie to tata Agnieszki się z nami pożegnał , po czym wsiedli do samochodu i odjechali.
- Nawet nie wiecie, jaka byłam zestresowana - powiedziała Aga
- Nie dziwię się - odpowiedziałam
- Ale że ona przyjechała? - Agnieszka nie wiedziała, dlaczego jej mama przyjechała na urodziny swojego wnuka
- Sama z siebie? - Maciek był zgryźliwy, ponieważ delikatnie mówiąc, nie nawidzi swojej teściowej
- Pewnie nie - powiedziała Agnieszka - Pewnie tata ją namówił, no bo kto inny. Sama z siebie by do nas nie przyjechała.
Po 2 godzinach impreza urodzinowa się zakończyła i wróciliśmy do domu
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Gdy wróciłam do domu od Agnieszki, zawiozłam Piotrusia na trening i następnie wróciłam do domu. Posprzątałam trochę w domu i zaczęłam się szykować na urodziny do Maciusia. Kamil założył jeansową koszulę. Wiktoria - i jej ukochana fioletowa sukienka. Karolek zwykła koszulka, a Izabelce założyłam białą bluzkę i czerwoną spódniczkę. Ja zaś postawiłam na zwiewną , letnią sukienkę.
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam sobie delikatny makijaż. Gdy byliśmy gotowi, poszliśmy na urodziny do mojego najmłodszego chrześniaka. Na urodziny przyjechał także brat Maćka z żoną i córką, Piotrek z Justyną i dziećmi, Kuba z Karoliną i Weroniczką.
Urodziny odbyły się na dworzu, gdy Agnieszka poszła do domu po tort, ja trzymałam Maciusia na kolanach. Kamil zrobił mi z nim zdjęcie, które wstawiłam na swoje instastory z dopiskiem
"Roczek chrześniaka"
Po chwili Agnieszka wyszła z domu wraz z tortem, który pomogłam jej upiec. Położyła go na stole, gdy w tym momencie pod ich dom podjechał czarny mercedes na krakowskich numerach.
- Tata? - nie mogła uwierzyć, gdy zobaczyła ten samochód, który wjechał na ich podwórko
Z samochodu od strony kierowcy wysiadł jej tata. Agnieszka aż podbiegła do niego i rzuciła się mu na szyję, gdy nagle otworzyły się drzwi od strony pasażera. Wysiadła mama Agnieszki. Aga spojrzała się na nią i osłupiała. Nie wiedziała, co ma powiedzieć.
- Zapraszam, siadajcie - powiedziała Agnieszka
Tata Agi podszedł do Maćka i przywitał się z nim przez podanie ręki. Maciek zaś spojrzał na mamę Agi i powiedział do niej "dzień dobry". Tata Agnieszki podszedł do nas i zobaczył, że trzymam małego Maciusia. Spojrzał się na mnie i uśmiechnął się.
- Jak urósł - powiedział
Spojrzałam się na Maciusia.
- Chodź teraz do dziadka - powiedziałam do Maciusia i podałam go tacie Agnieszki
Maciuś z dziadkiem usiedli obok Agnieszki, a mama Agi usiadła obok swojego męża na rogu ławki.
Agnieszka wysłała Maćka po dwa dodatkowe talerzyki i sztućce. Ciągle spoglądała w stronę matki. Wsadziła niebieską świeczkę do tortu, po chwili przyszedł Maciek i położył talerzyki i sztućce przed swoimi teściami. Aga wzięła na ręce swojego syna, a Maciek zapalił świeczkę. Zdmuchnęli ją wspólnie. Zaczęliśmy więc bić brawo i zaśpiewaliśmy "sto lat" . Mama Agnieszki ani nie biła brawo, ani nie śpiewała razem z nami. Jedynie co tata Agnieszki udzielał się.
Agnieszka ukroiła więc tort i dała każdemu po kawałku.
- Jaki dobry - skomentował jej tata - Sama piekłaś, córcia?
- Nie. - odpowiedziała - Kasia upiekła. Robi najlepsze torty
- Naprawdę? - spojrzał się na mnie
- Agnieszka tak sądzi - uśmiechnęłam się
- Jakiś stały przepis? - spytał
- Do każdego tortu dodaję coś innego. - odpowiedziałam na jego pytanie - Jakieś sezonowe owoce, czy coś w tym stylu.
Mama Agnieszki spojrzała się na mnie i zmierzyła mnie wzrokiem. Również się na nią spojrzałam i dalej rozmawiałam z jej mężem. Mały Maciuś wyciągał co chwilę ręce w moją stronę. Kamil skomentował to oczywiście.
- Widać, że ciągnie go do matki chrzestnej - powiedział
Agnieszka uśmiechnęła się do mnie i dała mi Maciusia. Posadziłam go na kolanach.
Mama Agnieszki ponownie zmierzyła mnie wzrokiem.
Nasze dzieci, jak i Żyłów bawiły się po podwórku i biegały wokół stołu. Widziałam, jak teściowej Maćka się to w ogóle nie podobało. Wiktoria podbiegła do nas i napiła się soku, była zmęczona
- Może sobie usiądź - powiedziałam - Bo się jeszcze bardziej zmęczysz
- Nie - odpowiedziała, odkładając szklankę z sokiem pomarańczowym na stół i poszła dalej bawić się z dziećmi.
- Niech się zmęczy - powiedział Kamil - Pójdzie szybciej spać - zaczął się śmiać
- Wtedy to śpią jak susły - odezwała się Justyna
- A jaki jest spokój - powiedziałam - Śpią dłużej i taka cisza w domu - uśmiechnęłam się
Mama Agnieszki w ogóle się nie odzywała. Spoglądała się na nas wszystkich i patrzyła na każdego z gości na urodzinach swojego wnuka. Po jakiś 30 minutach widziałam jak szturchnęła swojego męża i coś mu szepnęła do ucha. Wstali z miejsc, po czym pożegnali się z nami, a dokładnie to tata Agnieszki się z nami pożegnał , po czym wsiedli do samochodu i odjechali.
- Nawet nie wiecie, jaka byłam zestresowana - powiedziała Aga
- Nie dziwię się - odpowiedziałam
- Ale że ona przyjechała? - Agnieszka nie wiedziała, dlaczego jej mama przyjechała na urodziny swojego wnuka
- Sama z siebie? - Maciek był zgryźliwy, ponieważ delikatnie mówiąc, nie nawidzi swojej teściowej
- Pewnie nie - powiedziała Agnieszka - Pewnie tata ją namówił, no bo kto inny. Sama z siebie by do nas nie przyjechała.
Po 2 godzinach impreza urodzinowa się zakończyła i wróciliśmy do domu
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz