Numer 296 - Urodziny Kasi i Kamila

25 maja - urodziny Kamila. To już 33 lata. Jak to niektórzy mówią, lata Chrystusowe. Człowiek już nigdy nie będzie młody. Wszyscy powoli się starzejemy. Zorientowałam się, że znam Kamila już 11 lat, a w sierpniu będziemy świętować naszą dziewiąta już rocznicę ślubu. Czas zdecydowanie płynie za szybko.
Rano wstałam wcześniej od Kamila. Poszłam do kuchni i zrobiłam jego ulubioną kawę w jego granatowym kubku.
Poszłam następnie do salonu i w jednej z szafek miałam schowany prezent dla Kamila. Kupiłam mu perfumy i białą koszulę w czarne gwiazdki. Bardzo ładna, podobała mi się.
W pewnym momencie usłyszałam, że Kamil już schodzi po schodach. Poszłam więc do kuchni.
- Czuję zapach kawy... - uśmiechnął się do mnie
- Masz znakomity węch - skomentowałam
Kamil usiadł przy stole i wziął do ręki kubek. Ja zaś wyjęłam zza siebie prezent i wręczyłam go Kamilowi.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, kochanie - powiedziałam do męża i pocałowałam go w policzek.
- Tylko policzek? - uśmiechnął się
-A co? Nie wystarcza ci policzek
- Ja to chciałbym czegoś więcej... - uśmiech nie schodził mu z ust.
Objął mnie w pasie i przyciągnął ku sobie. Usiadłam mu na kolanach, a ręce splotłam wokół szyi. Zaczęliśmy się całować. Bardzo namiętnie.
- Czuję się, jak za młodu - uśmiechnęłam się
-Dalej jesteś młoda.
- Tylko tak mówisz.
-No co..
- Kamil.. Tak się całowaliśmy kilka dobrych lat temu. - uśmiechnęłam się do męża
- Czyli czas to powtórzyć...
- Kamilku - zaczęłam się śmiać
-No co... Uwielbiam jak tak do mnie mówisz.
- To Kamilek czy Kamyk?
- A jak wolisz?
- Na Kamilek to już chyba za stary jesteś - ponownie zaczęłam się śmiać
-Jak to?
- Masz już 33 lata.
- A ty 31 - w tym momencie to on się śmiał
-  Ej, ej, ej... Kobiecie wiek wypominasz?
Kamil ponownie mnie pocałował.
- Takie kobiecie... - szepnął
- Jakiej? - spytałam
- Takiej pięknej i inteligentnej.. Cudownej, wspaniałej....
Kamil spojrzał się na zegarek w kuchni.
- Jest dopiero 6.20 - uśmiechnął się. - Zdążymy.
Wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do sypialni. Zamknął jeszcze drzwi od środka...
Po 20 minutach wyszliśmy z sypialni. Zajrzałam do pokoju dzieci. Piotruś akurat się przebudził.
- Idź kochanie do łazienki - powiedziałam do Piotrusia - A ja idę na dół zrobić wam śniadanie
Poszłam także do pokoju Wiktorii i ją obudziłam. Następnie zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie. Gdy dzieci schodziły na dół, miały w ręku laurki dla Kamila. Wręczyły mu je i zaśpiewały mu "sto lat".
Następnie zjedliśmy śniadanie, zrobiłam dzieciom kanapki do szkoły i spakowałam je do ich plecaków.
Kamil zawiózł dzieci do szkoły i żłobka. Ja posprzątałam po śniadaniu, po czym poszłam na górę i przebrałam się z piżamy. Założyłam
I pojechałam do szkoły. Uczniowie, zazwyczaj z klas młodszych podchodzili do mnie i wręczali mi laurki dla Kamila z okazji urodzin. Obiecałam, że wszystkie mu przekażę. Było ich naprawdę sporo i na przerwie na 3 razy chodziłam do samochodu, aby je schować, ponieważ było ich strasznie dużo
Wróciłam zatem do domu, odbierając dzieci ze żłobka. Kamil był jeszcze na treningu, a mówił rano, że podjedzie jeszcze do klubu  i sklepu. Ja więc podczas jego nieobecności upiekłam dla niego tort. Już kilka dni wcześniej zamówiłam opłatek na tort  z wizerunkiem Kamila. Gdy położyłam go na tort, wyglądał naprawdę pięknie. Włożyłam tort do lodówki i zaczęłam  nakrywać do stołu. Przygotowałam już talerze i sztućce, a także szklanki na napoje.
Kamil wrócił do domu po 13:00 odbierając Wiktorię ze szkoły, a Piotrusia zawożąc na trening. Gdy wrócił do domu, zjedliśmy obiad i poszedł na górę, aby wziąć prysznic. Ja w tym czasie odrobiłam z Wiktorią pracę domową , a o 17:00 pojechałam po Piotrusia. Gdy wróciłam z nim , odgrzałam mu obiad i pomogłam mu w zadaniach z matematyki. W poniedziałek miał mieć kolejną klasówkę, której najbardziej się obawiał.
O 18:00 zjawili się goście. Oczywiście był Bronisław, moja mama z Julką, Natalia z Michałem i Antkiem, Agnieszka z Maćkiem i Maciusiem, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, Kuba z Karoliną i Weroniczką oraz Piotrek z Justyną i dziećmi. Gdy goście wchodzili, od razu wręczali mojemu mężowi prezenty, a także i mi, ponieważ sama mam urodziny za dwa dni, następnie przeszliśmy do jadalni, a ja przyniosłam tort. Wokół opłatka powbijałam 33 świeczki.
- Sporo ich - skomentował nasz synek - Piotruś
- No trochę - uśmiechnęłam się do syna
Kamil zdmuchnął świeczki , a my zaśpiewaliśmy "sto lat". Następnie poszłam do kuchni po nóż i pokroiłam tort, dając każdemu po kawałku.
- Dobry - skomentowała Justyna - Ponownie sama piekłaś? - spytała
- Tak - odpowiedziałam - A ten opłatek zamówiłam w tamtym tygodniu, nie chciało mi się już robić napisu czy to czekoladą czy kremem.
- A teraz są takie literki czekoladowe - powiedziała Agnieszka - Na urodzinach u twojej bratanicy tak było - zwróciła się do Maćka
- To muszę sprawdzić w sklepie - powiedziałam - Może już na urodziny Wiktorii zrobię jej literki? Nie wiem, zobaczymy.

Gdy zjedliśmy tort, dzieci poszły bawić się do salonu, a my siedzieliśmy w jadalni. Po jakiś 3 godzinach wszyscy rozeszli się do domów, a ja zaczęłam sprzątać, a dokładnie wsadziłam wszystko do zmywarki.

Następnego dnia obudziły mnie dzieci z przepięknymi laurkami z okazji Dnia Matki. Wzięłam je i położyłam na nocnym stoliku. Był akurat piątek, więc nie szłam do pracy, ale jednak dzisiaj i tak miałam być w szkole na występie Wiktorii z okazji Dnia Mamy, ponieważ uczniowie od klasy czwartej nie biorą udziału w takich akademiach.
Założyłam więc rano
Włosy rozpuściłam  i zrobiłam delikatny makijaż. Następnie zawiozłam Karolka i Izabelkę do żłobka, a wraz z Piotrusiem i Wiktorią pojechałam do szkoły.. Wiktoria udała się do swojej sali, gdzie dzieci miały jeszcze ostatnie przygotowania przed występem, a ja usiadłam sobie już w ławce na holu. Już kilka mam było, więc chociaż nie byłam sama.
O równej 10:00 wszystkie występujące dzieci wyszły na hol. Za nimi rozciągnięty był różowy materiał, a na nim poprzypinane białe literki , które tworzyły napis "KOCHAMY NASZE MAMY"
Dzieci tak jak co roku śpiewały piosenki i recytowały wiersze. Jednak w pewnym momencie na środek wyszła Wiktoria z mikrofonem. Poprawiła sobie jeszcze swoją granatową sukienkę i delikatnie zaczesała włoski do tyłu. Przybliżyła mikrofon do ust i zaczęła recytować

Wiele pięknych kwiatów znamy:
Tulipanów, róż i bzów.
My dla naszych mam dziś mamy
Najpiękniejsze kwiaty słów:
Słowo miłość – za ich troski,
Słowo wdzięczność – za ich trud.
Dar to skromny- dar dziecięcy,
Wyśpiewany z serc jak z nut.

Bardzo mi się podobało i aż się wzruszyłam. Posłałam do Wiktorki całuska, a ona mi go odesłała.
Po występie wszystkie mamy zostały zaproszone na poczęstunek na salę gimnastyczką, a po nim gdy już miałam wychodzić z Wiktorią ze szkoły, zrobiłyśmy sobie jeszcze zdjęcie na tle tego białego napisu i dopiero wtedy wróciłyśmy do domu.


Nadeszła sobota - 27 maja - i moje urodziny. Tego dnia obudził mnie akurat Kamil z bukietem czerwonych róż .
- Wszystkiego najlepszego, kochanie - powiedział do mnie
- Dziękuję - i pocałowałam go w usta
- Takie poranki to ja uwielbiam - uśmiechnął się do mnie
Zeszłam więc z nim na dół i włożyłam kwiaty do wazonu. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole
- Niewyspana? - spytał
- Jak mnie obudziłeś o godzinie 5:40.
- Przecież zawsze tak wstajemy na tygodniu
- Dobrze to ująłeś "na tygodniu", a mamy sobotę.
- No dobra, dobra. Możesz iść odespać
- I chyba tak zrobię - powiedziałam ziewając - Ale już zrobiłam sobie kawę
- Spokojnie, ja ją wypiję

Położyłam więc kawę na stole i poszłam do salonu. Położyłam się na kanapie i nakryłam kocem.
Wstałam o 8:00, a dokładnie to obudziły mnie dzieci z kolejną porcją laurek. Odebrałam je od dzieci i położyłam na stoliku w salonie. Zdjęłam koc z siebie i go poskładałam. Kamil przyszykował już dla nas śniadanie. Poszłam szybko na górę, aby umyć zęby i się przebrać. Na dworze było gorąco, więc założyłam

Zjedliśmy śniadanie i mieliśmy spędzić cały dzień na leniuchowaniu. Najpierw jednak Kamil pojechał na trening. Około 10:00 zadzwoniła do mnie Agnieszka, że wpadnie do mnie na kawę.
Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a tam powitała mnie Agnieszka z Maciusiem, a w ręku trzymała torebeczkę prezentową.
Zaczęła już w drzwiach śpiewać mi "sto lat" Przywitałam ją uściskiem i zaprosiłam do domu
- Wszystkiego najlepszego - powiedziała do mnie Agnieszka - Od naszej wspaniałej trójeczki
Wzięłam od Agnieszki torebeczkę prezentową. Była dość spora
- Dziękuję - powiedziałam
Poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na kawę . Wróciłam do Agnieszki do salonu.
- Zobacz - wskazała na torbę - Nie miałam pomysłu.
Otworzyłam torbę, a tam były puzzle. 200  elementów. Jednak nie były to zwykłe puzzle. Do ułożenia był obrazek całego naszego teamu z Planicy. Byli tam wszyscy : nasza szóstka, Piotrek z Justyną i dziećmi, Agnieszka z Maćkiem i Maciusiem, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, Olek z Magdą i córkami,  trener Doleżał z żoną i córkami, Adam Małysz z żoną i córką, Grzesiu Sobczyk z Dominiką i dziećmi, Krzysiu Miętus z żoną, Grzesiu Miętus z żoną i synem, Kacper Skrobot z żoną i córką, Kamil Skrobot z dziewczyną, a przed nami stał Walter Hofer.
- Ale piękne - powiedziałam
- Wiesz, miałam problem z wyborem zdjęcia. Myślałam, że chciałabyś to z Maciusiem podczas jego urodzin, ale takie zdjęcie jest piękniejsze.
- Ale pięknie tak grupowo wyszliśmy..
- Wiedziałam, że będzie ci się podobać
- Jest prześliczne - powiedziałam - Będziemy niedługo układać
- A jutro na te chrzciny jedziecie?
- Tak, do Szczyrku na godzinę 12:00
- Bo ty przecież matka chrzestna
- No tak właśnie.

Poszłam do kuchni i zrobiłam Agnieszce  i sobie kawę . Spojrzałam się w pewnym momencie na małego Maciusia.
- A dopiero co dzwoniłaś do mnie, że rodzisz. - uśmiechnęłam się
- Już minął rok.
Zrobiłam sobie wspólne selfie z Agnieszką i Maciusiem, które Aga wstawiła na swoje instastory
"Sto lat, kochana!" - napisała

Po 2 godzinach Agnieszka wraz z synem wróciła do domu, a po chwili z treningu przyjechał Kamil
- Zabieram was na spacer - powiedział
Pojechaliśmy do centrum Zakopanego i spacerowaliśmy przez park, a następnie udaliśmy się na Krupówki na nasze ukochane lody.
Wróciliśmy późnym popołudniem do domu, a wieczorem obejrzeliśmy film w telewizji, akurat był mój ulubiony "Trędowata" Wykąpałam dzieci i sama położyłam je spać.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                                   kiki2000

Komentarze