Urodziny Wiktorii wypadały w czwartek. Rano więc wraz z Kamilem obudziłam naszą małą księżniczkę - już nie taka mała :). Wręczyliśmy jej prezent, a na śniadanie zrobiłam specjalnie dla niej jej ukochane naleśniki podane wraz z nutellą. Zjadła ze smakiem, jak nigdy nie lubiła jadać śniadań. Następnie zawiozłam ją i Piotrusia do szkoły, a Karolka i Izabelkę do żłobka. Kamil zaś pojechał prosto na swój trening, a ja do pracy. Był to już prawie koniec roku szkolnego, więc wszyscy teraz czekaliśmy na samo zakończenie, już w jednej klasie wystawiłam oceny na koniec roku, tego dnia, miałam zajęcia i z klasą siódmą i ósmą, więc przepytywałam jeszcze tych, którzy chcieli poprawić swoje oceny, a następnie już im wystawiłam. Została mi tylko klasa piąta i szósta.
Około 12:00 wróciłam do domu, odbierając ze żłobka Karolka i Izabelkę. Zrobiłam obiad, a następnie rozpoczęłam przygotowania do imprezy urodzinowej. Zdążyłam upiec tort przed przyjazdem Kamila z treningu, który akurat odebrał Wiktorię ze szkoły, a Piotrusia zawiózł na trening.
- Mamo.... - powiedziała Wiktoria
- Tak? - spytałam
- Bo jedna z moich koleżanek nie przyjdzie dzisiaj do mnie na urodziny - nasza córka mówiąc te słowa, byłą bardzo smutna
- Dlaczego?
- Bo jej mama nie pozwoliła.
Słowa te naprawdę mnie zabolały.
- A dlaczego jej nie pozwoliła?
- Nie wiem, po prostu Emilka mi powiedziała, że jej mama powiedziała, że nie może do mnie przyjść, tak po prostu
Przytuliłam naszą córeczkę.
- Oj.. Wszystko będzie dobrze, a pozostałe koleżanki przyjdą?
- Tak - odpowiedziała
- Więc widzisz, że przyjdzie Ola, Ala, Kasia, Gosia i jeszcze Eliza. Zobaczysz, że będziecie się świetnie bawić.
- Też tak myślę.
Wyjęłam więc dla dziewczynek ciastka, jakieś żelki, szklanki, naszykowałam sok - wszystko w salonie, ponieważ Wiktoria zadecydowała, że będzie ze swoimi koleżankami w salonie. Kamil nadmuchał balonu "8 LAT" w odcieniu pudrowego różu.
Ja zaś przygotowałam talerze i sztućce do jadalni, gdzie mieli siedzieć, jak to określała Wiktoria, "dorośli".
O 15:00 mieli zjawić się goście. Ubrałam Wiktorię w kremową sukienkę, a do tego miała opaskę we włosy w tym samym kolorze. Ja zaś założyłam
Najpierw przybył Bronisław, który złożył swojej wnuczce życzenia. Następnie przyjechał Michał z Natalią i Antosiem. Kupili Wiktorii domek dla lalek, ale naprawdę pokaźnych rozmiarów. W tym momencie usłyszałam kolejny dzwonek do drzwi. Spotkałam Annę - jedną z mam koleżanek Wiktorii. Przywitałyśmy się. Przywiozła swoją córkę - Olę i córkę sąsiadki - Gosię.
- Może zostaniesz? - spytałam
- Nie, niech dziewczyny się dobrze bawią. Ja koło 19:00 po nie przyjadę, dobrze?
- Dobrze, niech bawią się jak najdłużej.
Po chwili przyjechała moja mama z Julką, była także i moja babcia, Kornelia z Bartkiem i synami, Piotrek z Karoliną i pozostałe koleżanki Wiktorii ze szkoły. Gdy goście się zjeżdżali, Kamil pojechał po Piotrusia na trening. Był trochę zmęczony. Usiadł więc z nami przy stole.
Poszłam najpierw po tort, wsadziłam w niego osiem różowych świeczek, które zapaliłam. Wiktoria zdmuchnęła świeczki, a my zaśpiewaliśmy dla niej "sto lat". Następnie pokroiłam tort i każdemu dałam po kawałku. Dziewczynki gdy tylko zjadły tort poszły do salonu i tam bawiły się między innymi domkiem dla lalek, który otrzymała Wiktoria. Piotruś poszedł na górę. Nie miał siły na zabawę. Kamil zdążył zrobić mu i Wiktorii zdjęcie na tle balonów. Piotruś wziął prysznic , odrobił lekcje i poszedł spać.
- Te treningi kiedyś go wykończą - powiedziałam, gdy wszyscy siedzieliśmy przy stole
- Kamil czasami gorszy wracał z treningów - odezwał się Bronisław
- Ale tak mi go szkoda....
- To boli, kiedy własne dziecko tak często trenuje i nie ma na nic czasu, jest takie zmęczone...
Kamil spojrzał się na mnie i powiedział :
- Wiesz, że sam chciał zostać skoczkiem. Ja też sam chciałem i się poświęcałem, właśnie przez te ciężkie i wyczerpujące treningi. Widzisz w jakim teraz jestem miejscu.
- Chcesz, aby syn cię przerósł? - uśmiechnęłam się do męża
-Niczego nie można planować - ponownie się do mnie uśmiechnął.
Co chwilę spoglądałam w stronę dziewczynek, które bawiły się w salonie. Kamil poszedł do nich z telefonem i zrobił im kilka zdjęć.
- A jak Wiktoria i jej schola? - spytał Michał
- Bardzo dobrze. Bardzo lubi śpiewać. Teraz śpiewają wszyscy razem, tylko w święta sama zaśpiewała "Oj maluśki, maluśki"
- A jak jej to wychodzi? - zapytała Natalia
-Bardzo dobrze. Pani organistka też ją chwali, jak ją odbieram z prób, ale Wiktoria nie chce mi nic mówić, co się dzieje na próbach, albo nawet co śpiewają.
- Tajemnica? - uśmiechnął się Michał
- Chyba tak... Ona jest taka tajemnicza jak ty - powiedziałam do brata - A jak trzeba, to pokaże pazurki.
- Ja? - zaczął się śmiać - Dlaczego jak ja?
- Podobno dzieci wradzają się do swoich f2rodziców chrzestnych.
- To wszytko ma po mnie? - uśmiech nie schodził mu z ust - A po Natalii? - spojrzał się w stronę swojej żony.
- Urodę - skomentował Kamil
- Eh - odezwałam się - A zawsze mówisz, że ma urodę po mamusi
- No wiesz... A co mam mówić? Że wszystkie nasze dzieci takie ładne są po mnie? - śmiał się nadal
- No wiesz co... Myślałam, że jestem inny.
- Nie ma to jak poznać swojego męża po 9 latach małżeństwa - zaczęła się śmiać Natalia
- Plus 2 lata wcześniej. - powiedziałam - Czyli to już 11 lat. - uśmiechnęłam się do Kamila i złapałam go za rękę.
Dzieci bawiły się świetnie. Na koniec imprezy urodzinowej zrobiłam jeszcze dziewczynkom kilka zdjęć, a następnie Wiktoria pozowała z różnymi minami i pozami z każdym z gośćmi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Około 12:00 wróciłam do domu, odbierając ze żłobka Karolka i Izabelkę. Zrobiłam obiad, a następnie rozpoczęłam przygotowania do imprezy urodzinowej. Zdążyłam upiec tort przed przyjazdem Kamila z treningu, który akurat odebrał Wiktorię ze szkoły, a Piotrusia zawiózł na trening.
- Mamo.... - powiedziała Wiktoria
- Tak? - spytałam
- Bo jedna z moich koleżanek nie przyjdzie dzisiaj do mnie na urodziny - nasza córka mówiąc te słowa, byłą bardzo smutna
- Dlaczego?
- Bo jej mama nie pozwoliła.
Słowa te naprawdę mnie zabolały.
- A dlaczego jej nie pozwoliła?
- Nie wiem, po prostu Emilka mi powiedziała, że jej mama powiedziała, że nie może do mnie przyjść, tak po prostu
Przytuliłam naszą córeczkę.
- Oj.. Wszystko będzie dobrze, a pozostałe koleżanki przyjdą?
- Tak - odpowiedziała
- Więc widzisz, że przyjdzie Ola, Ala, Kasia, Gosia i jeszcze Eliza. Zobaczysz, że będziecie się świetnie bawić.
- Też tak myślę.
Wyjęłam więc dla dziewczynek ciastka, jakieś żelki, szklanki, naszykowałam sok - wszystko w salonie, ponieważ Wiktoria zadecydowała, że będzie ze swoimi koleżankami w salonie. Kamil nadmuchał balonu "8 LAT" w odcieniu pudrowego różu.
Ja zaś przygotowałam talerze i sztućce do jadalni, gdzie mieli siedzieć, jak to określała Wiktoria, "dorośli".
O 15:00 mieli zjawić się goście. Ubrałam Wiktorię w kremową sukienkę, a do tego miała opaskę we włosy w tym samym kolorze. Ja zaś założyłam
Najpierw przybył Bronisław, który złożył swojej wnuczce życzenia. Następnie przyjechał Michał z Natalią i Antosiem. Kupili Wiktorii domek dla lalek, ale naprawdę pokaźnych rozmiarów. W tym momencie usłyszałam kolejny dzwonek do drzwi. Spotkałam Annę - jedną z mam koleżanek Wiktorii. Przywitałyśmy się. Przywiozła swoją córkę - Olę i córkę sąsiadki - Gosię.
- Może zostaniesz? - spytałam
- Nie, niech dziewczyny się dobrze bawią. Ja koło 19:00 po nie przyjadę, dobrze?
- Dobrze, niech bawią się jak najdłużej.
Po chwili przyjechała moja mama z Julką, była także i moja babcia, Kornelia z Bartkiem i synami, Piotrek z Karoliną i pozostałe koleżanki Wiktorii ze szkoły. Gdy goście się zjeżdżali, Kamil pojechał po Piotrusia na trening. Był trochę zmęczony. Usiadł więc z nami przy stole.
Poszłam najpierw po tort, wsadziłam w niego osiem różowych świeczek, które zapaliłam. Wiktoria zdmuchnęła świeczki, a my zaśpiewaliśmy dla niej "sto lat". Następnie pokroiłam tort i każdemu dałam po kawałku. Dziewczynki gdy tylko zjadły tort poszły do salonu i tam bawiły się między innymi domkiem dla lalek, który otrzymała Wiktoria. Piotruś poszedł na górę. Nie miał siły na zabawę. Kamil zdążył zrobić mu i Wiktorii zdjęcie na tle balonów. Piotruś wziął prysznic , odrobił lekcje i poszedł spać.
- Te treningi kiedyś go wykończą - powiedziałam, gdy wszyscy siedzieliśmy przy stole
- Kamil czasami gorszy wracał z treningów - odezwał się Bronisław
- Ale tak mi go szkoda....
- To boli, kiedy własne dziecko tak często trenuje i nie ma na nic czasu, jest takie zmęczone...
Kamil spojrzał się na mnie i powiedział :
- Wiesz, że sam chciał zostać skoczkiem. Ja też sam chciałem i się poświęcałem, właśnie przez te ciężkie i wyczerpujące treningi. Widzisz w jakim teraz jestem miejscu.
- Chcesz, aby syn cię przerósł? - uśmiechnęłam się do męża
-Niczego nie można planować - ponownie się do mnie uśmiechnął.
Co chwilę spoglądałam w stronę dziewczynek, które bawiły się w salonie. Kamil poszedł do nich z telefonem i zrobił im kilka zdjęć.
- A jak Wiktoria i jej schola? - spytał Michał
- Bardzo dobrze. Bardzo lubi śpiewać. Teraz śpiewają wszyscy razem, tylko w święta sama zaśpiewała "Oj maluśki, maluśki"
- A jak jej to wychodzi? - zapytała Natalia
-Bardzo dobrze. Pani organistka też ją chwali, jak ją odbieram z prób, ale Wiktoria nie chce mi nic mówić, co się dzieje na próbach, albo nawet co śpiewają.
- Tajemnica? - uśmiechnął się Michał
- Chyba tak... Ona jest taka tajemnicza jak ty - powiedziałam do brata - A jak trzeba, to pokaże pazurki.
- Ja? - zaczął się śmiać - Dlaczego jak ja?
- Podobno dzieci wradzają się do swoich f2rodziców chrzestnych.
- To wszytko ma po mnie? - uśmiech nie schodził mu z ust - A po Natalii? - spojrzał się w stronę swojej żony.
- Urodę - skomentował Kamil
- Eh - odezwałam się - A zawsze mówisz, że ma urodę po mamusi
- No wiesz... A co mam mówić? Że wszystkie nasze dzieci takie ładne są po mnie? - śmiał się nadal
- No wiesz co... Myślałam, że jestem inny.
- Nie ma to jak poznać swojego męża po 9 latach małżeństwa - zaczęła się śmiać Natalia
- Plus 2 lata wcześniej. - powiedziałam - Czyli to już 11 lat. - uśmiechnęłam się do Kamila i złapałam go za rękę.
Dzieci bawiły się świetnie. Na koniec imprezy urodzinowej zrobiłam jeszcze dziewczynkom kilka zdjęć, a następnie Wiktoria pozowała z różnymi minami i pozami z każdym z gośćmi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz