Numer 306 - Letnie Grand Prix Zakopane

Letnie Grand Prix w Zakopanem było zaplanowane na weekend 18, 19 i 20 sierpnia.
W piątek miały odbyć się kwalifikacje. Kamil już koło południa pojechał na skocznię. Ja w tym czasie posprzątałam po obiedzie i dopiero zaczęłam się szykować wraz z dziećmi na godzinę 17:00.
Założyłam więc

Nie było już tak gorąco jak z samego rana, więc postawiłam na taki ubiór. Gdy ja i  dzieci byliśmy gotowi, wsiadłam z nimi w samochód i pojechałam pod skocznię. Podczas kwalifikacji coraz bardziej kręcił wiatr i nie należały one do sprawiedliwych. Dochodziło do takich momentów, że jeden zawodnik miał dodane prawie 8 punktów za wiatr w plecy, a następny, startujący zaraz po nim miał już mocny wiatr pod narty i odejmowane ponad 10 punktów.
Podczas kwalifikacji zrobiłam sobie z dziećmi wspólne zdjęcie i obejrzałam kwalifikacje do końca. Kamil zajął w nich 11. miejsce. Wyżej z Polaków był tylko Kuba, który zajął 5 pozycję. Pozostali zawodnicy byli znacznie dalej. Jeszcze tylko Maciek był nawet wysoko, zajął 14 miejsce.
Po kwalifikacjach wróciłam do domu. Kamil wrócił do domu dopiero po jakiś 3 godzinach. Był strasznie zmęczony. Wziął prysznic i od razu położył się spać. Musiał być wypoczęty przed konkursem drużynowym.
Następnego dnia po obiedzie Kamil pojechał prosto na skocznię. Ja również po chwili miałam wyjeżdżać spod domu wraz z dziećmi. Konkurs miał rozpocząć się o 15:30.
Założyłam zatem
O tej godzinie było jeszcze ciepło, więc nie zakładałam bluzki z długim rękawem. Jednak na wszelki wypadek włożyłam dzieciom do torebki bluzy albo jakieś sweterki.
Konkurs drużynowy w Zakopanem zawsze cieszył się ogromnym zainteresowaniem, jak i samo Zakopane. Polacy wystąpili w takim samym składzie, jak w Wiśle - zaczął Olek Zniszczoł, potem Kuba Wolny, Maciek Kot i Kamil Stoch miał wszystko kończyć.
Zaczął więc Olek - odległość 131 metrów była bardzo dobra jak na początek konkursu drużynowego. Kuba dorzucił od siebie dwa metry do wyniki Olka. Maciek poszybował na odległość 135 metrów, a Kamil wylądował najdalej, bo na 138 metrze. Po pierwszej serii prowadziliśmy nad drugimi Niemcami. Druga seria przyniosła nam jednak wiele niespodzianek. Olek skoczył aż na 135 metr. Kuba zaledwie 129,5 metrów, Maciek ledwo ponad 130 metrów - skoczył 130,5 metra. Kamil poszybował na 133 metr. Jednak i tak wygraliśmy ten konkurs. Nasza przewaga zmalała z 8 puntków do 2,4, ale i tak wygraliśmy. Nagrałam nawet moment dekoracji i zrobiłam transmisję live na swoim instagramie.
Po dekoracji podeszłam z dziećmi do Kamila. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, a następnie chciałam zrobił sobie zdjęcie tylko z Kamilem, gdy nagle Kamil wziął mnie na ręce i wtedy Agnieszka cyknęła nam fotkę.
- Wy chyba sobie nie zdajecie sprawy, jak wy pięknie razem wyglądacie - powiedziała do nas, oddając mi mój telefon
Spojrzałam się na Kamila
- Chyba coś w tym jest - uśmiechnęłam się do męża
- No wiesz, w końcu 9 lat małżeństwa do czegoś zobowiązuje - zaczął się do mnie śmiać
- No weź - szturchnęłam go łokciem
- No co? Nie mówię prawdy?
- Niech ci będzie - pocałowałam go w policzek - Do zobaczenia w domu
Wróciłam zatem wraz z dziećmi do domu i zaczęłam powoli przygotowywać spóźnioną kolację. Kamil zjawił się w domu dopiero po 2 godzinach.
Gdy dzieci poszły już spać, my zaś leżeliśmy w sypialni i oglądaliśmy telewizor
- Mam dla ciebie niespodziankę  - powiedział
- Jaką?
- Może wiem, że to za wcześnie, ale dotyczy się ona naszej dziewiątej rocznicy ślubu
- Tak? - byłam bardzo ciekawa
- Zamówiłem stolik w jednej z restauracji w Krakowie i mam nadzieję, że spędzimy ten wieczór tylko we dwoje
- A co z dziećmi?
- Zostaną z moim tatą. Już wszystko zaplanowałem.
Pocałowałam Kamila w usta
- Niech ci będzie , mój mistrzu planowania

W niedzielę miał odbyć się konkurs indywidualny o godzinie 12:00. Kamil po zjedzonym śniadaniu pojechał na skocznię.
Ja również zaczęłam się szykować na konkurs. Było bardzo ciepło - w końcu to lato. Założyłam zatem

I wraz z dziećmi pojechałam na skocznię. Agnieszka już na nas czekała w naszym ukochanym miejscu na skoczni.
- Ale ty dzisiaj super wyglądasz - powiedziała do mnie
- No co ty, nie przesadzaj - uśmiechnęłam się
- Wiesz przecież, że ja nigdy nie kłamię.
- Niech ci będzie.

Zrobiłyśmy sobie wspólne zdjęcie pod Wielką Krokwią i zaczęliśmy oglądać konkurs. Po pierwszej serii było naprawdę obiecująco. Prowadził Stefan Kraft, ale nieznacznie wyprzedzał drugiego mojego męża - to tylko 0,4 punktu. To naprawdę nie wielka różnica i do odrobienia. Dobre miejsce po pierwszej serii zajął Maciek Kot - był czwarty i również miał szansę na podium. W pierwszej dziesiątce znalazł się jeszcze Kuba Wolny, który był dziewiąty
Rozpoczęła się zatem druga seria. Kuba poszybował na 137 metr. Maciek skoczył na 135 metr i zawodnik, który był trzeci po pierwszej serii nie zdołał go wyprzedzić. Jedno było pewne. Mieliśmy jednego Polaka na podium dzisiejszego konkursu. Przyszedł czas na skok Kamila. Jego odległość 133 metrów sprawiła, że wyprzedził Maćka Kota - mieliśmy zatem dwóch Polaków na podium. Tylko na których miejscach? Wszystko było w rękach Stefana Krafta. Jego skok na 129 metrów nie zadziwił, ale i tak Stefan wylądował na podium dzisiejszego konkursu, ale na  jego trzecim miejscu.
Kamil wygrał zatem konkursów. Wyszłam na dekorację kwiatową i zrobiłam kolejną relację live na swoim instagramie.
Po dekoracji Kamil podszedł do mnie i do dzieci. Pogratulowałam mu pocałunkiem  w usta.
- Gratuluję - szepnęłam mu do ucha
- Dziękuję - odpowiedział
Podium nie zostało jeszcze "rozebrane" Wraz z Kamilem i dziećmi stanęłam na najwyższym stopniu podium i Agnieszka zrobiła nam zdjęcia-  jedno jak stoimy z poważnymi minami, a drugie, jak się wygłupiamy. Następnie zeszliśmy z podium, gdy zostało ono rozbrojone, poprosiłam Kamila, aby zrobił mi zdjęcie na tle Wielkiej Krokwi, gdy podskoczyłam wysoko do góry. Efekt zdjęcia był naprawdę piękny. Pożegnałam się z Kamilem i wróciłam do domu. Po południu mąż wrócił do domu na obiad. Obejrzeliśmy następnie z dziećmi bajkę w telewizji. Kamil zaś wyjął telefon i przeglądał social media. Również to zrobiłam. Wstawiłam nawet nasze zdjęcie (oczywiście to z wygłupami na podium) na swojego instagrama
"Stochowie zawsze wygrywają, co nie?"
W tym momencie zobaczyłam , że został napisany kolejny artykuł na mój temat w internecie
"Katarzyna Witkowska-Stoch namiętnie całuje męża po wygranym konkursie na oczach dzieci!"
Zaczęłam się śmiać z samego tytułu i pokazałam go Kamilowi
- Widzisz, nawet żyć nam nie dają - zaczął się śmiać
- Chyba muszę przestać w ogóle cię całować  -również się uśmiechnęłam do męża i pocałowałam go w usta.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapraszam Was serdecznie na mojego Wattpada

https://www.wattpad.com/story/276767724-dwojga-imion

https://www.wattpad.com/story/275741795-w-porannym-brzasku





                                        kiki2000

Komentarze