Numer 307 - Nasza 9 rocznica ślubu

Był czwartek - 24 sierpnia. Ja i Kamil mieliśmy obchodzić naszą kolejną, bo już 9 rocznicę ślubu. Każdy nazywa się je jak tylko chce. Jednak zazwyczaj 9 rocznica to ta blaszana.
Kamil zaplanował ten dzień tylko dla nas, chociaż pomysł ten nie do końca mi się podobał. Chciałam spędzić ten dzień z naszymi dziećmi. Gdyby nie małżeństwo, nie mielibyśmy tak wspaniałej czwórki. Albo i mielibyśmy? Kto wie... Nikt nie wie.
Rano po zjedzonym śniadaniu Kamil wybrał się na trening. Ja zaś miałam pojechać do klubu.
Założyłam więc
I pojechałam z dziećmi prosto do klubu. Miałam tam pełno papierkowej roboty. Poprosiłam Krzysia Miętusa, aby wziął Piotrusia na trening. Zgodził się, a ja wraz z trójką pozostałych zostałam w swoim pomieszczeniu, jak to niektórzy nazywają "biurem". Po chwili przyszedł do nas trener Maciek .
- Hej - powiedział
- O! Cześć! - odezwałam się, podnosząc głowę znad papierów
- Mogę wziąć dzieciaki, jeśli ci przeszkadzają...
- Jeśli to nie problem...
- Żaden problem
Dzieci poszły z trenerem Maćkiem na salę, aby poćwiczyć  i się pobawić. Ja mogłam w ciszy zająć się papierami. W tym momencie dostałam SMS-a od Kamila
"Już nie mogę się doczekać dzisiejszego wieczoru. Tęsknię. Twój Kamil"
Odesłałam mu trzy czerwone serduszka i odpowiedź "Ja też tęsknię"
Uśmiechnęłam się na samą myśl, że Kamil zrobił się taki romantyczny. Ostatnio mamy coraz mniej takich chwil, gdzie możemy być sami razem.
Po jakiś 20 minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę! - powiedziałam
W drzwiach stanął Krzysiek Miętus
- Coś się dzieje? - spytałam
- Masz czas, aby pogadać?
- Tak, jasne - powiedziałam i wskazałam na krzesło, aby usiadł
- Mam pewien problem - zaczął tak, że nie wiedziałam, o co mu chodzi
- Co się dzieje?
- Chciałbym oświadczyć się Madzi
- Kiedy?
- Najlepiej w ten weekend.
- Najlepiej?
- Madzia wyjeżdża na 2 tygodnie do Londynu do swojej siostry
- Chcesz ją zatrzymać? - zaczęłam się śmiać
- Nie, no co ty. -również się uśmiechnął
- I w czym jest problem?
- Nie wiem , jak to zrobić..
- Zrób to od serca, powiedz jej, jak bardzo ją kochasz, uklęknij przed nią z pierścionkiem i poproś, aby została twoją żoną.
- Brzmi banalnie, ale nawet nie wiem, kiedy i jak to zrobić?
- Może romantyczna kolacja we dwoje...
- A Kamil?
- Ale co... Kamil?
- Jak on ci się oświadczył?
- Kamil... - westchnęłam i przypomniałam sobie dokładnie ten dzień - Kamil.... miał zawody w Czechach. Jeszcze w sobotę z nim rozmawiałam, a w niedzielę rano był w mieszkaniu. To był 13 stycznia i nasza druga rocznica pierwszego spotkania. Gdy obudziłam się rano, pełno było płatków róż, które poprowadziły mnie do salonu, a w nim siedział Kamil. Miał bukiet czerwonych róż dla mnie. Zaprowadził mnie w miejsce, w którym się po raz pierwszy spotkaliśmy. Miałam zamknięte oczy, bo mnie o to poprosił i gdy je otworzyłam, Kamil spytał się mnie, czy pójdę z nim na wesele... Następnie uklęknął przede mną i spytał "czy pójdę z nim na wesele jako osoba towarzysząca Pana Młodego"... No jak miałam się nie zgodzić.
- To ja chyba na coś takiego bym w ogóle nie wpadł
- Ale musisz coś wymyślić.
- Wiem, ale nie wiem co
- Może romantyczna kolacja w jej ulubionej restauracji.
- Pierścionek już mam
- Naprawdę?
- Tak
- A pokażesz
Krzysiek wyjął telefon i pokazał mi zdjęcie . Był przepiękny z dużym czerwonym oczkiem
- Jaki ładny - powiedziałam
- Wiem, kupiłem wczoraj
- I gdzie jest?
- Tajnie schowany w mieszkaniu.
Po chwili milczenia powiedział:
- Myślisz, że ta restauracja będzie najlepsza?
- Nie wiem. Musisz patrzeć na to, co lubi Madzia.
- Dobra, coś wymyślę - powiedział - Już ci nie przeszkadzam - po czym wyszedł
Ja po godzinie również załatwiłam wszystko z papierami, wzięłam dzieci i wróciłam do domu. Po zjedzonym obiedzie wraz z Kamilem Piotruś poszedł do siebie na górę, Wiktoria była na tarasie, Izabelka usnęła, a my bawiliśmy się z Karolkiem. Po godzinie przyjechał do nas Bronisław, miał zająć się dziećmi, a my mieliśmy szykować się na kolację do restauracji w Krakowie. Kamil postanowił na białą koszulę i czarne spodnie, ja zaś na sukienkę
 Zrobiliśmy sobie jeszcze wspólne selfie
"Rodzice mają wychodne" - napisał Kamil, wstawiając zdjęcie na swojego instagrama
Wsiedliśmy w samochód  i pojechaliśmy do Krakowa.
- Myślisz, że ubrałam się odpowiednio do takiej restauracji? - spytałam Kamila w samochodzie
- Tak - zapewniał mnie, ponieważ przez całą drogę nie byłam pewna, czy stosownie się ubrałam
Gdy byliśmy na miejscu, wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do restauracji. Zajęliśmy zarezerwowany stolik i Kamil na początku zamówił nam po kieliszku szampana.
- Jak tu pięknie - powiedziałam
- Wiem, dlatego wybrałem to miejsce
 Złożyliśmy zamówienie i  czekaliśmy na kelnera
- Już 9 lat, co nie? - uśmiechnął się
- Dopiero 9 lat - również się uśmiechnęłam - Dzisiaj nawet wspominałam Krzyśkowi , jak mi się oświadczyłeś.
- A po co mu to?
- Kupił pierścionek zaręczynowy. Chce oświadczyć się Madzi
- Czyli będziemy bawić się w przyszłym roku na weselu - uśmiechnął się
- Zobaczymy, zobaczymy - uśmiech nie schodził mi z ust
Kelner przyniósł zamówione przez nas dania
- Zauważyłam, że obudził się dzisiaj w tobie romantyzm - powiedziałam
- Wiem... Naprawdę mamy bardzo mało czasu dla siebie.
- Może.. będziemy mieli go trochę więcej? - spytałam
- Na razie nie planuję kończyć kariery, jeśli o to ci chodzi. W tym sezonie wystąpię na pewno, co będzie dalej? Nie wiem
- A dalej kolejne igrzyska.
- Nie wiem, czy kolejne igrzyska były dobre dla mnie, jeśli o to chodzi. Sama mnie rozumiesz. Byłem w 2014, 2018, 2022 i 2026. Byłem już 4 razy..
- Byłbyś 5 - uśmiechnęłam się
- Wiem, że patrzysz na to z tej perspektywy. Jest tylu młodych skoczków. Ja przecież w maju skończyłem 33 lata.
- Ale wiek  to tylko liczba, Kamil.
- Może i tak, ale naszą dziewiątą rocznicę ślubu chciałbym spędzić, nie rozmawiając o mojej karierze
- No dobrze, stary pryku - zaczęłam się śmiać
- Aż taki stary to nie jestem
- Znam cię już 11 lat, a ekranu telewizora, to będzie ponad 15, czyli przez prawię połowę twojego życia.
- To ja chyba muszę nadrobić ten stracony czas, bo ja ciebie tylko 11... A czuję się, jakbym znał ciebie zawsze.
- W poniedziałek mam badania - powiedziałam do Kamila
- Jakie badania?
- U ginekologa
- Rozumiem, że kontrola
- Tak... Już wtedy dowiem się, jak ze mną jest i w ogóle.
- Brałaś dzisiaj leki?
- Tak. Biorę je codziennie rano
- To dobrze.
- Nie musisz mnie pilnować
- Ale chcę
- Zrozum Kamil, że to nie jest dla mnie wcale takie łatwe
- Wiem, co chcesz mi powiedzieć...
- Kamil, wiem, że chcieliśmy mieć dużą rodzinę. Mamy czwórkę dzieci. Poświęcamy im się najbardziej jak możemy. Nie mamy czasu dla siebie....
- Ale jak wszystko będzie dobrze, to zrobisz mi prezent na 40-stkę w postaci syna? - zaczął się śmiać
- Nic ci nie obiecuję
- No dobra, niech ci będzie, ale musisz wiedzieć, że jeszcze jeden Stoch.... Byłoby cudownie
- Wiem, że chcesz rozstawić swoje nazwisko i zachować jego ciągłość, ale masz już dwóch synów.
- Gorzej, jak oboje będą mieli córki - zaczął się śmiać - Dlatego trzeci syn byłby idealny
- A może któraś z córek zwiąże się z jakimś Stochem
- Nie, no co ty... Wiktoria to sobie znajdzie takiego spokojnego, którym będzie pomiatać i rozstawiać po kątach. Zobaczysz, to taki typ. Identyczna mamusia
- No weź - zaczęłam się śmiać -Widzisz, że jest bardzo inteligentna. W dodatku leworęczna. Ja jej życzę ułożonego męża.
- A Piotruś?
- Piotrek.. On sobie znajdzie taką duszę towarzystwa. Pozna ją pewnie gdzieś w mieście... Nie wiem, ale on prędko się nie ożeni. Nie lubi ślubów, ani tym bardziej wesel. I będzie najlepszym skoczkiem, po tacie.
- To Wiktoria? Ja stawiam, że będzie aktorką, urodzona aktorka
- Będzie piosenkarką. Na bank
- Karolek?
- Ciężko stwierdzić...
- Może gwiazda tenisa?
- Nigdy nic nie wiadomo - uśmiechnęłam się
Spędziliśmy naprawdę miło ten wieczór. Na koniec kelner wręczył mi ogromny bukiet czerwonych róż.
- Dziękuję , kochanie - pocałowałam Kamila namiętnie w usta i wróciliśmy do domu. To był cudowny wieczór.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                kiki2000

Komentarze