1 września wypadał akurat w piątek. Postanowiłam, że kolejne rozpoczęcie roku spędzę z moimi dziećmi. Od rana jednak jedyne co słyszałam to krzyki i dźwięk szybkiego zbiegania po schodach
- Mamo, a myślisz, że ta biała koszula będzie dobra? - pytał Piotruś
- No tak, przecież musisz iść w białej
- A muszka czarna, czy granatowa?
- Może granatowa
Piotruś zszedł ze schodów, a raczej zbiegł, mając w ręku dwie muszki. Jedna cała granatowa, a druga w białe groszki.
- A skąd ty masz tę w groszki? - spytałam
- Tata mi raz kupił
- Kiedy? - spytałam, patrząc na Kamila, który siedział w kuchni i przeglądał coś w telefonie
- A to już dawno - odpowiedział mąż
- I że ja nic o tym nie wiem?!
- Mamo, przestań robić awanturę o głupią muszkę - powiedział do mnie syn - Która będzie lepsza? Ta cała granatowa, czy ta w te groszki? - spytał mnie ponownie
- Ta w groszki - odpowiedziałam i wróciłam do robienia śniadania
Jednak nie postałam długo przy kuchence, ponieważ odezwała się Wiktoria
- Mamo, a lepsza będzie sukienka, a może bluzka i spódnica?
- Ale jaka sukienka?
- Ta granatowa.
- Ale ta granatowa nie pasuje, ona ma taką różową falbankę na dole
- To można ją odpruć - powiedziała do mnie córka
- Ale ja ci nie będę jej odpruwać o godzinie 7:30, kiedy o 9:00 mamy być w kościele.
- To co, lepsza ta bluzka ze spódnicą?
- Tak
- A która bluzka?
- A może ta z koronką na rękawach do łokci
- Taka ładna?
- Ale przecież masz ładnie wyglądać
- Mamo, ale to tylko szkoła
- Ale masz wyglądać ładnie.
- Niech ci będzie... A spódniczka
- No to czarna skórkowa będzie ładna
- Ta nie będzie pasować.
- Do czego ci nie będzie pasować..
- Sama nie wiem
Spojrzałam się na Kamila
- Po prostu coś im zrobię... - powiedziałam do męża - Nawet nie mogę spokojnie śniadania zrobić
Wróciłam do kuchenki i odezwał się głos Piotrusia
- A spodnie bardziej w kant, czy jeansy?
- Synu... Tak elegancko się ubierasz i chcesz jeansy założyć?
- A czemu by nie?
- Jeansy nie pasują na taką okazję..
- Niech ci będzie, mamo...
Spojrzałam się na Kamila
- Jak ja z dwójką nie mogę wytrzymać, a co by było z piątką, gdyby tak wszyscy podrośli.. - westchnęłam
- Mielibyśmy wesoło w domu - uśmiechnął się Kamil
Po zjedzonym śniadaniu Kamil pożegnał się z nami , a my zaczęliśmy się ubierać. Wiktoria założyła białą bluzkę z koronkowymi rękawami i do tego czarną, skórkową spódniczkę, a Piotruś biała koszula, czarne spodnie w kant i granatowa muszka w białe groszki. Ja postawiłam na kombinezon.
Karolkowi założyłam białą koszulkę polo i jeansy, a Izabelce legginsiki i czerwoną bluzkę
Wsadziłam dzieci do samochodu i pojechałam najpierw do kościoła, gdzie miała odbyć się msza święta
- Mamo - odezwał się Piotrek - A czemu Karolek ma jeansy, a ja nie mogłem założyć?
- Bo ty jesteś uczniem i idziesz na rozpoczęcie swojego nowego roku szkolnego, a Karolek nie jest jeszcze uczniem tej szkoły, więc założyłam mu jeansy.
Po mszy świętej udaliśmy się do szkoły. Widziałam uśmiech na twarzy Wiktorii, że znowu spotka się ze swoimi koleżankami, ale Piotruś nie był taki uśmiechnięty. To już jednak piąta klasa i nie będzie tak łatwo, jak rok temu. Teraz musiał się więcej uczyć, ale też czekało go coraz więcej treningów i jedno kolidowało mu z drugim. Wiedziałam, że nie chciał wracać do szkoły, ale to jednak nie jest ode mnie zależne.
Po ogólnym rozpoczęciu na holu uczniowie przeszli do swoich sal wraz z wychowawcami. Piotrek z racji, iż był już dużym dzieckiem poszedł sam, a ja poszłam do Wiktorii. Pani Joasia ucieszyła się na widok swojej klasy, a uczniowie na widok swojej wychowawczyni, której nie widzieli przez ponad 2 miesiące. To był przepiękny widok. Pani Joasia zapisała na tablicy plan lekcji i powiedziała, że w tym roku szkolnym będą zajęcia sportowe dla uczniów, oczywiście po zajęciach szkolnych, m.in. biegi narciarskie, skoki narciarskie, tenis i piłka nożna. Od drugiego semestru miały być uruchomione również zajęciach z pływania, ale Wiktorie nie była nimi w ogóle zainteresowana.
Po wyjściu z sali pojechałam z dziećmi na Krupówki na lody.
- Mamo.. - powiedział do mnie Piotruś - Poniedziałek zaczynam od matematyki... Najgorzej
- Nie przesadzaj... A jak inne dni?
- We wtorek i środa polski, w czwartek angielskim, a w piątek biologią.
- Czyli nie masz aż tak źle... - powiedziałam
- Piotrek, ja w poniedziałek mam religię - powiedziała bardzo poważnym głosem Wiktoria, że aż nie mogłam się nie uśmiechnąć.
Po zjedzonych lodach wróciłam z dziećmi do domu. Gdy miałam już zacząć robić obiad, do domu przyjechał Kamil z treningu z pudełkiem gorącej pizzy.
-O! Pizza! - wykrzyknęła Wiktoria
- Tata kupił - powiedział Kamil - Rozpoczęcie roku szkolnego... A wiem, że mama już wam osłodziła ten dzień lodami, to tata kupił pizzę.
Poszłam więc do kuchni po nóż i talerzyki. Zjedliśmy wspólnie, rodzinnie pizzę.
- Tata to zawsze umie poprawić nam humor - powiedziała Wiktoria
- Ale ile trzeba trenować, aby spalić tę pizzę - uśmiechnął się Piotruś
To naprawdę był mile spędzony dzień z naszymi dziećmi.
W poniedziałek Kamil wyjechał na kolejne już zgrupowanie, pożegnał się z nami chwilę po 7:00. Chciał pożegnać się jeszcze z dziećmi, po czym wsiadł w samochód i pojechał. Nadszedł pierwszy dzień zajęć po wakacjach. Zjadłam wraz z dziećmi śniadanie i pomogłam im się ubrać. Następnie poszłam do sypialni i założyłam
Zawiozłam dzieci do szkoły i przedszkola, a sama pojechałam do Zębu. Dzień miałam rozpocząć od zajęć z klasą piątą. Jak to mówią, nowy rok, nowa ja. Uczniowie po wakacjach w ogóle nie byli chętni do jakiejkolwiek nauki. choć był to dopiero pierwszy dzień. Przywitałam się z uczniami uśmiechem i weszłam z nimi do sali. Zapisałam im temat na tablicy, czyli organizacja pracy w roku szkolnym 2028/2029 i rozmawiałam z nimi na temat ich wakacji.
- A gdzie pani była? - spytał jeden z uczniów
- Ja? W tym roku niestety nigdzie. Nie mieliśmy w ogóle czasu.
- A pan Kamil trenuje cały czas?
- Tak, dzisiaj wyjechał na kolejne zgrupowanie na dwa tygodnie - powiedziałam
- I nie ma go w domu?
- Niestety nie ma - powiedziałam
- To trochę szkoda.
- No trochę... - powiedziałam do uczniów.
Dzieci chwaliły mi się, gdzie były i co robiły. Jedne były u dziadków na wsi, ktoś był w Grecji, ktoś nad polskim morzem, kolejna dziewczyna była w Chorwacji
- W Chorwacji również byłam - powiedziałam
- I jak? Podobało się pani?
- Bardzo - odpowiedziałam - Jak będę miała kiedyś okazję, to jeszcze raz tam polecę.
- A gdzie bywała pani za granicą? - spytał jeden z uczniów.
- Wcześniej, jak studiowałam, to jeździłam ze skoczkami na różne konkursy Pucharu Świata, więc byłam w Niemczech, w Austrii, w Norwegii, byłam również w Japonii, w Słowenii jestem co rok na koniec sezonu, byłam też na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie , a na wakacjach, to była Grecja, Chorwacja, Bahamy, Nowa Zelandia..
- A jak było na Bahamach?
- To było jakieś 9 lat temu - uśmiechnęłam się - Pewnie teraz się tam dużo zmieniło, ale było pięknie. Nowa Zelandia również... U nas było lato, a tam wtedy zima....
Następnie miałam zajęcia z klasą szóstą, a po skończonym dniu w szkole pojechałam po dzieci do żłobka i po kolejne do szkoły. Piotrusia zawiozłam na trening, a Wiktorię przywiozłam do domu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
- Mamo, a myślisz, że ta biała koszula będzie dobra? - pytał Piotruś
- No tak, przecież musisz iść w białej
- A muszka czarna, czy granatowa?
- Może granatowa
Piotruś zszedł ze schodów, a raczej zbiegł, mając w ręku dwie muszki. Jedna cała granatowa, a druga w białe groszki.
- A skąd ty masz tę w groszki? - spytałam
- Tata mi raz kupił
- Kiedy? - spytałam, patrząc na Kamila, który siedział w kuchni i przeglądał coś w telefonie
- A to już dawno - odpowiedział mąż
- I że ja nic o tym nie wiem?!
- Mamo, przestań robić awanturę o głupią muszkę - powiedział do mnie syn - Która będzie lepsza? Ta cała granatowa, czy ta w te groszki? - spytał mnie ponownie
- Ta w groszki - odpowiedziałam i wróciłam do robienia śniadania
Jednak nie postałam długo przy kuchence, ponieważ odezwała się Wiktoria
- Mamo, a lepsza będzie sukienka, a może bluzka i spódnica?
- Ale jaka sukienka?
- Ta granatowa.
- Ale ta granatowa nie pasuje, ona ma taką różową falbankę na dole
- To można ją odpruć - powiedziała do mnie córka
- Ale ja ci nie będę jej odpruwać o godzinie 7:30, kiedy o 9:00 mamy być w kościele.
- To co, lepsza ta bluzka ze spódnicą?
- Tak
- A która bluzka?
- A może ta z koronką na rękawach do łokci
- Taka ładna?
- Ale przecież masz ładnie wyglądać
- Mamo, ale to tylko szkoła
- Ale masz wyglądać ładnie.
- Niech ci będzie... A spódniczka
- No to czarna skórkowa będzie ładna
- Ta nie będzie pasować.
- Do czego ci nie będzie pasować..
- Sama nie wiem
Spojrzałam się na Kamila
- Po prostu coś im zrobię... - powiedziałam do męża - Nawet nie mogę spokojnie śniadania zrobić
Wróciłam do kuchenki i odezwał się głos Piotrusia
- A spodnie bardziej w kant, czy jeansy?
- Synu... Tak elegancko się ubierasz i chcesz jeansy założyć?
- A czemu by nie?
- Jeansy nie pasują na taką okazję..
- Niech ci będzie, mamo...
Spojrzałam się na Kamila
- Jak ja z dwójką nie mogę wytrzymać, a co by było z piątką, gdyby tak wszyscy podrośli.. - westchnęłam
- Mielibyśmy wesoło w domu - uśmiechnął się Kamil
Po zjedzonym śniadaniu Kamil pożegnał się z nami , a my zaczęliśmy się ubierać. Wiktoria założyła białą bluzkę z koronkowymi rękawami i do tego czarną, skórkową spódniczkę, a Piotruś biała koszula, czarne spodnie w kant i granatowa muszka w białe groszki. Ja postawiłam na kombinezon.
Karolkowi założyłam białą koszulkę polo i jeansy, a Izabelce legginsiki i czerwoną bluzkę
Wsadziłam dzieci do samochodu i pojechałam najpierw do kościoła, gdzie miała odbyć się msza święta
- Mamo - odezwał się Piotrek - A czemu Karolek ma jeansy, a ja nie mogłem założyć?
- Bo ty jesteś uczniem i idziesz na rozpoczęcie swojego nowego roku szkolnego, a Karolek nie jest jeszcze uczniem tej szkoły, więc założyłam mu jeansy.
Po mszy świętej udaliśmy się do szkoły. Widziałam uśmiech na twarzy Wiktorii, że znowu spotka się ze swoimi koleżankami, ale Piotruś nie był taki uśmiechnięty. To już jednak piąta klasa i nie będzie tak łatwo, jak rok temu. Teraz musiał się więcej uczyć, ale też czekało go coraz więcej treningów i jedno kolidowało mu z drugim. Wiedziałam, że nie chciał wracać do szkoły, ale to jednak nie jest ode mnie zależne.
Po ogólnym rozpoczęciu na holu uczniowie przeszli do swoich sal wraz z wychowawcami. Piotrek z racji, iż był już dużym dzieckiem poszedł sam, a ja poszłam do Wiktorii. Pani Joasia ucieszyła się na widok swojej klasy, a uczniowie na widok swojej wychowawczyni, której nie widzieli przez ponad 2 miesiące. To był przepiękny widok. Pani Joasia zapisała na tablicy plan lekcji i powiedziała, że w tym roku szkolnym będą zajęcia sportowe dla uczniów, oczywiście po zajęciach szkolnych, m.in. biegi narciarskie, skoki narciarskie, tenis i piłka nożna. Od drugiego semestru miały być uruchomione również zajęciach z pływania, ale Wiktorie nie była nimi w ogóle zainteresowana.
Po wyjściu z sali pojechałam z dziećmi na Krupówki na lody.
- Mamo.. - powiedział do mnie Piotruś - Poniedziałek zaczynam od matematyki... Najgorzej
- Nie przesadzaj... A jak inne dni?
- We wtorek i środa polski, w czwartek angielskim, a w piątek biologią.
- Czyli nie masz aż tak źle... - powiedziałam
- Piotrek, ja w poniedziałek mam religię - powiedziała bardzo poważnym głosem Wiktoria, że aż nie mogłam się nie uśmiechnąć.
Po zjedzonych lodach wróciłam z dziećmi do domu. Gdy miałam już zacząć robić obiad, do domu przyjechał Kamil z treningu z pudełkiem gorącej pizzy.
-O! Pizza! - wykrzyknęła Wiktoria
- Tata kupił - powiedział Kamil - Rozpoczęcie roku szkolnego... A wiem, że mama już wam osłodziła ten dzień lodami, to tata kupił pizzę.
Poszłam więc do kuchni po nóż i talerzyki. Zjedliśmy wspólnie, rodzinnie pizzę.
- Tata to zawsze umie poprawić nam humor - powiedziała Wiktoria
- Ale ile trzeba trenować, aby spalić tę pizzę - uśmiechnął się Piotruś
To naprawdę był mile spędzony dzień z naszymi dziećmi.
W poniedziałek Kamil wyjechał na kolejne już zgrupowanie, pożegnał się z nami chwilę po 7:00. Chciał pożegnać się jeszcze z dziećmi, po czym wsiadł w samochód i pojechał. Nadszedł pierwszy dzień zajęć po wakacjach. Zjadłam wraz z dziećmi śniadanie i pomogłam im się ubrać. Następnie poszłam do sypialni i założyłam
Zawiozłam dzieci do szkoły i przedszkola, a sama pojechałam do Zębu. Dzień miałam rozpocząć od zajęć z klasą piątą. Jak to mówią, nowy rok, nowa ja. Uczniowie po wakacjach w ogóle nie byli chętni do jakiejkolwiek nauki. choć był to dopiero pierwszy dzień. Przywitałam się z uczniami uśmiechem i weszłam z nimi do sali. Zapisałam im temat na tablicy, czyli organizacja pracy w roku szkolnym 2028/2029 i rozmawiałam z nimi na temat ich wakacji.
- A gdzie pani była? - spytał jeden z uczniów
- Ja? W tym roku niestety nigdzie. Nie mieliśmy w ogóle czasu.
- A pan Kamil trenuje cały czas?
- Tak, dzisiaj wyjechał na kolejne zgrupowanie na dwa tygodnie - powiedziałam
- I nie ma go w domu?
- Niestety nie ma - powiedziałam
- To trochę szkoda.
- No trochę... - powiedziałam do uczniów.
Dzieci chwaliły mi się, gdzie były i co robiły. Jedne były u dziadków na wsi, ktoś był w Grecji, ktoś nad polskim morzem, kolejna dziewczyna była w Chorwacji
- W Chorwacji również byłam - powiedziałam
- I jak? Podobało się pani?
- Bardzo - odpowiedziałam - Jak będę miała kiedyś okazję, to jeszcze raz tam polecę.
- A gdzie bywała pani za granicą? - spytał jeden z uczniów.
- Wcześniej, jak studiowałam, to jeździłam ze skoczkami na różne konkursy Pucharu Świata, więc byłam w Niemczech, w Austrii, w Norwegii, byłam również w Japonii, w Słowenii jestem co rok na koniec sezonu, byłam też na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie , a na wakacjach, to była Grecja, Chorwacja, Bahamy, Nowa Zelandia..
- A jak było na Bahamach?
- To było jakieś 9 lat temu - uśmiechnęłam się - Pewnie teraz się tam dużo zmieniło, ale było pięknie. Nowa Zelandia również... U nas było lato, a tam wtedy zima....
Następnie miałam zajęcia z klasą szóstą, a po skończonym dniu w szkole pojechałam po dzieci do żłobka i po kolejne do szkoły. Piotrusia zawiozłam na trening, a Wiktorię przywiozłam do domu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz