Swoje drugie urodziny nasza najmłodsza córka obchodziła we wtorek - 30 stycznia. Kamil mógł być w końcu na urodzinach Wiktorii, ponieważ w tamtym roku wypadały one w niedzielę, a Kamil był na konkursach Pucharu Świata.
Tydzień wcześniej odbyły się konkursy w naszych Zakopanem. W kwalifikacjach Kamil był 11. W konkursie drużynowym wraz z Olkiem Zniszczołem, Maćkiem Kotem i Kubą Wolnym zajął 2 miejsce. W konkursie indywidualnym był zaś 3.
We wtorek , zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a ja pojechałam do pracy. Założyłam
Wraz z uczniami przygotowywałam się do konkursu. Dawałam im różne zadania, różne arkusze, a także kserowałam im wiadomości z różnych książek, które tylko miałam w domu lub po prostu wiadomości w internecie. Bardzo mi zależało, aby dostali się wszyscy do etapu wojewódzkiego. Chciałam, aby była to cała czwórka, ale takie coś.... rzadko się zdarza. Wiedziałam to po sobie, ponieważ sama zaczynałam od takich konkursów.
Po zajęciach wróciłam do domu, odbierając dzieci ze żłobka. Wiktoria kończyła swoje zajęcia dopiero za 2 godziny, Piotrek za 3, więc miałam jeszcze chwilę czasu. Posprzątałam tylko na dole w domu i zdążyłam upiec tort, jednocześnie przygotowując obiad. Wiedziałam, że Kamil gdy wróci z treningu, będzie głodny. Tak też było.
Następnie pojechałam odebrać Wiktorię ze szkoły i rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej. Nakryłam do stołu, przystroiliśmy dom różnymi dekoracjami, kolorowymi balonami i girlandami.
Po przystrojeniu całego salonu poszłam przebrać Wiktorię. Założyłam jej różową sukieneczkę i do tego opaskę gumową na włosy w identycznym kolorze.
Ja zaś założyłam:
Po 2 godzinach do domu przyjechali goście. Był Bronisław, moja mama z Julką, a także rodzice chrzestni naszej małej jubilatki - Janek z żoną i córkami oraz Natalia wraz z mężem.
Zaprosiliśmy ich do środka, wręczyli Izabelce prezenty, a ja poszłam do kuchni i przyniosłam tort. Izabelka wraz z nami zdmuchnęła świeczki, a my zaśpiewaliśmy jej "sto lat"
Po zjedzeniu tortu zrobiliśmy sobie zdjęcia z Izabelką i dzieci poszły do salonu, aby się bawić. Kamil zrobił im kilka zdjęć i następnie wrócił do nas.
Gdy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy, Natalia wraz ze swoim mężem Igorem postanowili podzielić się z nami swoją radosną nowiną. Niedługo powitają na świecie swoje pierwsze dziecko. Natalia była już w trzecim miesiącu ciąży, jednak nie było po niej widać w ogóle zarysu ciążowych kształtów. Pogratulowaliśmy im.
Widać było, że naprawdę są szczęśliwi z tego powodu. Zostaną po raz pierwszy rodzicami.
Urodziny trwały około 3 godzin, a potem wszyscy porozjeżdżali się do domów.
W sobotę - 3 lutego w szkole odbywała się zabawa karnawałowa. Najpierw klasy od 0 d0 4 do godziny 13:30 od 10:00, a od 14:00 do 18:00 dzieci, a raczej już młodzież od klasy 5 do 8.
Rano po śniadaniu Wiktoria zaczęła się szykować na zabawę. Założyła swoją ukochaną fioletową sukienkę. Zabawa Piotrusia miała być od 14:00. Postanowił, że posiedzi sam w domu, a jak mu się znudzi, to pójdzie do cioci Agi. To miał być dzień, kiedy po raz pierwszy sam zostanie w domu.... Bałam się o niego, jednak miał już 11 lat, a kalendarzowo to już 12 i nie mogłam robić z niego mojego małego Piotrusia. To już był Piotrek.
Założyłam więc
I wraz z Wiktorią, Karolkiem i Izabelką pojechałam na zabawę. Dzieci bawiły się świetnie. Wiktoria wzięła nawet udział w konkursie na taniec w parach i zdobyła drugie miejsce, dostając lalkę.
Zrobiłam jej zdjęcie wraz z nagrodą i tanecznym partnerem.
O 13:00 wyszłam wraz z dziećmi ze szkoły i wróciłam do domu. Piotruś już był gotowy. Siedział na kanapie ubrany w koszulę w kratkę.
- Co robiłeś? - spytałam się syna
- Siedziałem i oglądałem telewizor - odpowiedział
- Tylko?
- Tak, a co miałem robić?
- Nie wiem... Nie byłeś u cioci Agi?
- Nie... Nie chciało mi się.
Zawiozłam więc Piotrusia na zabawę. Powiedziałam mu, że jakby chciał przyjechać wcześniej, to żeby do mnie zadzwonił. Telefon dostałam już po 2 godzinach. Pojechałam zatem po syna. Nic nie mówił do mnie w samochodzie.
- Co się stało? Czemu nic nie mówisz? - dopytywałam syna
- Nic się nie stało.. Nudziłem się
- A Maja była?
Piotrek nie odpowiedział, tylko ruchem głowy przytaknął na moje pytanie. Wiedziałam już, że chodzi o Maję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Tydzień wcześniej odbyły się konkursy w naszych Zakopanem. W kwalifikacjach Kamil był 11. W konkursie drużynowym wraz z Olkiem Zniszczołem, Maćkiem Kotem i Kubą Wolnym zajął 2 miejsce. W konkursie indywidualnym był zaś 3.
We wtorek , zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a ja pojechałam do pracy. Założyłam
Wraz z uczniami przygotowywałam się do konkursu. Dawałam im różne zadania, różne arkusze, a także kserowałam im wiadomości z różnych książek, które tylko miałam w domu lub po prostu wiadomości w internecie. Bardzo mi zależało, aby dostali się wszyscy do etapu wojewódzkiego. Chciałam, aby była to cała czwórka, ale takie coś.... rzadko się zdarza. Wiedziałam to po sobie, ponieważ sama zaczynałam od takich konkursów.
Po zajęciach wróciłam do domu, odbierając dzieci ze żłobka. Wiktoria kończyła swoje zajęcia dopiero za 2 godziny, Piotrek za 3, więc miałam jeszcze chwilę czasu. Posprzątałam tylko na dole w domu i zdążyłam upiec tort, jednocześnie przygotowując obiad. Wiedziałam, że Kamil gdy wróci z treningu, będzie głodny. Tak też było.
Następnie pojechałam odebrać Wiktorię ze szkoły i rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej. Nakryłam do stołu, przystroiliśmy dom różnymi dekoracjami, kolorowymi balonami i girlandami.
Po przystrojeniu całego salonu poszłam przebrać Wiktorię. Założyłam jej różową sukieneczkę i do tego opaskę gumową na włosy w identycznym kolorze.
Ja zaś założyłam:
Po 2 godzinach do domu przyjechali goście. Był Bronisław, moja mama z Julką, a także rodzice chrzestni naszej małej jubilatki - Janek z żoną i córkami oraz Natalia wraz z mężem.
Zaprosiliśmy ich do środka, wręczyli Izabelce prezenty, a ja poszłam do kuchni i przyniosłam tort. Izabelka wraz z nami zdmuchnęła świeczki, a my zaśpiewaliśmy jej "sto lat"
Po zjedzeniu tortu zrobiliśmy sobie zdjęcia z Izabelką i dzieci poszły do salonu, aby się bawić. Kamil zrobił im kilka zdjęć i następnie wrócił do nas.
Gdy tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy, Natalia wraz ze swoim mężem Igorem postanowili podzielić się z nami swoją radosną nowiną. Niedługo powitają na świecie swoje pierwsze dziecko. Natalia była już w trzecim miesiącu ciąży, jednak nie było po niej widać w ogóle zarysu ciążowych kształtów. Pogratulowaliśmy im.
Widać było, że naprawdę są szczęśliwi z tego powodu. Zostaną po raz pierwszy rodzicami.
Urodziny trwały około 3 godzin, a potem wszyscy porozjeżdżali się do domów.
W sobotę - 3 lutego w szkole odbywała się zabawa karnawałowa. Najpierw klasy od 0 d0 4 do godziny 13:30 od 10:00, a od 14:00 do 18:00 dzieci, a raczej już młodzież od klasy 5 do 8.
Rano po śniadaniu Wiktoria zaczęła się szykować na zabawę. Założyła swoją ukochaną fioletową sukienkę. Zabawa Piotrusia miała być od 14:00. Postanowił, że posiedzi sam w domu, a jak mu się znudzi, to pójdzie do cioci Agi. To miał być dzień, kiedy po raz pierwszy sam zostanie w domu.... Bałam się o niego, jednak miał już 11 lat, a kalendarzowo to już 12 i nie mogłam robić z niego mojego małego Piotrusia. To już był Piotrek.
Założyłam więc
I wraz z Wiktorią, Karolkiem i Izabelką pojechałam na zabawę. Dzieci bawiły się świetnie. Wiktoria wzięła nawet udział w konkursie na taniec w parach i zdobyła drugie miejsce, dostając lalkę.
Zrobiłam jej zdjęcie wraz z nagrodą i tanecznym partnerem.
O 13:00 wyszłam wraz z dziećmi ze szkoły i wróciłam do domu. Piotruś już był gotowy. Siedział na kanapie ubrany w koszulę w kratkę.
- Co robiłeś? - spytałam się syna
- Siedziałem i oglądałem telewizor - odpowiedział
- Tylko?
- Tak, a co miałem robić?
- Nie wiem... Nie byłeś u cioci Agi?
- Nie... Nie chciało mi się.
Zawiozłam więc Piotrusia na zabawę. Powiedziałam mu, że jakby chciał przyjechać wcześniej, to żeby do mnie zadzwonił. Telefon dostałam już po 2 godzinach. Pojechałam zatem po syna. Nic nie mówił do mnie w samochodzie.
- Co się stało? Czemu nic nie mówisz? - dopytywałam syna
- Nic się nie stało.. Nudziłem się
- A Maja była?
Piotrek nie odpowiedział, tylko ruchem głowy przytaknął na moje pytanie. Wiedziałam już, że chodzi o Maję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz