Nadeszła Wielkanoc.
Czas wielkich przygotowań. Wiktoria z chęcią pomagała mi w kuchni. Piotrusia jakoś nie ciągnie do kobiecych zajęć i do tego do kuchni.
W Wielki Piątek wybrałam się z dziećmi do kościoła. Założyłam
Po prawie 2 godzinach wróciłam z dziećmi do domu. Następnie poszłam do kuchni i upiekłam jeszcze ciasto, a wieczorem zrobiłam pranie.... Zmęczona położyłam się spać.
Rano w sobotę naszykowałam koszyczek do święcenia. Piotruś stwierdził, że chce zostać w domu i nie chce mu się iść do kościoła. Kamil również postanowił zostać i do tego jeszcze z Izabelką.
Założyłam więc
I wraz z Wiktorią oraz Karolkiem pojechałam do kościoła, aby poświęcić pokarmy.
Gdy wróciliśmy do domu odłożyłam koszyczek i postanowiłam posprzątać w domu, ponieważ już wszystko co miałam ugotować i przyrządzić, już zrobiłam.
Wieczorem ze zmęczenia usiadłam na kanapie. Kamil był na dworze wraz z Izabelką i Karolkiem. Był z nimi na spacerze i gdy wrócił, usiadł sobie obok mnie
- Chociaż dobrze, że na święta cię mam - uśmiechnęłam się
- Dlaczego? - również się uśmiechnął
- Chociaż wtedy posiedzisz z dziećmi, trochę ich popilnujesz, a ja w spokoju coś zrobię, ugotuję, posprzątam...
- A kiedy masz wizytę kontrolną? - spytał Kamil znienacka
- Końcem kwietnia.
- Mam nadzieję, że wszystko już będzie dobrze
- Ja też mam taką nadzieję - odpowiedziałam
Naprawdę chciałam, aby to już się skończyło. Te wszystkie wizyty po tych lekarzach... Naprawdę miałam tego dość.
Nadeszła niedziela i Wielkanoc - 1 kwietnia. Wstałam rano i zeszłam na dół, aby przygotować wielkanocne śniadanie. Wyjęłam koszyczek, przygotowałam talerzyki. W tym momencie do kuchni wszedł Kamil, który wyłożył sztućce. Ja w tym czasie poszłam na górę do sypialni. Założyłam
Włosy rozpuściłam i zrobiłem delikatny makijaż. Poszłam do pokoi, aby obudzić dzieci. Przebrałam już Karolka i Izabelkę z piżamek. Następnie odbyło się mycie zębów całej czwórki, po którym zeszłam z nimi na dół. Zjedliśmy śniadanie.
Po śniadaniu pojechaliśmy do kościoła.
Następnie wróciliśmy do domu na obiad, po którym pojechaliśmy do Zębu do Bronisława. Spędziliśmy u niego ponad 3 godzinki i wróciliśmy do domu. Późnym popołudniem wybraliśmy się do Agnieszki i Maćka oraz małego Maciusia.
Wieczorem wróciliśmy do domu.
Poniedziałek Wielkanocny - obudził mnie... Kamil , który wylał na mnie całe wiadro wody. Cała mokra wstałam z łóżka i zobaczyłam nad sobą śmiejącego się wniebogłosy Kamila.
Wstałam szybko z łóżka i udałam się do łazienki. Kamil szybko zbiegł po schodach na dół. Ja zaś wytarłam się ręcznikiem i również zbiegłam na dół.
- Ja ci dam!
Wbiegłam do kuchni i napełniłam garnek wody i lunęłam na Kamila.
- AJ! Zimne! - wykrzyknął
- Dobrze ci tak!
W tym momencie po schodach zbiegł Piotruś, a za nim Wiktoria
- A co tu się dzieje? - spytała Wiktoria, która zobaczyła całą zalaną podłogę i do tego Kamila z wiaderkiem i mnie z garnkiem. Byliśmy oboje mokrzy
- Przecież dzisiaj Lany Poniedziałek! - wykrzyknął Piotrek
Wszyscy laliśmy się wodą. W końcu Kamil wybiegł na zewnątrz, a ja razem za nim. Nie widziałam, kiedy odkręcił węża ogrodowego i lał nas wszystkich, a przede wszystkim mnie.
Gdy cali mokrzy wróciliśmy do domu się, aby przebrać, dostałam powiadomienie z instagrama
"Agnieszka Kot oznaczyła cię w swojej relacji"
Kliknęłam to.
Okazało się, że te sceny z wężem ogrodowym na dworze Agnieszka nagrała i wstawiła na swoje instastory. Było to około 7 filmików po 15 sekund.
Przebrałam się w czyste ubrania. Założyłam
I pojechaliśmy do kościoła, a następnie prosto do Prus. Tam spędziliśmy poniedziałek Wielkanocny. Oczywiście była Julka, Michał z Natalią i Antosiem, Kornelia z synkami i Piotrek z Karoliną.
Tak jak dwa lata temu ustawiliśmy się do wspólnego zdjęcia. Każde z nas miało pistolet na wodę. Ustawiliśmy się w kolejności - Ja, Kornelia, Michał, Piotrek i Julka. Od najstarszego do najmłodszego. Kamil zrobił nam zdjęcie, które wstawiliśmy na swoje instagramowe konta
Napisałam:
"Rodzeństwo.... choćbyśmy nie wiem, jak bardzo sobie dokuczali, gdy przyjdzie niebezpieczeństwo, jedno drugiego nie pozwoli skrzywdzić..."
Marcelina skomentowała post:
"Moje miśki! Jak ja was dawno widziałam wszystkich razem! Powiem ci Kaśka, że niezłe masz to rodzeństwo!"
"Wiesz.... Jak to mówią, oddałbyś im nerkę, ale telefonu nigdy nie pożyczysz!"
"Spokojnie, wiem coś o tym, mam trójkę w domu"
"U mnie to samo!"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Czas wielkich przygotowań. Wiktoria z chęcią pomagała mi w kuchni. Piotrusia jakoś nie ciągnie do kobiecych zajęć i do tego do kuchni.
W Wielki Piątek wybrałam się z dziećmi do kościoła. Założyłam
Po prawie 2 godzinach wróciłam z dziećmi do domu. Następnie poszłam do kuchni i upiekłam jeszcze ciasto, a wieczorem zrobiłam pranie.... Zmęczona położyłam się spać.
Rano w sobotę naszykowałam koszyczek do święcenia. Piotruś stwierdził, że chce zostać w domu i nie chce mu się iść do kościoła. Kamil również postanowił zostać i do tego jeszcze z Izabelką.
Założyłam więc
I wraz z Wiktorią oraz Karolkiem pojechałam do kościoła, aby poświęcić pokarmy.
Gdy wróciliśmy do domu odłożyłam koszyczek i postanowiłam posprzątać w domu, ponieważ już wszystko co miałam ugotować i przyrządzić, już zrobiłam.
Wieczorem ze zmęczenia usiadłam na kanapie. Kamil był na dworze wraz z Izabelką i Karolkiem. Był z nimi na spacerze i gdy wrócił, usiadł sobie obok mnie
- Chociaż dobrze, że na święta cię mam - uśmiechnęłam się
- Dlaczego? - również się uśmiechnął
- Chociaż wtedy posiedzisz z dziećmi, trochę ich popilnujesz, a ja w spokoju coś zrobię, ugotuję, posprzątam...
- A kiedy masz wizytę kontrolną? - spytał Kamil znienacka
- Końcem kwietnia.
- Mam nadzieję, że wszystko już będzie dobrze
- Ja też mam taką nadzieję - odpowiedziałam
Naprawdę chciałam, aby to już się skończyło. Te wszystkie wizyty po tych lekarzach... Naprawdę miałam tego dość.
Nadeszła niedziela i Wielkanoc - 1 kwietnia. Wstałam rano i zeszłam na dół, aby przygotować wielkanocne śniadanie. Wyjęłam koszyczek, przygotowałam talerzyki. W tym momencie do kuchni wszedł Kamil, który wyłożył sztućce. Ja w tym czasie poszłam na górę do sypialni. Założyłam
Włosy rozpuściłam i zrobiłem delikatny makijaż. Poszłam do pokoi, aby obudzić dzieci. Przebrałam już Karolka i Izabelkę z piżamek. Następnie odbyło się mycie zębów całej czwórki, po którym zeszłam z nimi na dół. Zjedliśmy śniadanie.
Po śniadaniu pojechaliśmy do kościoła.
Następnie wróciliśmy do domu na obiad, po którym pojechaliśmy do Zębu do Bronisława. Spędziliśmy u niego ponad 3 godzinki i wróciliśmy do domu. Późnym popołudniem wybraliśmy się do Agnieszki i Maćka oraz małego Maciusia.
Wieczorem wróciliśmy do domu.
Poniedziałek Wielkanocny - obudził mnie... Kamil , który wylał na mnie całe wiadro wody. Cała mokra wstałam z łóżka i zobaczyłam nad sobą śmiejącego się wniebogłosy Kamila.
Wstałam szybko z łóżka i udałam się do łazienki. Kamil szybko zbiegł po schodach na dół. Ja zaś wytarłam się ręcznikiem i również zbiegłam na dół.
- Ja ci dam!
Wbiegłam do kuchni i napełniłam garnek wody i lunęłam na Kamila.
- AJ! Zimne! - wykrzyknął
- Dobrze ci tak!
W tym momencie po schodach zbiegł Piotruś, a za nim Wiktoria
- A co tu się dzieje? - spytała Wiktoria, która zobaczyła całą zalaną podłogę i do tego Kamila z wiaderkiem i mnie z garnkiem. Byliśmy oboje mokrzy
- Przecież dzisiaj Lany Poniedziałek! - wykrzyknął Piotrek
Wszyscy laliśmy się wodą. W końcu Kamil wybiegł na zewnątrz, a ja razem za nim. Nie widziałam, kiedy odkręcił węża ogrodowego i lał nas wszystkich, a przede wszystkim mnie.
Gdy cali mokrzy wróciliśmy do domu się, aby przebrać, dostałam powiadomienie z instagrama
"Agnieszka Kot oznaczyła cię w swojej relacji"
Kliknęłam to.
Okazało się, że te sceny z wężem ogrodowym na dworze Agnieszka nagrała i wstawiła na swoje instastory. Było to około 7 filmików po 15 sekund.
Przebrałam się w czyste ubrania. Założyłam
I pojechaliśmy do kościoła, a następnie prosto do Prus. Tam spędziliśmy poniedziałek Wielkanocny. Oczywiście była Julka, Michał z Natalią i Antosiem, Kornelia z synkami i Piotrek z Karoliną.
Tak jak dwa lata temu ustawiliśmy się do wspólnego zdjęcia. Każde z nas miało pistolet na wodę. Ustawiliśmy się w kolejności - Ja, Kornelia, Michał, Piotrek i Julka. Od najstarszego do najmłodszego. Kamil zrobił nam zdjęcie, które wstawiliśmy na swoje instagramowe konta
Napisałam:
"Rodzeństwo.... choćbyśmy nie wiem, jak bardzo sobie dokuczali, gdy przyjdzie niebezpieczeństwo, jedno drugiego nie pozwoli skrzywdzić..."
Marcelina skomentowała post:
"Moje miśki! Jak ja was dawno widziałam wszystkich razem! Powiem ci Kaśka, że niezłe masz to rodzeństwo!"
"Wiesz.... Jak to mówią, oddałbyś im nerkę, ale telefonu nigdy nie pożyczysz!"
"Spokojnie, wiem coś o tym, mam trójkę w domu"
"U mnie to samo!"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz