Pod koniec sierpnia kolejny mój chrześnik - Szymonek, syn Kornelii obchodził swoje urodziny. Wraz z dziećmi pojechałam do niego, ponieważ Kamil był na zgrupowaniu i miał wrócić dopiero kolejnego dnia.
Założyłam więc
I pojechałam wraz z dziećmi do Krakowa. Na początku wręczyłam mojemu chrześniakowi prezent. Ucieszył się na widok kolejnej zabawki, kolejnego samochodu.
Kornelia poszła do kuchni po tort, który zjedliśmy. Był naprawdę przepyszny.
Gdy dzieci się bawiły, my miałyśmy czas, aby przez chwilę poplotkować.
- Czyli Kamila nie ma? - spytała
- Nie - odpowiedziałam - ale wraca już jutro
- Jak przygotowania na kolejny rok szkolny?
- Dobrze. Dzieciom już wszystko kupiłam... W końcu to nie przelewki. Piotruś idzie do szóstej klasy, Wiktoria do trzeciej.... Ja również do pracy jestem gotowa. Ostatnio kupiłam nawet takie fajne tablice historyczne. Mam je w domu, ale są takie cudne.
- Sama chciałabyś się z nich uczyć, co nie? - uśmiechnęła się do mnie
-I to jeszcze jak!
Kornelia dalej była w psychicznej rozsypce. Minął rok od śmierci Bartka, a ona wyglądała, jakby dowiedziała się o jego stracie dzień wcześniej i nie może się z tym pogodzić. To naprawdę straszne, widzieć swoją siostrę w takim stanie.
Po 3 godzinach spędzonych w Krakowie wróciłam wraz z dziećmi do domu.
- Mamo... - powiedziała do mnie Wiktoria, jadąc samochodem
- Tak, kochanie?
- Bo Szymek się nas pytał, czy nie wiemy, gdzie jest jego tata
Zaskoczyła mnie totalnie tym pytaniem
- Co ja mam mu odpowiedzieć, jak spyta mnie kolejny raz? - zapytała
Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć...
- Wiesz co, kochanie? Jak następnym razem cię zapyta, to odpowiedz mu, że na razie go nie ma... Ale kiedyś spotka się z tatą.... w lepszym świecie...
Następnego dnia postanowiłam wraz z dziećmi upiec jabłecznik na przybycie Kamila. Akurat wyjęłam ciasto z piekarnika, gdy pod dom podjechał samochód. Wiktoria wybiegła przed dom i zaczęła krzyczeć:
- Tata przyjechał, tata!
Kamil wszedł do domu i wyściskał dzieci, następnie podszedł do mnie i przytuliłam męża. Pocałowałam go w usta
- A co tak ładnie pachnie? - spytał
- Jabłecznik
- Specjalnie dla mnie?
- Ja piekłam! - uśmiechnęła się Wiktoria
Zjedliśmy więc wspólnie szarlotkę.
Jednak nie mogłam spędzić tego popołudnia wraz z mężem. Miałam w szkole radę pedagogiczną.
Poszłam zatem na górę, aby się szykować. Założyłam
Włosy związałam w kucyka.
Wsiadłam w samochód i pojechałam do szkoły do Zębu.
Po radzie pedagogicznej wstąpiłam do Bronisława. Spędziłam z nim kilka minut, wypiłam herbatę i wróciłam do domu, gdzie cały wieczór spędziłam wraz z dziećmi i mężem.
Nadeszło rozpoczęcie roku szkolnego. Rano uprasowałam Piotrusiowi białą koszulę, Wiktorii białą bluzkę i czarną spódniczkę. Ja zaś uprasowałam sobie sukienkę.
W tym roku Kamil miał pojechać z dziećmi na rozpoczęcie roku szkolnego. Ja miałam pojechać do Zębu.
Założyłam zatem
Pojechałam na rozpoczęcie roku. Widziałam kolejne nowe twarze... Pan dyrektor powiedział, co będzie czekać na nas w nadchodzącym roku szkolnym, a po ogólnym rozpoczęciu poszłam do sekretariatu i odebrałam wielki plan zajęć dla całej szkoły, zawsze się przydaje :)
Schowałam go do torebki i wróciłam do domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Założyłam więc
I pojechałam wraz z dziećmi do Krakowa. Na początku wręczyłam mojemu chrześniakowi prezent. Ucieszył się na widok kolejnej zabawki, kolejnego samochodu.
Kornelia poszła do kuchni po tort, który zjedliśmy. Był naprawdę przepyszny.
Gdy dzieci się bawiły, my miałyśmy czas, aby przez chwilę poplotkować.
- Czyli Kamila nie ma? - spytała
- Nie - odpowiedziałam - ale wraca już jutro
- Jak przygotowania na kolejny rok szkolny?
- Dobrze. Dzieciom już wszystko kupiłam... W końcu to nie przelewki. Piotruś idzie do szóstej klasy, Wiktoria do trzeciej.... Ja również do pracy jestem gotowa. Ostatnio kupiłam nawet takie fajne tablice historyczne. Mam je w domu, ale są takie cudne.
- Sama chciałabyś się z nich uczyć, co nie? - uśmiechnęła się do mnie
-I to jeszcze jak!
Kornelia dalej była w psychicznej rozsypce. Minął rok od śmierci Bartka, a ona wyglądała, jakby dowiedziała się o jego stracie dzień wcześniej i nie może się z tym pogodzić. To naprawdę straszne, widzieć swoją siostrę w takim stanie.
Po 3 godzinach spędzonych w Krakowie wróciłam wraz z dziećmi do domu.
- Mamo... - powiedziała do mnie Wiktoria, jadąc samochodem
- Tak, kochanie?
- Bo Szymek się nas pytał, czy nie wiemy, gdzie jest jego tata
Zaskoczyła mnie totalnie tym pytaniem
- Co ja mam mu odpowiedzieć, jak spyta mnie kolejny raz? - zapytała
Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć...
- Wiesz co, kochanie? Jak następnym razem cię zapyta, to odpowiedz mu, że na razie go nie ma... Ale kiedyś spotka się z tatą.... w lepszym świecie...
Następnego dnia postanowiłam wraz z dziećmi upiec jabłecznik na przybycie Kamila. Akurat wyjęłam ciasto z piekarnika, gdy pod dom podjechał samochód. Wiktoria wybiegła przed dom i zaczęła krzyczeć:
- Tata przyjechał, tata!
Kamil wszedł do domu i wyściskał dzieci, następnie podszedł do mnie i przytuliłam męża. Pocałowałam go w usta
- A co tak ładnie pachnie? - spytał
- Jabłecznik
- Specjalnie dla mnie?
- Ja piekłam! - uśmiechnęła się Wiktoria
Zjedliśmy więc wspólnie szarlotkę.
Jednak nie mogłam spędzić tego popołudnia wraz z mężem. Miałam w szkole radę pedagogiczną.
Poszłam zatem na górę, aby się szykować. Założyłam
Włosy związałam w kucyka.
Wsiadłam w samochód i pojechałam do szkoły do Zębu.
Po radzie pedagogicznej wstąpiłam do Bronisława. Spędziłam z nim kilka minut, wypiłam herbatę i wróciłam do domu, gdzie cały wieczór spędziłam wraz z dziećmi i mężem.
Nadeszło rozpoczęcie roku szkolnego. Rano uprasowałam Piotrusiowi białą koszulę, Wiktorii białą bluzkę i czarną spódniczkę. Ja zaś uprasowałam sobie sukienkę.
W tym roku Kamil miał pojechać z dziećmi na rozpoczęcie roku szkolnego. Ja miałam pojechać do Zębu.
Założyłam zatem
Pojechałam na rozpoczęcie roku. Widziałam kolejne nowe twarze... Pan dyrektor powiedział, co będzie czekać na nas w nadchodzącym roku szkolnym, a po ogólnym rozpoczęciu poszłam do sekretariatu i odebrałam wielki plan zajęć dla całej szkoły, zawsze się przydaje :)
Schowałam go do torebki i wróciłam do domu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz