Do tego czasu Agnieszka urodziła swoje dziecko - 7 grudnia na świat przyszedł Bartłomiej ich kolejny syn. Byłam taka szczęśliwa. Po raz kolejny zostałam ciocią.
Agnieszka spełniła swoje marzenie. Chciała mieć dwoje dzieci... Los daj jej dwóch synów. Naprawdę była szczęśliwa.
Nadeszły święta. Tak jak co roku najpierw ubraliśmy choinkę wspólnie i rodzinnie. Następnie Kamil poszedł zawiesić wraz z Piotrusiem i Karolkiem lampki na choinkę, a ja wraz z Wiktorią byłam w kuchni. Nasza najstarsza córka powoli odnajdywała się w świecie kuchni i bardzo mnie to cieszyło.
Upiekłyśmy więc ciasto, zrobiłyśmy sałatkę , zrobiłam pierogi, przygotowałam rybę, ugotowałam kompot. Byłam już gotowa na Wigilię. Trzeba było jeszcze tylko posprzątać, zrobiłam to szybko z pomocą Wiktorii. Gdy widziałam, jak biega ze szczotką... Wiedziałam, że wychowałam ją na dobrą dziewczynę i w przyszłości będzie naprawdę pracowitą kobietą.
Wieczorem przyszedł czas, aby przygotować się na ten wspaniały, wigilijny wieczór. Trójka moich wspaniałych mężczyzn założyła koszulę. Wiktoria swoją srebrną sukienkę, Izabelce założyłam sukienkę w odcieniach beżu.
Ja zaś postawiłam na niebieski, a bardzo chabrowy.
O 18:00 zjawiła się nasza rodzina, abyśmy mogli razem spędzić tegoroczne święta. Była oczywiście moja mama, Julka, moja babcia, Piotrek z narzeczoną Karoliną, Michał z Natalią i Antosiem, Kornelia z synami i Bronisław.
Na początku wszyscy złożyliśmy sobie życzenia, a następnie przystąpiliśmy do kolacji wigilijnej. Mama powiedziała nam, że wujek Zdzisław został ojcem dopiero we wrześniu, a nie tak jak spekulowano, że już końcem lipca, na świat przyszedł jego syn - Mariusz i że jego partnerka ponownie jest w ciąży. To był dla mnie kolejny szok. Przecież dopiero co został ojcem, a tu... taka niespodzianka, jeśli tak to mogę powiedzieć.
Jednak tę chwilę przerwała nam wiadomość z ust Michała i Natalii.
- Będziemy rodzicami po raz drugi! - powiedzieli wspólnie
Byłam taka szczęśliwa, po raz kolejny zostanę ciocią!
Przytuliłam ich z całej siły. Wszyscy im gratulowaliśmy. Naprawdę byliśmy tacy szczęśliwi.
Po wieczerzy wigilijnej wszyscy rozeszli się do swoich domów , a ja zaczęłam sprzątać, gdy nagle..... zrobiło mi się nie dobrze i zaczęłam wymiotować. Na szczęście dobiegłam do łazienki
- Kochanie! - powiedział Kamil i wszedł do łazienki - Co się dzieje? Źle się czujesz?
- Nie wiem... Było mi tak niedobrze
- Może za dużo zjadłaś?
- Sama nie wiem - odpowiedziałam - Nie zjadłam aż tak dużo
- Chodź, położysz się spać.
- Ale muszę posprzątać ze stołu.
- Spokojnie, ja się tym zajmę
- Dziękuję, kochanie - pocałowałam Kamila w policzek i poszłam do sypialni
Następnego dnia obudziłam się i w te pędy pobiegłam do łazienki, aby po raz kolejny zwymiotować. Masakra. Jeszcze nigdy się tak nie czułam, a przecież nasz syn obchodził swoje urodziny. Zresztą to 12 lat, kiedy jest z nami.. Wyrósł na naprawdę przystojnego chłopca. Byłam z niego taka dumna... Nawet nie mogę dopuścić do siebie tej myśli, że miałam w głowie, aby usunąć ciążę. Jestem teraz najszczęśliwszą matką na świecie.
Kamil przygotował dla nas rodzinne śniadanie, na którym złożyliśmy naszemu synowi życzenia i daliśmy mu prezent.
- Dziękuję - powiedział i nas wyściskał
Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę. Założyłam
Gdy całą rodziną byliśmy gotowi, pojechaliśmy do kościoła. Po mszy wróciliśmy do domu i rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej naszego syna. Przybył oczywiście Bronisław, moja mama, Julka, Stefek z Marceliną i dziećmi oraz Kornelia z synami.
Goście wręczyli Piotrkowi prezenty i złożyli życzenia, a ja w tym czasie poszłam do kuchni po tort.
Niosąc tort, już zaczęłam śpiewać "sto lat".
Gdy położyłam go na stole, Piotruś pomyślał nad życzeniem i zdmuchnął świeczki
- Brawo!
To była kolejna wspaniała impreza urodzinowa, po której zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie do rodzinnego albumu.
Następnego dnia mieliśmy pojechać do mojej mamy w odwiedziny. Najpierw jednak udaliśmy się Kotów z odwiedzinami. Mały Bartuś jeszcze sobie tak słodko spał. Był naprawdę przesłodki. Wzięłam go aż na ręce.
- Stwierdziliśmy, że jeszcze nie będziemy się chwalić w internecie naszym szczęściem - powiedziała Agnieszka
- Najlepiej spędzimy czas we czwórkę - powiedział Maciek
Wróciliśmy do domu, gdzie założyłam
Pojechaliśmy do kościoła, a następnie prosto do mojej mamy. Późnym wieczorem byliśmy już w Zakopanem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Agnieszka spełniła swoje marzenie. Chciała mieć dwoje dzieci... Los daj jej dwóch synów. Naprawdę była szczęśliwa.
Nadeszły święta. Tak jak co roku najpierw ubraliśmy choinkę wspólnie i rodzinnie. Następnie Kamil poszedł zawiesić wraz z Piotrusiem i Karolkiem lampki na choinkę, a ja wraz z Wiktorią byłam w kuchni. Nasza najstarsza córka powoli odnajdywała się w świecie kuchni i bardzo mnie to cieszyło.
Upiekłyśmy więc ciasto, zrobiłyśmy sałatkę , zrobiłam pierogi, przygotowałam rybę, ugotowałam kompot. Byłam już gotowa na Wigilię. Trzeba było jeszcze tylko posprzątać, zrobiłam to szybko z pomocą Wiktorii. Gdy widziałam, jak biega ze szczotką... Wiedziałam, że wychowałam ją na dobrą dziewczynę i w przyszłości będzie naprawdę pracowitą kobietą.
Wieczorem przyszedł czas, aby przygotować się na ten wspaniały, wigilijny wieczór. Trójka moich wspaniałych mężczyzn założyła koszulę. Wiktoria swoją srebrną sukienkę, Izabelce założyłam sukienkę w odcieniach beżu.
Ja zaś postawiłam na niebieski, a bardzo chabrowy.
O 18:00 zjawiła się nasza rodzina, abyśmy mogli razem spędzić tegoroczne święta. Była oczywiście moja mama, Julka, moja babcia, Piotrek z narzeczoną Karoliną, Michał z Natalią i Antosiem, Kornelia z synami i Bronisław.
Na początku wszyscy złożyliśmy sobie życzenia, a następnie przystąpiliśmy do kolacji wigilijnej. Mama powiedziała nam, że wujek Zdzisław został ojcem dopiero we wrześniu, a nie tak jak spekulowano, że już końcem lipca, na świat przyszedł jego syn - Mariusz i że jego partnerka ponownie jest w ciąży. To był dla mnie kolejny szok. Przecież dopiero co został ojcem, a tu... taka niespodzianka, jeśli tak to mogę powiedzieć.
Jednak tę chwilę przerwała nam wiadomość z ust Michała i Natalii.
- Będziemy rodzicami po raz drugi! - powiedzieli wspólnie
Byłam taka szczęśliwa, po raz kolejny zostanę ciocią!
Przytuliłam ich z całej siły. Wszyscy im gratulowaliśmy. Naprawdę byliśmy tacy szczęśliwi.
Po wieczerzy wigilijnej wszyscy rozeszli się do swoich domów , a ja zaczęłam sprzątać, gdy nagle..... zrobiło mi się nie dobrze i zaczęłam wymiotować. Na szczęście dobiegłam do łazienki
- Kochanie! - powiedział Kamil i wszedł do łazienki - Co się dzieje? Źle się czujesz?
- Nie wiem... Było mi tak niedobrze
- Może za dużo zjadłaś?
- Sama nie wiem - odpowiedziałam - Nie zjadłam aż tak dużo
- Chodź, położysz się spać.
- Ale muszę posprzątać ze stołu.
- Spokojnie, ja się tym zajmę
- Dziękuję, kochanie - pocałowałam Kamila w policzek i poszłam do sypialni
Następnego dnia obudziłam się i w te pędy pobiegłam do łazienki, aby po raz kolejny zwymiotować. Masakra. Jeszcze nigdy się tak nie czułam, a przecież nasz syn obchodził swoje urodziny. Zresztą to 12 lat, kiedy jest z nami.. Wyrósł na naprawdę przystojnego chłopca. Byłam z niego taka dumna... Nawet nie mogę dopuścić do siebie tej myśli, że miałam w głowie, aby usunąć ciążę. Jestem teraz najszczęśliwszą matką na świecie.
Kamil przygotował dla nas rodzinne śniadanie, na którym złożyliśmy naszemu synowi życzenia i daliśmy mu prezent.
- Dziękuję - powiedział i nas wyściskał
Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę. Założyłam
Gdy całą rodziną byliśmy gotowi, pojechaliśmy do kościoła. Po mszy wróciliśmy do domu i rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy urodzinowej naszego syna. Przybył oczywiście Bronisław, moja mama, Julka, Stefek z Marceliną i dziećmi oraz Kornelia z synami.
Goście wręczyli Piotrkowi prezenty i złożyli życzenia, a ja w tym czasie poszłam do kuchni po tort.
Niosąc tort, już zaczęłam śpiewać "sto lat".
Gdy położyłam go na stole, Piotruś pomyślał nad życzeniem i zdmuchnął świeczki
- Brawo!
To była kolejna wspaniała impreza urodzinowa, po której zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie do rodzinnego albumu.
Następnego dnia mieliśmy pojechać do mojej mamy w odwiedziny. Najpierw jednak udaliśmy się Kotów z odwiedzinami. Mały Bartuś jeszcze sobie tak słodko spał. Był naprawdę przesłodki. Wzięłam go aż na ręce.
- Stwierdziliśmy, że jeszcze nie będziemy się chwalić w internecie naszym szczęściem - powiedziała Agnieszka
- Najlepiej spędzimy czas we czwórkę - powiedział Maciek
Wróciliśmy do domu, gdzie założyłam
Pojechaliśmy do kościoła, a następnie prosto do mojej mamy. Późnym wieczorem byliśmy już w Zakopanem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz