Nadszedł luty i kolejne Igrzyska Olimpijskie. Kamil spakował się już kilka dni wcześniej na ten wyjazd. Pożegnał się z nami z samego rana. Dzieci nie chciały, aby odjeżdżał na tak długo.
Kamil wysłał mi jeszcze SMS-a, kiedy był w samolocie, a następnie zadzwonił, gdy już wysiadł z samolotu na lotnisko. Słyszałam po jego głosie, że jest naprawdę zmęczony. Pytał się jednak, jak się czuję, jak dzieci i w ogóle... Co słychać.
Następnego dnia poszłam do pracy. Zawiozłam dzieci do szkoły, a sama założyłam
Pojechałam do Zębu. Uczniowie na korytarzach pytali się mnie, czy Kamil wyjechał już na igrzyska. To naprawdę bardzo miłe.
Po 2 dniach miały odbyć się kwalifikacje do konkursu na skoczni normalnej. Kwalifikacje miały odbyć się o godzinie 10:20. Założyłam zatem
Zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a sama pojechałam na zajęcia do szkoły do Zębu. Na lekcji z klasą szóstą kwalifikacje dawno już trwały. Stwierdziłam, że wynik i tak zobaczę w domu w internecie. Jednak jeden z uczniów nie był w ogóle skupiony na mojej lekcji. Ciągle patrzył się w ławkę. Zauważyłam, że ma tam telefon
- A co ty tutaj masz? - spytałam
- Nic takiego - odpowiedział
- A co tam oglądałeś?
- Nic
- Oddaj mi telefon
- Nie
- Oddaj, położę go u mnie na biurku, a jak nie, to zaniosę do pana dyrektora
Uczeń wyjął telefon i dał mi go, a ja położyłam go na swoim biurku i dalej prowadziłam lekcję. Co chwilę przychodziły jakieś różne powiadomienia. Po skończonej lekcji uczeń podszedł do mnie,aby odebrać telefon.
- Powiedz mi, co takiego ważnego było w tym telefonie, że ciągle się na niego gapiłeś? - spytałam
- Oglądałem... kwalifikacje - powiedział
Zdziwiłam się
- Jakie kwalifikacje?
- To pani nie wie? Kamil był 5. w kwalifikacjach na normalnej skoczni.
- Naprawdę? - zdziwiłam się
- Tak
Oddałam mu telefon
- Niech ci będzie... - uśmiechnęłam się, ale żeby to było ostatni raz
Wieczorem, rozmawiając z Kamilem opowiedziałam mu całą tę sytuację.
- Trzeba było najpierw spytać się, co oglądał - uśmiechnął się mój mąż - W takiej sytuacji pozwoliłbym mu oglądać dalej
- Ale jeśli pozwolę jednej osobie, to potem będą to robiły kolejne.
- Wiem, ale mogłaś dzisiaj zrobić wyjątek. Naprawdę byłem dumny z dzisiejszego skoku w kwalifikacjach, a za 4 lata już nie wystartuję na igrzyskach
- Czyli rozumiem, że maksymalnie do trzech lat zostaniesz jeszcze skoczkiem? - uśmiechnęłam się
- Nie wiem.... Wiesz, że to nie jest rozmowa na telefon, ale mam już 35 lat i wiem, że młodszy nie będę już nigdy.
Po 2 dniach w sobotę miał odbyć się konkurs indywidualny na dużej skoczni. Oglądałam go wraz z dziećmi w domu Agnieszki. Wspólne oglądanie i wspólne przeżywanie. Po pierwszej serii Kamil był piąty - najwyżej z Polaków, potem Maciek ósmy i Kuba piętnasty... Tak prezentowała się nasza najlepsza trójka skoczków, Olek Zniszczoł dopiero dwudziesty drugi.
Jednak byłam optymistycznie nastawiona przed drugą serią.
Przed skokiem Kamil warunki były jeszcze lepsze niż poprzednio i wylądował na 111 metrze. Kamil prowadził po swoim skoku. Następnie skoczyć miał Richard Freitag i znalazł się za Kamilem, czyli mój mąż będzie już co najmniej czwarty, a kolejno skoczył Michael Hayboeck , który wylądował i za moim mężem i za Richardem, więc Kamil ma co najmniej trzecie miejsce... I tak pozostało! Mamy brązowy medal!
Byłam naprawdę dumna z mojego męża, a jak oglądałam dekorację kwiatową, to myślałam, że się rozpłaczę. W niedzielę z samego rana transmitowana była dekoracja medalowa, którą obejrzałam wraz z moimi dziećmi.
Następny dzień, poniedziałek, czas do pracy, dzieci do szkoły i żłobka. Założyłam zatem
Na każdej lekcji uczniowie opowiadali o konkursie indywidualnym. Jedna z dziewczyn robiła nawet zdjęcia z ekranu telewizora. Gdy weszłam do pokoju nauczycielskiego, posypały się w moją stronę gratulacje, a wiem, że było to trzecie miejsce Kamila. Ciekawe, co by było, gdyby Kamil wygrał - mówiłam sama do siebie w duchu.
Po 2 dniach o godzinie 9:00 naszego czasu, polskiego miał odbyć się konkurs mixów. Założyłam zatem
Rozpoczęłam zajęcia zgodnie z planem, jednak dalej widziałam, że niektórzy uczniowie zerkali w stronę ławki i coś tam na niej robiło. Wiedziałam, że pewnie oglądają albo transmisję, albo relację z zawodów. Z jednej strony było mi miło, że tyłu młodych kibicuje Polakom, ale niestety musiałam zareagować. Nie mogłam przecież mówić do słupów na lekcji, ponieważ uczniowie nie byli w ogóle skupieni na mojej lekcji.
-Jutro robię kartkówkę - powiedziałam - Z całej dzisiejszej lekcji
Uczniowie nagle się obudzili
-To nie tylko to, co macie w książkach, ale też to, co mówiłam dodatkowego. Kto chciał, to mógł zapisać w zeszycie. Będą z tego 2 pytania.
Wszyscy zaczęli się rozglądać. I mówić "jak to?", "dlaczego?" Jednak musiałam zareagować na te telefony.
Akurat zadzwonił dzwonek
-Proszę się przygotować. Jest to ostatnia kartkówka w tym semestrze. Wiecie, że już w piątek jest rada pedagogiczna podsumowująca pierwszy semestr. Jutrzejsza kartkówka to jedyna okazja do poprawienia oceny dla tych, którzy mają oceny niepewne.
Spojrzałam się na uczniów
-Możecie już iść, nie chcę zabierać wam przerwy
Po zajęciach odebrałam dzieci ze żłobka i wróciłam do domu. Była dopiero 11.00. Włączyłam telewizor. Była akurat dekoracja kwiatowa najlepszej trójki mixów. Kamil, Maciek, Kinga i Joanna zajęli 4 miejsce. Wygrała Norwegia, przed Austrią i Niemcami. Do trzeciego miejsca zabrakło nam 1.3 punktu.
W środę odbyły się kwalifikacje do konkursu na dużej skoczni, a w czwartek konkurs.
W środę pojechałam do szkoły. Założyłam
Na szczęście kwalifikacje odbywały się o godzinie 12.00, więc wiedziałam, że uczniowie na moich lekcjach nie będą śledzić wyników kwalifikacji 😀
W czwartek założyłam
Zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a sama pojechałam do Zębu. Konkurs miał odbyć się o 14.00, jednak zaczęłam się trochę bać.. Kamil dnia poprzedniego wieczorem skarżył mi się przez telefon, że boli go głową i że ma gorączkę.
Po zajęciach pojechałam odebrać dzieci ze żłobka, a godzinę później, odebrałam Wiktorię że szkoły, a Piotrusia zawiozłam na trening.
Będąc w domu, zaczęłam gotować obiad. Wiktoria opowiadała mi, co działo się w szkole i co dzisiaj robiła. Karolek siedział na kanapie i oglądał telewizor.
-Karol - zwróciła się do brata Wiktoria - Przełącz na skoki, tata zaraz będzie skakał
Przygotowałam obiad, a talerze zaniosłam do salonu. Mieliśmy oglądać i jeść.
Rozpoczęła się pierwsza seria. Kamil oddał znakomity skok i po pierwszej serii zajmował drugie miejsce. Trzeci był Maciek, a ósmy Kuba. Olek zajmował dwunaste miejsce
W przerwie pomiędzy seriami pozmywałam naczynia i wróciłam do salonu. Usiadłam na kanapie.
Maciek po swoim skoki zajmował pierwsze miejsce, czyli jeden medal mieliśmy w kieszeni. Przyszedł czas na skok Kamila... Oczekiwanie było naprawdę wielkie.. Już się wybił.. I leciał.. Leciał... I wylądował! KAMIL PROWADZI PO SWOIM SKOKU! Przyszedł jeszcze czas na skok Andreasa Wellingera, ale ten... Dopiero trzeci, dopiero trzeci!!!
Kamil wygrywa, Maciek drugi!
O Boże. Aż z dziećmi skakałam z radości. Kamil również sie cieszył, a w moją stronę posłał całusa... Tak wielki całus do kamery. Naprawdę piękny.
Nagrałam moment, gdy Kamil wchodził na pierwszy stopień podium na skoczni, a także fragment, gdy Wiktoria wraz z Karolkiem śpiewają Mazurka Dąbrowskiego. To naprawdę cudowny i piękny moment. Aż się wzruszyłam.
Po konkursie obejrzałam z dziećmi wywiad
-Ten medal pokazuje, że nawet mając 35 lat można skakać jak najdalej i zdobywać medale największych imprez sportowych. Słyszę już głosy, że powinien skończyć ze skokami, ale są one całym moim życiem, jak moja żona i moje dzieci, a one nadal sprawiają mi razem i są dla mnie czymś więcej niż pracą i rutyną, więc mówię już jasno. Na razie nie kończę kariery.
Późnym wieczorem rozmawiałam z Kamilem przez Skype. Rozmawialiśmy ponad 3 godziny, a następnie położyłam się spać.
Tego dnia miałam wolne od pracy, ale była rada pedagogiczna po południu, więc i tak myślałam jechać do Zębu. Rano oglądałam ceremonię medalową Kamila i wysłuchałam po raz kolejny Mazurka Dąbrowskiego. To naprawdę cudowny moment
Odebrałam Karolka i Izabelkę ze żłobka, a Wiktorię ze szkoły. Piotrka zawiozłam na trening. Dzieci miały zostać z Bronisławem.
Założyłam więc
I pojechałam do Zębu. Dzieci zostawiłam teściowi.
Gdy weszłam do szkoły nauczyciele gratulowali mi sukcesu męża. Czułam się jeszcze bardziej dumna z tego powodu.
A w niedzielę odbył się konkurs drużynowy. Olek, Kuba, Maciek i Kamil zajęli drugie miejsce. To były naprawdę udane Igrzyska dla Polaków i przede wszystkim dla skoczków.
---------------------------------------------------------------------------------------
Kamil wysłał mi jeszcze SMS-a, kiedy był w samolocie, a następnie zadzwonił, gdy już wysiadł z samolotu na lotnisko. Słyszałam po jego głosie, że jest naprawdę zmęczony. Pytał się jednak, jak się czuję, jak dzieci i w ogóle... Co słychać.
Następnego dnia poszłam do pracy. Zawiozłam dzieci do szkoły, a sama założyłam
Pojechałam do Zębu. Uczniowie na korytarzach pytali się mnie, czy Kamil wyjechał już na igrzyska. To naprawdę bardzo miłe.
Po 2 dniach miały odbyć się kwalifikacje do konkursu na skoczni normalnej. Kwalifikacje miały odbyć się o godzinie 10:20. Założyłam zatem
Zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a sama pojechałam na zajęcia do szkoły do Zębu. Na lekcji z klasą szóstą kwalifikacje dawno już trwały. Stwierdziłam, że wynik i tak zobaczę w domu w internecie. Jednak jeden z uczniów nie był w ogóle skupiony na mojej lekcji. Ciągle patrzył się w ławkę. Zauważyłam, że ma tam telefon
- A co ty tutaj masz? - spytałam
- Nic takiego - odpowiedział
- A co tam oglądałeś?
- Nic
- Oddaj mi telefon
- Nie
- Oddaj, położę go u mnie na biurku, a jak nie, to zaniosę do pana dyrektora
Uczeń wyjął telefon i dał mi go, a ja położyłam go na swoim biurku i dalej prowadziłam lekcję. Co chwilę przychodziły jakieś różne powiadomienia. Po skończonej lekcji uczeń podszedł do mnie,aby odebrać telefon.
- Powiedz mi, co takiego ważnego było w tym telefonie, że ciągle się na niego gapiłeś? - spytałam
- Oglądałem... kwalifikacje - powiedział
Zdziwiłam się
- Jakie kwalifikacje?
- To pani nie wie? Kamil był 5. w kwalifikacjach na normalnej skoczni.
- Naprawdę? - zdziwiłam się
- Tak
Oddałam mu telefon
- Niech ci będzie... - uśmiechnęłam się, ale żeby to było ostatni raz
Wieczorem, rozmawiając z Kamilem opowiedziałam mu całą tę sytuację.
- Trzeba było najpierw spytać się, co oglądał - uśmiechnął się mój mąż - W takiej sytuacji pozwoliłbym mu oglądać dalej
- Ale jeśli pozwolę jednej osobie, to potem będą to robiły kolejne.
- Wiem, ale mogłaś dzisiaj zrobić wyjątek. Naprawdę byłem dumny z dzisiejszego skoku w kwalifikacjach, a za 4 lata już nie wystartuję na igrzyskach
- Czyli rozumiem, że maksymalnie do trzech lat zostaniesz jeszcze skoczkiem? - uśmiechnęłam się
- Nie wiem.... Wiesz, że to nie jest rozmowa na telefon, ale mam już 35 lat i wiem, że młodszy nie będę już nigdy.
Po 2 dniach w sobotę miał odbyć się konkurs indywidualny na dużej skoczni. Oglądałam go wraz z dziećmi w domu Agnieszki. Wspólne oglądanie i wspólne przeżywanie. Po pierwszej serii Kamil był piąty - najwyżej z Polaków, potem Maciek ósmy i Kuba piętnasty... Tak prezentowała się nasza najlepsza trójka skoczków, Olek Zniszczoł dopiero dwudziesty drugi.
Jednak byłam optymistycznie nastawiona przed drugą serią.
Przed skokiem Kamil warunki były jeszcze lepsze niż poprzednio i wylądował na 111 metrze. Kamil prowadził po swoim skoku. Następnie skoczyć miał Richard Freitag i znalazł się za Kamilem, czyli mój mąż będzie już co najmniej czwarty, a kolejno skoczył Michael Hayboeck , który wylądował i za moim mężem i za Richardem, więc Kamil ma co najmniej trzecie miejsce... I tak pozostało! Mamy brązowy medal!
Byłam naprawdę dumna z mojego męża, a jak oglądałam dekorację kwiatową, to myślałam, że się rozpłaczę. W niedzielę z samego rana transmitowana była dekoracja medalowa, którą obejrzałam wraz z moimi dziećmi.
Następny dzień, poniedziałek, czas do pracy, dzieci do szkoły i żłobka. Założyłam zatem
Na każdej lekcji uczniowie opowiadali o konkursie indywidualnym. Jedna z dziewczyn robiła nawet zdjęcia z ekranu telewizora. Gdy weszłam do pokoju nauczycielskiego, posypały się w moją stronę gratulacje, a wiem, że było to trzecie miejsce Kamila. Ciekawe, co by było, gdyby Kamil wygrał - mówiłam sama do siebie w duchu.
Po 2 dniach o godzinie 9:00 naszego czasu, polskiego miał odbyć się konkurs mixów. Założyłam zatem
Rozpoczęłam zajęcia zgodnie z planem, jednak dalej widziałam, że niektórzy uczniowie zerkali w stronę ławki i coś tam na niej robiło. Wiedziałam, że pewnie oglądają albo transmisję, albo relację z zawodów. Z jednej strony było mi miło, że tyłu młodych kibicuje Polakom, ale niestety musiałam zareagować. Nie mogłam przecież mówić do słupów na lekcji, ponieważ uczniowie nie byli w ogóle skupieni na mojej lekcji.
-Jutro robię kartkówkę - powiedziałam - Z całej dzisiejszej lekcji
Uczniowie nagle się obudzili
-To nie tylko to, co macie w książkach, ale też to, co mówiłam dodatkowego. Kto chciał, to mógł zapisać w zeszycie. Będą z tego 2 pytania.
Wszyscy zaczęli się rozglądać. I mówić "jak to?", "dlaczego?" Jednak musiałam zareagować na te telefony.
Akurat zadzwonił dzwonek
-Proszę się przygotować. Jest to ostatnia kartkówka w tym semestrze. Wiecie, że już w piątek jest rada pedagogiczna podsumowująca pierwszy semestr. Jutrzejsza kartkówka to jedyna okazja do poprawienia oceny dla tych, którzy mają oceny niepewne.
Spojrzałam się na uczniów
-Możecie już iść, nie chcę zabierać wam przerwy
Po zajęciach odebrałam dzieci ze żłobka i wróciłam do domu. Była dopiero 11.00. Włączyłam telewizor. Była akurat dekoracja kwiatowa najlepszej trójki mixów. Kamil, Maciek, Kinga i Joanna zajęli 4 miejsce. Wygrała Norwegia, przed Austrią i Niemcami. Do trzeciego miejsca zabrakło nam 1.3 punktu.
W środę odbyły się kwalifikacje do konkursu na dużej skoczni, a w czwartek konkurs.
W środę pojechałam do szkoły. Założyłam
Na szczęście kwalifikacje odbywały się o godzinie 12.00, więc wiedziałam, że uczniowie na moich lekcjach nie będą śledzić wyników kwalifikacji 😀
W czwartek założyłam
Zawiozłam dzieci do szkoły i żłobka, a sama pojechałam do Zębu. Konkurs miał odbyć się o 14.00, jednak zaczęłam się trochę bać.. Kamil dnia poprzedniego wieczorem skarżył mi się przez telefon, że boli go głową i że ma gorączkę.
Po zajęciach pojechałam odebrać dzieci ze żłobka, a godzinę później, odebrałam Wiktorię że szkoły, a Piotrusia zawiozłam na trening.
Będąc w domu, zaczęłam gotować obiad. Wiktoria opowiadała mi, co działo się w szkole i co dzisiaj robiła. Karolek siedział na kanapie i oglądał telewizor.
-Karol - zwróciła się do brata Wiktoria - Przełącz na skoki, tata zaraz będzie skakał
Przygotowałam obiad, a talerze zaniosłam do salonu. Mieliśmy oglądać i jeść.
Rozpoczęła się pierwsza seria. Kamil oddał znakomity skok i po pierwszej serii zajmował drugie miejsce. Trzeci był Maciek, a ósmy Kuba. Olek zajmował dwunaste miejsce
W przerwie pomiędzy seriami pozmywałam naczynia i wróciłam do salonu. Usiadłam na kanapie.
Maciek po swoim skoki zajmował pierwsze miejsce, czyli jeden medal mieliśmy w kieszeni. Przyszedł czas na skok Kamila... Oczekiwanie było naprawdę wielkie.. Już się wybił.. I leciał.. Leciał... I wylądował! KAMIL PROWADZI PO SWOIM SKOKU! Przyszedł jeszcze czas na skok Andreasa Wellingera, ale ten... Dopiero trzeci, dopiero trzeci!!!
Kamil wygrywa, Maciek drugi!
O Boże. Aż z dziećmi skakałam z radości. Kamil również sie cieszył, a w moją stronę posłał całusa... Tak wielki całus do kamery. Naprawdę piękny.
Nagrałam moment, gdy Kamil wchodził na pierwszy stopień podium na skoczni, a także fragment, gdy Wiktoria wraz z Karolkiem śpiewają Mazurka Dąbrowskiego. To naprawdę cudowny i piękny moment. Aż się wzruszyłam.
Po konkursie obejrzałam z dziećmi wywiad
-Ten medal pokazuje, że nawet mając 35 lat można skakać jak najdalej i zdobywać medale największych imprez sportowych. Słyszę już głosy, że powinien skończyć ze skokami, ale są one całym moim życiem, jak moja żona i moje dzieci, a one nadal sprawiają mi razem i są dla mnie czymś więcej niż pracą i rutyną, więc mówię już jasno. Na razie nie kończę kariery.
Późnym wieczorem rozmawiałam z Kamilem przez Skype. Rozmawialiśmy ponad 3 godziny, a następnie położyłam się spać.
Tego dnia miałam wolne od pracy, ale była rada pedagogiczna po południu, więc i tak myślałam jechać do Zębu. Rano oglądałam ceremonię medalową Kamila i wysłuchałam po raz kolejny Mazurka Dąbrowskiego. To naprawdę cudowny moment
Odebrałam Karolka i Izabelkę ze żłobka, a Wiktorię ze szkoły. Piotrka zawiozłam na trening. Dzieci miały zostać z Bronisławem.
Założyłam więc
I pojechałam do Zębu. Dzieci zostawiłam teściowi.
Gdy weszłam do szkoły nauczyciele gratulowali mi sukcesu męża. Czułam się jeszcze bardziej dumna z tego powodu.
A w niedzielę odbył się konkurs drużynowy. Olek, Kuba, Maciek i Kamil zajęli drugie miejsce. To były naprawdę udane Igrzyska dla Polaków i przede wszystkim dla skoczków.
---------------------------------------------------------------------------------------







Komentarze
Prześlij komentarz