Numer 103 - Chrzest małej Wiktorii


12 września w sobotę, miał odbyć się chrzest święty naszej małej Wiktorii. Od samego rana stawałam na głowie, aby wszystko było dobrze przygotowane. Już dwa dni wcześniej upiekłam ciasta, zrobiłam sałatki, a od rana przygotowywałam obiad. Kamil również biegał po całym domu i ogrodzie. A to gdzieś pojechał, pobiegł, wyszedł gdzieś. Nie mogliśmy się z niczym obrobić. Nie mieliśmy na nic kompletnie czasu.
- Dzwoniłaś do Michała ? - spytał Kamil - ma świecę?
- Tak , przecież mu ją dałam
- Ale żeby nie zapomniał. Przecież jest ojcem chrzestnym.
- A ty rozmawiałeś z Natalią? Żeby nie zapomniała o tej białej chuście.
- Zadzwonię do niej - powiedział Kamil, po czym wyciągnął telefon i zaczął rozmawiać z Natalią

Postawiliśmy na mojego brata Michała i siostrę Kamila - Natalię jako na rodziców chrzestnych naszej Wiktorii. Bardzo nam zależało, aby było to nasze rodzeństwo, ale nie do końca byliśmy pewni, czy poradzą sobie w tej roli.

Chrzest miał być o godzinie 13:00.
Już od 11:00 zaczęłam się szykować.
Założyłam sukienkę w delikatnych kolorach, do tego beżową marynarkę w kolorze szpilek. Kamil ubrał się w czarny garnitur i czarny krawat.
Piotrusiowi założyłam taki o to komplecik:
W którym wyglądał cudnie.
- Jak prawdziwy dżentelmen. - skwitował Kamil
Postanowiłam zatem zrobić zdjęcie Piotrusiowi, a Kamil wstawił je na swojego instagrama z dopiskiem:
"Nasz mały dżentelmen @kasiawitkowskastoch #dżentelmen #piotr #prawdziwycasanova #idzienapodryw #elegant #elegancjafrancja #dżentelmenpotatusiu"

Wiktorii zaś założyłam śliczną, białą sukieneczkę, w której wyglądała jak prawdziwa księżniczka.

Do tego białe buciki i bolereczko. Wyglądała tak słodko, że przed samym wyjściem do kościoła zrobiłam jej około dwudziestu zdjęć.

O 12:30 wyjechaliśmy z domu i pojechaliśmy do kościoła. Część gości już czekała w kościele. W tym rodzice chrzestni : Michał i Natalia.
Usiedliśmy na swoim miejscu i czekaliśmy z malutką Wiktorią na rękach na rozpoczęcie uroczystości naszej córeczki.
Piotruś siedział sobie grzecznie w ławce między rodzicami Kamila a moją mamą.

Rozpoczęła się msza święta, a po Ewangelii przyszedł czas na obrzęd chrztu świętego.

- Jakie imię wybraliście dla swojego dziecka? - spytał ksiądz
- Wiktoria - odpowiedzieliśmy wraz z Kamilem
- O co prosicie Kościół święta dla Wiktorii?
- O chrzest
- Prosząc o Chrzest dla Waszego dziecka przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłował Boga i bliźniego, jak nauczył nas Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?
- Jesteśmy świadomi.
-  A wy, Rodzice chrzestni, czy jesteście gotowi pomagać rodzicom tego dziecka w wypełnianiu obowiązku?
- Jesteśmy gotowi - odpowiedziała Natalia wraz z Michałem.
- Wiktorio, wspólnota chrześcijańska przyjmuje was z wielką radością. Ja zaś w imieniu tej wspólnoty znaczę was znakiem Krzyża, a po mnie naznaczą was tym samym znakiem Chrystusa Zbawiciela twoi rodzice i chrzestni.
Ksiądz podszedł do małej Wiktorki i nakreślił na jej czole znak krzyża świętego. Następnie ten sam znak uczyniłam ja i Kamil, a po nas Natalia wraz z Michałem.
-  Drodzy rodzice i chrzestni. Przyniesione przez was dzieci otrzymują z miłości Bożej przez sakrament Chrztu nowe życie z wody i z Ducha Świętego. Starajcie się wychować je w wierze tak, aby zachować w nich to Boże życie od skażenia grzechem i umożliwić jego ustawiczny rozwój. Jeśli więc, kierując się wiarą, jesteście gotowi podjąć się tego zadania, to wspominając swój własny Chrzest, wyrzeknijcie się grzechu i wyznajcie wiarę w Jezusa Chrystusa. Jest to wiara Kościoła, w której wasze dzieci otrzymują Chrzest. Czy wyrzekacie się grzechu, aby żyć w wolności dzieci Bożych?
- Wyrzekamy się - odpowiedzieliśmy razem we czwórkę.
- Czy wyrzekacie się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby zło was nie opanowało?
- Wyrzekamy się
-  Czy wyrzekacie się szatana, który jest głównym sprawcą grzechu?
- Wyrzekamy się.
-  Czy wierzycie w Boga Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi?
- Wierzymy.
-  Czy wierzycie w Jezusa Chrystusa?
- Wierzymy
-  Czy wierzycie w Ducha Świętego?
- Wierzymy
-  Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą, w Chrystusie, Panie naszym.
- Amen
-  Czy chcecie aby Anna Magdalena otrzymała chrzest w wierze Kościoła, którą przed chwilą wyznaliśmy?
- Chcemy
W tym momencie podszedł do nas ksiądz wraz z wodą święconą. Polewając główkę naszej córeczki, mówił:
- Wiktorio, ja ciebie chrzczę , w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
- Amen
Teraz wszyscy mówiliśmy głośno:
- Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak było na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków Amen.
Wiktoria trochę płakała, ale nie tak bardzo, jak płakał Piotruś. Kamil szepnął mi na ucho, że Wiktoria powinna być bardziej spokojniejsza od Piotrusia.
W tym momencie ksiądz wykonał znak krzyża olejkami na głowie Wiktorii.
- Wiktorio, stałaś się nowym stworzeniem i przyoblekłaś się w Chrystusa, dlatego otrzymujesz białą szatę. - Natalia położyła na Wiktorii białą chustę z imieniem , nazwiskiem i datą chrztu świętego. - Niech twoi bliscy słowem i przykładem pomogą ci zachować godność dziecka Bożego nieskalaną aż po życie wieczne.
- Amen
-  Przyjmujcie światło Chrystusa.
Michał podszedł do paschału i zapalił świecę Wiktorii.
-  Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dziecko, oświecone przez Chrystusa, postępowało zawsze jak dziecko światłości, a trwając w wierze, mogło wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie.
 Następnie przyjęliśmy Komunię Świętą, a po całej ceremonii udaliśmy się do zakrystii, aby tam złożyć podpisy w księdze chrztów.
Po złożeniu podpisów i zaświadczeń wyszliśmy z kościoła i udaliśmy się do naszego domu, bo tam miał odbyć się obiad.

Furorę zrobiła mała Wiktoria, która pozowała do zdjęć nie tylko z nami, ale także z dziadkami, rodzicami chrzestnymi , ciociami i wujkiem. Na chrzest Wiktorii zaprosiliśmy również moją babcię.
- A więc co, kolejna uroczystość, to komunia Piotrusia? - uśmiechnęła się moja babcia
- Albo chrzest kolejnego dziecka - odpowiedział Kamil , śmiejąc się
Mi nie było do śmiechu. Ciężko jest zająć się dwojgiem dzieci, ledwo co ochrzciliśmy małą, a Kamil myśli już o trzecim dziecku. Wiem, że Kamil chciałby mieć dużo dzieci, ale.... nie w tak krótkim odstępie czasowym.
- A już w przyszłą sobotę bawimy się na weselu u Maćka i Agnieszki - powiedział Kamil
- Już w tą sobotę? - spytała Anna
- Tak. Już za tydzień.
- O! To zabalujecie! - powiedziała Natalia
- Wypad we dwoje, czy rodzinny we czworo? - spytała Anna
- Rodzinny we czworo. - odpowiedziałam
- Masz już kreację? - spytała moja babcia - Pamiętaj, tylko nie przyćmij panny młodej
- Wiem babciu - uśmiechnęłam się
- A więc jaka jest?
- Nie mogę jeszcze zdradzić. Dowiecie się w przyszłą sobotę.
- Oj wnusiu, nie bądź taka tajemnicza.
- Cóż, kiedyś trzeba.

Ten czas minął nam w bardzo przyjaznej atmosferze. Dużo rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Wiktoria usnęła już po 15:00. Piotruś zrobił się śpiący przed 20:00, a wszyscy goście udali się do swoich domów około 21:00.  Posprzątałam po wspólnym spędzonym czasie, wzięłam kąpiel i położyłam się spać. Niestety, nie spałam długo, bo o 1:00 obudziła mnie płacząca Wiktoria, która nie chciała usnąć aż do 4:00.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                              kiki2000

Komentarze