Numer 106 - Pierwszy dzień

Nadszedł 30 września. Dzień wcześniej rozmawiałam z Wojtkiem. Mieliśmy umówić się o 7:00 pod Domem Kultury.
A więc wstałam o ... 4:00. Bronisław przyjechał o 4:10.
- Przepraszam, że tak wcześnie pana zgoniłam z łóżka - powiedziałam do Bronisława
- Nic się nie dzieje. Nie mogę przecież cały czas siedzieć w domu.
- Tutaj są klucze - wskazałam na szafkę obok.
- Ok. Teraz będę u was, a koło południa, może trochę wcześniej zabiorę dzieci do nas, do Zębu.
- Dziękuję... Jestem panu taka wdzięczna
- Taka życie dziadka - uśmiechnął się
- Dziękuję panu jeszcze raz
Zjadłam szybko kanapki i zaczęłam się szykować do wyjścia.
 Chciałam wypaść elegancko, więc założyłam ładną bluzkę, czarne jeansy i marynarkę. Do tego leciutki makijaż, a dokładnie podkreśliłam swoje rzęsy i usta bladoróżową szminką. Włosy rozpuściłam, lecz lekko upięłam je z tyłu.
Pożegnałam się z panem Bronisławem i wyjechałam z domu o 4:55.  O równej 7:00 byłam w umówionym miejscu.
Wysiadłam z samochodu i czekałam na Wojtka. Pojawił się o już o 7:05.
- Witaj - powiedział, po czym wyciągnął do mnie rękę - Wojtek
- Kasia - powiedziałam, również podając mu swoją rękę
- Przepraszam za spóźnienie, ale... opóźnienie busa miejskiego
- Nic się nie stało - powiedziałam
- A więc co? Jedziemy?
- Tak. - odpowiedziałam
- Rozumiem, że jedziemy twoim samochodem, bo kolejny autobus miejski do mojego domu za 20 minut
- Tak, oczywiście że moim autem - odpowiedziałam
- Ładny kolor. Czerwony - powiedział
- Dziękuję
Wsiedliśmy do auta
- Nie masz prawa jazdy? - spytałam
- Miałem.
- Co się stało, że nie masz?
- Długa historia....
Wojtek pokierował mnie do swojego domu.  Był przepiękny.
- To twój dom? - spytałam
- Tak.
- Bardzo ładny.
- A ty? Słyszałem i czytałem, że macie dom w  stylu góralskim.
- Tak... Ten dom Kamil budował na początku naszej znajomości i on sam chciał domek w takim stylu, a później, gdy byliśmy razem... lubię kulturę góralską....
- Chciałabyś wrócić w te strony, w okolice Krakowa?
- Nie.
Wojtek otworzył mi drzwi. Tam było tak przepięknie. Wszystko urządzone w bardzo eleganckim stylu.
- To ty tak pięknie urządzałeś czy twoja żona?
- Moja żona - powiedział
- Ma gust.

Zdjęłam kurtkę i zawiesiłam ją  na wieszaku.
Przechodząc przez korytarz zauważyłam żonę Wojtka krzątającą się po kuchni
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedziała , po czym przyszła do nas - To pani jest tą nową współpracownicą mojego męża?
- Tak, to ja... - po chwili wyciągnęłam rękę, aby się przywitać - Katarzyna Witkowska- Stoch. - uśmiechnęłam się
- Stoch?! - aż zatkało żonę Wojtka
- Tak, a to coś strasznego?
- Nie... Po prostu mąż mówił, że żona sportowca, na nazwisko Witkowska, ale nie mogłam skojarzyć, że to chodzi o panią.... Jak czytam jakieś artykuły, to w większości pojawia się po prostu Katarzyna Stoch, a na to drugie nazwisko Witkowska... nigdy nie zwracałam uwagi.
- Takie życie
Po chwili żona Wojtka powiedziała:
- Ale ja roztargniona jestem..... Aleksandra Bernat- Kozak.... - podała mi rękę.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie
- Ładna marynarka. Gdzie pani kupiła?
- Reserved - uśmiechnęłam się - A po drugie... To jaka pani! Ja mam dopiero 23 lata - uśmiechnęłam się
- A ja.... ciut starsza - uśmiechnęła się do mnie
- Przejdźmy na ty... Kasia jestem
- Ola
- I tak miłym akcentem - przerwał nam Wojtek - kończymy rozmowy i idziemy do pracy. Ekipa na nas czeka - powiedział
Pożegnałam się z Olą.
- Może zrobić ci kawy, herbaty?
- Herbatę poproszę....
- Owocową?
- Zwykłą
- Ok
Wojtek zaprowadził mnie pod jakieś drzwi.
- A teraz zapraszam do mojego studia - powiedział, po czym otworzył mi drzwi.
Było to wielkie pomieszczenie, gdzie znajdowała się jedna cała zielona ściana, to na niej jest większość nagrań. Dużo kamer, wszystkich szpargałów. Wszystko to znajdowała się naprzeciw tej ściany. W kącie na kanapie siedzieli wszyscy operatorzy, ludzie odpowiedzialni za światło i dźwięk. Było ich 3. A dokładnie jeden operator, jeden dźwiękowiec i chłopak od światła. Wszyscy w wieku około 26 lat.... Po drugiej stronie było wielkie biurko. Tam znajdował się scenariusz i wielki portret Mussoliniego.
- Hej chłopaki! - powiedział Wojtek - Oto nasza nowa współpracownica. Katarzyna Witkowska- Stoch
Wszyscy wstali i podeszli do mnie. Przywitali się ze mną. Przyjęli mnie tak ciepło.
- Mariusz jestem - powiedział operator
- Paweł - odpowiedział dźwiękowiec
- A ja Michał - przywitał się ostatni z chłopaków
- Zapraszam cię Kasiu do biurka. - powiedział Wojtek - Tutaj jest wydrukowany scenariusz. Ty mówisz te kwestie, podkreślone na niebiesko, ja mam na zielono. Ok?
- Ok. - odpowiedziałam - Od czego zaczynamy? Od jakiej sceny?
- Ja bym był najpierw za nagraniem rozpoczęcia odcinka. Zawsze na początku mówię trochę o bohaterze, czy jakiejś akcji. I to nagramy na początek. Zobaczysz jak to jest, a później nagramy ciebie, a dokładnie moja zapowiedź twojej osoby.
- Ok
Wojtek stanął przed kamerą. Chłopcy ustawili wszystko na swoje miejsce. Kamera włączona, dobre ustawienie światła  i dźwięku.
Wojtek przeczesał jeszcze swoją fryzurę.
- Dobrze jest? Widać mnie? - spytał
- Ok jest - powiedział Mariusz
Wojtek stanął zatem przed kamerą i zaczął mówić.
- Pewnie wszyscy kojarzycie gościa, który wypowiedział wojnę Grecji z wielkim zapałem i z takim samym wielkim zapałem ją przegrał. Jednak czy wszyscy wiecie w jakich okolicznościach zginął wielki przywódca partii nazistowskiej we Włoszech? I czy wiecie kto zlecił zabójstwo Mussoliniego? Zapraszam do oglądania nowego odcinka "Historii prawdziwej", a to mówiłem ja - Wojtek Kozak.
- Ok! - powiedział Mariusz - Mamy to!
Podeszłam do kamery i wraz z Wojtkiem oglądałam nagranie
- Ja bym tutaj dał tło.... Włoch... czarno-biała Wenecja - powiedział Wojtek - To będzie świetne
- Dobra - powiedział Mariusz - Cóż się stało, że nagrałeś początek bez żadnego dubla?! - uśmiechnął się Mariusz
- I cud, że ja dobrze światło ustawiłem - uśmiechnął się Michał
- To jest naprawdę ogromny cud - powiedział Paweł
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
W tym momencie Wojtek podszedł do mnie
- Wiesz co... .Nie chcę cię zbytnio obciążać i .... jestem za tym, aby dzisiaj nagrać tylko sceny z tobą, a tam gdzie mówię sam... Nagramy jutro. Po co masz jutro specjalnie przyjeżdżać, aby nagrać dwie scenki. Nie ma sensu
- Ok - odpowiedziałam
- To co? Zaczynamy?
- Ale co ja mam powiedzieć?
- Ja cię przedstawię. A ty powiesz ... co chcesz. To jest kanał, gdzie nie uczymy się spontanicznych regułek. Tutaj mówisz to, co myślisz
- Ok!
Poprawiłam sobie jeszcze włosy
- I co? Ładnie wyglądam?
- Bombowo - skomentował Mariusz
Stanęłam z Wojtkiem przed kamerą.
- Jak światło? - spytał Wojtek
- Ok
- A jak obraz?
- Kasia trochę bardziej w lewo, w stronę Wojtka.
- Dobra - powiedziałam
- O! Już jest dobrze! I nie bądź taka spięta, bo to wszystko na kamerze widać!
- Dobra - uśmiechnęłam się.
Mariusz dał znak, że już się nagrywa
- Na początku, za nim zaczniemy historię Mussoliniego, chciałbym przedstawić wam naszą nową współprowadzącą, a jest nią Katarzyna Witkowska - Stoch
- Hej! - pomachałam - Nazywam się Kasia Witkowska- Stoch i od dzisiaj jestem nową współpracownicą Wojtka i już od każdego odcinka będę wraz z Wojtkiem witać was na tym kanale. Mam nadzieję, że będzie jeszcze chętniej oglądać kanał Wojtka, bo przecież.... to jest historia prawdziwa - uśmiechnęłam się.
- I... mamy to! - powiedział Wojtek
- Świetnie - powiedział Mariusz
Podeszłam do niego  i zobaczyłam siebie... Było ok.
- Twój pierwszy raz przed kamerą? - spytał
- Nie. Już udzielałam kilku wywiadów z racji tego, że Kamil jest moim mężem - uśmiechnęłam się
- Czyli masz wprawę - powiedział Wojtek
- Można tak powiedzieć

W tym momencie do pokoju weszła Ola z tacką, a na niej jedna herbata i cztery czarne kawy.
- Przerwa - powiedziała.
Wszyscy odeszliśmy na bok. Posłodziłam sobie herbatę i usiadłam na kanapie.
- Jak to jest być żoną skoczka narciarskiego? - spytała Ola
- Normalnie - uśmiechnęłam się- Ja jestem żoną Kamila, a to, że jest skoczkiem narciarskim, to taki... dodatek. To tak samo, jak ja bym zapytała, jak to jest być żoną Wojtka.  Wiem, że Wojtka w czasie nagrania masz zazwyczaj w domu, a ja Kamila w trakcie sezonu mam tylko przez niecałe 3 dni, teraz... w lecie i początkiem jesieni... Kamil jest dwa tygodnie w domu i na dwa tygodnie jedzie na zgrupowanie, w między czasie Letnie Grand Prix, ale... przyzwyczaiłam się już do tego.
- Ciężko ci jest?  - spytała
- Na początku tak... Te jego ciągłe wyjazdy, a jak byłam w ciąży... Pierwszy poród odebrał Kamil w moim mieszkaniu, a drugi.... Kamila nie było i gdyby nie rodzice Kamila, którzy akurat przyjechali w odwiedziny... Urodziłabym sama w domu przy płaczącym Piotrusiu w salonie na podłodze.
- Ja to chciałbym dotknąć tych trzech złotych medali olimpijskich - powiedział Mariusz
- Wszystkie leżą na specjalnych wieszakach w domu.
- A Kryształowa Kula? - spytał Wojtek.
- Jedna... ta pierwsza jest w pokoju wszystkich trofeów Kamila, a ta druga.... leży schowana w pudle, w szafie.
Po tych wszystkich rozmowach przeszliśmy do kolejnej części nagrań. Była już 11:00.
Kolejna część nagrań.
- Nagrajmy już zakończenie - powiedział Mariusz.
A więc ustawiliśmy się na swoich pozycjach.
- I to już wszystko w dzisiejszym odcinku Historii prawdziwej.
- A ja chciałabym serdecznie podziękować przede wszystkim tobie Wojtku za to, że wybrałeś mnie, jako swoją nową współprowadzącą. Dziękuję całej ekipie za tak ciepłe przyjęcie i do zobaczenia w kolejnym odcinku.
Nagraliśmy również wszystkie sceny, w których ja występowałam, a było ich całkiem sporo, przez co swoją pracę zakończyliśmy dopiero o 21:00.
- Dziękuję ci jeszcze raz za to, że mogę z tobą pracować. Bardzo ci dziękuję - odpowiedziałam
- Nie ma za co. Szukam młodych osób, które zajęłyby się tym tematem, a ty... jesteś do tego stworzona.
Uśmiechnęłam się do Wojtka. Pożegnałam się z ekipą i o 23:00 wróciłam do Zakopanego. Dzieci już spały, a Bronisław oglądał mecz w telewizorze z wyłączonym głosem, aby nie obudzić dzieci.
- Dobry wieczór - uśmiechnęłam się
- Dobry wieczór - odpowiedział mi uśmiechnięty Bronisław - I jak było?
- Bardzo fajnie. Miła ekipa, wspaniali ludzie.
- Jutro też nagrywasz?
- Nie... Postanowiliśmy, że jednego dnia zostaną nagrane wszystkie sceny ze mną, jutro nagrywają sceny, w których jest sam Wojtek.
- To miłe z ich strony. Nie musisz dwa razy jeździć do Krakowa.
- Właśnie.. A jak dzieci?
- Dobrze. Byliśmy na placu zabaw, pojechaliśmy do mojego brata Andrzeja..
- To mąż Alicji i tata Izy i....
- Mariusza.
- Właśnie! Czyli fajnie było!
- Tak.
- A jak Wiktoria? Nie płakała?
- Nie. Była spokojna, potem spała w drodze powrotnej.
- A Piotruś?
- Bawił się z Mariuszem i Izą przez cały czas.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                   kiki2000

Komentarze