Następnego dnia miałam wybrać się do mojego ginekologa na USG.
Założyłam zatem rano
I wraz z Kamilem pojechałam do mojej pani ginekolog, która wykonała mi badanie USG. Przyglądała się dokładnie i spoglądała co chwilę raz na ekran a raz na mnie i Kamila, który trzymał mnie za rękę
- Proszę zobaczyć - wskazała na ekran - To bliźniaki
Nie mogłam w to uwierzyć. Spojrzałam się na Kamila.... On na mnie... Byliśmy tacy szczęśliwi.
- Niestety, tak się niefortunnie ułożyły, że nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie płci dzieci, ale na kolejnym badaniu myślę, że będzie to możliwe, o ile znów się niefortunnie ułożą. - uśmiechnęła się w naszą stronę
Byliśmy naprawdę tak szczęśliwi. Już nic się nie liczyło. Będziemy mieli bliźniaki, ale... czy uda nam się to wszystko pogodzić... W końcu będzie to jednak aż szóstka dzieci... Z jednej strony byłam naprawdę szczęśliwa, ponieważ jestem w ciąży, po raz kolejny zostanę mamą, ale.... zapanować nad szóstką dzieci... Na świat przyjdzie przecież dwoje... Niby podwójne szczęście, ale też podwojona ilość pracy....
Gdy wróciliśmy do domu, podzieliliśmy się z naszymi dziećmi, że niedługo powitamy na świecie kolejną dwójkę nowych członków rodziny. Widać było ich szczęście na twarzach, ale.... Piotruś nie był zadowolony.
Następnego dnia założyłam
Rozpoczęłam przygotowania do świąt wielkanocnych. Upiekłam już jedno ciasto i zaczęłam sprzątać w domu. Po południu wraz z Piotrusiem, Wiktorią i Karolkiem wybrałam się do kościoła z okazji Wielkiego Piątku, a wieczorem odwiedziliśmy wszyscy rodzinę Kotów. Podzieliliśmy się im naszym szczęściem.
- Mam nadzieję, że będzie dziewczynka i chłopiec - powiedziała Agnieszka
- Jeszcze nie wiemy - odpowiedziałam - Dzieci tak niefortunnie się ułożyły, że nie chciały się ujawnić - uśmiechnęłam się
- Uparte po mamusi - uśmiechnął się Kamil
- No wiesz co? - spojrzałam się na męża - Ja bym powiedziała, że to raczej po tatusiu - uśmiech nie schodził mi z ust.
Wróciliśmy do domu.
W sobotę rano zrobiłam jeszcze jedno ciasto i przygotowałam sałatkę. Następnie założyłam
Wraz z Wiktorią, Karolkiem i Izabelką pojechałam do kościoła, aby poświęcić pokarmy. Już po 15 minutach wróciliśmy do domu.
Wieczorem, gdy dzieci już spały, siedziałam wraz z Kamilem w salonie i oglądaliśmy telewizor
- Mówię ci, że na pewno będziemy mieli syna i córkę - powiedział do mnie Kamil
- A nie boisz się?
- Czego?
- Sama nie wiem.... Tego, że sobie nie poradzimy z dwójką dzieci?
- Teraz już z szóstką - uśmiechnął się
- Kamil, to jednak.... będzie sześcioro dzieci..
- Wiem, ale... poradzimy sobie - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
Następnego dnia o godzinie 11:00 w naszym kościele miał odbyć się chrzest małego Bartusia Kota. Założyłam zatem
Kamil założył białą koszulę. Dzieci również ubrałam elegancko - Wiktoria i Izabelka miały na sobie sukienki, Wiktoria srebrną, a Izabelka różową, zaś Piotrek i Karol mieli na sobie białe koszule.
Pojechaliśmy zatem do kościoła. Po mszy pojechaliśmy do domu Kotów, gdzie miała odbyć się "mała impreza" z okazji chrzcin, zwykłe przyjęcie. Agnieszka upiekła nawet tort z niebieskim kremem i napisem "Chrzest Święty Bartusia!"
Po przyjęciu wróciliśmy do domu.
Następnego dnia - Lany Poniedziałek, albo Poniedziałek Wielkanocny.
Założyłam z samego rana
Zeszłam na dół, Kamil stał akurat tyłem do mnie, robił sobie chyba herbatę. Gdy wsypywał cukier, podeszłam do niego z wiaderkiem wody, zimnej wody... Gdy się odwrócił, lunęłam na niego wiadrem wody!
- Osz ty! - uśmiechnął się i cały mokry podszedł do mnie, po czym mnie pocałował w usta - Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Założyłam zatem rano
I wraz z Kamilem pojechałam do mojej pani ginekolog, która wykonała mi badanie USG. Przyglądała się dokładnie i spoglądała co chwilę raz na ekran a raz na mnie i Kamila, który trzymał mnie za rękę
- Proszę zobaczyć - wskazała na ekran - To bliźniaki
Nie mogłam w to uwierzyć. Spojrzałam się na Kamila.... On na mnie... Byliśmy tacy szczęśliwi.
- Niestety, tak się niefortunnie ułożyły, że nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie płci dzieci, ale na kolejnym badaniu myślę, że będzie to możliwe, o ile znów się niefortunnie ułożą. - uśmiechnęła się w naszą stronę
Byliśmy naprawdę tak szczęśliwi. Już nic się nie liczyło. Będziemy mieli bliźniaki, ale... czy uda nam się to wszystko pogodzić... W końcu będzie to jednak aż szóstka dzieci... Z jednej strony byłam naprawdę szczęśliwa, ponieważ jestem w ciąży, po raz kolejny zostanę mamą, ale.... zapanować nad szóstką dzieci... Na świat przyjdzie przecież dwoje... Niby podwójne szczęście, ale też podwojona ilość pracy....
Gdy wróciliśmy do domu, podzieliliśmy się z naszymi dziećmi, że niedługo powitamy na świecie kolejną dwójkę nowych członków rodziny. Widać było ich szczęście na twarzach, ale.... Piotruś nie był zadowolony.
Następnego dnia założyłam
Rozpoczęłam przygotowania do świąt wielkanocnych. Upiekłam już jedno ciasto i zaczęłam sprzątać w domu. Po południu wraz z Piotrusiem, Wiktorią i Karolkiem wybrałam się do kościoła z okazji Wielkiego Piątku, a wieczorem odwiedziliśmy wszyscy rodzinę Kotów. Podzieliliśmy się im naszym szczęściem.
- Mam nadzieję, że będzie dziewczynka i chłopiec - powiedziała Agnieszka
- Jeszcze nie wiemy - odpowiedziałam - Dzieci tak niefortunnie się ułożyły, że nie chciały się ujawnić - uśmiechnęłam się
- Uparte po mamusi - uśmiechnął się Kamil
- No wiesz co? - spojrzałam się na męża - Ja bym powiedziała, że to raczej po tatusiu - uśmiech nie schodził mi z ust.
Wróciliśmy do domu.
W sobotę rano zrobiłam jeszcze jedno ciasto i przygotowałam sałatkę. Następnie założyłam
Wraz z Wiktorią, Karolkiem i Izabelką pojechałam do kościoła, aby poświęcić pokarmy. Już po 15 minutach wróciliśmy do domu.
Wieczorem, gdy dzieci już spały, siedziałam wraz z Kamilem w salonie i oglądaliśmy telewizor
- Mówię ci, że na pewno będziemy mieli syna i córkę - powiedział do mnie Kamil
- A nie boisz się?
- Czego?
- Sama nie wiem.... Tego, że sobie nie poradzimy z dwójką dzieci?
- Teraz już z szóstką - uśmiechnął się
- Kamil, to jednak.... będzie sześcioro dzieci..
- Wiem, ale... poradzimy sobie - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
Następnego dnia o godzinie 11:00 w naszym kościele miał odbyć się chrzest małego Bartusia Kota. Założyłam zatem
Kamil założył białą koszulę. Dzieci również ubrałam elegancko - Wiktoria i Izabelka miały na sobie sukienki, Wiktoria srebrną, a Izabelka różową, zaś Piotrek i Karol mieli na sobie białe koszule.
Pojechaliśmy zatem do kościoła. Po mszy pojechaliśmy do domu Kotów, gdzie miała odbyć się "mała impreza" z okazji chrzcin, zwykłe przyjęcie. Agnieszka upiekła nawet tort z niebieskim kremem i napisem "Chrzest Święty Bartusia!"
Po przyjęciu wróciliśmy do domu.
Następnego dnia - Lany Poniedziałek, albo Poniedziałek Wielkanocny.
Założyłam z samego rana
Zeszłam na dół, Kamil stał akurat tyłem do mnie, robił sobie chyba herbatę. Gdy wsypywał cukier, podeszłam do niego z wiaderkiem wody, zimnej wody... Gdy się odwrócił, lunęłam na niego wiadrem wody!
- Osz ty! - uśmiechnął się i cały mokry podszedł do mnie, po czym mnie pocałował w usta - Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000





Komentarze
Prześlij komentarz