Numer 345 - Urodziny Maciusia Kota, Komunia Święta Maciusia Żyły

2  maja wypadał w czwartek. Wtedy też swoje kolejne już urodziny obchodził mój chrześniak - syn Maćka i Agnieszki Kotów - Maciek.
Tak jak co roku miał być grill.
Założyłam zatem
Włosy związałam w kucyka.
Wszyscy gdy byliśmy już gotowi, wzięłam prezent do rąk, a dokładnie prezent zapakowany w torebeczkę prezentową i udaliśmy się do Kotów na urodziny. Mój chrześniak siedział na drewnianej ławce w ogrodzie, a przed nim czekał już tort.
Wręczyłam mu prezent i złożyłam życzenia z okazji jego trzecim urodzin.
W tym momencie z domu wyszła Agnieszka, mając małego Bartusia na rękach.

Po chwili z domu wyszedł również Maciek i wspólnym gronie mieliśmy spędzić te urodziny. Byli oczywiście rodzice Maćka, a także jego brat wraz z żoną i córką.

Mały Maciuś biegał po całym podwórku i grał w piłkę nożną wraz ze swoim tatą, ale także dołączył się do nich Kamil, Kuba Kot i moi synowie - Piotrek i Karolek.

Na koniec zrobiłam sobie zdjęcie z chrześnikiem i wróciliśmy do domu.

6 maja w poniedziałek w szkole w Zębie miała odbyć się uroczysta akademia z okazji święta Konstytucji 3 Maja. Za jej organizację byłam odpowiedzialna ja.
Tego dnia, gdy zawiozłam dzieci do szkoły  i żłobka, założyłam na siebie:

I pojechałam do szkoły.

Zrobiłam z uczniami jeszcze jedną małą próbę przed głównym występem i i usiadłam na jednym  z miejsc wyznaczonych dla Grona Pedagogicznego. Widać było, że wszystkim, nie tylko dyrekcji, nauczycielom i pracownikom szkoły, ale też i uczniom podoba się akademia. Jeden z uczniów klasy siódmej wyglądał jak Stanisław August Poniatowski. Miał oczywiście perukę i odpowiedni strój.

Po akademii dyrektor szkoły podszedł do mnie i powiedział, że piękniejszego widowiska naprawdę nie widział i że to było coś wspaniałego. Ucieszyłam się. To naprawdę miłe z jego strony.


W niedzielę 12 maja w kościele w Wiśle miała odbyć się Pierwsza Komunia Święta mojego chrześniaka - Maćka Żyły.
Kamil założył oczywiście garnitur, tak samo jak Piotruś i Karolek. Wiktoria wystroiła się w różową sukienkę, a Izabelce założyłam kremową sukienkę i do tego opaskę na głowę w tym samym kolorze.
Ja zaś postawiłam na

Prezent dla Maciusia był już dawno spakowany. Postanowiłam kupić mu laptopa, którego spakowałam do torby i czekał już w samochodzie.
Całą rodziną wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Wisły.
Brzuszek był już trochę widoczny, w końcu to ciąża bliźniacza, a nasze dzieci w ogóle nie chciały ujawnić nam swojej płci.

Gdy byliśmy na miejscu, przed kościołem dzieci czekały już wraz ze swoimi rodzicami, którzy udzielali im błogosławieństwa. Wiktoria bacznie się temu przyglądała, ponieważ za tydzień czekała na nią ta sama uroczystość.
Następnie weszliśmy do kościoła i zajęliśmy miejsce w połowie rzędu ławek po lewej stronie.

Maciuś wziął udział w procesji z darami do ołtarza, niósł chleb.
Po skończonej mszy świętej przyszedł czas na wspólne zdjęcia. Najpierw wszystkich dzieci razem, następnie z księdzem proboszczem, a potem każde indywidualnie z rodzicami, rodzicami chrzestnymi i dziadkami. Oczywiście za pozowałam do zdjęcia z moich chrześnikiem, poprawiając wcześniej delikatnie włosy.
Po zdjęciach pojechaliśmy do restauracji, gdzie miał odbyć się obiad.
Tam wszyscy robiliśmy sobie wspólne zdjęcia z Maciusiem, a następnie wręczyłam mojemu chrześniakowi prezent. Bardzo się ucieszył.
Po zjedzonym obiedzie i posiadówce wieczorem wróciliśmy do Zakopanego.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                   kiki2000

Komentarze