W następnym tygodniu swoją Pierwszą Komunię Świętą miała nasza najstarsza córka - Wiktoria.
Od samego rana wszyscy robiliśmy wielkie przygotowania do tego wielkiego dla niej święta. Stół był już nakryty dla wszystkich gości. W domu posprzątane. Pomogłam założyć Wiktorii białą albę, uczesałam ją, a we włosy wplotłam wianuszek. Wyglądała naprawdę prześlicznie. Po mamusi :)
Kamil , Piotrek i Karol mieli na sobie białe koszule i czarne garnitury, a Izabelce założyłam kremową sukienkę.
Ja zaś postawiłam na
Gdy byliśmy gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do kościoła. Tam na placu przed kościołem nasza córeczka ustawiła się na swoim miejscu, a my staliśmy obok niej. Nasze pozostałe dzieci - Piotruś, Karolek i Izabelka stali sobie niedaleko nas pod opieką mojej mamy.
Gdy wszystkie dzieci już były, podszedł do nas ksiądz, który udzielił kilka słów i przystąpiliśmy do błogosławieństwa naszych dzieci. Najpierw błogosławieństwo moje - więc położyłam swoją rękę na głowie córki, a następnie błogosławieństwo Kamila, który położył swoją rękę na głowie Wiktorii.
Po błogosławieństwie wszyscy przeszliśmy do świątyni i zajęliśmy swoje miejsca.
Piotrek usiadł w ławce wraz z moją mamą, Julką i babcią. Karolek i Izabelka siedzieli w ławce kościelnej obok taty Kamila
Rozpoczęła się msza święta. Gdy przyszedł czas na liturgię słowa - Wiktoria zaśpiewała psalm.
Pan mym Pasterzem nie brak mi niczego.
1. Pan jest moim Pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć,
na zielonych pastwiskach.
Pan mym Pasterzem nie brak mi niczego.
2. Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach,
przez wzgląd na swoją chwałę.
Pan mym Pasterzem nie brak mi niczego.
3. Dobroć i łaska pójdą ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia.
I zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.
Alleluja, Alleluja, Alleluja.(2x)
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je a one idą za mną.
Zaśpiewała to naprawdę przepięknie i byliśmy pod wrażeniem jej cudownego i wrażliwego głosu. Myślałam, że aż się popłaczę w tym kościele, ale Kamil złapał mnie za rękę.
Po skończonej mszy świętej przyszedł czas na wspólne zdjęcia. Najpierw wszystkich dzieci, następnie każde z nich miało osobne zdjęcie z księdzem proboszczem, potem przyszedł czas na zdjęcia rodzinne.
Gdy przyszła nasza kolej stanęliśmy sobie na tle ołtarza. Najpierw zdjęcie z nami - ze mną, Kamilem, Piotrusiem, Karolkiem i Izabelką, następnie zdjęcie z rodzicami chrzestnymi - Natalią w bardzo zaawansowanej ciąży i Michałem, a także z dziadkami i moją babcią.
Na zdjęciu ze mną mojego ciążowego brzuszka aż tak bardzo nie było widać, choć był to już 5 miesiąc, a u Natalii siódmy.
Gdy wyszliśmy z kościoła, wróciliśmy prosto do domu. Wiktoria opowiadała nam w samochodzie, jak bardzo się stresowała, jednak zapewniliśmy ją, że wyszło jej to naprawdę przepięknie i że nie ma się czego obawiać.
Gdy byliśmy już pod domem, wszyscy goście zaczęli się zjeżdżać. Udaliśmy się wszyscy na taras i tam na tle gór zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia z naszą córką. Wiktoria bardzo chętnie pozowała przed obiektywem. Następnie każdy wręczył jej prezent komunijny. Od rodziców chrzestnych dostała laptopa i złoty naszyjnik z literką "W", ale także dostała złoty zegarek, bransoletkę, od mojej babci dostała biblię i pieniądze. Wszystko sobie schowała do pokoju i przebrała się w kremową sukienkę.
My zaś siedzieliśmy w jadalni przy rozłożonym stole. Dzieci bawiły się obok nas. Spędziliśmy Pierwszą Komunię naszej córki w bardzo miłej i rodzinnej atmosferze. Natalia i Michał pochwalili się nam, że zostaną rodzicami kolejnego synka. Tym razem będzie to Jan. Bardzo ładne imię jak dla chłopca - podobało mi się.
Późnym wieczorem, gdy wszyscy goście rozeszli się do domów, Wiktoria pochwaliła się nam swoimi prezentami. Najbardziej spodobał jej się złoty zegarek. Delikatny, typowo damski, jednak dla niej był najcenniejszą pamiątką z tego dnia....
Nadszedł dzień urodzin Kamila - 25 maja. Wypadały one akurat w sobotę. Rano dzieciaki zakradły się do naszej sypialni i obudziła Kamila, wręczając mu prezent. To już nie tylko laurki, jak to bywało kiedyś. Kamil dostał od dzieci perfumy. Zdziwiłam się, gdzie mu takie kupili, jednak połączyłam szybko fakty. Zazwyczaj zawożę Piotrusia na trening, ale tydzień wcześniej powiedział mi, że przejdzie się z kolegą, bo tamten chciał sobie coś kupić w sklepie po drodze. Była to planowana akcja Piotrusia, ale cóż...
Zrobiłam Kamilowi wspólne zdjęcie wraz z dziećmi, a następnie zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam rodzinne śniadanie, po którym zaczęłam robić tort dla Kamila. Cały był w kremie, a na wierzchu wykonałam napis z czekolady "35 LAT KAMILA"
Zrobiłam zdjęcie tortu i wsadziłam go do lodówki.
Następnie poszłam na górę. Chciałam się jakoś przygotować na tę imprezę urodzinową.
Założyłam zatem
Bluzka nie podkreślała moich ciążowych krągłości, więc wyglądałam bardzo subtelnie. Podobało mi się to. Wiedziałam jednak, że będąc w ciąży bliźniaczej nie mam co się spodziewać. Brzuch ciążowy nie będzie mały, tylko duży, a mając za sobą cztery poprzednie ciążę.... To nie wróżyło mi nic dobrego. Myślami wyobrażałam sobie poród dwójki dzieci.... Tyle się naczytałam na temat, że zazwyczaj rodzą się jako wcześniaki.... Że są przez jakiś czas w inkubatorach... To było dla mnie straszne.
Postanowiłam jednak o tym nie myśleć. To nie czas na to. Dzisiaj mój mąż obchodził swoje 35 urodziny. To okazja do świętowana w gronie rodziny, a nie zamartwianiem się o wszystko wokół.
Po południem przyjechali do nas goście, nie tylko nasza wielka rodzina, ale także przyjaciele Kamila ze skoczni. Przed rozpoczęciem imprezy urodzinowej Kamil powiedział do mnie:
- Chcę dzisiaj to powiedzieć
- Co? - spytałam, bo nie wiedziałam, o co mu chodzi
- To będzie już ostatni sezon... To naprawdę będzie już koniec.
- Jesteś tego pewien? - spytałam po chwili milczenia
- Jestem tego pewien jak nigdy dotąd. To będzie mój ostatni sezon w Pucharze Świata... Kocham Cię - pocałował mnie w policzek - I was - dotknął mojego brzucha, po czym spojrzał się w stronę naszych dzieci, które krzątały się po domu..
W trakcie imprezy urodzinowej, gdy tort już był zjedzony, a dzieci bawiły się w salonie, Kamil postanowił wstać od stołu. Dał mi znak wzrokiem, że to właśnie ten moment.
- Bardzo dobrze się składa, że jesteście tutaj wszyscy... prawie wszyscy... - Kamil miał na myśli Anię, swoją siostrę, która od momentu listu do Alexa nie dała nam znaku życia.... - Chciałbym ogłosić Wam coś naprawdę ważnego... Nie tylko dla mnie, dla mojej żony i dzieci, to coś ważnego dla nas wszystkich, może nawet i dla części całego świata.... Chciałbym oznajmić Wam, że.... ten sezon Pucharu Świata, sezon 2030/2031 będzie moim ostatnim sezonem w karierze....
Wszyscy spojrzeli się na Kamila i byli w osłupieniu.
- To nie jest tak, że już nie mam siły lub że to mnie już nie cieszy... Wygrałem wszystko.... Wiem o tym i poprzedni sezon również pokazał ile mam w sobie mocy.... Ale mam teraz ważniejsze priorytety w życiu. Mam wspaniałą rodzinę, niedługo zostanę ojcem bliźniaków albo bliźniaczek, mam wspaniałych przyjaciół i przez całą moją sportową karierę otaczałem się cudownymi ludźmi... Jednak trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. Kiedy trzeba ustąpić miejsca młodszym... I to będzie właśnie ten moment... Proszę Was o jedno, choć widzę, że jesteście w szoku... Niech ta informacja nie ujrzy światła dziennego... Media, fani.... wszyscy dowiedzą się w odpowiednim dla nich czasie. Nie chcę przez prawie rok słyszeć czy to lamentu, czy błagań, aby nie kończyć kariery, bo jestem przekonany, że tak to będzie... Dziękuję - powiedział Kamil i usiadł na swoim miejscu..
Cała impreza przebiegała dość sztywno. Wieczorem, gdy wszyscy się rozeszli, Kamil powiedział do mnie:
- Od teraz tylko wy jesteście dla mnie najważniejsi i nikt inny. Mam już swoje lata i naprawdę z sezonu na sezon będzie mi coraz trudniej tak dobrze skakać.... Będziemy teraz razem... Od marca obiecuję, że będę robił wszystko, aby wynagrodzić ci teraz 13 lat , choć wiem, że nigdy ci się nie odpłacę i nie odpłaczę.... - westchnął i mocno mnie przytulił.
Następnego dnia zostałam obudzona przez dzieci w sypialni. Dostałam od nich bukiet kwiatów i laurkę "Dla Kochanej Mamy"... W końcu to Dzień Matki.
Piotruś zaprowadził mnie do kuchni, gdzie sam przygotował mi herbatę i kanapki. Byłam naprawdę dumna z moich dzieci. Następnie mieliśmy pojechać do kościoła. Założyłam zatem
Pojechaliśmy zatem do kościoła. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy nasza córka Wiktoria zaśpiewała solo tylko przy akompaniamencie organów "Chwalcie łąki umajone"
Wyszło jej to przepięknie... Wzruszyłam się...
Gdy wyszliśmy po mszy z kościoła, Wiktoria podeszła do mnie i szepnęła w moją stronę
- To było dla ciebie, mamusiu.. - po czym się do mnie przytuliła
Następnego dnia, gdy wstałam rano, Kamila nie było obok mnie na łóżku. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Poszłam do łazienki. Założyłam
i zeszłam do kuchni. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy w kuchni Kamil wraz z dziećmi czekali na mnie z malutkim ciastem.
- Wszystkiego najlepszego! - wykrzyknęła cała piątka
Aż się wzruszyłam.... Podziękowałam im wszystkich, przytulając ich.
Kamil wręczył mi prezent. Była to srebrna bransoletka, na której były serduszka, a na nich imiona "KAMIL, PIOTR, WIKTORIA, KAROL, IZABELA", a dwa ostatnie serduszka były puste...
- Tutaj grawer wykonamy później - uśmiechnął się i pocałował mnie w usta
To był kolejny piękny moment w moim życiu.
W drodze do pracy kupiłam w sklepie pełną torebkę cukierków. Rok temu uczniowie pamiętali o moich urodzinach. Dostawałam od nich czy to kwiaty czy jakąś czekoladę. Niby mały gest, a jednak cieszy
W tym roku nie myliłam się. Uczniowie również pamiętali o moich urodzinach, a ja poczęstowałam ich cukierkami. To były kolejne cudowne urodziny w moim życiu.
Następnego dnia w szkole Wiktorii odbywała się akademia z okazji Dnia Matki. Jako, że była w trzeciej klasie, występowała w niej. Rano zawiozłam dzieci do szkoły. Kamil pojechał w tym czasie na trening. Akademia rozpoczynała się o godzinie 11:00, więc miałam jeszcze prawie 2 godziny, aby się przygotować. Nie chciałam, aby uwagę przykuwał mój ciążowy brzuch. Tego dnia to występ dzieciaków miał być najważniejszy, a po drugie z Kamilem jeszcze nie ogłosiliśmy naszej dobrej nowiny.
Założyłam zatem
I pojechałam do szkoły. Szeroka sukienka sprytnie ukryła moje ciążowe kształty, a ja w spokoju mogłam obejrzeć występ mojej córki.... Było cudownie. Na koniec zrobiłam sobie z nią zdjęcie na tle napisów "DLA KOCHANYCH MAM" i wróciłam z moją najstarszą księżniczką do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Od samego rana wszyscy robiliśmy wielkie przygotowania do tego wielkiego dla niej święta. Stół był już nakryty dla wszystkich gości. W domu posprzątane. Pomogłam założyć Wiktorii białą albę, uczesałam ją, a we włosy wplotłam wianuszek. Wyglądała naprawdę prześlicznie. Po mamusi :)
Kamil , Piotrek i Karol mieli na sobie białe koszule i czarne garnitury, a Izabelce założyłam kremową sukienkę.
Ja zaś postawiłam na
Gdy byliśmy gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do kościoła. Tam na placu przed kościołem nasza córeczka ustawiła się na swoim miejscu, a my staliśmy obok niej. Nasze pozostałe dzieci - Piotruś, Karolek i Izabelka stali sobie niedaleko nas pod opieką mojej mamy.
Gdy wszystkie dzieci już były, podszedł do nas ksiądz, który udzielił kilka słów i przystąpiliśmy do błogosławieństwa naszych dzieci. Najpierw błogosławieństwo moje - więc położyłam swoją rękę na głowie córki, a następnie błogosławieństwo Kamila, który położył swoją rękę na głowie Wiktorii.
Po błogosławieństwie wszyscy przeszliśmy do świątyni i zajęliśmy swoje miejsca.
Piotrek usiadł w ławce wraz z moją mamą, Julką i babcią. Karolek i Izabelka siedzieli w ławce kościelnej obok taty Kamila
Rozpoczęła się msza święta. Gdy przyszedł czas na liturgię słowa - Wiktoria zaśpiewała psalm.
Pan mym Pasterzem nie brak mi niczego.
1. Pan jest moim Pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć,
na zielonych pastwiskach.
Pan mym Pasterzem nie brak mi niczego.
2. Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach,
przez wzgląd na swoją chwałę.
Pan mym Pasterzem nie brak mi niczego.
3. Dobroć i łaska pójdą ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia.
I zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.
Alleluja, Alleluja, Alleluja.(2x)
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je a one idą za mną.
Zaśpiewała to naprawdę przepięknie i byliśmy pod wrażeniem jej cudownego i wrażliwego głosu. Myślałam, że aż się popłaczę w tym kościele, ale Kamil złapał mnie za rękę.
Po skończonej mszy świętej przyszedł czas na wspólne zdjęcia. Najpierw wszystkich dzieci, następnie każde z nich miało osobne zdjęcie z księdzem proboszczem, potem przyszedł czas na zdjęcia rodzinne.
Gdy przyszła nasza kolej stanęliśmy sobie na tle ołtarza. Najpierw zdjęcie z nami - ze mną, Kamilem, Piotrusiem, Karolkiem i Izabelką, następnie zdjęcie z rodzicami chrzestnymi - Natalią w bardzo zaawansowanej ciąży i Michałem, a także z dziadkami i moją babcią.
Na zdjęciu ze mną mojego ciążowego brzuszka aż tak bardzo nie było widać, choć był to już 5 miesiąc, a u Natalii siódmy.
Gdy wyszliśmy z kościoła, wróciliśmy prosto do domu. Wiktoria opowiadała nam w samochodzie, jak bardzo się stresowała, jednak zapewniliśmy ją, że wyszło jej to naprawdę przepięknie i że nie ma się czego obawiać.
Gdy byliśmy już pod domem, wszyscy goście zaczęli się zjeżdżać. Udaliśmy się wszyscy na taras i tam na tle gór zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia z naszą córką. Wiktoria bardzo chętnie pozowała przed obiektywem. Następnie każdy wręczył jej prezent komunijny. Od rodziców chrzestnych dostała laptopa i złoty naszyjnik z literką "W", ale także dostała złoty zegarek, bransoletkę, od mojej babci dostała biblię i pieniądze. Wszystko sobie schowała do pokoju i przebrała się w kremową sukienkę.
My zaś siedzieliśmy w jadalni przy rozłożonym stole. Dzieci bawiły się obok nas. Spędziliśmy Pierwszą Komunię naszej córki w bardzo miłej i rodzinnej atmosferze. Natalia i Michał pochwalili się nam, że zostaną rodzicami kolejnego synka. Tym razem będzie to Jan. Bardzo ładne imię jak dla chłopca - podobało mi się.
Późnym wieczorem, gdy wszyscy goście rozeszli się do domów, Wiktoria pochwaliła się nam swoimi prezentami. Najbardziej spodobał jej się złoty zegarek. Delikatny, typowo damski, jednak dla niej był najcenniejszą pamiątką z tego dnia....
Nadszedł dzień urodzin Kamila - 25 maja. Wypadały one akurat w sobotę. Rano dzieciaki zakradły się do naszej sypialni i obudziła Kamila, wręczając mu prezent. To już nie tylko laurki, jak to bywało kiedyś. Kamil dostał od dzieci perfumy. Zdziwiłam się, gdzie mu takie kupili, jednak połączyłam szybko fakty. Zazwyczaj zawożę Piotrusia na trening, ale tydzień wcześniej powiedział mi, że przejdzie się z kolegą, bo tamten chciał sobie coś kupić w sklepie po drodze. Była to planowana akcja Piotrusia, ale cóż...
Zrobiłam Kamilowi wspólne zdjęcie wraz z dziećmi, a następnie zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam rodzinne śniadanie, po którym zaczęłam robić tort dla Kamila. Cały był w kremie, a na wierzchu wykonałam napis z czekolady "35 LAT KAMILA"
Zrobiłam zdjęcie tortu i wsadziłam go do lodówki.
Następnie poszłam na górę. Chciałam się jakoś przygotować na tę imprezę urodzinową.
Założyłam zatem
Bluzka nie podkreślała moich ciążowych krągłości, więc wyglądałam bardzo subtelnie. Podobało mi się to. Wiedziałam jednak, że będąc w ciąży bliźniaczej nie mam co się spodziewać. Brzuch ciążowy nie będzie mały, tylko duży, a mając za sobą cztery poprzednie ciążę.... To nie wróżyło mi nic dobrego. Myślami wyobrażałam sobie poród dwójki dzieci.... Tyle się naczytałam na temat, że zazwyczaj rodzą się jako wcześniaki.... Że są przez jakiś czas w inkubatorach... To było dla mnie straszne.
Postanowiłam jednak o tym nie myśleć. To nie czas na to. Dzisiaj mój mąż obchodził swoje 35 urodziny. To okazja do świętowana w gronie rodziny, a nie zamartwianiem się o wszystko wokół.
Po południem przyjechali do nas goście, nie tylko nasza wielka rodzina, ale także przyjaciele Kamila ze skoczni. Przed rozpoczęciem imprezy urodzinowej Kamil powiedział do mnie:
- Chcę dzisiaj to powiedzieć
- Co? - spytałam, bo nie wiedziałam, o co mu chodzi
- To będzie już ostatni sezon... To naprawdę będzie już koniec.
- Jesteś tego pewien? - spytałam po chwili milczenia
- Jestem tego pewien jak nigdy dotąd. To będzie mój ostatni sezon w Pucharze Świata... Kocham Cię - pocałował mnie w policzek - I was - dotknął mojego brzucha, po czym spojrzał się w stronę naszych dzieci, które krzątały się po domu..
W trakcie imprezy urodzinowej, gdy tort już był zjedzony, a dzieci bawiły się w salonie, Kamil postanowił wstać od stołu. Dał mi znak wzrokiem, że to właśnie ten moment.
- Bardzo dobrze się składa, że jesteście tutaj wszyscy... prawie wszyscy... - Kamil miał na myśli Anię, swoją siostrę, która od momentu listu do Alexa nie dała nam znaku życia.... - Chciałbym ogłosić Wam coś naprawdę ważnego... Nie tylko dla mnie, dla mojej żony i dzieci, to coś ważnego dla nas wszystkich, może nawet i dla części całego świata.... Chciałbym oznajmić Wam, że.... ten sezon Pucharu Świata, sezon 2030/2031 będzie moim ostatnim sezonem w karierze....
Wszyscy spojrzeli się na Kamila i byli w osłupieniu.
- To nie jest tak, że już nie mam siły lub że to mnie już nie cieszy... Wygrałem wszystko.... Wiem o tym i poprzedni sezon również pokazał ile mam w sobie mocy.... Ale mam teraz ważniejsze priorytety w życiu. Mam wspaniałą rodzinę, niedługo zostanę ojcem bliźniaków albo bliźniaczek, mam wspaniałych przyjaciół i przez całą moją sportową karierę otaczałem się cudownymi ludźmi... Jednak trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. Kiedy trzeba ustąpić miejsca młodszym... I to będzie właśnie ten moment... Proszę Was o jedno, choć widzę, że jesteście w szoku... Niech ta informacja nie ujrzy światła dziennego... Media, fani.... wszyscy dowiedzą się w odpowiednim dla nich czasie. Nie chcę przez prawie rok słyszeć czy to lamentu, czy błagań, aby nie kończyć kariery, bo jestem przekonany, że tak to będzie... Dziękuję - powiedział Kamil i usiadł na swoim miejscu..
Cała impreza przebiegała dość sztywno. Wieczorem, gdy wszyscy się rozeszli, Kamil powiedział do mnie:
- Od teraz tylko wy jesteście dla mnie najważniejsi i nikt inny. Mam już swoje lata i naprawdę z sezonu na sezon będzie mi coraz trudniej tak dobrze skakać.... Będziemy teraz razem... Od marca obiecuję, że będę robił wszystko, aby wynagrodzić ci teraz 13 lat , choć wiem, że nigdy ci się nie odpłacę i nie odpłaczę.... - westchnął i mocno mnie przytulił.
Następnego dnia zostałam obudzona przez dzieci w sypialni. Dostałam od nich bukiet kwiatów i laurkę "Dla Kochanej Mamy"... W końcu to Dzień Matki.
Piotruś zaprowadził mnie do kuchni, gdzie sam przygotował mi herbatę i kanapki. Byłam naprawdę dumna z moich dzieci. Następnie mieliśmy pojechać do kościoła. Założyłam zatem
Pojechaliśmy zatem do kościoła. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy nasza córka Wiktoria zaśpiewała solo tylko przy akompaniamencie organów "Chwalcie łąki umajone"
Wyszło jej to przepięknie... Wzruszyłam się...
Gdy wyszliśmy po mszy z kościoła, Wiktoria podeszła do mnie i szepnęła w moją stronę
- To było dla ciebie, mamusiu.. - po czym się do mnie przytuliła
Następnego dnia, gdy wstałam rano, Kamila nie było obok mnie na łóżku. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ubrania. Poszłam do łazienki. Założyłam
i zeszłam do kuchni. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy w kuchni Kamil wraz z dziećmi czekali na mnie z malutkim ciastem.
- Wszystkiego najlepszego! - wykrzyknęła cała piątka
Aż się wzruszyłam.... Podziękowałam im wszystkich, przytulając ich.
Kamil wręczył mi prezent. Była to srebrna bransoletka, na której były serduszka, a na nich imiona "KAMIL, PIOTR, WIKTORIA, KAROL, IZABELA", a dwa ostatnie serduszka były puste...
- Tutaj grawer wykonamy później - uśmiechnął się i pocałował mnie w usta
To był kolejny piękny moment w moim życiu.
W drodze do pracy kupiłam w sklepie pełną torebkę cukierków. Rok temu uczniowie pamiętali o moich urodzinach. Dostawałam od nich czy to kwiaty czy jakąś czekoladę. Niby mały gest, a jednak cieszy
W tym roku nie myliłam się. Uczniowie również pamiętali o moich urodzinach, a ja poczęstowałam ich cukierkami. To były kolejne cudowne urodziny w moim życiu.
Następnego dnia w szkole Wiktorii odbywała się akademia z okazji Dnia Matki. Jako, że była w trzeciej klasie, występowała w niej. Rano zawiozłam dzieci do szkoły. Kamil pojechał w tym czasie na trening. Akademia rozpoczynała się o godzinie 11:00, więc miałam jeszcze prawie 2 godziny, aby się przygotować. Nie chciałam, aby uwagę przykuwał mój ciążowy brzuch. Tego dnia to występ dzieciaków miał być najważniejszy, a po drugie z Kamilem jeszcze nie ogłosiliśmy naszej dobrej nowiny.
Założyłam zatem
I pojechałam do szkoły. Szeroka sukienka sprytnie ukryła moje ciążowe kształty, a ja w spokoju mogłam obejrzeć występ mojej córki.... Było cudownie. Na koniec zrobiłam sobie z nią zdjęcie na tle napisów "DLA KOCHANYCH MAM" i wróciłam z moją najstarszą księżniczką do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000





Komentarze
Prześlij komentarz