Nadszedł kolejny magiczny dzień w naszej rodzinie. Mój najmłodszy brat bierze ślub. Żeni się ze swoją ukochaną Karoliną.
Uroczystość miała odbyć się w sobotę - 24 sierpnia w Krakowie... 24 sierpnia. Kolejny mój brat bierze ślub w ten sam dzień co ja.... To już moja i Kamila kolejna rocznica... Tym razem 11.
Rozpoczęliśmy więc wielkie przygotowania do uroczystości. Mieliśmy pojechać jeszcze do naszego rodzinnego domu w Prusach, aby stamtąd pojechać prosto do Krakowa.
Po zjedzonym śniadaniu każdy biegał po domu, aby się wyszykować.
Ja najpierw pojechałam do swojej fryzjerki, a później na manicure. Po 11:00 wróciłam do domu.
Kamil założył białą koszulę i granatowy garnitur, a do tego błękitną muszkę. Identycznie ubrałam Karolka i Piotrka.
Ja zaś postawiłam na:
Do tego upięcie
I paznokcie
Izabelce założyłam taką sukienkę
A Wiktorce taką
(oprócz tych szpilek i makijażu) :)
Gdy byliśmy już gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy prosto do Prus. Tam odbyło się przygotowanie Piotrka do ślubu. Kamerzyści już czekali i nagrali nawet jak podjeżdżamy, wchodzimy do domu i ze wszystkimi się witamy.
- Córeczko, jak ty pięknie wyglądasz - powiedziała do mnie moja mama - Ciąża naprawdę ci służy...
Babcia powiedziała do mnie identyczne słowa.
Weszłam do pokoju, aby przywitać się z moim bratem. Wyglądał naprawdę przystojnie w tej białej koszuli i czarnym garniturze. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie.
Oczywiście Karolek musiał mieć zdjęcie ze swoim ojcem chrzestnym.
Następnie pojechaliśmy do Krakowa. Tam podjechaliśmy pod dom Karoliny. Jej rodzice, moja mama i babcia udzielili im błogosławieństwa i pojechaliśmy prosto do kościoła.
Karolina miała na sobie piękną suknię
Wyglądała naprawdę przecudnie.
Weszliśmy zatem do kościoła. Zajęliśmy miejsce po lewej stronie kościoła, po stronie Pana Młodego. Świątynia była również cudownie przystrojona. Przeważał motyw lilii i bardzo mi się to podobało.
Pierwsze czytanie przeczytał sam Piotrek. Nie znałam go od tej strony. Czyżby Karolina miała na niego taki wpływ? Widać, że był zestresowany, ale wyszło mu to naprawdę cudownie. Psalm zaśpiewała ich świadkowa, a drugie czytanie przeczytała Karolina.
Przyszedł czas na Ewangelię, a następnie na kazanie:
- Drodzy nowożeńcy! Aby wasza miłość, którą się wzajemnie darzycie, stawała się miłością coraz bardziej dojrzałą, coraz bardziej wartościową, prawdziwą, musicie często przypominać sobie napomnienie Chrystusa: "Wytrwajcie w miłości mojej!". To jest warunek i gwarancja trwania waszej miłości. Drodzy nowożeńcy, w otoczeniu najbliższej rodziny i przyjaciół! "Wytrwajcie w miłości mojej!" - słowa Chrystusa, które przed chwilą usłyszeliśmy, należałoby wypisać złotymi literami na ścianach domu każdej chrześcijańskiej rodziny. Nowożeńcy powinni je zapamiętać na całe życie, wyryć w pamięci na zawsze. Miłość powinna im towarzyszyć przez całe życie. Z biegiem lat zmieniają się jedynie jej formy: inna jest miłość młodzieńcza, inna pierwszych lat małżeństwa, inna okresu dojrzałości małżeńskiej, a jeszcze inna w czasie starości. Inne są jej wymagania w każdym okresie i inne jej wyrazy. Wiele czasu trzeba, by ona dojrzała. Niektórzy mówią, że życia nie starczy, aby przeżyć całą miłość. I tu jest właściwy sens tych słów, które za chwilę wypowiecie: "ślubuję, że nie opuszczę Cię aż do śmierci...". Gdybym opuścił, nie przeżyłbym miłości w całej jej rozciągłości, moja miłość nie zdałaby egzaminu dojrzałości; okazałoby się, że moja miłość nie była prawdziwa - lecz stała się tylko namiastką miłości, tylko pożądaniem - była okaleczona.Drodzy nowożeńcy! Aby wasza miłość, którą się wzajemnie darzycie, stawała się miłością coraz bardziej dojrzałą, coraz bardziej wartościową, prawdziwą, musicie często przypominać sobie napomnienie Chrystusa: "Wytrwajcie w miłości mojej!". To jest warunek i gwarancja trwania waszej miłości.Miłość ta różne nosi imiona, niewyczerpane jest jej bogactwo. Św. Paweł w przepięknym Hymnie o miłości pokazał różne jej imiona i różne jej formy na co dzień. "Miłość cierpliwa jest.". W pierwszej fazie małżeństwa wydaje się, że ta cnota prawie jest niepotrzebna, bowiem młodzi ludzie nie widzą w sobie wad ani braków. Dopiero z czasem zaczynają ich mocno irytować różne nawyki, cechy charakteru, nieprzewidziane reakcje drugiej strony, których się wcześniej nie zauważało albo nie były uciążliwe. To nie jest takie proste, kiedy trzeba pozostać ze sobą przez całe życie, gdy zna się już każdy krok, każdy ruch, każde słowo i każdy gest."Miłość nie unosi się pychą. nie szuka swego". Miłość to ofiarowywanie siebie. Trzeba dawać na co dzień dobre słowo, uśmiech, przebaczenie, wyrozumiałość, serdeczność, życzliwość. Obdarzać, a nie obliczać: ile ja tobie, a ile ty mnie. Odkąd zaczniecie tak liczyć, to będzie koniec waszej miłości. miłości, która nie zdała egzaminu.
"Miłość wszystko znosi. wszystko przetrzyma. we wszystkim pokłada nadzieję". Wszystko przetrzyma, a nie tylko do pewnego stopnia. Wszystko. w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, w dostatku i nędzy."Miłość nigdy nie ustaje.". Prawdziwa miłość nigdy nie ustaje. Nigdy! Przeminą lata młodości, sprawność i piękność ciała, przeminą dobra materialne i wygodne życie, przyjdzie starość, choroba i śmierć. A prawdziwa miłość trwać będzie wiecznie, nawet po śmierci., bo miłość nigdy nie ustaje."Wytrwajcie w miłości mojej!" - mówi dzisiaj do nas Chrystus. To trudna rzecz. Aby wytrwać w Jego miłości trzeba spełnić jeden warunek, o którym przed chwilą usłyszeliśmy: " Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mojego i trwam w Jego miłości" (J 15, 10).Nie można liczyć tylko na własne siły, na swój spryt i inteligencję. Trzeba liczyć na Bożą pomoc, której On nikomu nie odmawia. W sakramencie małżeństwa obdarza nowożeńców specjalnymi łaskami i charyzmatami, czyni ich swoimi współpracownikami, obdarza ich swoją miłością, bo wszelka miłość od Boga pochodzi i z Jego miłości wypływa.Jeśli miłość Boga w nas osłabnie, niechybnie odbije się to na całym naszym życiu. Jeżeli ktoś nie kocha Boga, lekceważy Jego przykazania, ten nie jest zdolny do prawdziwej miłości bliźniego. Przykazania Boże są sposobem do osiągnięcia celu naszego życia, do osiągnięcia szczęścia, do wytrwania w prawdziwej miłości.Drodzy nowożeńcy! Stajecie dziś przy ołtarzu Jezusa Chrystusa i zawieracie sakramentalny związek małżeński, wobec Boga i wielu świadków, ślubując sobie: miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Życzę wam, aby nigdy nie ustała wasza miłość, ta, o której mówi św. Paweł, że nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie pamięta złego, lecz wszystko znosi, wszystko przetrzyma. Bez niej życie małżeńskie i rodzinne nie ma ani korzenia, ani sensu. Takiej właśnie miłości: wiernej, cierpliwej, wytrwałej życzę wam z całego serca do końca waszych dni. Amen...
Kazanie było naprawdę cudowne i wzruszające. Widziałam, że moja mama prawie się popłakała. Nie dziwiłam się jej.
Uroczystość miała odbyć się w sobotę - 24 sierpnia w Krakowie... 24 sierpnia. Kolejny mój brat bierze ślub w ten sam dzień co ja.... To już moja i Kamila kolejna rocznica... Tym razem 11.
Rozpoczęliśmy więc wielkie przygotowania do uroczystości. Mieliśmy pojechać jeszcze do naszego rodzinnego domu w Prusach, aby stamtąd pojechać prosto do Krakowa.
Po zjedzonym śniadaniu każdy biegał po domu, aby się wyszykować.
Ja najpierw pojechałam do swojej fryzjerki, a później na manicure. Po 11:00 wróciłam do domu.
Kamil założył białą koszulę i granatowy garnitur, a do tego błękitną muszkę. Identycznie ubrałam Karolka i Piotrka.
Ja zaś postawiłam na:
Do tego upięcie
I paznokcie
Izabelce założyłam taką sukienkę
A Wiktorce taką
(oprócz tych szpilek i makijażu) :)
Gdy byliśmy już gotowi, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy prosto do Prus. Tam odbyło się przygotowanie Piotrka do ślubu. Kamerzyści już czekali i nagrali nawet jak podjeżdżamy, wchodzimy do domu i ze wszystkimi się witamy.
- Córeczko, jak ty pięknie wyglądasz - powiedziała do mnie moja mama - Ciąża naprawdę ci służy...
Babcia powiedziała do mnie identyczne słowa.
Weszłam do pokoju, aby przywitać się z moim bratem. Wyglądał naprawdę przystojnie w tej białej koszuli i czarnym garniturze. Zrobiłam sobie z nim zdjęcie.
Oczywiście Karolek musiał mieć zdjęcie ze swoim ojcem chrzestnym.
Następnie pojechaliśmy do Krakowa. Tam podjechaliśmy pod dom Karoliny. Jej rodzice, moja mama i babcia udzielili im błogosławieństwa i pojechaliśmy prosto do kościoła.
Karolina miała na sobie piękną suknię
Wyglądała naprawdę przecudnie.
Weszliśmy zatem do kościoła. Zajęliśmy miejsce po lewej stronie kościoła, po stronie Pana Młodego. Świątynia była również cudownie przystrojona. Przeważał motyw lilii i bardzo mi się to podobało.
Pierwsze czytanie przeczytał sam Piotrek. Nie znałam go od tej strony. Czyżby Karolina miała na niego taki wpływ? Widać, że był zestresowany, ale wyszło mu to naprawdę cudownie. Psalm zaśpiewała ich świadkowa, a drugie czytanie przeczytała Karolina.
Przyszedł czas na Ewangelię, a następnie na kazanie:
- Drodzy nowożeńcy! Aby wasza miłość, którą się wzajemnie darzycie, stawała się miłością coraz bardziej dojrzałą, coraz bardziej wartościową, prawdziwą, musicie często przypominać sobie napomnienie Chrystusa: "Wytrwajcie w miłości mojej!". To jest warunek i gwarancja trwania waszej miłości. Drodzy nowożeńcy, w otoczeniu najbliższej rodziny i przyjaciół! "Wytrwajcie w miłości mojej!" - słowa Chrystusa, które przed chwilą usłyszeliśmy, należałoby wypisać złotymi literami na ścianach domu każdej chrześcijańskiej rodziny. Nowożeńcy powinni je zapamiętać na całe życie, wyryć w pamięci na zawsze. Miłość powinna im towarzyszyć przez całe życie. Z biegiem lat zmieniają się jedynie jej formy: inna jest miłość młodzieńcza, inna pierwszych lat małżeństwa, inna okresu dojrzałości małżeńskiej, a jeszcze inna w czasie starości. Inne są jej wymagania w każdym okresie i inne jej wyrazy. Wiele czasu trzeba, by ona dojrzała. Niektórzy mówią, że życia nie starczy, aby przeżyć całą miłość. I tu jest właściwy sens tych słów, które za chwilę wypowiecie: "ślubuję, że nie opuszczę Cię aż do śmierci...". Gdybym opuścił, nie przeżyłbym miłości w całej jej rozciągłości, moja miłość nie zdałaby egzaminu dojrzałości; okazałoby się, że moja miłość nie była prawdziwa - lecz stała się tylko namiastką miłości, tylko pożądaniem - była okaleczona.Drodzy nowożeńcy! Aby wasza miłość, którą się wzajemnie darzycie, stawała się miłością coraz bardziej dojrzałą, coraz bardziej wartościową, prawdziwą, musicie często przypominać sobie napomnienie Chrystusa: "Wytrwajcie w miłości mojej!". To jest warunek i gwarancja trwania waszej miłości.Miłość ta różne nosi imiona, niewyczerpane jest jej bogactwo. Św. Paweł w przepięknym Hymnie o miłości pokazał różne jej imiona i różne jej formy na co dzień. "Miłość cierpliwa jest.". W pierwszej fazie małżeństwa wydaje się, że ta cnota prawie jest niepotrzebna, bowiem młodzi ludzie nie widzą w sobie wad ani braków. Dopiero z czasem zaczynają ich mocno irytować różne nawyki, cechy charakteru, nieprzewidziane reakcje drugiej strony, których się wcześniej nie zauważało albo nie były uciążliwe. To nie jest takie proste, kiedy trzeba pozostać ze sobą przez całe życie, gdy zna się już każdy krok, każdy ruch, każde słowo i każdy gest."Miłość nie unosi się pychą. nie szuka swego". Miłość to ofiarowywanie siebie. Trzeba dawać na co dzień dobre słowo, uśmiech, przebaczenie, wyrozumiałość, serdeczność, życzliwość. Obdarzać, a nie obliczać: ile ja tobie, a ile ty mnie. Odkąd zaczniecie tak liczyć, to będzie koniec waszej miłości. miłości, która nie zdała egzaminu.
"Miłość wszystko znosi. wszystko przetrzyma. we wszystkim pokłada nadzieję". Wszystko przetrzyma, a nie tylko do pewnego stopnia. Wszystko. w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, w dostatku i nędzy."Miłość nigdy nie ustaje.". Prawdziwa miłość nigdy nie ustaje. Nigdy! Przeminą lata młodości, sprawność i piękność ciała, przeminą dobra materialne i wygodne życie, przyjdzie starość, choroba i śmierć. A prawdziwa miłość trwać będzie wiecznie, nawet po śmierci., bo miłość nigdy nie ustaje."Wytrwajcie w miłości mojej!" - mówi dzisiaj do nas Chrystus. To trudna rzecz. Aby wytrwać w Jego miłości trzeba spełnić jeden warunek, o którym przed chwilą usłyszeliśmy: " Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mojego i trwam w Jego miłości" (J 15, 10).Nie można liczyć tylko na własne siły, na swój spryt i inteligencję. Trzeba liczyć na Bożą pomoc, której On nikomu nie odmawia. W sakramencie małżeństwa obdarza nowożeńców specjalnymi łaskami i charyzmatami, czyni ich swoimi współpracownikami, obdarza ich swoją miłością, bo wszelka miłość od Boga pochodzi i z Jego miłości wypływa.Jeśli miłość Boga w nas osłabnie, niechybnie odbije się to na całym naszym życiu. Jeżeli ktoś nie kocha Boga, lekceważy Jego przykazania, ten nie jest zdolny do prawdziwej miłości bliźniego. Przykazania Boże są sposobem do osiągnięcia celu naszego życia, do osiągnięcia szczęścia, do wytrwania w prawdziwej miłości.Drodzy nowożeńcy! Stajecie dziś przy ołtarzu Jezusa Chrystusa i zawieracie sakramentalny związek małżeński, wobec Boga i wielu świadków, ślubując sobie: miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Życzę wam, aby nigdy nie ustała wasza miłość, ta, o której mówi św. Paweł, że nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie pamięta złego, lecz wszystko znosi, wszystko przetrzyma. Bez niej życie małżeńskie i rodzinne nie ma ani korzenia, ani sensu. Takiej właśnie miłości: wiernej, cierpliwej, wytrwałej życzę wam z całego serca do końca waszych dni. Amen...
Kazanie było naprawdę cudowne i wzruszające. Widziałam, że moja mama prawie się popłakała. Nie dziwiłam się jej.
- Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
- Chcemy
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia?
- Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia?
- Chcemy
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?
- Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?
- Chcemy
- A teraz podajcie sobie prawe dłonie
Piotrek z Karoliną podali sobie swoje dłonie..... Ksiądz owinął ją stułą, a następnie Piotrek powtarzał za nim:
-Ja Piotr, biorę Ciebie, Karolino,
za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz
że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże
Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
Następnie słowa przysięgi powtórzyła Karolina
- Ja Karolina, biorę Ciebie, Piotrze,
za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz
że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże
Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci.
Ksiądz ogłosił:
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was
zawarte, ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w
imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Po czym odwiązał stułę z ich rąk
Następnie mieli założyć sobie wzajemnie obrączki. Zaczął ponownie Piotrek
- Karolino, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
A następnie słowa powtórzyła Karolina, wkładając na serdeczny palec Piotrka obrączkę
- Piotrze, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Gdy msza się skończyła, wyszliśmy wszyscy w kościoła. Nad głowami Piotrka i Karoliny rozsypało się konfetti w kształcie serduszek.
Podeszliśmy do mojego brata i jego żony, aby złożyć im życzenia
- Braciszku... Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia... Kochajcie się, bo to jest naprawdę najważniejsze.... - po czym przytuliłam najpierw mojego brata, a później jego żonę Karolinę
Kamil wręczył im kopertę, a Piotruś z Wiktorią prezent... Był to personalizowany album na zdjęcia. Okładka wykonana z drewna, a w nim wyryty napis "KAROLINA I PIOTR WITKOWSCY - 24 SIERPNIA 2030 r."
Gdy wszyscy zaproszeni goście złożyli im życzenia, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do restauracji, gdzie miało odbyć się wesele.
Tam Piotrek i Karolina zostawili przywitani chlebem i solą, a następnie na ich cześć zostało zaśpiewane "sto lat". Kelnerki roznosiły szampana, lecz ja na ich cześć wypiłam zwykłą wodę.
Następnie rozległ się głos i krzyk "gorzko, gorzko!"
To cudowne widzieć szczęście swojego brata. Nasza rodzina ciągle się powiększa. Chociaż można powiedzieć, że Karolinę już dawno przyjęliśmy do naszej rodziny, to jednak od tego momentu stała się jej pełnoprawną częścią.
Przyszedł czas na pierwszy taniec. Piotrek z Karoliną postawili na klasyk polskiej piosenki "Zawsze tam gdzie Ty" zespoły Lady Pank... Nagrałam nawet fragment telefonem.
Po pierwszym tańcu zjedliśmy obiad i przyszedł czas na weselną zabawę. Para Młoda pozowała do zdjęć ze wszystkimi gośćmi, a mam ich w swoim telefonie ponad 30 :) Ślub brata zdarza się raz w życiu i dlatego postanowiłam, że nie będę ciągle siedzieć w miejscu, chociaż jestem w ciąży. Postanowiłam się też zabawić przez chwilę. Wyszłam na parkiet i tańczyłam. Kilka razy z Kamilem, raz z Michałem, raz z Piotrkiem, ale także w kółku z własnymi dziećmi. One również bawiły się cudownie.
W rogu stała również fotobudka do której wchodziłam podczas wesela kilkakrotnie.
W ogromny holu stała księga gości, do której podeszliśmy i wpisaliśmy się na jednej ze stron
"Dla kochanego brata Piotrka i Karolinki na nowej drodze życia, abyście szli przez nią z uśmiechem i pełnym sercem miłości.... Życzą Stochowie! Katarzyna, Kamil, Piotruś, Wiktorka, Karolek, Izabelka i w niedalekiej przyszłości dwóch siostrzeńców :)
Gdy wróciliśmy na salę było na niej pełno baniek mydlanych. Goście robili bańki mydlane, a Para Młoda tańczyła wśród nich. Byłam pewna, że zdjęcia, które zostały wykonane podczas tańca, będą świetne.
Muzyka była naprawdę świetna. Można było wytańczyć się za wszystkie czasy, chociaż ja i tak ponad połowę zabaw tanecznych przesiedziałam.
Przed północą na salę wjechał ogromny tort z figurami przedstawiającymi Parę Młodą. Był dwupiętrowy i do tego przystrojony jadalnymi kwiatami. Piotrek z Karoliną pokroili go i każdy z gości dostał po kawałku. Był bardzo słodki, dlatego zjadłam go na pół wraz z Izabelką.
Po torcie przyszedł czas na oczepiny.
Znany wszystkim test zgodności, chłopak czy dziewczynka, zabawa z długopisem i butelka a także gorące krzesła. Nie mogło również zabraknąć rzutu muszką oraz bukietem.
Około godziny 2:00 pożegnaliśmy się i udaliśmy się do hotelu. Dzieci już nam usnęły.
Wstaliśmy około godziny 11:00. O godzinie 14:00 miały rozpocząć się poprawiny.
Kamil założył błękitną koszulę i spodnie. Karolka ubrałam identycznie, a Piotrusiowi założyłam granatową koszulę w białe gwiazdki.
Wiktoria założyła złotą spódniczkę i białą bluzkę. Izabelce założyłam różową spódniczkę i białą bluzkę, a ja założyłam
Udaliśmy się na zabawę poprawinową. Karolina w chabrowej sukni do kolan wyglądała naprawdę przecudnie.
Zabawa trwała do godziny 20:00. Następnie wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Zakopanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Następnie rozległ się głos i krzyk "gorzko, gorzko!"
To cudowne widzieć szczęście swojego brata. Nasza rodzina ciągle się powiększa. Chociaż można powiedzieć, że Karolinę już dawno przyjęliśmy do naszej rodziny, to jednak od tego momentu stała się jej pełnoprawną częścią.
Przyszedł czas na pierwszy taniec. Piotrek z Karoliną postawili na klasyk polskiej piosenki "Zawsze tam gdzie Ty" zespoły Lady Pank... Nagrałam nawet fragment telefonem.
Po pierwszym tańcu zjedliśmy obiad i przyszedł czas na weselną zabawę. Para Młoda pozowała do zdjęć ze wszystkimi gośćmi, a mam ich w swoim telefonie ponad 30 :) Ślub brata zdarza się raz w życiu i dlatego postanowiłam, że nie będę ciągle siedzieć w miejscu, chociaż jestem w ciąży. Postanowiłam się też zabawić przez chwilę. Wyszłam na parkiet i tańczyłam. Kilka razy z Kamilem, raz z Michałem, raz z Piotrkiem, ale także w kółku z własnymi dziećmi. One również bawiły się cudownie.
W rogu stała również fotobudka do której wchodziłam podczas wesela kilkakrotnie.
W ogromny holu stała księga gości, do której podeszliśmy i wpisaliśmy się na jednej ze stron
"Dla kochanego brata Piotrka i Karolinki na nowej drodze życia, abyście szli przez nią z uśmiechem i pełnym sercem miłości.... Życzą Stochowie! Katarzyna, Kamil, Piotruś, Wiktorka, Karolek, Izabelka i w niedalekiej przyszłości dwóch siostrzeńców :)
Gdy wróciliśmy na salę było na niej pełno baniek mydlanych. Goście robili bańki mydlane, a Para Młoda tańczyła wśród nich. Byłam pewna, że zdjęcia, które zostały wykonane podczas tańca, będą świetne.
Muzyka była naprawdę świetna. Można było wytańczyć się za wszystkie czasy, chociaż ja i tak ponad połowę zabaw tanecznych przesiedziałam.
Przed północą na salę wjechał ogromny tort z figurami przedstawiającymi Parę Młodą. Był dwupiętrowy i do tego przystrojony jadalnymi kwiatami. Piotrek z Karoliną pokroili go i każdy z gości dostał po kawałku. Był bardzo słodki, dlatego zjadłam go na pół wraz z Izabelką.
Po torcie przyszedł czas na oczepiny.
Znany wszystkim test zgodności, chłopak czy dziewczynka, zabawa z długopisem i butelka a także gorące krzesła. Nie mogło również zabraknąć rzutu muszką oraz bukietem.
Około godziny 2:00 pożegnaliśmy się i udaliśmy się do hotelu. Dzieci już nam usnęły.
Wstaliśmy około godziny 11:00. O godzinie 14:00 miały rozpocząć się poprawiny.
Kamil założył błękitną koszulę i spodnie. Karolka ubrałam identycznie, a Piotrusiowi założyłam granatową koszulę w białe gwiazdki.
Wiktoria założyła złotą spódniczkę i białą bluzkę. Izabelce założyłam różową spódniczkę i białą bluzkę, a ja założyłam
Udaliśmy się na zabawę poprawinową. Karolina w chabrowej sukni do kolan wyglądała naprawdę przecudnie.
Zabawa trwała do godziny 20:00. Następnie wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Zakopanego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000







Komentarze
Prześlij komentarz