Nadszedł 13 października. Wtorek. O 18:00 kanał "Historia prawdziwa" miał opublikować odcinek z moim udziałem o Mussolinim.
Bardzo się bałam, jak zostanie odebrany. Czytałam na różnych stronach, że niektóre odcinki Wojtka zbierają w 4 dni około 600 tysięcy wyświetleń.Nie chciałam, aby z mojego powodu Wojtkowi spadła frekwencja, bo.... co to by świadczyło o mnie.
- Nie stresuj się - powiedział do mnie Kamil
- Ale ty nie wiesz, jak ja się stresowałam. Przecież to wszystko widać na nagraniu.
- Ale ty myślisz, że ja zawsze na każdym wywiadzie jestem wyluzowany i mówię wszystko w taki jasny sposób? Nie! Zdarza się, że się jąkam.... zatnę się... zabraknie mi myśli, ale to nie koniec świata...
- Ale wiesz, że jeśli ja coś spieprzę, to Wojtek straci oglądalność?
- Ale nawet tak nie myśl! A ja będę te odcinki oglądał codziennie na okrągło! Tylko dla ciebie
- Kochany jesteś! - powiedziałam do Kamila
- A jutro nagrywacie znowu?
- Tak.
- A co jutro?
- Prowokacja gliwicka.
- Ciekawie.... - Kamil nie był jakoś zainteresowany rozmową
- Wiem, że ty nic z tego nie rozumiesz. Sam mówiłeś, że nie lubiłeś historii, a kochałeś wręcz geografię... Ale... Kocham cię - powiedziałam.
Kamil przybliżył się do mnie... Nasze usta dzieliły milimetry.... Pocałował mnie.... Najpierw delikatnie, potem coraz mocniej... Czułam się bosko... Jednak tą naszą romantyczną chwilę przerwał płacz Wiktorii.
- Zaczyna się - westchnął Kamil - Ledwo wyszliśmy z jednych pieluch, teraz wchodzimy w drugie
- Nie przesadzaj. Potem dzieci ci się odpłacą.
- Ale nie mamy ani jednej chwili dla siebie
- Sam chciałeś mieć co najmniej piątkę dzieci. Dopiero dwójka.. Jeszcze troje - uśmiechnęłam się - Więc nie narzekaj.
- Ale...
- A więc chodź ze mną do Wiktorki i spędzimy razem czas
Poszliśmy więc do pokoju... Mała była głodna... Podniosłam więc koszulkę i rozpięłam biustonosz. Karmiłam małą.
- Myślałem, aby.... pojechać na weekend - powiedział Kamil
- Gdzie? - spytałam
- Na weekend na Słowację. To niedaleko...
- Ale... ty masz treningi. - powiedziałam
- Ten weekend mamy wolny. A fajnie by było gdzieś wyjechać z dziećmi. Piotruś trochę się rozerwie. Ciągle siedzicie w domu.
- Ze względu na małą.
- Wiem...
- Ale był ostatnio z twoim ojcem u twojego wujka - Andrzeja...
- Mówiłaś....
- Wiesz kochanie... Opiekuję się Wiktorią.... Nawet gdybym wysłała go na dwór... Nie mamy płotu z przodu.. .Może wybiec na drogę. Do tego jakieś psy biegają po drodze... Wiesz....
- W zimę będzie miał zajęcie....
- Już nie kracz... - westchnęłam - Ja przechodzę kilkanaście zawałów, jak on skacze z tych kanap, foteli, łóżka....
- Ja też taki byłem...
- Wiem... I nie chcę przechodzić tego horroru za każdym razem podwójnie...
- Jakiego horroru? - zdziwił się
- Nie dostrzegasz tego? Martwię się o ciebie. Każdy twój skok jest dla mnie kłębkiem nerwów... Kocham cię i nie chcę się stracić... A teraz gdy nasz syn już zaczyna skakać ze wszystkiego i też mam go oglądać....Nie.... Nie chcę tego znowu przeżywać.
- Ale kochanie... Przecież to takie cudowne... To odbicie.. Ten wiatr... To jest zbyt piękne...
- Dla ciebie... Kochasz to, co robisz... A ja się o ciebie boję... Po pierwsze nie ma cię w domu.... W trakcie sezonu widzę cię 3 razy w tygodniu... Jak są mistrzostwa czy Igrzyska to nie widzę cię cały tydzień, nawet i dwa..... Jak są wakacje. Przerwa od sezonu to jeździsz na zgrupowania... 2 tygodnie w domu, 2 tygodnie na zgrupowaniu... Zrozum, że mi i dzieciom... Brakuje nam ciebie... Aż tak ciężko to jest zrozumieć? Piotruś co chwilę pyta "Gdzie tata?" Widzi cię codziennie przez Skype'a, ale to nie to samo.... Ja chcę mieć normalną rodzinę, ale... z drugiej strony.... Każde z nas powinno się spełniać zawodowo również... Ja jestem współprowadzącą kanału na yt o historii, ty skaczesz... Nie mogę ci zabronić, abyś przestał robić to, co kochasz.. Tak się nie da.... Jednak....
- Ciii... - Kamil podszedł do mnie i położył swój palec na moich ustach - Ty jak zaczniesz monolog, to nie ma w ogóle końca....
Mała zjadła spokojnie i położyłam ją do łóżeczka... Sama zasnęła.
- Chodź - powiedział Kamil
- Gdzie?
- Do naszego dziecka- uśmiechnął się
Zgasiliśmy światło w pokoju małej i poszliśmy do pokoju Piotrusia. Mały leżał na łóżku i oglądał bajki na telefonie Kamila
- Hej kochanie - powiedziałam
- Hej mama - odpowiedział mi Piotruś.
- Hej kochanie.... - powiedział Kamil
- O! Tata! - uśmiechnął się mały.
Kamil usiadł na brzegu łóżka Piotrusia.
- Co oglądasz? - spytał
- Bajki.
- A jakie?
Kamil chciał zajrzeć na ekran telefonu, ale Piotruś mu nie dał
- Pokaż!
- Nie, bo to są brzydkie bajki! - powiedział
Zdenerwowana podeszłam do Piotrusia i wyciągnęłam rękę
- Oddawaj telefon
- Nie!
Kamil złapał za telefon i spojrzał na ekran. Mały oglądał.... skoki narciarskie... Ja już myślałam, że ogląda coś... brzydkiego, a on znalazł wszystkie skoki Kamila z sezonu 2017/2018 wraz ze skokami z Igrzysk Olimpijskich.
- Patrz mama! Tata skacze! - pokazywał Piotruś na ekran telefonu.
- Widzę synku.
Piotruś spojrzał się na Kamila i .... pocałował go w policzek.
- Tato... -przeciągał Piotruś
- Co? - spytał Kamil ,który nadal nie mógł się otrząsnąć z pocałunku syna.
- Nauczysz mnie skakać? - spytał
- Ależ oczywiście synku - Kamil pocałował Piotrusia w główkę.
Wstali zatem z łóżka, a ja złapałam za telefon i zaczęłam nagrywać całą tę sytuację.
Kamil usiadł na brzegu łóżka i pokazywał po kolei etapy...
- Teraz musisz podnieść się, pochylając głowę w dół i ręce wzdłuż ciała. Rozumiesz?
- Ale jak!? - Piotruś zaczął się denerwować.
Kamil podszedł do niego i delikatnie zaczął go ustawiać.
- Ty też tak robisz? - spytał Piotruś
- Tak, ja też tak robię.
Po chwili Kamil wrócił do swojej pozycji.
- A teraz musisz się wybić!
- Jak?
- Tak! - Kamil pokazał imitację skoku, a Piotruś go naśladował - I teraz lądowanie! - Kamil zrobił telemark, Piotruś również
- Brawo! - zaczęłam klaskać i krzyczeć, przy czym zakończyłam nagrywanie filmiku.
- Jeszcze raz! - powiedział Piotruś
Kamil jeszcze raz zatem pokazywał Piotrusiowi imitację skoku narciarskiego.
- Pamiętasz, że za tydzień jedziemy do Wisły na chrzciny - przypomniałam Kamilowi.
- Jakie chrzciny? - zdziwił się Kamil
- No Maciusia, u Justyny i Piotrka.
- To za tydzień?
- No tak, przecież jestem matką chrzestną.
- Aha... - westchnął Kamil
Zostawiłam ich samych, a ja zeszłam na dół do salonu i włączyłam laptopa. Nawet nie zauważyłam, że jest już 18:25.
Weszłam w serwis YT . Już na stronie głównej pojawiła mi się wiadomość, filmik. "Nazista sławniejszy od Hitlera - Benito Mussolini"
Bałam się... Nie wiedziałam, czy jestem gotowa, aby obejrzeć ten 14-sto minutowy filmik.
Po chwili przyszedł do mnie Kamil. Usiadł obok mnie i odruchowo włączył filmik.
- No to oglądamy - uśmiechnął się
Bardzo przeżywałam każdy filmik, jednak z czasem zobaczyłam, że.... całkiem fajnie mi to wyszło. Nie było widać w ogóle stresu.
- Jaką ja mam piękną żonę - powiedział Kamil, po czym mnie przytulił.
Po obejrzeniu filmiku spojrzałam na liczbę wyświetleń. Po niecałym 50 minutach... Było już 90 tysięcy wyświetleń. Zjechałam na dół, aby przeczytać komentarze:
"A czy to jest żona Kamila Stocha?"
"W końcu jakaś świeżość na kanale"
"Jaka ona piękna"
"I naturalna"
"Kogoś takiego potrzeba. Młodych, pięknych, inteligentnych osób"
"Bardzo fajna! Chociaż jest żoną tak wielkiego sportowca, to... nie obwieszcza się tym nigdzie. Takich skromnych osób Polska potrzebuje"
"Uwierzycie, że ma tak świetną figurę po dwóch ciążach?"
"Świetnie sobie poradziła"
"Uwielbiam ją. Mam nawet jej autograf :)"
"Świetnie sobie poradziła jako prowadząca"
"Podziwiam ją jako kobietę. Jest cudowna. Piękna, miła , inteligentna i w dodatku skromna."
To tylko niektóre z komentarzy
- Widzisz kochanie... Widzowie cię pokochali..
- Myślisz, że jutro też mi się uda?
- Pewnie!
Następnego dnia rano wstałam o 4:00. Dzisiaj to Kamil miał zostać z dziećmi.
Ubrałam tę o to piękną sukienkę. Do tego granatowe szpilki, a włosy rozpuściłam.
Wyjechałam z domu trochę wcześniej, bo o 4:30, przez co wcześniej rozpoczęliśmy nagrania.
Nagrania zakończyły się o 21:00, a o 23:00 wróciłam do Zakopanego. To był kolejny ciężki dzień...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Bardzo się bałam, jak zostanie odebrany. Czytałam na różnych stronach, że niektóre odcinki Wojtka zbierają w 4 dni około 600 tysięcy wyświetleń.Nie chciałam, aby z mojego powodu Wojtkowi spadła frekwencja, bo.... co to by świadczyło o mnie.
- Nie stresuj się - powiedział do mnie Kamil
- Ale ty nie wiesz, jak ja się stresowałam. Przecież to wszystko widać na nagraniu.
- Ale ty myślisz, że ja zawsze na każdym wywiadzie jestem wyluzowany i mówię wszystko w taki jasny sposób? Nie! Zdarza się, że się jąkam.... zatnę się... zabraknie mi myśli, ale to nie koniec świata...
- Ale wiesz, że jeśli ja coś spieprzę, to Wojtek straci oglądalność?
- Ale nawet tak nie myśl! A ja będę te odcinki oglądał codziennie na okrągło! Tylko dla ciebie
- Kochany jesteś! - powiedziałam do Kamila
- A jutro nagrywacie znowu?
- Tak.
- A co jutro?
- Prowokacja gliwicka.
- Ciekawie.... - Kamil nie był jakoś zainteresowany rozmową
- Wiem, że ty nic z tego nie rozumiesz. Sam mówiłeś, że nie lubiłeś historii, a kochałeś wręcz geografię... Ale... Kocham cię - powiedziałam.
Kamil przybliżył się do mnie... Nasze usta dzieliły milimetry.... Pocałował mnie.... Najpierw delikatnie, potem coraz mocniej... Czułam się bosko... Jednak tą naszą romantyczną chwilę przerwał płacz Wiktorii.
- Zaczyna się - westchnął Kamil - Ledwo wyszliśmy z jednych pieluch, teraz wchodzimy w drugie
- Nie przesadzaj. Potem dzieci ci się odpłacą.
- Ale nie mamy ani jednej chwili dla siebie
- Sam chciałeś mieć co najmniej piątkę dzieci. Dopiero dwójka.. Jeszcze troje - uśmiechnęłam się - Więc nie narzekaj.
- Ale...
- A więc chodź ze mną do Wiktorki i spędzimy razem czas
Poszliśmy więc do pokoju... Mała była głodna... Podniosłam więc koszulkę i rozpięłam biustonosz. Karmiłam małą.
- Myślałem, aby.... pojechać na weekend - powiedział Kamil
- Gdzie? - spytałam
- Na weekend na Słowację. To niedaleko...
- Ale... ty masz treningi. - powiedziałam
- Ten weekend mamy wolny. A fajnie by było gdzieś wyjechać z dziećmi. Piotruś trochę się rozerwie. Ciągle siedzicie w domu.
- Ze względu na małą.
- Wiem...
- Ale był ostatnio z twoim ojcem u twojego wujka - Andrzeja...
- Mówiłaś....
- Wiesz kochanie... Opiekuję się Wiktorią.... Nawet gdybym wysłała go na dwór... Nie mamy płotu z przodu.. .Może wybiec na drogę. Do tego jakieś psy biegają po drodze... Wiesz....
- W zimę będzie miał zajęcie....
- Już nie kracz... - westchnęłam - Ja przechodzę kilkanaście zawałów, jak on skacze z tych kanap, foteli, łóżka....
- Ja też taki byłem...
- Wiem... I nie chcę przechodzić tego horroru za każdym razem podwójnie...
- Jakiego horroru? - zdziwił się
- Nie dostrzegasz tego? Martwię się o ciebie. Każdy twój skok jest dla mnie kłębkiem nerwów... Kocham cię i nie chcę się stracić... A teraz gdy nasz syn już zaczyna skakać ze wszystkiego i też mam go oglądać....Nie.... Nie chcę tego znowu przeżywać.
- Ale kochanie... Przecież to takie cudowne... To odbicie.. Ten wiatr... To jest zbyt piękne...
- Dla ciebie... Kochasz to, co robisz... A ja się o ciebie boję... Po pierwsze nie ma cię w domu.... W trakcie sezonu widzę cię 3 razy w tygodniu... Jak są mistrzostwa czy Igrzyska to nie widzę cię cały tydzień, nawet i dwa..... Jak są wakacje. Przerwa od sezonu to jeździsz na zgrupowania... 2 tygodnie w domu, 2 tygodnie na zgrupowaniu... Zrozum, że mi i dzieciom... Brakuje nam ciebie... Aż tak ciężko to jest zrozumieć? Piotruś co chwilę pyta "Gdzie tata?" Widzi cię codziennie przez Skype'a, ale to nie to samo.... Ja chcę mieć normalną rodzinę, ale... z drugiej strony.... Każde z nas powinno się spełniać zawodowo również... Ja jestem współprowadzącą kanału na yt o historii, ty skaczesz... Nie mogę ci zabronić, abyś przestał robić to, co kochasz.. Tak się nie da.... Jednak....
- Ciii... - Kamil podszedł do mnie i położył swój palec na moich ustach - Ty jak zaczniesz monolog, to nie ma w ogóle końca....
Mała zjadła spokojnie i położyłam ją do łóżeczka... Sama zasnęła.
- Chodź - powiedział Kamil
- Gdzie?
- Do naszego dziecka- uśmiechnął się
Zgasiliśmy światło w pokoju małej i poszliśmy do pokoju Piotrusia. Mały leżał na łóżku i oglądał bajki na telefonie Kamila
- Hej kochanie - powiedziałam
- Hej mama - odpowiedział mi Piotruś.
- Hej kochanie.... - powiedział Kamil
- O! Tata! - uśmiechnął się mały.
Kamil usiadł na brzegu łóżka Piotrusia.
- Co oglądasz? - spytał
- Bajki.
- A jakie?
Kamil chciał zajrzeć na ekran telefonu, ale Piotruś mu nie dał
- Pokaż!
- Nie, bo to są brzydkie bajki! - powiedział
Zdenerwowana podeszłam do Piotrusia i wyciągnęłam rękę
- Oddawaj telefon
- Nie!
Kamil złapał za telefon i spojrzał na ekran. Mały oglądał.... skoki narciarskie... Ja już myślałam, że ogląda coś... brzydkiego, a on znalazł wszystkie skoki Kamila z sezonu 2017/2018 wraz ze skokami z Igrzysk Olimpijskich.
- Patrz mama! Tata skacze! - pokazywał Piotruś na ekran telefonu.
- Widzę synku.
Piotruś spojrzał się na Kamila i .... pocałował go w policzek.
- Tato... -przeciągał Piotruś
- Co? - spytał Kamil ,który nadal nie mógł się otrząsnąć z pocałunku syna.
- Nauczysz mnie skakać? - spytał
- Ależ oczywiście synku - Kamil pocałował Piotrusia w główkę.
Wstali zatem z łóżka, a ja złapałam za telefon i zaczęłam nagrywać całą tę sytuację.
Kamil usiadł na brzegu łóżka i pokazywał po kolei etapy...
- Teraz musisz podnieść się, pochylając głowę w dół i ręce wzdłuż ciała. Rozumiesz?
- Ale jak!? - Piotruś zaczął się denerwować.
Kamil podszedł do niego i delikatnie zaczął go ustawiać.
- Ty też tak robisz? - spytał Piotruś
- Tak, ja też tak robię.
Po chwili Kamil wrócił do swojej pozycji.
- A teraz musisz się wybić!
- Jak?
- Tak! - Kamil pokazał imitację skoku, a Piotruś go naśladował - I teraz lądowanie! - Kamil zrobił telemark, Piotruś również
- Brawo! - zaczęłam klaskać i krzyczeć, przy czym zakończyłam nagrywanie filmiku.
- Jeszcze raz! - powiedział Piotruś
Kamil jeszcze raz zatem pokazywał Piotrusiowi imitację skoku narciarskiego.
- Pamiętasz, że za tydzień jedziemy do Wisły na chrzciny - przypomniałam Kamilowi.
- Jakie chrzciny? - zdziwił się Kamil
- No Maciusia, u Justyny i Piotrka.
- To za tydzień?
- No tak, przecież jestem matką chrzestną.
- Aha... - westchnął Kamil
Zostawiłam ich samych, a ja zeszłam na dół do salonu i włączyłam laptopa. Nawet nie zauważyłam, że jest już 18:25.
Weszłam w serwis YT . Już na stronie głównej pojawiła mi się wiadomość, filmik. "Nazista sławniejszy od Hitlera - Benito Mussolini"
Bałam się... Nie wiedziałam, czy jestem gotowa, aby obejrzeć ten 14-sto minutowy filmik.
Po chwili przyszedł do mnie Kamil. Usiadł obok mnie i odruchowo włączył filmik.
- No to oglądamy - uśmiechnął się
Bardzo przeżywałam każdy filmik, jednak z czasem zobaczyłam, że.... całkiem fajnie mi to wyszło. Nie było widać w ogóle stresu.
- Jaką ja mam piękną żonę - powiedział Kamil, po czym mnie przytulił.
Po obejrzeniu filmiku spojrzałam na liczbę wyświetleń. Po niecałym 50 minutach... Było już 90 tysięcy wyświetleń. Zjechałam na dół, aby przeczytać komentarze:
"A czy to jest żona Kamila Stocha?"
"W końcu jakaś świeżość na kanale"
"Jaka ona piękna"
"I naturalna"
"Kogoś takiego potrzeba. Młodych, pięknych, inteligentnych osób"
"Bardzo fajna! Chociaż jest żoną tak wielkiego sportowca, to... nie obwieszcza się tym nigdzie. Takich skromnych osób Polska potrzebuje"
"Uwierzycie, że ma tak świetną figurę po dwóch ciążach?"
"Świetnie sobie poradziła"
"Uwielbiam ją. Mam nawet jej autograf :)"
"Świetnie sobie poradziła jako prowadząca"
"Podziwiam ją jako kobietę. Jest cudowna. Piękna, miła , inteligentna i w dodatku skromna."
To tylko niektóre z komentarzy
- Widzisz kochanie... Widzowie cię pokochali..
- Myślisz, że jutro też mi się uda?
- Pewnie!
Następnego dnia rano wstałam o 4:00. Dzisiaj to Kamil miał zostać z dziećmi.
Ubrałam tę o to piękną sukienkę. Do tego granatowe szpilki, a włosy rozpuściłam.
Wyjechałam z domu trochę wcześniej, bo o 4:30, przez co wcześniej rozpoczęliśmy nagrania.
Nagrania zakończyły się o 21:00, a o 23:00 wróciłam do Zakopanego. To był kolejny ciężki dzień...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Hejka Ostatnio nie miałam czasu żeby cokolwiek napisać bo strasznie dużo się działo, no ale znalazłam chwilę czasu i postanowiłam coś naskrobać. Opowiadanie nadal fajne., nadal bardzo mi się podoba i bardzo lubię je czytać. Jest takie lekkie i ogólnie to lubię wracać do dawnych rozdziałów. Pomysł Kamila na wspólny wyjazd jest fajny, tym bardziej, że oni nie mają praktycznie czasu dla siebie i trochę brakuje mi wspólnych chwil Kasi i Kamila. Czekam na next i gorąco pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń