Numer 351 - Urodziny Szymonka, rozpoczęcie roku szkolnego , chrzest święty Janka

31 sierpnia - w sobotę mój kolejny chrześniak i jednocześnie siostrzeniec obchodził swoje urodziny. To już  9 lat... W maju szykowała mi się kolejna Pierwsza Komunia Święta u chrześniaka.

Kamil kilka dni wcześniej pojechał na zgrupowanie. Ja sama z dziećmi miałam pojechać do Krakowa. Na urodziny. Kupiłam mu samochód zdalnie sterowany, który zapakowałam w pudełko i obwiązałam kolorowym, dekoracyjnym papierem. Na sam czubek przypięłam granatową kokardę.


Założyłam zatem
Włosy zaś splotłam w warkocza. Następnie pomogłam ubrać się dzieciom, schowałam prezent do samochodu i pojechałam do Krakowa.
Zaparkowałam pod blokiem. Za pierwszym objechaniem całego parkingu znalazłam miejsce... Cud!
Gdy wyszłam wraz z dziećmi z samochodu udaliśmy się pod blok. Impreza urodzinowa dopiero się szykowała, jeśli tak to mogę ująć. Kornelia szykowała talerzyki, sztućce, szklanki. Szymek sprzątał jeszcze w swoim pokoju, bo mieli odwiedzić go koledzy.

Wręczyłam mu prezent i złożyłam życzenia
- Dziękuję - powiedział Szymon, po czym mnie wyściskał
Następnie Kornelia przyniosła tort. Szymonek zdmuchnął świeczki, po czym zjedliśmy po kawałku tortu i mój chrześniak wraz z moimi dziećmi i swoimi kolegami poszedł do pokoju, aby się bawić. Ja zostałam z Kornelią w salonie.
- Dadzą ci popalić, co nie? - spytała wskazując na mój brzuch
- Na razie jest dobrze... - odpowiedziałam - Ale niedługo rodzę... Mówią, że bliźniaki najczęściej rodzą się jako wcześniaki...
- Obyś nie urodziła w samochodzie
-Tylko mnie tym nie strasz! - uśmiechnęłam się do siostry

Po spędzeniu ponad 3 godzin pożegnałam się z siostrą i siostrzeńcami i wraz ze swoimi dziećmi wróciłam do Zakopanego


2 września - poniedziałek... Dzieci udają się do szkoły po wakacjach. Rodzice bardzo kochają ten czas...
Rano uprasowałam Piotrusiowi śnieżnobiałą koszulę. Do tego czarne spodnie w kant... W końcu to już siódma klasa... To naprawdę nie są przelewki, a do tego dochodzi mu coraz więcej treningów... Wchodzi w okres buntu i wiem, że na skoczni może się wyżyć i porządnie wyszaleć.
Wiktoria założyła granatową spódniczkę i do tego białą bluzkę. Włosy jej rozpuściłam. Do tego założyła granatowe buty. Wyglądała przepięknie... Moja cudowna córeczka szła już do 4 klasy...

Ubrałam również Karolka oraz Izabelkę. Sama założyłam:
 Do tego włosy splotłam w warkocza, a na nogi założyłam czarne baletki. Wraz z dziećmi wsiadłam w samochód i pojechałam na rozpoczęcie roku szkolnego. Najpierw odbyła się msza święta w kościele, a potem przeszliśmy do szkoły.
Poznałam zatem nowych wychowawców moich dzieci. Wychowawcą Piotrusia został historyk - Adam Komenda. Zaś wychowawczynią Wiktorii została pani Małgorzata Umlat - nauczycielka przyrody.
Widziałam, że wszyscy zwracają uwagę na mój ciążowy brzuch. Chociaż w mediach huczało od plotek i nawet zdjęć, ja i Kamil nie napisaliśmy w mediach o tym, że zostaniemy rodzicami.

Weszłam do klasy wraz z Wiktorią i najmłodszymi pociechami. Pani Małgorzata - niska blondynka około 35-38 lat.
Była bardzo przyjazna. Na początku przedstawiła się dzieciom i zapytała każdego o imię. Trochę się stresowała. Było to widać, ale.... Sama powiedziała, że po raz pierwszy została wychowawczynią. Czułam, że to dla niej wielka odpowiedzialność, więc stres był uzasadniony.
Piotruś zaś sam poszedł do swojego nowego wychowawcy... W końcu to już 7 klasa. Naprawdę nie wiedziałam, kiedy tak szybko minął ten czas... To przecież już 13 lat...
Widziałam jego wychowawcę, gdy został przedstawiany na holu. Pan Adam Komenda mężczyzna młody. Na oko miał 33 lata. Był w moim wieku. Od samego początku był bardzo pozytywnie nastawiony do uczniów. Miał ich także uczyć historii (chociaż wcześniej mój Piotruś miał zajęcia z historii z innym nauczycielem, a dokładnie nauczycielką)

Wiedział od początku, że będzie miał w klasie Piotrusia. Musiał się chyba przygotować, bo powiedział do Piotrusia
-Twoja mama też uczy historii, prawda?
- Tak - odpowiedział nasz syn
Jednak nie wiedziałam, czym to pytanie było spowodowane
Po rozpoczęciu roku wróciłam z dziećmi do domu... Musiałam odpocząć... Jednak wyjście gdzieś z czwórką dzieci, będąc w bliźniaczej ciąży to duże wyzwanie.



W sobotę - 7 września miał odbyć się chrzest Janka - mojego kolejnego bratanka.
Ciężko było zmieścić mi się w jakąkolwiek sukienkę, ale udało mi się założyć tego dnia taką:

Kamil postawił na białą koszulę i granatowe spodnie w kant. Dzieci również ubrałam elegancko - Piotrek i Karol mieli białe koszule, dziewczynki zaś sukienki. Gdy byliśmy gotowi, mogliśmy pojechać do Krakowa na chrzest Janka.
Nie czułam się zbyt dobrze. W kościele siedziałam z tyłu, w pobliżu drzwi, ponieważ było mi bardzo duszno.

Po mszy świętej pojechaliśmy do restauracji, gdzie odbyło się przyjęcie. Spędziliśmy tam tylko 2 godziny, ponieważ byłam bardzo zmęczona . Wróciliśmy zatem do Zakopanego.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                                             kiki2000

Komentarze