Nadszedł koniec sezonu... Coś się kończy, coś zaczyna... Kariera Kamila dobiegała końca...
W środę z samego rana pojechaliśmy samochodem do Planicy.. Już razem, bo w końcu całą ósemką. Bardzo bałam się, jak Aleksander i Mateuszek poradzą sobie z pierwszą, zagraniczną podróżą, ale mieli już pół roku, więc czułam, że przeżyją ją dobrze.
Wieczorem byliśmy już w Planicy. Wypakowałam rzeczy swoje oraz dzieci. Następnego dnia czekały nas kwalifikacje.
Kwalifikacje miały odbyć się o godzinie 12:00. Po zjedzonym śniadaniu przebrałam dzieci i ubrałam je ciepło, ponieważ na ulicy Planicy jeszcze w niektórych miejscach leżały duże pokłady śniegu, chociaż słońce świeciło bardzo mocno, więc było dość ciepło.
Założyłam sobie
I wraz z dziećmi wybrałam się na skocznię. Fotoreporterzy chcieli jak najwięcej zdjęć Aleksandra i Mateuszka, ale włożyłam ich do wózka, więc choćby chcieli, to nie mogli ich zobaczyć.
Kwalifikacje były bardzo dobre w wykonaniu Polaków. Najwyższe miejsce zajął Maciek Kot - był 6. Kamil zajął 8. miejsce.
Po kwalifikacjach wróciłam do hotelu, a po zjedzonym obiedzie wybrałam się wraz z dziećmi oraz dziewczynami na spacer....
Spacerowałyśmy ulicami Planicy robiąc sobie multum zdjęć, które dziewczyny wstawiały na swoje instagramowe konta, ja dalej od momentu narodzin Olusia i Mateuszka nie wstawiałam żadnych zdjęć. Czułam się taka wolna od mediów, ale z drugiej strony... Nie miałam nawet czasu, aby spędzić kilka minut na instagramie, no chyba, że dzieci śpią, ale wtedy jestem zbyt zmęczona, aby wstawiać jeszcze jakieś posty.
Następnego dnia w piątek o godzinie 15:00 miał odbyć się konkurs indywidualny. Założyłam więc
I wraz z dziećmi udałam się na skoczni.
Podczas pierwszej serii nasi skoczkowie prezentowali się naprawdę bardzo dobrze.
Olek Zniszczoł 228 metrów, Maciek Kot 236 metrów, Kuba 240 metrów i Kamil 238.5 metra.
Po pierwszej serii najwyżej z Polaków był Kuba Wolny, który zajmował 4. miejsce, a zaraz za nim bo na 5. miejscu był Kamil, więc szansa na podium była naprawdę wielka.
Przyszedł czas na drugą serię. Wraz z dziećmi oraz dziewczynami mocno trzymałam kciuki za Kamila. Pierwszy skakał Olek, który poleciał na odległość 239 metrów. Maciek poprawił swój wynik z pierwszej serii, bo uzyskał 240 metrów. Kuba ponownie 240 metrów, a Kamil do wyniku Kuby dorzucił jeszcze pół metra.
Na podium uplasował się Kuba na drugim miejscu, Kamil na trzecim, a Maciek na czwartym.
Po dekoracji podeszłam wraz z dziećmi do Kamila i pogratulowałam mu miejsca na podium pocalunkiem w policzek, po czym wraz z dziećmi wróciłam do hotelu. Wieczorem urządziliśmy sobie takie wspólne spotkanie w naszym hotelu i w moim pokoju, który był naprawdę ogromny. Zebraliśmy się wszyscy, ja z dziećmi, Kamil, Agnieszka z Maćkiem i dziećmi, Piotrek z Justyną i dziećmi, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, Kuba Wolny z żoną i córką oraz Olek Zniszczoł wraz z żoną i córkami.
Podczas tego wieczoru wzięło nas na wspomnienia.. Najbardziej co mieli wspominać to koledzy z kadry.
-Pamiętam, jak na konkursy w Zakopanem dzień przed kwalifikacjami z rana przylecieli Norwegowie - zaczął Piotrek - I chcieliśmy jakoś ocieplić nasze stosunki, więc bardzo inteligentnie zwołaliśmy wszystkich do jednego pokoju, siedzimy, a Kamil wyjmuje z plecaka wódkę, stawia na stoliku i mówi "Pijemy, panowie". Mi się chciało śmiać, ponieważ co to była flaszka, pół litra na 12 osób, ale Norwegów naprawdę ścięło z nóg.
Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Takie właśnie wspomnienia są najlepsze. Chłopaki opowiadali różne sytuacje z Kamilem.
- Ja nigdy nie zapomnę, jak pojechałem na pierwszy konkurs Pucharu Świata - rozpoczął Kamil - To był Turniej Czterech Skoczni i Oberstdorf. Miałem wtedy 19 lat... I pamiętam, że nie wiedziałem z kim będę w pokoju i podszedł do mnie Piotrek i się pyta z kim śpię, a ja mówię, że nie wiem i jakoś tak się wszystko ułożyło, że cały Turniej Czterech Skoczni spałem z Piotrkiem w pokoju... Chrapał niemiłosiernie. To była masakra... Cały Turniej Czterech Skoczni byłem w ogóle niewyspany...
Powspominaliśmy, pośmialiśmy się... To był cudowny wieczór.
Sobota zapowiadała się bardzo ciekawie. To miała być ostatnia impreza w wiosce skoczków z Kamilem w roli skoczka.
Rano, gdy wstałam, zeszłam z dziećmi na śniadanie. Następnie wróciłam z nimi do pokoju. Założyłam
Wyruszyliśmy prosto na skocznię. Rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy. Ja z Agnieszką lepiłyśmy pierogi już w Zakopanem oraz przywiozłyśmy oscypki.
Dziewczyny również miały ze sobą pełno przekąsek z Polski. Był bigos, były pierogi, trochę regionalnego alkoholu...
Przed konkursem rozłożyłyśmy wszystko na stołach. Konkurs obejrzałyśmy na wielkich telewizorach, które znajdują się w wiosce skoczków.
Rozpoczęła się pierwsza seria.
Pierwszy skakał Olek. Poleciał na 235 metr. Jakub na 239 metr. Maciek poleciał i wylądował na 237 metrze, a Kamil poleciał równo 240 metrów.
Po pierwszej serii zajmowaliśmy drugie miejsce, wyprzedzali nas tylko Słoweńcy.
Nadszedł czas na drugą serię. Rozpoczął Olek
238 metrów to była naprawdę znakomita odległość. Jakub poleciał na 245 metr, Maciek 243 metry, a Kamil 244.5 metra. Cały konkurs padł naszym łupem. Nasi chłopcy wygrali. Mogliśmy wysłuchać zatem Mazurka Dąbrowskiego.
Po konkursie i dekoracji nasi panowie musieli jeszcze przejść kontrole, a następnie udzielić kilku wywiadów. U Kamila tych wywiadów było kilkanaście jak nie kilkadziesiąt. W końcu to ostatni konkurs drużynowy w karierze Kamila.
Po udzieleniu wszystkich wywiadów Kamil przyszedł w końcu na naszą imprezę.
Na początku zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie naszej całej skocznej rodziny. Karolina - córka Adama Małysza, po mężu przybrała nazwisko Czyż, podzieliła się z nami radosną nowiną. Jeszcze w tym roku wraz ze swoim mężem Kamilem zostaną rodzicami. To była naprawdę cudowna informacja.
Wszyscy byliśmy w znakomitych nastrojach. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. Furorę wśród skoczków innych nacji zrobili nasi najmłodsi synowie. Przecież rzadko w rodzinie skoczków zdarza się, żeby przyszły na świat bliźniaki. W dodatku dwóch synów, więc każdy nam życzył, aby poszli w ślady Kamila.
Po wykonaniu multum zdjęć wraz z Kamilem oraz dziećmi przeszliśmy się po stoiskach z jedzeniem. Oczywiście musieliśmy odwiedzić stoisko z Norwegii, Austrii i Japonii. Sushi - kochamy je i dlatego musieliśmy je zjeść i tym razem.
Następnie na ogromnej scenie, gdzie przygrywał zespół słoweńskiej, zrobiło się pusto.
W tym momencie wszedł na nią Piotrek Żyła.
-Dzień dobry wszystkim.. Jak wiecie doskonale nasz wspaniały Kamil, którego wszyscy znacie kończy karierę. Chcemy go jakoś godnie pożegnać... Oj jak to brzmi. Przecież Kamil z nami zostaje. Nie będzie tylko skakał, ale z nami pozostanie. Na cześć Kamila zaśpiewajcie razem z nami!
Na YouTube znajduje się wiele piosenek. O Kamilu również kilka znajdziemy. I właśnie jedna z nich rozbrzmiewała w głośnikach na całej skoczni. Jednak nie sama piosenka zrobiła na nas wrażenie. To przede wszystkim to, jak wszyscy którzy tam byli, skoczkowie, działacze, trenerzy, którzy pochodzili z różnych krajów śpiewali to w języku polskim. To naprawdę było cudowne... Naprawdę zakochałam się w tym wykonaniu. Kuba Żyła wszystko nagrywał swoim telefonem i potem przesłał nam te filmiki.
Planica to dla nas cudowne miejsce. Co roku robimy sobie tam pełno pięknych zdjęć i przez to naszych rodzinnych albumów mamy strasznie dużo. Ostatnio nawet powiedziałam do Kamila, że nie mamy na nie miejsca i stwierdził, że musimy kupić sobie na nie specjalną szafkę.
Po wieczornym spacerze po uliczkach Planicy wróciliśmy do hotelu... Następnego dnia Kamil miał oddać swoje dwa ostatnie skoki (lub jeden) w Pucharze Świata...
W niedzielę po śniadaniu wybrałam się z dziećmi na ostatni konkurs Pucharu Świata w sezonie. Było bardzo ciepło. Założyłam zatem
I wybrałam się z dziećmi na skocznię.
Konkurs rozpoczął się o godzinie 10:00. W pierwszej serii Kamil poleciał na odległość 238 metrów i po tej serii zajmował trzecie miejsce.
Tak bardzo pragnęłam, aby na koniec swojej kariery stanął jeszcze raz na podium. To było moje marzenie, bo wiedziałam, że wtedy na pewno Kamil będzie szczęśliwy.
Nadeszła druga seria i skok Kamila.... Patrzyłam się wysoko i widziałam postać skoczka narciarskiego, który jest niesiony przez wiatr i kocha to uczucie... i leciał i leciał.... I wylądował na 240 metrze. Wszyscy skoczkowie wyszli na skocznię i utworzyli mu "tunel" z nart, pomiędzy którym Kamil przejechał. Wyściskał każdego z nich... Ja również wyszłam na skocznię wraz z dziećmi...
Wtedy wyszeptał mi do ucha
- Nieważne co by się działo pomiędzy nami, ja zawsze będę cię kochał... Ciebie i szóstkę naszych wspaniałych dzieci. Jesteście dla mnie najważniejsi i tylko to się dla mnie liczy.
W tym momencie podeszli do nas pozostali chłopcy z kadry, ale też byli skoczkowie, jak Piotrek Żyła, czy Stefek Hula oraz oczywiście Adam Małysz. Każdy z nich miał na sobie kożuch góralski i kapelusz, a w ręku ciupagę. Taki sam zestaw podarowali również Kamilowi.
Na oczach wszystkich, przed kamerami zatańczyli zbójnickiego.
Podszedł do mnie jeden z organizatorów i wręczył mikrofon, w naszych uszach na całym kompleksie skoczni w Planicy rozbrzmiewał "zbójnicki", a ja wraz z Wiktorią, mając w ręku mikrofon, zaśpiewałyśmy
"W murowanej piwnicy, tańcowali zbójnicy, kazali se piknie grać i na nózki spozierać!"
Kamil został pożegnany przez pozostałych skoczków i to pokazało mi, jaką wielką siłę mają skoki, że to sport, w którym nikt nikomu nie zazdrości, to naprawdę pełen solidarności sport. Podczas tego świętowania na skoczni zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. Dyrektor FIS-u podszedł do Kamila z koroną, którą nałożył mu na głowę. To również był ogromny gest z jego strony, że dla niego Kamil to nie tylko zwykły skoczek i zawodnik. Jak sam powiedział, że do mojego męża "You are legend", czyli "Jesteś legendą"
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
W środę z samego rana pojechaliśmy samochodem do Planicy.. Już razem, bo w końcu całą ósemką. Bardzo bałam się, jak Aleksander i Mateuszek poradzą sobie z pierwszą, zagraniczną podróżą, ale mieli już pół roku, więc czułam, że przeżyją ją dobrze.
Wieczorem byliśmy już w Planicy. Wypakowałam rzeczy swoje oraz dzieci. Następnego dnia czekały nas kwalifikacje.
Kwalifikacje miały odbyć się o godzinie 12:00. Po zjedzonym śniadaniu przebrałam dzieci i ubrałam je ciepło, ponieważ na ulicy Planicy jeszcze w niektórych miejscach leżały duże pokłady śniegu, chociaż słońce świeciło bardzo mocno, więc było dość ciepło.
Założyłam sobie
I wraz z dziećmi wybrałam się na skocznię. Fotoreporterzy chcieli jak najwięcej zdjęć Aleksandra i Mateuszka, ale włożyłam ich do wózka, więc choćby chcieli, to nie mogli ich zobaczyć.
Kwalifikacje były bardzo dobre w wykonaniu Polaków. Najwyższe miejsce zajął Maciek Kot - był 6. Kamil zajął 8. miejsce.
Po kwalifikacjach wróciłam do hotelu, a po zjedzonym obiedzie wybrałam się wraz z dziećmi oraz dziewczynami na spacer....
Spacerowałyśmy ulicami Planicy robiąc sobie multum zdjęć, które dziewczyny wstawiały na swoje instagramowe konta, ja dalej od momentu narodzin Olusia i Mateuszka nie wstawiałam żadnych zdjęć. Czułam się taka wolna od mediów, ale z drugiej strony... Nie miałam nawet czasu, aby spędzić kilka minut na instagramie, no chyba, że dzieci śpią, ale wtedy jestem zbyt zmęczona, aby wstawiać jeszcze jakieś posty.
Następnego dnia w piątek o godzinie 15:00 miał odbyć się konkurs indywidualny. Założyłam więc
I wraz z dziećmi udałam się na skoczni.
Podczas pierwszej serii nasi skoczkowie prezentowali się naprawdę bardzo dobrze.
Olek Zniszczoł 228 metrów, Maciek Kot 236 metrów, Kuba 240 metrów i Kamil 238.5 metra.
Po pierwszej serii najwyżej z Polaków był Kuba Wolny, który zajmował 4. miejsce, a zaraz za nim bo na 5. miejscu był Kamil, więc szansa na podium była naprawdę wielka.
Przyszedł czas na drugą serię. Wraz z dziećmi oraz dziewczynami mocno trzymałam kciuki za Kamila. Pierwszy skakał Olek, który poleciał na odległość 239 metrów. Maciek poprawił swój wynik z pierwszej serii, bo uzyskał 240 metrów. Kuba ponownie 240 metrów, a Kamil do wyniku Kuby dorzucił jeszcze pół metra.
Na podium uplasował się Kuba na drugim miejscu, Kamil na trzecim, a Maciek na czwartym.
Po dekoracji podeszłam wraz z dziećmi do Kamila i pogratulowałam mu miejsca na podium pocalunkiem w policzek, po czym wraz z dziećmi wróciłam do hotelu. Wieczorem urządziliśmy sobie takie wspólne spotkanie w naszym hotelu i w moim pokoju, który był naprawdę ogromny. Zebraliśmy się wszyscy, ja z dziećmi, Kamil, Agnieszka z Maćkiem i dziećmi, Piotrek z Justyną i dziećmi, Marcelina ze Stefanem i dziećmi, Kuba Wolny z żoną i córką oraz Olek Zniszczoł wraz z żoną i córkami.
Podczas tego wieczoru wzięło nas na wspomnienia.. Najbardziej co mieli wspominać to koledzy z kadry.
-Pamiętam, jak na konkursy w Zakopanem dzień przed kwalifikacjami z rana przylecieli Norwegowie - zaczął Piotrek - I chcieliśmy jakoś ocieplić nasze stosunki, więc bardzo inteligentnie zwołaliśmy wszystkich do jednego pokoju, siedzimy, a Kamil wyjmuje z plecaka wódkę, stawia na stoliku i mówi "Pijemy, panowie". Mi się chciało śmiać, ponieważ co to była flaszka, pół litra na 12 osób, ale Norwegów naprawdę ścięło z nóg.
Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Takie właśnie wspomnienia są najlepsze. Chłopaki opowiadali różne sytuacje z Kamilem.
- Ja nigdy nie zapomnę, jak pojechałem na pierwszy konkurs Pucharu Świata - rozpoczął Kamil - To był Turniej Czterech Skoczni i Oberstdorf. Miałem wtedy 19 lat... I pamiętam, że nie wiedziałem z kim będę w pokoju i podszedł do mnie Piotrek i się pyta z kim śpię, a ja mówię, że nie wiem i jakoś tak się wszystko ułożyło, że cały Turniej Czterech Skoczni spałem z Piotrkiem w pokoju... Chrapał niemiłosiernie. To była masakra... Cały Turniej Czterech Skoczni byłem w ogóle niewyspany...
Powspominaliśmy, pośmialiśmy się... To był cudowny wieczór.
Sobota zapowiadała się bardzo ciekawie. To miała być ostatnia impreza w wiosce skoczków z Kamilem w roli skoczka.
Rano, gdy wstałam, zeszłam z dziećmi na śniadanie. Następnie wróciłam z nimi do pokoju. Założyłam
Wyruszyliśmy prosto na skocznię. Rozpoczęliśmy przygotowania do imprezy. Ja z Agnieszką lepiłyśmy pierogi już w Zakopanem oraz przywiozłyśmy oscypki.
Dziewczyny również miały ze sobą pełno przekąsek z Polski. Był bigos, były pierogi, trochę regionalnego alkoholu...
Przed konkursem rozłożyłyśmy wszystko na stołach. Konkurs obejrzałyśmy na wielkich telewizorach, które znajdują się w wiosce skoczków.
Rozpoczęła się pierwsza seria.
Pierwszy skakał Olek. Poleciał na 235 metr. Jakub na 239 metr. Maciek poleciał i wylądował na 237 metrze, a Kamil poleciał równo 240 metrów.
Po pierwszej serii zajmowaliśmy drugie miejsce, wyprzedzali nas tylko Słoweńcy.
Nadszedł czas na drugą serię. Rozpoczął Olek
238 metrów to była naprawdę znakomita odległość. Jakub poleciał na 245 metr, Maciek 243 metry, a Kamil 244.5 metra. Cały konkurs padł naszym łupem. Nasi chłopcy wygrali. Mogliśmy wysłuchać zatem Mazurka Dąbrowskiego.
Po konkursie i dekoracji nasi panowie musieli jeszcze przejść kontrole, a następnie udzielić kilku wywiadów. U Kamila tych wywiadów było kilkanaście jak nie kilkadziesiąt. W końcu to ostatni konkurs drużynowy w karierze Kamila.
Po udzieleniu wszystkich wywiadów Kamil przyszedł w końcu na naszą imprezę.
Na początku zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie naszej całej skocznej rodziny. Karolina - córka Adama Małysza, po mężu przybrała nazwisko Czyż, podzieliła się z nami radosną nowiną. Jeszcze w tym roku wraz ze swoim mężem Kamilem zostaną rodzicami. To była naprawdę cudowna informacja.
Wszyscy byliśmy w znakomitych nastrojach. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. Furorę wśród skoczków innych nacji zrobili nasi najmłodsi synowie. Przecież rzadko w rodzinie skoczków zdarza się, żeby przyszły na świat bliźniaki. W dodatku dwóch synów, więc każdy nam życzył, aby poszli w ślady Kamila.
Po wykonaniu multum zdjęć wraz z Kamilem oraz dziećmi przeszliśmy się po stoiskach z jedzeniem. Oczywiście musieliśmy odwiedzić stoisko z Norwegii, Austrii i Japonii. Sushi - kochamy je i dlatego musieliśmy je zjeść i tym razem.
Następnie na ogromnej scenie, gdzie przygrywał zespół słoweńskiej, zrobiło się pusto.
W tym momencie wszedł na nią Piotrek Żyła.
-Dzień dobry wszystkim.. Jak wiecie doskonale nasz wspaniały Kamil, którego wszyscy znacie kończy karierę. Chcemy go jakoś godnie pożegnać... Oj jak to brzmi. Przecież Kamil z nami zostaje. Nie będzie tylko skakał, ale z nami pozostanie. Na cześć Kamila zaśpiewajcie razem z nami!
Na YouTube znajduje się wiele piosenek. O Kamilu również kilka znajdziemy. I właśnie jedna z nich rozbrzmiewała w głośnikach na całej skoczni. Jednak nie sama piosenka zrobiła na nas wrażenie. To przede wszystkim to, jak wszyscy którzy tam byli, skoczkowie, działacze, trenerzy, którzy pochodzili z różnych krajów śpiewali to w języku polskim. To naprawdę było cudowne... Naprawdę zakochałam się w tym wykonaniu. Kuba Żyła wszystko nagrywał swoim telefonem i potem przesłał nam te filmiki.
Planica to dla nas cudowne miejsce. Co roku robimy sobie tam pełno pięknych zdjęć i przez to naszych rodzinnych albumów mamy strasznie dużo. Ostatnio nawet powiedziałam do Kamila, że nie mamy na nie miejsca i stwierdził, że musimy kupić sobie na nie specjalną szafkę.
Po wieczornym spacerze po uliczkach Planicy wróciliśmy do hotelu... Następnego dnia Kamil miał oddać swoje dwa ostatnie skoki (lub jeden) w Pucharze Świata...
W niedzielę po śniadaniu wybrałam się z dziećmi na ostatni konkurs Pucharu Świata w sezonie. Było bardzo ciepło. Założyłam zatem
I wybrałam się z dziećmi na skocznię.
Konkurs rozpoczął się o godzinie 10:00. W pierwszej serii Kamil poleciał na odległość 238 metrów i po tej serii zajmował trzecie miejsce.
Tak bardzo pragnęłam, aby na koniec swojej kariery stanął jeszcze raz na podium. To było moje marzenie, bo wiedziałam, że wtedy na pewno Kamil będzie szczęśliwy.
Nadeszła druga seria i skok Kamila.... Patrzyłam się wysoko i widziałam postać skoczka narciarskiego, który jest niesiony przez wiatr i kocha to uczucie... i leciał i leciał.... I wylądował na 240 metrze. Wszyscy skoczkowie wyszli na skocznię i utworzyli mu "tunel" z nart, pomiędzy którym Kamil przejechał. Wyściskał każdego z nich... Ja również wyszłam na skocznię wraz z dziećmi...
Wtedy wyszeptał mi do ucha
- Nieważne co by się działo pomiędzy nami, ja zawsze będę cię kochał... Ciebie i szóstkę naszych wspaniałych dzieci. Jesteście dla mnie najważniejsi i tylko to się dla mnie liczy.
W tym momencie podeszli do nas pozostali chłopcy z kadry, ale też byli skoczkowie, jak Piotrek Żyła, czy Stefek Hula oraz oczywiście Adam Małysz. Każdy z nich miał na sobie kożuch góralski i kapelusz, a w ręku ciupagę. Taki sam zestaw podarowali również Kamilowi.
Na oczach wszystkich, przed kamerami zatańczyli zbójnickiego.
Podszedł do mnie jeden z organizatorów i wręczył mikrofon, w naszych uszach na całym kompleksie skoczni w Planicy rozbrzmiewał "zbójnicki", a ja wraz z Wiktorią, mając w ręku mikrofon, zaśpiewałyśmy
"W murowanej piwnicy, tańcowali zbójnicy, kazali se piknie grać i na nózki spozierać!"
Kamil został pożegnany przez pozostałych skoczków i to pokazało mi, jaką wielką siłę mają skoki, że to sport, w którym nikt nikomu nie zazdrości, to naprawdę pełen solidarności sport. Podczas tego świętowania na skoczni zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć. Dyrektor FIS-u podszedł do Kamila z koroną, którą nałożył mu na głowę. To również był ogromny gest z jego strony, że dla niego Kamil to nie tylko zwykły skoczek i zawodnik. Jak sam powiedział, że do mojego męża "You are legend", czyli "Jesteś legendą"
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




Komentarze
Prześlij komentarz