W poniedziałek rano wróciliśmy do Zakopanego. Kamil pierwsze co zrobił, to położył się na kanapie. Był to dla niego ciężki weekend, ale... wybaczałam mu to, że jak jest w domu, to odpoczywa. Wiem, że nie ma siły, on też to wie, ale.... chce mi bardzo pomóc w domu, ale ja sama odsyłałam go od tego pomysłu....
W pewnym momencie Kamil podszedł do mnie, gdy stałam w kuchni i zaczął mnie obejmować od tyłu... Następnie przekręcił mnie w swoją stronę i zaczął całować
- A co ty taki romantyczny? - spytałam
- Wiesz... - uśmiechnął się - A co ty na to, abyśmy zrobili sobie drugiego Stocha?
Miałam już dość tematów dotyczących trzeciego dziecka i odepchnęłam Kamila.
- Kamil.... Znów poruszamy ten temat?
- Ale dlaczego nie chcesz?
- Kamil... Ciągle cię nie ma w domu, ja zajmuję się domem i dziećmi, przy okazji nagrywam filmiki wraz z Wojtkiem, zajmuję się klubem... Kamil... Oboje jesteśmy zapracowani, więc ... trzecie dziecko teraz? Nie... Może później....
- Ale czemu ty chcesz czekać?
- A czemu ty nie chcesz poczekać? Ile mamy lat? Ja mam 23, ty 25... Niektórzy dopiero co znajdują swoje drugie połówki, biorą ślub... Kamil... Ja w wieku 23 lat, jestem matką dwójki dzieci... A niektóre kobiety mają 30 lat i mają dwoje dzieci....
- Ale...
- Kamil... Dlaczego znowu tak napierasz na to dziecko? Jak nawet pomyślimy o trzecim dziecku za rok, urodzi się za niecałe dwa lata, to już będziemy doroślejsi, bardziej myślący w pewnych sprawach, dojrzalsi w sprawach rodzicielstwa.. Pomyśl o tym.... Ledwo wyjdziemy z pieluch od Wiktorii i znów będziemy w nie wchodzić z kolejnym dzieckiem... Ja nie mówię, że ja nie chcę w ogóle więcej dzieci. Ja nie przeczę, że nie chcę mieć tak jak ty pięcioro dzieci... Bo ja... chcę mieć tyle dzieci - uśmiechnęłam się , po czym położyłam swoją rękę na policzku Kamila - Ale.... nie teraz.... Poczekajmy rok, dwa... Wiktoria nawet nie skończyła pół roku i mamy się starać o trzecie dziecko? Możemy mieć tyle dzieci, ale... nie w tak krótkim odstępie czasowym.
Kamil ze spokojem słuchał moich słów.
- Kasiu ... - Kamil zbladł....
- Coś się dzieje? - spytałam
Kamil już otwierał usta, aby odpowiedzieć, ale... w tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
Poszłam otworzyć. Był to listonosz.. Przyniósł zaproszenie na Bal Mistrzów Sportu, który miał odbyć się 2 stycznia. Kamil był jednym z kandydatów na sportowca roku Przeglądu Sportowego.
- Dziękuję bardzo - powiedziałam do listonosza, po czym zamknęłam drzwi.
- Kto to? - spytał Kamil
- Listonosz. Przyniósł zaproszenie na Bal Mistrzów Sportu. Po raz kolejny jesteś nominowany.
- Przynosisz mi szczęście.
- Ja? - zdziwiłam się
- Tak.. Po urodzeniu Piotrusia , gdy byłaś na gali, to wygrałem, następnie ponownie wygrałem, w tym roku w styczniu byłem drugi... - uśmiechnął się Kamil - Jak dobrze, że ja cię mam - powiedział, po czym mnie przytulił z całej siły... - Jak dobrze, że ja was wszystkich mam - powiedział, zwracając się do mnie i do dzieci (Piotrusia , który bawił się na dywanie i na Wiktorię, która leżała w łóżeczku w salonie). - Kocham was - powiedział
Po chwili spojrzałam się na Kamila.
- Coś chciałeś powiedzieć.
- Tak, ale... później ci powiem.
- Ok.
Kamil poszedł bawić się z dziećmi, a ja poszłam do kuchni robić dalej obiad. Dzisiaj miała lasagne....
Gdy przyszykowałam obiad, nakryłam do stołu. Wszyscy usiedliśmy przy stole, lecz wcześniej nakarmiłam Wiktorię. Usiadłam sobie obok Kamil i dotknęłam jego lewej ręki... Jego trzy palce - kciuk, wskazujący i środkowy były takie... wiotkie, bez czucia... Kamil szybko zorientował się, że poczułam to i szybko zdjął rękę ze stołu.
Nie odzywałam się jednak nic.... Po zjedzonym obiedzie, ja poszłam pozmywać, a Kamil pobiegać. Wyszedł na prawie godzinę...
Gdy wrócił, nie odzywał się do mnie ani słowem.
- A co ty taki smutny jesteś? - spytałam
- Zmęczony - odpowiedział
- To idź się połóż do sypialni
- A ty? - spytał
- A ja? Ogarnę , popilnuję dzieci i przyjdę tam do ciebie.
- Ok.
Kamil udał się na górę do sypialni, a ja w tym momencie posprzątałam w kuchni i w łazience. Następnie nakarmiłam Wiktorię i położyłam ją spać... Piotruś również był jakoś dziwnie śpiący. A więc miałam chwilę czasu. Poszłam do sypialni i położyłam się obok Kamila.
- Coś chciałeś mi powiedzieć rano w kuchni, ale... przyszedł listonosz i nie dokończyłeś - powiedziałam
- Wiem, ale... - tutaj Kamil zatrzymał się
- Ale.. co?
- Bo....
Kamil nie mówił do końca... Zacinał się, był strasznie zdenerwowany.
- Co się dzieje , Kamil? - spytałam go, po czym dotknęłam jego lewej ręki.
Dalej czułam te wiotkie i bezwładne palce...
- Co ci się dzieje w palce?
- Właśnie to.... - powiedział Kamil - O tym chciałem z tobą porozmawiać.
Byłam bardzo zestresowana, bałam się, co powie mi Kamil.
- Od prawie dwóch tygodni bolała mnie lewa ręka... Czułem straszny ból, to nie było zwykłe ukłucie, to był ogromny ból, który mnie przeszywał, gorzej było podczas treningów, albo podnoszenie ciężarów... Po jednym z treningów ból był nie do zniesienia... aż w końcu przestałem czuć te trzy palce.. Najpierw drętwienie, a później już kompletny bezwład... Nie czuję ich... Jak wezmę gorącą herbatę, to nie jestem w stanie stwierdzić, czy ona jest zimna, czy gorąca, nie czuję nic....
- Byłeś z tym u lekarza?
- Nie...
- To musimy Kamil iść!
- Ale Kasia, po co?
- A jak to coś poważnego? Nie masz czucia w trzech palcach u lewej ręki. Musimy jak najszybciej udać się do lekarza, choćby i jutro.
- Ale który normalny lekarz przyjmie mnie jutro?
- To musimy do neurologa, jak czucie w palcach, to nerwy.
- Ale wiesz, że zapisy to będą za minimum dwa - trzy miesiące.
- A prywatnie? Prywatnie przyjmą cię wcześniej.
- Ale... to muszę zadzwonić do trenera.
- No to zadzwoń! Powiedz mu, jaka jest sytuacja, przecież zrozumie, że tu chodzi o twoje zdrowie.
- Ale on to wszystko wie.
W tym momencie mnie zamurowało.
- Jak to trener wszystko wie?
- No bo wie, powiedziałem mu.
- Chcesz mi powiedzieć, że powiedziałeś wszystko trenerowi, a ja dowiaduję się później?
Kamil nic mi nie odpowiedział
- Dlaczego to robisz? - spytałam - Stawiasz trenera wyżej w hierarchii wartości?
- Kasiu, wiesz przecież, że..
- Właśnie już nie wiem nic - powiedziałam załamana - Wytłumacz mi tylko logicznie, dlaczego o wszystkim mówisz trenerowi, a później mnie?
- Bo wiem, jak zareagujesz..
- Kamil ,ale ja się martwię o ciebie! Tak trudno to zrozumieć?
- Wiem Kasiu, ale... cóż... Ty zawsze nerwowo reagujesz, troszczysz się o mnie, jak o malutkie dziecko.
- A czy nie na tym polega miłość?
- Nie wyjeżdżaj mi tu teraz z przysięgą!
- Kamil... Martwię się o ciebie, a ty....
W tym momencie wyjęłam laptopa i wpisałam w internet "neurolog Zakopane"
Znalazłam numery i zaczęłam dzwonić.... Umówiłam prywatną wizytę na następny dzień na godzinę 8:30. Powiedziałam potem o tym Kamilowi. Nie był jakoś szczęśliwy z tego powodu, ale... cóż...
Wieczorem wzięłam kąpiel, a następnie wykąpałam dzieci i położyłam je spać.
Rano zawiozłam je do rodziców Kamila, a następnie pojechałam z Kamilem do lekarza. Był bardzo zestresowany, ale... taki bezwład palców może oznaczać wiele chorób, więc najlepiej jest wykryć je wcześniej.
Kamil wszedł do gabinetu, a ja czekałam w poczekalni. Obok mnie siedziała taka starszawa kobieta. Bacznie mi się przyglądała.
- Przepraszam, że pytam, ale czy jest pani żoną Kamila Stocha? - spytała
- Tak, a co?
- Czy pani mąż wszedł teraz do gabinetu?
- Tak.
- Coś się stało?
- Rutynowa kontrola. - nie chciałam się zwierzać obcej kobiecie.
Po jakiś 30 minutach drzwi gabinetu otworzyły się. Z nich wyszedł Kamil , lekko poddenerwowany. Chciałam do niego podejść i zapytać się, co się stało, lecz w tym momencie lekarz neurolog zaprosił mnie do swojego gabinetu.
Weszłam do gabinetu. Spojrzałam się na doktora, który był dość niskiego wzrostu, ale na oko miał niecałe 40 lat.
- Panie doktorze, powie mi pan, co się dzieje?
- Podejrzewam u pani męża zespół cieśni nadgarstka.
- Co?
- To takie schorzenie, które jest spowodowane urazem nerwów .. . Na początku tak się objawia, a później może być jeszcze gorzej
- Panie doktorze, co mamy dalej robić?
- Zleciłem pani mężowi badanie EMG...
- A kiedy jakiś najbliższy termin?
- Przyszły wtorek.
- Dobrze, a na czym to badanie polega?
- Nacinamy pacjentowi nerwy , a następnie badamy przepływ informacji i takie tam.... Wynik jest od razu po wykonaniu badania.
- A jeśli to nie ten zespół cieśni nadgarstka?
- Może być to jeszcze spowodowane nieprawidłową dietą i to bym podejrzewał na początek, ale chciałbym wykluczyć wszystkie poważniejsze schorzenia i choroby.
- Dziękuję panie doktorze.
- Nie ma za co.
Wyszłam z gabinetu i udałam się na parking. Kamil czekał na mnie w samochodzie.
- Słyszałeś, termin masz na przyszły wtorek?
- Wiem - odpowiedział zdenerwowany Kamil
- A co ty taki zły jesteś?
- A jaki mam być? Znowu opuszczę trening!
- A chcesz w ogóle jeszcze skakać, czy już zakończyć karierę z powodu nieleczonej choroby? - Kamil spojrzał się na mnie i zaniemówił - A więc już sam sobie odpowiedziałeś... Więc jak opuścisz 2- 3 treningi, to nic się takiego nie stanie.
- Dobra Kasia, daj spokój.
Wróciliśmy do domu. Kamil zaczął się pakować, bo już następnego dnia miał lecieć do Finlandii na zawody w Kuusamo, a ja pojechałam do Zębu, aby odebrać dzieci.
Gdy wróciłam, zaczęłam robić obiad... Na dzisiaj przewidziałam zupę pieczarkową.. Kamil zjadł, ale niechętnie. Dalej go trapiły różne myśli...
Wieczorem, przed snem, położyłam swoją głowę na brzuchu Kamila.
- Kochanie, nie martw się - powiedziałam - Wszystko będzie dobrze. Lekarz powiedział, że chce wykluczyć na razie najgorsze. Mówił, że podejrzewa, że to wszystko przez złą dietę.
- On tak tylko nam powiedział, a jak to coś poważnego?
- Kamil, ale ty nie możesz od razu zakładać najgorszego. Sam mi mówiłeś, żebym się nie poddawała. Pamiętasz, jak zaszłam w ciążę? Sam mnie wspierałeś. Mówiłeś, że wychowany nasze dziecko razem. Wspierałeś mnie i mówiłeś, że będziemy świetnymi rodzicami... Więc ty teraz też się nie poddawaj.
- Wiem, ale łatwo ci mówić.
- Kamil... kochanie. - wstałam i przybliżyłam się do Kamila - Przejdziemy przez to razem - przytuliłam się do Kamila - Kocham cię
- Ja ciebie też kocham.
Następnego dnia Kamil rano pojechał do Krakowa, gdzie miał lecieć do Helsinek, a stamtąd samochodem do Ruki, do Kuusamo.
Bardzo się martwiłam o te jego palce i zaczęłam szukać w internecie co to jest ten zespół cieśni nadgarstka. Jednak im dalej się wczytywałam, tym gorsze rzeczy mi się pojawiały na ekranie laptopa i szybko je wyłączyłam .
Po zrobionym śniadaniu, a następnie ubraniu dzieci, pojechałam z nimi do lekarza. Kilka dni wcześniej, umówiłam badania kontrolne u naszej znajomej pani doktor pediatry.
Wszystko wyszło dobrze, więc po zrobionych badaniach pojechałam z dziećmi do Zębu, do dziadków. Krystyna miała akurat koleżankę. Nie chciałam jej przeszkadzać, ale... sama mnie zaprosiła kuchni, a dzieci zostały z panem Bronisławem.
- Kasiu, to jest moja koleżanka - Grażynka - powiedziała Krystyna - A to Grażynko, jest moja synowa - Kasia
- Bardzo mi miło - powiedziałam, wyciągając rękę w stronę pani Grażyny
- Mi również - odpowiedziała kobieta, podając mi swoją rękę
- Czego się napijesz, kawy, herbaty?
- Herbaty... Kawy nie pijam. - powiedziałam
- Nie? - zdziwiła się Grażyna -A dlaczego?
- W czasie ciąży nie piłam, po porodzie też nie i się jakoś odzwyczaiłam.
- Ja nie wyobrażam sobie dnia bez kawy - powiedziała Grażyna
Po chwili Krystyna podała mi herbatę.
- Słodzisz? - spytała
- Łyżeczkę - odpowiedziałam
Wsypałam sobie do herbaty łyżeczkę cukru, a następnie ją zamieszałam.
- A czy ty pracujesz gdzieś?
- Nie - odpowiedziałam - Zajmuję się domem i dziećmi, ale wraz z Wojciechem Kozakiem nagrywam filmiki w internecie o tematyce historycznej, nagrywamy raz w tygodniu, ale nie wiem, czy to można nazwać pracą.
- A gdzie to nagrywasz?
- W Krakowie.
- A kiedy jedziesz kolejny raz?
- Jutro, w czwartek. Zazwyczaj nagrywamy w środę, ale dzisiaj byłam z dziećmi na kontrolnej wizycie u lekarza i jadę dzisiaj.
- A ty masz wykształcenie historyczne?
- Nie. - odpowiedziałam - Obroniłam niedawno licencjat z pedagogiki i myślę, aby od przyszłego roku akademickiego powrócić na studia i zrobić magisterkę, ale... jeszcze mam sporo czasu.
- To dlaczego nagrywasz filmiki historyczne?
- Jestem zwyciężczynią konkursów historycznych na szczeblu powiatowym i ogólnopolskim.
W tym momencie Grażyna zwróciła się do Krystyny.
- Dlaczego ty nic mi nie mówiłaś, że masz taką zdolną synową?!
- Nie było okazji.
Po chwili Krystyna spytała się mnie.
- A czy wybierasz się do Warszawy na Bal Mistrzów Sportu?
- Tak... Kamila niestety nie będzie, bo będzie na Turnieju Czterech Skoczni, więc jadę sama.
- A kiedy jest ten Bal?
- 2 stycznia.
- O! Zawsze był w okolicach 5-6 stycznia.
- Dostaliśmy zaproszenie, że 2 stycznia
- A masz już kreację? - spytała mnie Grażyna
- Nie, ale.... już powoli myślę nad czymś...
- A co ci chodzi po głowie? - spytała pani Grażynka
- Nie chcę zwykłych sukienek, ale... nie chcę jakiś tysiąc koronek i prześwitującego dołu i głębokiego dekoltu. oś skromnego, ale z klasą.
- Bardziej wolisz ciemne, czy jasne kolory?
- Jak na taką galę, to raczej coś jasnego... Mam ciemne włosy, więc za dużo byłoby ciemności - uśmiechnęłam się - Po głowie chodzi mi coś biało-czerwonego.. Z lekką nutą patriotyzmu.... Ale zobaczymy.
Spędziłam wraz z dziećmi w Zębie ponad 2 godziny, a następnie wróciliśmy do Zakopanego.
W czwartek nagrywałam wraz z Wojtkiem odcinek dotyczący króla Augusta Poniatowskiego.
W piątek miały odbyć się kwalifikacje w Kuusamo, ale z powodu silnego wiatru zostały przełożone na sobotę na rano. Rano jednak znowu się nie odbyły i postanowiono, że w rozegrają konkurs, w którym w pierwszej serii wystąpi 65 zawodników. Tak też się stało, ale znów warunki wietrzne przeszkadzały i odbyła się tylko jedna seria, w której to Kamil zajął trzecie miejsce.
W niedzielę rano w kwalifikacjach Kamil zajął 8 pozycję, a w konkursie był 2. Wyprzedził go Słoweniec Jernej Damjan, a trzecie miejsce zajął Manuel Fettner.
W poniedziałek rano Kamil wrócił do Polski, a we wtorek pojechałam z nim do szpitala na wykonanie badania EMG.
Kamil wszedł do gabinetu, a ja nerwowo chodziłam w kółko przed samymi drzwiami.
- Niech się pani tak nie denerwuję! - powiedziała do mnie jedna z kobiet.
- Łatwo pani mówić, to będą ważne wyniki - powiedziałam
Po jakiś 30 minutach z gabinetu wyszedł Kamil cały uśmiechnięty i rzucił mi się na szyję, a następnie złapał mnie i zawirował wokół
- To nie to! - wykrzyknął
- A co?
- To najprawdopodobniej ta zła dieta, ale musimy skonsultować te wyniki z tym neurologiem - powiedział bardzo szczęśliwy Kamil
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę - powiedziałam, po czym pocałowałam Kamila w policzek, a on odwzajemnił to pocałunkiem w usta.
- No to wracamy do domu - powiedziałam
- Nie! Zapraszam cię na obiad do restauracji!
Pojechałam więc z Kamilem do restauracji w centrum Zakopanego.
- Nawet nie wiesz, jaki jestem szczęśliwy.
- A co ci powiedzieli?
- Że to nie jest nic na tle nerwowym i nic pochodnego, albo zła dieta, albo... z ogromnego przepracowania tą konkretną dłonią.
- Czyli wszystko jest ok.
- Tak, tylko kazała to skonsultować z neurologiem, a następnie udać się do lekarza rodzinnego.
- Jutro zadzwonię do tej przychodni i zapytam się o wolny termin do tego neurologa.
- Ok.
- Widzisz? Mówiłam, że to nic strasznego.
- Ale bardzo się bałem.
- Ale nie było czego.
- A myślałaś już nad suknią na ten bal?
- Nie, a co?
- To pojedziemy zaraz i obejrzymy jakieś sukienki.
- Ja myślałam, że popatrzeć coś w Krakowie, jak bym nagrywała filmiki?
- To możemy pojechać później do Krakowa.
- Ale kiedy później?
- Jak tutaj nic sobie nie wybierzesz?
- Jutro?
- Nie, dzisiaj!
- Ale Kamil.. Ja wiem, że jesteś w takiej euforii, ale... myśl racjonalnie. Jesteś przecież dorosłym mężczyzną.
- No i? Każdy z nas powinien znaleźć w sobie trochę dziecka.
-Ale nie aż tak - chciałam wybić Kamilowi to z głowy, jednak ten był bardziej uparty.
Zjedliśmy więc obiad i pojechałam z Kamilem do różnych butików w Zakopanem.. Marzyłam o długiej sukni, lekko rozkloszowanej, ale.... nie mogłam nic innego znaleźć.
- Może przez internet sobie zamówię? - zaproponowałam
- Nie, no co ty.
- Ale Kamil... Gdzie my teraz pojedziemy? Jest 14:00.
- No to mamy jeszcze sporo czasu.
Nie byłam w stanie przemówić mu do rozsądku. Pojechaliśmy do Krakowa. Jednak po drodze zauważyłam pewien bilboard. Pokierowałam Kamila i trafiliśmy w to magiczne miejsce...
Znalazłam tam sukienkę swoich marzeń. Była ostatnia i to akurat mój rozmiar! Przymierzyłam ją, była idealna! Chciałam sobie sama za nią zapłacić, ale... Kamil stwierdził, że to on za nią zapłaci, a ja nie chciałam się z nim kłócić.
Gdy wsiedliśmy do samochodu i wracaliśmy do Zakopanego, powiedziałam Kamilowi, że nie powinien mi wszystkiego fundować. On jednak udawał, że mnie nie słyszy.
- Kasia, daj spokój. Powiedz mi tylko, czy masz już buty do tej stylizacji?
- A co, je też mi kupisz?
- A czemu by nie?
- Kamil... nie masz na co pieniędzy wydawać. Mamy trzy tygodnie, aby wpłacić zaliczkę na ten wyjazd naszych podopiecznych do Planicy.
- To jutro zrobię przelew.
- Ok, ale nie zapomnij.
- Dobra, dzisiaj zajmę się jeszcze dzisiaj autografami, bo jest dużo kartek i listów, które leżą od września, a już listopad się kończy, więc może dzisiaj zajmę się chociaż połową tych wszystkich kartek....
- Świetny pomysł.
Wróciliśmy o 16:00 do Zakopanego.
Zrobiłam dzieciom jeść, a mi i Kamilowi kanapki.
Kamil zrobił przelew do ośrodka na Słowenii, a następnie zaczął podpisywać kartki z autografami.
W czwartek z samego rana Kamil pojechał do Warszawy na lotnisko.. Leciał do Rosji na kolejne zawody w mieście Niżny Tagił.
W piątek w kwalifikacjach zajął 18 miejsce. W pierwszym konkursie w sobotę zajął 3 miejsce. W niedzielę zaś był piąty.
We wtorek 1 grudnia Kamil pojechał skonsultować swoje wyniki z neurologiem, który stwierdził, że za mało białka w diecie, a także Kamil powinien jeść dużo roślin strączkowych. Skierował go zatem do lekarza rodzinnego.
5 grudnia odbył się konkurs drużynowy, który Polska wygrała, a 6 grudnia konkurs indywidualny wygrał Kamil przed Stefanem Kraftem i Stephanem Leyhe.
W poniedziałek, gdy Kamil przyjechał, wręczyliśmy naszym dzieciom prezenty z okazji Mikołajek. Piotrusiowi kupiliśmy narty.... o których marzył, a dla Wiktorii maskotkę - misia.
Kamil kupił mi kwiaty i do tego grube skarpety z mikołajem.
Ja zaś Kamilowi kupiłam świetną koszulkę.
Kamil się bardzo ucieszył i tak o to ta koszulka stała się jego ulubioną i ukochaną.
8 grudnia zaś świętowaliśmy, że nasza mała księżniczka Wiktoria obchodzi już pół roku....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
W pewnym momencie Kamil podszedł do mnie, gdy stałam w kuchni i zaczął mnie obejmować od tyłu... Następnie przekręcił mnie w swoją stronę i zaczął całować
- A co ty taki romantyczny? - spytałam
- Wiesz... - uśmiechnął się - A co ty na to, abyśmy zrobili sobie drugiego Stocha?
Miałam już dość tematów dotyczących trzeciego dziecka i odepchnęłam Kamila.
- Kamil.... Znów poruszamy ten temat?
- Ale dlaczego nie chcesz?
- Kamil... Ciągle cię nie ma w domu, ja zajmuję się domem i dziećmi, przy okazji nagrywam filmiki wraz z Wojtkiem, zajmuję się klubem... Kamil... Oboje jesteśmy zapracowani, więc ... trzecie dziecko teraz? Nie... Może później....
- Ale czemu ty chcesz czekać?
- A czemu ty nie chcesz poczekać? Ile mamy lat? Ja mam 23, ty 25... Niektórzy dopiero co znajdują swoje drugie połówki, biorą ślub... Kamil... Ja w wieku 23 lat, jestem matką dwójki dzieci... A niektóre kobiety mają 30 lat i mają dwoje dzieci....
- Ale...
- Kamil... Dlaczego znowu tak napierasz na to dziecko? Jak nawet pomyślimy o trzecim dziecku za rok, urodzi się za niecałe dwa lata, to już będziemy doroślejsi, bardziej myślący w pewnych sprawach, dojrzalsi w sprawach rodzicielstwa.. Pomyśl o tym.... Ledwo wyjdziemy z pieluch od Wiktorii i znów będziemy w nie wchodzić z kolejnym dzieckiem... Ja nie mówię, że ja nie chcę w ogóle więcej dzieci. Ja nie przeczę, że nie chcę mieć tak jak ty pięcioro dzieci... Bo ja... chcę mieć tyle dzieci - uśmiechnęłam się , po czym położyłam swoją rękę na policzku Kamila - Ale.... nie teraz.... Poczekajmy rok, dwa... Wiktoria nawet nie skończyła pół roku i mamy się starać o trzecie dziecko? Możemy mieć tyle dzieci, ale... nie w tak krótkim odstępie czasowym.
Kamil ze spokojem słuchał moich słów.
- Kasiu ... - Kamil zbladł....
- Coś się dzieje? - spytałam
Kamil już otwierał usta, aby odpowiedzieć, ale... w tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.
Poszłam otworzyć. Był to listonosz.. Przyniósł zaproszenie na Bal Mistrzów Sportu, który miał odbyć się 2 stycznia. Kamil był jednym z kandydatów na sportowca roku Przeglądu Sportowego.
- Dziękuję bardzo - powiedziałam do listonosza, po czym zamknęłam drzwi.
- Kto to? - spytał Kamil
- Listonosz. Przyniósł zaproszenie na Bal Mistrzów Sportu. Po raz kolejny jesteś nominowany.
- Przynosisz mi szczęście.
- Ja? - zdziwiłam się
- Tak.. Po urodzeniu Piotrusia , gdy byłaś na gali, to wygrałem, następnie ponownie wygrałem, w tym roku w styczniu byłem drugi... - uśmiechnął się Kamil - Jak dobrze, że ja cię mam - powiedział, po czym mnie przytulił z całej siły... - Jak dobrze, że ja was wszystkich mam - powiedział, zwracając się do mnie i do dzieci (Piotrusia , który bawił się na dywanie i na Wiktorię, która leżała w łóżeczku w salonie). - Kocham was - powiedział
Po chwili spojrzałam się na Kamila.
- Coś chciałeś powiedzieć.
- Tak, ale... później ci powiem.
- Ok.
Kamil poszedł bawić się z dziećmi, a ja poszłam do kuchni robić dalej obiad. Dzisiaj miała lasagne....
Gdy przyszykowałam obiad, nakryłam do stołu. Wszyscy usiedliśmy przy stole, lecz wcześniej nakarmiłam Wiktorię. Usiadłam sobie obok Kamil i dotknęłam jego lewej ręki... Jego trzy palce - kciuk, wskazujący i środkowy były takie... wiotkie, bez czucia... Kamil szybko zorientował się, że poczułam to i szybko zdjął rękę ze stołu.
Nie odzywałam się jednak nic.... Po zjedzonym obiedzie, ja poszłam pozmywać, a Kamil pobiegać. Wyszedł na prawie godzinę...
Gdy wrócił, nie odzywał się do mnie ani słowem.
- A co ty taki smutny jesteś? - spytałam
- Zmęczony - odpowiedział
- To idź się połóż do sypialni
- A ty? - spytał
- A ja? Ogarnę , popilnuję dzieci i przyjdę tam do ciebie.
- Ok.
Kamil udał się na górę do sypialni, a ja w tym momencie posprzątałam w kuchni i w łazience. Następnie nakarmiłam Wiktorię i położyłam ją spać... Piotruś również był jakoś dziwnie śpiący. A więc miałam chwilę czasu. Poszłam do sypialni i położyłam się obok Kamila.
- Coś chciałeś mi powiedzieć rano w kuchni, ale... przyszedł listonosz i nie dokończyłeś - powiedziałam
- Wiem, ale... - tutaj Kamil zatrzymał się
- Ale.. co?
- Bo....
Kamil nie mówił do końca... Zacinał się, był strasznie zdenerwowany.
- Co się dzieje , Kamil? - spytałam go, po czym dotknęłam jego lewej ręki.
Dalej czułam te wiotkie i bezwładne palce...
- Co ci się dzieje w palce?
- Właśnie to.... - powiedział Kamil - O tym chciałem z tobą porozmawiać.
Byłam bardzo zestresowana, bałam się, co powie mi Kamil.
- Od prawie dwóch tygodni bolała mnie lewa ręka... Czułem straszny ból, to nie było zwykłe ukłucie, to był ogromny ból, który mnie przeszywał, gorzej było podczas treningów, albo podnoszenie ciężarów... Po jednym z treningów ból był nie do zniesienia... aż w końcu przestałem czuć te trzy palce.. Najpierw drętwienie, a później już kompletny bezwład... Nie czuję ich... Jak wezmę gorącą herbatę, to nie jestem w stanie stwierdzić, czy ona jest zimna, czy gorąca, nie czuję nic....
- Byłeś z tym u lekarza?
- Nie...
- To musimy Kamil iść!
- Ale Kasia, po co?
- A jak to coś poważnego? Nie masz czucia w trzech palcach u lewej ręki. Musimy jak najszybciej udać się do lekarza, choćby i jutro.
- Ale który normalny lekarz przyjmie mnie jutro?
- To musimy do neurologa, jak czucie w palcach, to nerwy.
- Ale wiesz, że zapisy to będą za minimum dwa - trzy miesiące.
- A prywatnie? Prywatnie przyjmą cię wcześniej.
- Ale... to muszę zadzwonić do trenera.
- No to zadzwoń! Powiedz mu, jaka jest sytuacja, przecież zrozumie, że tu chodzi o twoje zdrowie.
- Ale on to wszystko wie.
W tym momencie mnie zamurowało.
- Jak to trener wszystko wie?
- No bo wie, powiedziałem mu.
- Chcesz mi powiedzieć, że powiedziałeś wszystko trenerowi, a ja dowiaduję się później?
Kamil nic mi nie odpowiedział
- Dlaczego to robisz? - spytałam - Stawiasz trenera wyżej w hierarchii wartości?
- Kasiu, wiesz przecież, że..
- Właśnie już nie wiem nic - powiedziałam załamana - Wytłumacz mi tylko logicznie, dlaczego o wszystkim mówisz trenerowi, a później mnie?
- Bo wiem, jak zareagujesz..
- Kamil ,ale ja się martwię o ciebie! Tak trudno to zrozumieć?
- Wiem Kasiu, ale... cóż... Ty zawsze nerwowo reagujesz, troszczysz się o mnie, jak o malutkie dziecko.
- A czy nie na tym polega miłość?
- Nie wyjeżdżaj mi tu teraz z przysięgą!
- Kamil... Martwię się o ciebie, a ty....
W tym momencie wyjęłam laptopa i wpisałam w internet "neurolog Zakopane"
Znalazłam numery i zaczęłam dzwonić.... Umówiłam prywatną wizytę na następny dzień na godzinę 8:30. Powiedziałam potem o tym Kamilowi. Nie był jakoś szczęśliwy z tego powodu, ale... cóż...
Wieczorem wzięłam kąpiel, a następnie wykąpałam dzieci i położyłam je spać.
Rano zawiozłam je do rodziców Kamila, a następnie pojechałam z Kamilem do lekarza. Był bardzo zestresowany, ale... taki bezwład palców może oznaczać wiele chorób, więc najlepiej jest wykryć je wcześniej.
Kamil wszedł do gabinetu, a ja czekałam w poczekalni. Obok mnie siedziała taka starszawa kobieta. Bacznie mi się przyglądała.
- Przepraszam, że pytam, ale czy jest pani żoną Kamila Stocha? - spytała
- Tak, a co?
- Czy pani mąż wszedł teraz do gabinetu?
- Tak.
- Coś się stało?
- Rutynowa kontrola. - nie chciałam się zwierzać obcej kobiecie.
Po jakiś 30 minutach drzwi gabinetu otworzyły się. Z nich wyszedł Kamil , lekko poddenerwowany. Chciałam do niego podejść i zapytać się, co się stało, lecz w tym momencie lekarz neurolog zaprosił mnie do swojego gabinetu.
Weszłam do gabinetu. Spojrzałam się na doktora, który był dość niskiego wzrostu, ale na oko miał niecałe 40 lat.
- Panie doktorze, powie mi pan, co się dzieje?
- Podejrzewam u pani męża zespół cieśni nadgarstka.
- Co?
- To takie schorzenie, które jest spowodowane urazem nerwów .. . Na początku tak się objawia, a później może być jeszcze gorzej
- Panie doktorze, co mamy dalej robić?
- Zleciłem pani mężowi badanie EMG...
- A kiedy jakiś najbliższy termin?
- Przyszły wtorek.
- Dobrze, a na czym to badanie polega?
- Nacinamy pacjentowi nerwy , a następnie badamy przepływ informacji i takie tam.... Wynik jest od razu po wykonaniu badania.
- A jeśli to nie ten zespół cieśni nadgarstka?
- Może być to jeszcze spowodowane nieprawidłową dietą i to bym podejrzewał na początek, ale chciałbym wykluczyć wszystkie poważniejsze schorzenia i choroby.
- Dziękuję panie doktorze.
- Nie ma za co.
Wyszłam z gabinetu i udałam się na parking. Kamil czekał na mnie w samochodzie.
- Słyszałeś, termin masz na przyszły wtorek?
- Wiem - odpowiedział zdenerwowany Kamil
- A co ty taki zły jesteś?
- A jaki mam być? Znowu opuszczę trening!
- A chcesz w ogóle jeszcze skakać, czy już zakończyć karierę z powodu nieleczonej choroby? - Kamil spojrzał się na mnie i zaniemówił - A więc już sam sobie odpowiedziałeś... Więc jak opuścisz 2- 3 treningi, to nic się takiego nie stanie.
- Dobra Kasia, daj spokój.
Wróciliśmy do domu. Kamil zaczął się pakować, bo już następnego dnia miał lecieć do Finlandii na zawody w Kuusamo, a ja pojechałam do Zębu, aby odebrać dzieci.
Gdy wróciłam, zaczęłam robić obiad... Na dzisiaj przewidziałam zupę pieczarkową.. Kamil zjadł, ale niechętnie. Dalej go trapiły różne myśli...
Wieczorem, przed snem, położyłam swoją głowę na brzuchu Kamila.
- Kochanie, nie martw się - powiedziałam - Wszystko będzie dobrze. Lekarz powiedział, że chce wykluczyć na razie najgorsze. Mówił, że podejrzewa, że to wszystko przez złą dietę.
- On tak tylko nam powiedział, a jak to coś poważnego?
- Kamil, ale ty nie możesz od razu zakładać najgorszego. Sam mi mówiłeś, żebym się nie poddawała. Pamiętasz, jak zaszłam w ciążę? Sam mnie wspierałeś. Mówiłeś, że wychowany nasze dziecko razem. Wspierałeś mnie i mówiłeś, że będziemy świetnymi rodzicami... Więc ty teraz też się nie poddawaj.
- Wiem, ale łatwo ci mówić.
- Kamil... kochanie. - wstałam i przybliżyłam się do Kamila - Przejdziemy przez to razem - przytuliłam się do Kamila - Kocham cię
- Ja ciebie też kocham.
Następnego dnia Kamil rano pojechał do Krakowa, gdzie miał lecieć do Helsinek, a stamtąd samochodem do Ruki, do Kuusamo.
Bardzo się martwiłam o te jego palce i zaczęłam szukać w internecie co to jest ten zespół cieśni nadgarstka. Jednak im dalej się wczytywałam, tym gorsze rzeczy mi się pojawiały na ekranie laptopa i szybko je wyłączyłam .
Po zrobionym śniadaniu, a następnie ubraniu dzieci, pojechałam z nimi do lekarza. Kilka dni wcześniej, umówiłam badania kontrolne u naszej znajomej pani doktor pediatry.
Wszystko wyszło dobrze, więc po zrobionych badaniach pojechałam z dziećmi do Zębu, do dziadków. Krystyna miała akurat koleżankę. Nie chciałam jej przeszkadzać, ale... sama mnie zaprosiła kuchni, a dzieci zostały z panem Bronisławem.
- Kasiu, to jest moja koleżanka - Grażynka - powiedziała Krystyna - A to Grażynko, jest moja synowa - Kasia
- Bardzo mi miło - powiedziałam, wyciągając rękę w stronę pani Grażyny
- Mi również - odpowiedziała kobieta, podając mi swoją rękę
- Czego się napijesz, kawy, herbaty?
- Herbaty... Kawy nie pijam. - powiedziałam
- Nie? - zdziwiła się Grażyna -A dlaczego?
- W czasie ciąży nie piłam, po porodzie też nie i się jakoś odzwyczaiłam.
- Ja nie wyobrażam sobie dnia bez kawy - powiedziała Grażyna
Po chwili Krystyna podała mi herbatę.
- Słodzisz? - spytała
- Łyżeczkę - odpowiedziałam
Wsypałam sobie do herbaty łyżeczkę cukru, a następnie ją zamieszałam.
- A czy ty pracujesz gdzieś?
- Nie - odpowiedziałam - Zajmuję się domem i dziećmi, ale wraz z Wojciechem Kozakiem nagrywam filmiki w internecie o tematyce historycznej, nagrywamy raz w tygodniu, ale nie wiem, czy to można nazwać pracą.
- A gdzie to nagrywasz?
- W Krakowie.
- A kiedy jedziesz kolejny raz?
- Jutro, w czwartek. Zazwyczaj nagrywamy w środę, ale dzisiaj byłam z dziećmi na kontrolnej wizycie u lekarza i jadę dzisiaj.
- A ty masz wykształcenie historyczne?
- Nie. - odpowiedziałam - Obroniłam niedawno licencjat z pedagogiki i myślę, aby od przyszłego roku akademickiego powrócić na studia i zrobić magisterkę, ale... jeszcze mam sporo czasu.
- To dlaczego nagrywasz filmiki historyczne?
- Jestem zwyciężczynią konkursów historycznych na szczeblu powiatowym i ogólnopolskim.
W tym momencie Grażyna zwróciła się do Krystyny.
- Dlaczego ty nic mi nie mówiłaś, że masz taką zdolną synową?!
- Nie było okazji.
Po chwili Krystyna spytała się mnie.
- A czy wybierasz się do Warszawy na Bal Mistrzów Sportu?
- Tak... Kamila niestety nie będzie, bo będzie na Turnieju Czterech Skoczni, więc jadę sama.
- A kiedy jest ten Bal?
- 2 stycznia.
- O! Zawsze był w okolicach 5-6 stycznia.
- Dostaliśmy zaproszenie, że 2 stycznia
- A masz już kreację? - spytała mnie Grażyna
- Nie, ale.... już powoli myślę nad czymś...
- A co ci chodzi po głowie? - spytała pani Grażynka
- Nie chcę zwykłych sukienek, ale... nie chcę jakiś tysiąc koronek i prześwitującego dołu i głębokiego dekoltu. oś skromnego, ale z klasą.
- Bardziej wolisz ciemne, czy jasne kolory?
- Jak na taką galę, to raczej coś jasnego... Mam ciemne włosy, więc za dużo byłoby ciemności - uśmiechnęłam się - Po głowie chodzi mi coś biało-czerwonego.. Z lekką nutą patriotyzmu.... Ale zobaczymy.
Spędziłam wraz z dziećmi w Zębie ponad 2 godziny, a następnie wróciliśmy do Zakopanego.
W czwartek nagrywałam wraz z Wojtkiem odcinek dotyczący króla Augusta Poniatowskiego.
W piątek miały odbyć się kwalifikacje w Kuusamo, ale z powodu silnego wiatru zostały przełożone na sobotę na rano. Rano jednak znowu się nie odbyły i postanowiono, że w rozegrają konkurs, w którym w pierwszej serii wystąpi 65 zawodników. Tak też się stało, ale znów warunki wietrzne przeszkadzały i odbyła się tylko jedna seria, w której to Kamil zajął trzecie miejsce.
W niedzielę rano w kwalifikacjach Kamil zajął 8 pozycję, a w konkursie był 2. Wyprzedził go Słoweniec Jernej Damjan, a trzecie miejsce zajął Manuel Fettner.
W poniedziałek rano Kamil wrócił do Polski, a we wtorek pojechałam z nim do szpitala na wykonanie badania EMG.
Kamil wszedł do gabinetu, a ja nerwowo chodziłam w kółko przed samymi drzwiami.
- Niech się pani tak nie denerwuję! - powiedziała do mnie jedna z kobiet.
- Łatwo pani mówić, to będą ważne wyniki - powiedziałam
Po jakiś 30 minutach z gabinetu wyszedł Kamil cały uśmiechnięty i rzucił mi się na szyję, a następnie złapał mnie i zawirował wokół
- To nie to! - wykrzyknął
- A co?
- To najprawdopodobniej ta zła dieta, ale musimy skonsultować te wyniki z tym neurologiem - powiedział bardzo szczęśliwy Kamil
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę - powiedziałam, po czym pocałowałam Kamila w policzek, a on odwzajemnił to pocałunkiem w usta.
- No to wracamy do domu - powiedziałam
- Nie! Zapraszam cię na obiad do restauracji!
Pojechałam więc z Kamilem do restauracji w centrum Zakopanego.
- Nawet nie wiesz, jaki jestem szczęśliwy.
- A co ci powiedzieli?
- Że to nie jest nic na tle nerwowym i nic pochodnego, albo zła dieta, albo... z ogromnego przepracowania tą konkretną dłonią.
- Czyli wszystko jest ok.
- Tak, tylko kazała to skonsultować z neurologiem, a następnie udać się do lekarza rodzinnego.
- Jutro zadzwonię do tej przychodni i zapytam się o wolny termin do tego neurologa.
- Ok.
- Widzisz? Mówiłam, że to nic strasznego.
- Ale bardzo się bałem.
- Ale nie było czego.
- A myślałaś już nad suknią na ten bal?
- Nie, a co?
- To pojedziemy zaraz i obejrzymy jakieś sukienki.
- Ja myślałam, że popatrzeć coś w Krakowie, jak bym nagrywała filmiki?
- To możemy pojechać później do Krakowa.
- Ale kiedy później?
- Jak tutaj nic sobie nie wybierzesz?
- Jutro?
- Nie, dzisiaj!
- Ale Kamil.. Ja wiem, że jesteś w takiej euforii, ale... myśl racjonalnie. Jesteś przecież dorosłym mężczyzną.
- No i? Każdy z nas powinien znaleźć w sobie trochę dziecka.
-Ale nie aż tak - chciałam wybić Kamilowi to z głowy, jednak ten był bardziej uparty.
Zjedliśmy więc obiad i pojechałam z Kamilem do różnych butików w Zakopanem.. Marzyłam o długiej sukni, lekko rozkloszowanej, ale.... nie mogłam nic innego znaleźć.
- Może przez internet sobie zamówię? - zaproponowałam
- Nie, no co ty.
- Ale Kamil... Gdzie my teraz pojedziemy? Jest 14:00.
- No to mamy jeszcze sporo czasu.
Nie byłam w stanie przemówić mu do rozsądku. Pojechaliśmy do Krakowa. Jednak po drodze zauważyłam pewien bilboard. Pokierowałam Kamila i trafiliśmy w to magiczne miejsce...
Znalazłam tam sukienkę swoich marzeń. Była ostatnia i to akurat mój rozmiar! Przymierzyłam ją, była idealna! Chciałam sobie sama za nią zapłacić, ale... Kamil stwierdził, że to on za nią zapłaci, a ja nie chciałam się z nim kłócić.
Gdy wsiedliśmy do samochodu i wracaliśmy do Zakopanego, powiedziałam Kamilowi, że nie powinien mi wszystkiego fundować. On jednak udawał, że mnie nie słyszy.
- Kasia, daj spokój. Powiedz mi tylko, czy masz już buty do tej stylizacji?
- A co, je też mi kupisz?
- A czemu by nie?
- Kamil... nie masz na co pieniędzy wydawać. Mamy trzy tygodnie, aby wpłacić zaliczkę na ten wyjazd naszych podopiecznych do Planicy.
- To jutro zrobię przelew.
- Ok, ale nie zapomnij.
- Dobra, dzisiaj zajmę się jeszcze dzisiaj autografami, bo jest dużo kartek i listów, które leżą od września, a już listopad się kończy, więc może dzisiaj zajmę się chociaż połową tych wszystkich kartek....
- Świetny pomysł.
Wróciliśmy o 16:00 do Zakopanego.
Zrobiłam dzieciom jeść, a mi i Kamilowi kanapki.
Kamil zrobił przelew do ośrodka na Słowenii, a następnie zaczął podpisywać kartki z autografami.
W czwartek z samego rana Kamil pojechał do Warszawy na lotnisko.. Leciał do Rosji na kolejne zawody w mieście Niżny Tagił.
W piątek w kwalifikacjach zajął 18 miejsce. W pierwszym konkursie w sobotę zajął 3 miejsce. W niedzielę zaś był piąty.
We wtorek 1 grudnia Kamil pojechał skonsultować swoje wyniki z neurologiem, który stwierdził, że za mało białka w diecie, a także Kamil powinien jeść dużo roślin strączkowych. Skierował go zatem do lekarza rodzinnego.
5 grudnia odbył się konkurs drużynowy, który Polska wygrała, a 6 grudnia konkurs indywidualny wygrał Kamil przed Stefanem Kraftem i Stephanem Leyhe.
W poniedziałek, gdy Kamil przyjechał, wręczyliśmy naszym dzieciom prezenty z okazji Mikołajek. Piotrusiowi kupiliśmy narty.... o których marzył, a dla Wiktorii maskotkę - misia.
Kamil kupił mi kwiaty i do tego grube skarpety z mikołajem.
Ja zaś Kamilowi kupiłam świetną koszulkę.

Kamil się bardzo ucieszył i tak o to ta koszulka stała się jego ulubioną i ukochaną.
8 grudnia zaś świętowaliśmy, że nasza mała księżniczka Wiktoria obchodzi już pół roku....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Komentarze
Prześlij komentarz