Kamil w czwartek wyjechał na zawody do Lahti - (12 i 13 grudnia) - zawody.
Ja zaś w czwartek wieczorem dostałam listowne , a po chwili e-mailowe zaproszenie do programu "Pytanie na śniadanie", temat "Tylko u nas! - Katarzyna Witkowska- Stoch , żona naszego mistrza Kamila Stocha"
Nic szczególnego, ale.... odpisałam e-maila i się zgodziłam.
Moje wystąpienie miało być 15 grudnia we wtorek o 9:30.
W piątek odbyły się kwalifikacje, w których Kamil zajął 8 miejsce...
W sobotę podczas konkursu indywidualnego był 7, a w niedzielę zajął 2 miejsce.
Do domu wrócił dopiero w poniedziałek popołudniu.
Umówiłam się z nim, że zajmie się dziećmi pod moją nieobecność. Wyjechałam wieczorem do Warszawy, ponieważ rano chciałam być wypoczęta. Wynajęłam sobie hotel niedaleko studia TVP i tam spędziłam noc.
Rano wyjęłam ze swojej walizki ubranie, w którym miałam wystąpić. Wzięłam je na wieszak i założyłam na nie futerał. Ubrałam się w jeansy i bluzę i pojechałam do studia TVP o 7:30.
- Dzień dobry - powiedziałam, gdy weszłam do studia.
Zostałam zaproszona do charakteryzatorni. Tam została zrobiona mi fryzura i makijaż. Tam też również ubrałam się w swoją stylizację.
Zostałam ugoszczona przez panie w charakteryzatorni. Ugościły mnie herbatą.
W tym momencie do pomieszczenia weszła Marcelina Zawadzka i Tomasz Wolny - dzisiejsi prowadzący.
- Dzień dobry, Tomasz Wolny - powiedział prowadzący do mnie i podał mi swoją rękę na przywitanie
- Katarzyna Witkowska- Stoch. Miło mi! - powiedziałam, również podając mu rękę.
-Marcelina - podeszła do mnie prowadząca
- Kasia.
- A więc tak, do studia wchodzisz o 9:00 i czekasz na nas w tym kąciku, kawka, herbatka, ciasteczko... Przed 9:30, jakieś dwie minuty przed panowie pokażą ci, gdzie masz usiąść, aby kamera cię złapała i o 9:30 wchodzimy na antenę. - powiedział do mnie Tomasz
- A potem szybko schodzę?
- Nie, akurat po twoim wystąpieniu jest reklama, więc mamy czas.
- Ok.
Czekałam więc na godzinę 9:00.Nerwowo spoglądałam w telefon na zegarek, gdy nagle dostałam powiadomienie z messengera.
"Kamil Stoch wysłał ci zdjęcie"
Kliknęłam w powiadomienie, a tam zdjęcie, jak Piotruś wpycha Kamilowi butelkę Wiktorii z mlekiem. To było takie śliczne
"Zostawić was na chwilę samych 😍😍" - odpisałam
O 9:00 weszłam do studia, gdzie czekałam na "swoją kolej". Oglądałam wystąpienia innych i obejrzałam bardzo ciekawy temat "Dlaczego dzieci gorzej zachowują się przy matce niż przy ojcu?"
Była 9:27.
- A teraz przenieśmy się do naszej kuchni! - powiedział Tomasz Wolny, a ja zostałam zaproszona przez operatora planu na kanapę. Tam zostałam usadowiona, że tak powiem na wyznaczonym miejscu i czekałam, aż zacznie się wywiad ze mną.
Marcelina z Tomkiem usiedli już na kanapie i zwrócili się do kamery:
- A teraz przed państwem żona najbardziej utytułowanego polskiego skoczka narciarskiego. Jeszcze nikt nie zdołał zdobyć trzech złotych medali olimpijskich podczas jednych igrzysk - powiedział Tomasz Wolny
- A u nas w studiu dzisiaj Katarzyna Witkowska- Stoch - dopowiedziała Marcelina
- Dzień dobry państwu - powiedziałam
- Witaj Kasiu ! - powiedział Tomek
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się
- Prosto z Zakopanego - odezwała się Marcelina
- Tak, prosto z Zakopanego. Wyjechałam wczoraj wieczorem i jestem!
- Jak to jest u ciebie, jesteś z dwójką dzieci, Kamila ciągle nie ma w domu? - spytał Tomek - Jak sobie z tym radzisz? Jest ciężko?
- Nie wiem, czy mogę tak powiedzieć, że jest mi strasznie ciężko. Przyzwyczaiłam się do tego. Kamila mam 3 dni, czasami nawet i 4 dni w tygodniu, jednak dzieci potrzebują ojca.... Jest to jednak kwestia przyzwyczajenia. Wiedziałam ,na co się piszę. Przecież nie wychodziłabym za skoczka, nie wiedząc, jak będzie wyglądało całe moje życie - uśmiechnęłam się
- A przypomnij nam, w jakim wieku są wasze dzieci? - spytała Marcelina
- Piotruś w Boże Narodzenie skończy 3 lata, a tydzień temu - 8 grudnia świętowaliśmy 6 miesięcy naszej Wiktorii.
- Ja mam troje dzieci i wiem, że to wyzwanie zapanować nad gromadką dwojga małych dzieci. - powiedział Tomasz
- Nie jest łatwo, ani też nie jest ciężko. Kamil mi pomaga, jak tylko może. Nawet podczas zawodów rozmawiamy przez video rozmowę. Rozmawia też z dziećmi.
- Czy Piotruś chce pójść w ślady swojego ojca?
- Nie chcemy go do niczego zmuszać. Rodzice nie powinni wybierać dzieciom ścieżkę ich życia. Piotrusia jednak już od prawie pół roku ciągnie do skoków... Jak oglądamy konkurs, to skacze razem ze wszystkimi zawodnikami. Oddaje łącznie 80 skoków z kanapy na dzień - uśmiechnęłam się
- A czy już próbował na śniegu?
- Jeszcze nie, ale jako prezent mikołajkowy dostał od nas narty... Dzisiaj Kamil zajmuje się dziećmi i mieli wyjść na dwór i nauczyć się jeździć na nartach, więc jeszcze nic nie wiem.
- Zaczęłam od nie dawna obserwować cię na instagramie - powiedziała Marcelina - I widzę, że bardzo cenisz sobie swoją prywatność. Dlaczego?
- Nie lubię dużo pokazywać o sobie innych. Nie widzę takiej potrzeby. Nie wrzucam codzienne zdjęcia na instagrama czy facebooka. Cenię sobie prywatność... Wrzucam tylko te zdjęcia, które opisują sytuację, gdzie byłam, czy co przełomowego stało się w moim życiu.... Na przykład narodziny Piotrusia czy Wiktorii, nasz ślub z Kamilem... Wcześniej nie przywiązywałam do tego tak zbytniej wagi. Byłam młoda. Miałam 20 lat i obserwowało mnie około 800-900 osób. Teraz jest ich ponad 60 tysięcy.... Więc nie wrzucam każdego selfie z Kamilem, czy każdego snu Wiktorii, czy każdego konkursu, który ogląda Piotruś.
- Z czego to wynika?
- Gdy widzę te wszystkie kobiety, które zrobiły karierę na tym, że ich mąż jest sławny, to aż mnie brzuch boli. Mają niekiedy po miliony obserwujących. I ktoś powie, ale ona jest na przykład trenerką albo projektuje biżuterię, ale już samo nazwisko nam mówi, kogo ona jest żoną... Czasami pojawiają mi się jakieś ich zdjęcia.. Każdy krok córeczki, każde selfie z mężem, który wróci z treningu, ze zgrupowania, jakiegoś konkursu, meczu... Selfie obowiązkowe! Albo zdjęcie, gdy mąż karmi córeczkę czy synka... Ja wiem, że to jest słodkie, ale takich samych zdjęć jest tysiące.... Wrzuci zdjęcie, jak mąż czyta dziecku książkę i za dwa tygodnie jest podobnie. Tylko oczywiście inne ubrania, inna książka i inna perspektywa. I dlatego to mnie denerwuje w ludziach.
- Na salonach też się nie pojawiasz... Rzadko można cię gdzieś spotkać.
- Wiem... Nie lubię się pokazywać publicznie. W domu mam ciekawsze zajęcia - uśmiechnęłam się
- Planujesz jakieś wystąpienie w niedalekiej przyszłości?
- Zaczyna się styczeń, a więc wszystkie plebiscyty i tak dalej wybierają sportowców roku. Od kilku lat Kamil jest nominowany. Tym razem również... Wszystkie te gale i wręczanie tych nagród jest wtedy, kiedy Kamil akurat jest na zawodach i to ja wszędzie jeżdżę. Teraz, bo już 2 stycznia w Warszawie jest Bal Mistrzów Sportu, na który się wybieram.
- Kreacja już wybrana?
- Tak - uśmiechnęłam się - I nawet zatwierdzona przez męża!
- Jak zatwierdzona przez męża, to będzie idealna - uśmiechnęła się Marcelina - A powiedz nam, bo rzadko o tym się mówi... jak się poznaliście? Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia, czy jednak... długo się poznawaliście?
- Poznaliśmy się 13 stycznia 2017 roku około 9:00 - uśmiechnęłam się - Kamil też zna tę datę....
- Jak się poznaliście?
- Poznaliśmy się przez przypadek, chociaż często mówię, że to była idealna godzina, minuta i sekunda... Tego dnia zaspałam na uczelnię i .... jechałam szybko, aby zdążyć. Jak to kobieta, spowodowałam wypadek.. Wjechałam prosto pod koła..... Myślałam, że zapadnę się pod ziemię... Drugim samochodem kierował mężczyzna.... Wiedziałam, jakie zdanie mają mężczyźni, gdy kobieta spowoduje wypadek, więc... bardzo się przestraszyłam... A jak zauważyłam, że mężczyzna wysiada z samochodu i idzie w moim kierunku, to już w ogóle....
- Tym mężczyzną był Kamil? - spytał Tomasz
- Tak.
- Miłość od pierwszego wejrzenia?
- Nie wiem, czy można tak to ująć... Poczułam motylki w brzuchu, jak spojrzałam w jego magiczne oczy... On ma je takie piękne - uśmiechnęłam się - Jednak ja miałam chłopaka..... Wieczorem dostałam zaproszenie do mojej kuzynki Marceliny Huli - żony Stefana Huli na kolację, na której pojawili się prawie wszyscy polscy skoczkowie, więc trochę ich poznałam.... A później Kamil zaprosił mnie na Puchar Świata w Zakopanem.
- Zostałaś przecież fotografką naszego teamu. Od kogo dostałaś taką propozycję?
- To Piotrek Żyła mi to zaproponował, powiedział wszystko trenerowi, a ten się zgodził
- Wasza miłość przechodziła ciężkie próby... Kto pierwszy powiedział "Kocham cię"?
- Bodajże Kamil, ale... nie pamiętam kiedy dokładnie..
- Pamiętam wywiad walentynkowy, podczas którego Kamil cię pocałował. Wtedy wszyscy zaczęli plotkować o waszym romansie.
- Byłam młoda.... Z jednej strony toksyczny chłopak, od którego nie byłam w stanie się uwolnić, z drugiej strony Kamil, którego skrycie kochałam, ale nikomu się do tego nie przyznawałam...
- Zaszłaś przecież w ciążę mając niespełna 20 lat. Jak sobie z tym wszystkim radziłaś?
- O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się w dzień matki... Byłam strasznie zaskoczona, a z drugiej strony byłam po kłótni z Kamilem i .... zostałam z tym sama.... Wyjechałam do rodziców, gdzie również nie miałam łatwo. Mój tata stwierdził, że powinniśmy szybko brać ślub, póki nie widać brzucha, a ja stwierdziłam, że moja znajomość z Kamilem skończy się na przyjaźni. Jednak Kamil stanął na wysokości zadania, przez co bardzo go doceniam... Mając 22 lata powiedział, że przejdziemy przez to razem, wspierał mnie i podnosił na duchu, mówiąc, że będę świetną matką.. I gdyby nie on, to ... załamałabym się kompletnie.
- Długo ukrywaliście ten temat... Media dowiedziały się dwa miesiące przed rozwiązaniem.
- Nie chciałam nic mówić mediom.. Wiedziałam, że zrobi się dużo szumu wokół mojej ciąży.. W dodatku wszyscy hejterzy mówiliby , że to nieślubne dziecko, a ja strasznie przeżywałam każdy komentarz skierowany w moją stronę.
- A oświadczyny? Gdzie oświadczył ci się Kamil?
- Oświadczył mi się równe dwa laty po naszym pierwszym spotkaniu... Na tym pamiętnym skrzyżowaniu - uśmiechnęłam się
- Przeżywaliście też chwile grozy. Wypadek Kamila, ale także szczęśliwe momenty, kiedy ten wygrał 3 złote medale na jednych igrzyskach... Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?
- Wypadek przeżyłam strasznie... Do tej pory noszę w sobie ten uraz i pamiętam, jak na ekranie telewizora pokazywali, jak wynoszą Kamila z samochodu... Straszny widok... Przez cały czas byłam przy nim w szpitalu, a jak widziałam go w gipsie, to.... ciężko to opisać. Wtedy się rozumie, jak bardzo kocha się tę drugą osobę.
- Jak często jeździsz na zawody?
- Zazwyczaj jestem na trzech zawodach. Wisła, Zakopane i Planica.
- Planujesz jakieś wyjazdy na inne zawody w tym sezonie?
- Jeszcze nie wiem - uśmiechnęłam się - Ale zobaczymy.
- Dziękujemy ci Kasiu, dziękujemy państwu. U nas dzisiaj była Katarzyna Witkowska- Stoch, żona Kamila Stocha.
Wywiad się skończył. Zrobiłam sobie jeszcze selfie z prowadzącymi, pożegnałam się z ekipą. Wsiadłam do samochodu i wróciłam do Zakopanego. W domu byłam po 16:00...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Ja zaś w czwartek wieczorem dostałam listowne , a po chwili e-mailowe zaproszenie do programu "Pytanie na śniadanie", temat "Tylko u nas! - Katarzyna Witkowska- Stoch , żona naszego mistrza Kamila Stocha"
Nic szczególnego, ale.... odpisałam e-maila i się zgodziłam.
Moje wystąpienie miało być 15 grudnia we wtorek o 9:30.
W piątek odbyły się kwalifikacje, w których Kamil zajął 8 miejsce...
W sobotę podczas konkursu indywidualnego był 7, a w niedzielę zajął 2 miejsce.
Do domu wrócił dopiero w poniedziałek popołudniu.
Umówiłam się z nim, że zajmie się dziećmi pod moją nieobecność. Wyjechałam wieczorem do Warszawy, ponieważ rano chciałam być wypoczęta. Wynajęłam sobie hotel niedaleko studia TVP i tam spędziłam noc.
Rano wyjęłam ze swojej walizki ubranie, w którym miałam wystąpić. Wzięłam je na wieszak i założyłam na nie futerał. Ubrałam się w jeansy i bluzę i pojechałam do studia TVP o 7:30.
- Dzień dobry - powiedziałam, gdy weszłam do studia.
Zostałam zaproszona do charakteryzatorni. Tam została zrobiona mi fryzura i makijaż. Tam też również ubrałam się w swoją stylizację.
Zostałam ugoszczona przez panie w charakteryzatorni. Ugościły mnie herbatą.
W tym momencie do pomieszczenia weszła Marcelina Zawadzka i Tomasz Wolny - dzisiejsi prowadzący.
- Dzień dobry, Tomasz Wolny - powiedział prowadzący do mnie i podał mi swoją rękę na przywitanie
- Katarzyna Witkowska- Stoch. Miło mi! - powiedziałam, również podając mu rękę.
-Marcelina - podeszła do mnie prowadząca
- Kasia.
- A więc tak, do studia wchodzisz o 9:00 i czekasz na nas w tym kąciku, kawka, herbatka, ciasteczko... Przed 9:30, jakieś dwie minuty przed panowie pokażą ci, gdzie masz usiąść, aby kamera cię złapała i o 9:30 wchodzimy na antenę. - powiedział do mnie Tomasz
- A potem szybko schodzę?
- Nie, akurat po twoim wystąpieniu jest reklama, więc mamy czas.
- Ok.
Czekałam więc na godzinę 9:00.Nerwowo spoglądałam w telefon na zegarek, gdy nagle dostałam powiadomienie z messengera.
"Kamil Stoch wysłał ci zdjęcie"
Kliknęłam w powiadomienie, a tam zdjęcie, jak Piotruś wpycha Kamilowi butelkę Wiktorii z mlekiem. To było takie śliczne
"Zostawić was na chwilę samych 😍😍" - odpisałam
O 9:00 weszłam do studia, gdzie czekałam na "swoją kolej". Oglądałam wystąpienia innych i obejrzałam bardzo ciekawy temat "Dlaczego dzieci gorzej zachowują się przy matce niż przy ojcu?"
Była 9:27.
- A teraz przenieśmy się do naszej kuchni! - powiedział Tomasz Wolny, a ja zostałam zaproszona przez operatora planu na kanapę. Tam zostałam usadowiona, że tak powiem na wyznaczonym miejscu i czekałam, aż zacznie się wywiad ze mną.
Marcelina z Tomkiem usiedli już na kanapie i zwrócili się do kamery:
- A teraz przed państwem żona najbardziej utytułowanego polskiego skoczka narciarskiego. Jeszcze nikt nie zdołał zdobyć trzech złotych medali olimpijskich podczas jednych igrzysk - powiedział Tomasz Wolny
- A u nas w studiu dzisiaj Katarzyna Witkowska- Stoch - dopowiedziała Marcelina
- Dzień dobry państwu - powiedziałam
- Witaj Kasiu ! - powiedział Tomek
- Dzień dobry - uśmiechnęłam się
- Prosto z Zakopanego - odezwała się Marcelina
- Tak, prosto z Zakopanego. Wyjechałam wczoraj wieczorem i jestem!
- Jak to jest u ciebie, jesteś z dwójką dzieci, Kamila ciągle nie ma w domu? - spytał Tomek - Jak sobie z tym radzisz? Jest ciężko?
- Nie wiem, czy mogę tak powiedzieć, że jest mi strasznie ciężko. Przyzwyczaiłam się do tego. Kamila mam 3 dni, czasami nawet i 4 dni w tygodniu, jednak dzieci potrzebują ojca.... Jest to jednak kwestia przyzwyczajenia. Wiedziałam ,na co się piszę. Przecież nie wychodziłabym za skoczka, nie wiedząc, jak będzie wyglądało całe moje życie - uśmiechnęłam się
- A przypomnij nam, w jakim wieku są wasze dzieci? - spytała Marcelina
- Piotruś w Boże Narodzenie skończy 3 lata, a tydzień temu - 8 grudnia świętowaliśmy 6 miesięcy naszej Wiktorii.
- Ja mam troje dzieci i wiem, że to wyzwanie zapanować nad gromadką dwojga małych dzieci. - powiedział Tomasz
- Nie jest łatwo, ani też nie jest ciężko. Kamil mi pomaga, jak tylko może. Nawet podczas zawodów rozmawiamy przez video rozmowę. Rozmawia też z dziećmi.
- Czy Piotruś chce pójść w ślady swojego ojca?
- Nie chcemy go do niczego zmuszać. Rodzice nie powinni wybierać dzieciom ścieżkę ich życia. Piotrusia jednak już od prawie pół roku ciągnie do skoków... Jak oglądamy konkurs, to skacze razem ze wszystkimi zawodnikami. Oddaje łącznie 80 skoków z kanapy na dzień - uśmiechnęłam się
- A czy już próbował na śniegu?
- Jeszcze nie, ale jako prezent mikołajkowy dostał od nas narty... Dzisiaj Kamil zajmuje się dziećmi i mieli wyjść na dwór i nauczyć się jeździć na nartach, więc jeszcze nic nie wiem.
- Zaczęłam od nie dawna obserwować cię na instagramie - powiedziała Marcelina - I widzę, że bardzo cenisz sobie swoją prywatność. Dlaczego?
- Nie lubię dużo pokazywać o sobie innych. Nie widzę takiej potrzeby. Nie wrzucam codzienne zdjęcia na instagrama czy facebooka. Cenię sobie prywatność... Wrzucam tylko te zdjęcia, które opisują sytuację, gdzie byłam, czy co przełomowego stało się w moim życiu.... Na przykład narodziny Piotrusia czy Wiktorii, nasz ślub z Kamilem... Wcześniej nie przywiązywałam do tego tak zbytniej wagi. Byłam młoda. Miałam 20 lat i obserwowało mnie około 800-900 osób. Teraz jest ich ponad 60 tysięcy.... Więc nie wrzucam każdego selfie z Kamilem, czy każdego snu Wiktorii, czy każdego konkursu, który ogląda Piotruś.
- Z czego to wynika?
- Gdy widzę te wszystkie kobiety, które zrobiły karierę na tym, że ich mąż jest sławny, to aż mnie brzuch boli. Mają niekiedy po miliony obserwujących. I ktoś powie, ale ona jest na przykład trenerką albo projektuje biżuterię, ale już samo nazwisko nam mówi, kogo ona jest żoną... Czasami pojawiają mi się jakieś ich zdjęcia.. Każdy krok córeczki, każde selfie z mężem, który wróci z treningu, ze zgrupowania, jakiegoś konkursu, meczu... Selfie obowiązkowe! Albo zdjęcie, gdy mąż karmi córeczkę czy synka... Ja wiem, że to jest słodkie, ale takich samych zdjęć jest tysiące.... Wrzuci zdjęcie, jak mąż czyta dziecku książkę i za dwa tygodnie jest podobnie. Tylko oczywiście inne ubrania, inna książka i inna perspektywa. I dlatego to mnie denerwuje w ludziach.
- Na salonach też się nie pojawiasz... Rzadko można cię gdzieś spotkać.
- Wiem... Nie lubię się pokazywać publicznie. W domu mam ciekawsze zajęcia - uśmiechnęłam się
- Planujesz jakieś wystąpienie w niedalekiej przyszłości?
- Zaczyna się styczeń, a więc wszystkie plebiscyty i tak dalej wybierają sportowców roku. Od kilku lat Kamil jest nominowany. Tym razem również... Wszystkie te gale i wręczanie tych nagród jest wtedy, kiedy Kamil akurat jest na zawodach i to ja wszędzie jeżdżę. Teraz, bo już 2 stycznia w Warszawie jest Bal Mistrzów Sportu, na który się wybieram.
- Kreacja już wybrana?
- Tak - uśmiechnęłam się - I nawet zatwierdzona przez męża!
- Jak zatwierdzona przez męża, to będzie idealna - uśmiechnęła się Marcelina - A powiedz nam, bo rzadko o tym się mówi... jak się poznaliście? Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia, czy jednak... długo się poznawaliście?
- Poznaliśmy się 13 stycznia 2017 roku około 9:00 - uśmiechnęłam się - Kamil też zna tę datę....
- Jak się poznaliście?
- Poznaliśmy się przez przypadek, chociaż często mówię, że to była idealna godzina, minuta i sekunda... Tego dnia zaspałam na uczelnię i .... jechałam szybko, aby zdążyć. Jak to kobieta, spowodowałam wypadek.. Wjechałam prosto pod koła..... Myślałam, że zapadnę się pod ziemię... Drugim samochodem kierował mężczyzna.... Wiedziałam, jakie zdanie mają mężczyźni, gdy kobieta spowoduje wypadek, więc... bardzo się przestraszyłam... A jak zauważyłam, że mężczyzna wysiada z samochodu i idzie w moim kierunku, to już w ogóle....
- Tym mężczyzną był Kamil? - spytał Tomasz
- Tak.
- Miłość od pierwszego wejrzenia?
- Nie wiem, czy można tak to ująć... Poczułam motylki w brzuchu, jak spojrzałam w jego magiczne oczy... On ma je takie piękne - uśmiechnęłam się - Jednak ja miałam chłopaka..... Wieczorem dostałam zaproszenie do mojej kuzynki Marceliny Huli - żony Stefana Huli na kolację, na której pojawili się prawie wszyscy polscy skoczkowie, więc trochę ich poznałam.... A później Kamil zaprosił mnie na Puchar Świata w Zakopanem.
- Zostałaś przecież fotografką naszego teamu. Od kogo dostałaś taką propozycję?
- To Piotrek Żyła mi to zaproponował, powiedział wszystko trenerowi, a ten się zgodził
- Wasza miłość przechodziła ciężkie próby... Kto pierwszy powiedział "Kocham cię"?
- Bodajże Kamil, ale... nie pamiętam kiedy dokładnie..
- Pamiętam wywiad walentynkowy, podczas którego Kamil cię pocałował. Wtedy wszyscy zaczęli plotkować o waszym romansie.
- Byłam młoda.... Z jednej strony toksyczny chłopak, od którego nie byłam w stanie się uwolnić, z drugiej strony Kamil, którego skrycie kochałam, ale nikomu się do tego nie przyznawałam...
- Zaszłaś przecież w ciążę mając niespełna 20 lat. Jak sobie z tym wszystkim radziłaś?
- O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się w dzień matki... Byłam strasznie zaskoczona, a z drugiej strony byłam po kłótni z Kamilem i .... zostałam z tym sama.... Wyjechałam do rodziców, gdzie również nie miałam łatwo. Mój tata stwierdził, że powinniśmy szybko brać ślub, póki nie widać brzucha, a ja stwierdziłam, że moja znajomość z Kamilem skończy się na przyjaźni. Jednak Kamil stanął na wysokości zadania, przez co bardzo go doceniam... Mając 22 lata powiedział, że przejdziemy przez to razem, wspierał mnie i podnosił na duchu, mówiąc, że będę świetną matką.. I gdyby nie on, to ... załamałabym się kompletnie.
- Długo ukrywaliście ten temat... Media dowiedziały się dwa miesiące przed rozwiązaniem.
- Nie chciałam nic mówić mediom.. Wiedziałam, że zrobi się dużo szumu wokół mojej ciąży.. W dodatku wszyscy hejterzy mówiliby , że to nieślubne dziecko, a ja strasznie przeżywałam każdy komentarz skierowany w moją stronę.
- A oświadczyny? Gdzie oświadczył ci się Kamil?
- Oświadczył mi się równe dwa laty po naszym pierwszym spotkaniu... Na tym pamiętnym skrzyżowaniu - uśmiechnęłam się
- Przeżywaliście też chwile grozy. Wypadek Kamila, ale także szczęśliwe momenty, kiedy ten wygrał 3 złote medale na jednych igrzyskach... Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?
- Wypadek przeżyłam strasznie... Do tej pory noszę w sobie ten uraz i pamiętam, jak na ekranie telewizora pokazywali, jak wynoszą Kamila z samochodu... Straszny widok... Przez cały czas byłam przy nim w szpitalu, a jak widziałam go w gipsie, to.... ciężko to opisać. Wtedy się rozumie, jak bardzo kocha się tę drugą osobę.
- Jak często jeździsz na zawody?
- Zazwyczaj jestem na trzech zawodach. Wisła, Zakopane i Planica.
- Planujesz jakieś wyjazdy na inne zawody w tym sezonie?
- Jeszcze nie wiem - uśmiechnęłam się - Ale zobaczymy.
- Dziękujemy ci Kasiu, dziękujemy państwu. U nas dzisiaj była Katarzyna Witkowska- Stoch, żona Kamila Stocha.
Wywiad się skończył. Zrobiłam sobie jeszcze selfie z prowadzącymi, pożegnałam się z ekipą. Wsiadłam do samochodu i wróciłam do Zakopanego. W domu byłam po 16:00...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000


Komentarze
Prześlij komentarz