Nadszedł nasz wyjazd do Warszawy. Nie chciałam za bardzo tam jechać. Wyprawa do stolicy z szóstką dzieci to jak podróż w nieznane i prawdziwy surwiwal.
Spakowałam zatem walizki wszystkich - swoje, Kamila i dzieci. Czułam się, jakbym pakowała nas na jakieś strasznie długie wakacje, a to tylko niecałe 3 dni w Warszawie.
Wyjechaliśmy w czwartek około południa, gdy dzieci już wstały i zjadły śniadanie, ponieważ zaraz po przebudzeniu nie chcą jakoś jeść. Piotruś jeszcze by zjadł, ale Wiktoria i Karolek to już w ogóle nie chcą jeść. Cóż... Taki los młodej mamy, bo choć mam na karku 34 lata, to jednak jestem dość młoda, jak na matkę szóstki dzieci.
W hotelu byliśmy wieczorem, dziec ze zmęczenia poszły spać. Ja zaś wzięłam kąpiel i również położyłam się na łóżku obok Kamila.
- Chociaż myślałam, że po zakończeniu twojej kariery będziemy siedzieć w domu w spokoju i jedyne wyjścia, to będzie załatwienie coś z klubem czy naszym sklepem... - powiedziałam do męża
- Ale co ja mogę zrobić? To nasze pierwsze oficjalne wyjście odkąd skończyłem karierę, a takich wyjść będzie jeszcze sporo, przecież za miesiąc benefis Pawła Mularza. Kolejny wyjazd do Warszawy na nas czeka... Do tego w sierpniu Gala skoków jak co roku w Krakowie, więc jeszcze sporo przed nami - uśmiechnął się
Ale mi do śmiechu nie było.
Rano po śniadaniu zaczęliśmy się szykować na spotkanie w Pałacu Prezydenckim.
Kamil założył białą koszulę i czarny garnitur. Gdy zakładał krawat, podszedł do mnie i powiedział:
- I jak ? - spytał
- Cudownie - odpowiedziałam i pocałowałam Kamila w policzek
4 naszych synów również ubrałam w białe koszule i czarne spodnie. Piotruś i Karolek mieli jeszcze do tego czarne marynarki i muszki.
Wiktoria założyła białą bluzkę z falbankami i granatową plisowaną spódniczkę do kostek. Nasza córeczka nie wyglądała na swój wiek - 11 lat. Była cudowna. Nie mogłam uwierzyć, że mam tak wspaniałą córkę.
- To ma po tobie - uśmiechnął się Kamil, gdy zobaczył Wiktorię, która przeglądała się w lustrze.
- Rzeczywiście, ma to po mamusi - uśmiechnęłam się
Izabelce założyłam srebrną sukienkę w kwiatuszki.
Ja zaś postawiłam na delikatność, ale jednocześnie elegancję , klasę i styl. W końcu to Warszawa i Pałac Prezydencki, a nie zwykła ulica na obrzeżach Zakopanego, gdzie zakładam legginsy i zwykłą koszulkę, a włosy spięte w kucyka , albo koczka , a .. i jeszcze kolorowe skarpetki :)
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatne loki.
Gdy Kamil mnie zobaczył, stwierdził, że wyglądałam naprawdę przepięknie.
- Taki komplement od męża? - uśmiechnęłam się
Pojechaliśmy razem do Pałacu Prezydenckiego, zostaliśmy przywitani przez Pana Prezydenta i jego małżonkę. Zostaliśmy zaproszeni na wielką salę, gdzie było pełno fotoreporterów. Tam Kamil został odznaczony przez Pana Prezydenta Orderem Odrodzenia Polski drugiej klasy , czyli Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą.
- Chciałbym serdecznie podziękować Panu Prezydentowi za to odznaczenie, jednak wiem jedno, że nie zostałbym odznaczony, nie byłoby mnie tu dzisiaj, gdyby nie moja żona i moje dzieci, które są tutaj dziś ze mną. Dziękuję wam, bardzo - powiedział Kamil
Po wystąpieniu Kamila, a następnie Pana Prezydenta przeszliśmy do osobnej sali, już bez fotoreporterów - ja, Kamil, nasze dzieci, a także Pan Prezydent z małżonką i córką i jej mężem oraz synem i jego żoną oraz ich synem - Kamilem :)
Zostaliśmy zaproszeni do jadalni na uroczysty obiad;.
- Wiem, jak bardzo Pan, Panie Kamilu nie lubi wielu fotoreporterów, dlatego chciałem to Panu oszczędzić - powiedział prezydent
- Myślałem, że jak przejdę na sportową emeryturę, to chociaż będę mógł w spokoju położył się na kanapie i nie myśleć o niczym, ale jak to mówią obowiązki wzywają, mamy przed sobą jeszcze kilka innych miejsc do odwiedzenia, kilku wywiadów do udzielenia
- Musieliśmy na początku jakoś się do tego świata przyzwyczaić - powiedziałam
- Ale jak widzę, bardzo Państwo chronicie prywatność swoich dzieci. - odezwał się syn Prezydenta
- Chcemy, aby mieli normalne dzieciństwo - powiedziałam - To, że ich tatą jest Kamil nie powinno sprawić, że mają czuć się wyróżnione w jakichkolwiek sytuacjach w swoim życiu
- Nie każdemu się to udaje - wtrąciła się jego żona
- Ale staramy się jak możemy. - powiedziałam do niej - Wiem, że nie zawsze się to udaje, bo fotoreporterzy czekają na wszystko, są w stanie posunąć się do naprawdę wielu niemożliwych rzeczy. Gdy byłam w ostatniej ciąży i pojechałam do lekarza na ostatnie badania, akurat tak miałam wizytę, że mogłam spokojnie odebrać potem Piotrka ze szkoły, ale lekarz się spóźnił, więc napisałam do syna, że się spóźnię i spóźniłam się niecałe 5 minut, Piotruś czekał przed szkołą z kolegami z klasy , lecz każdy poszedł do domu i czekał chwilę sam,następnego dnia widziałam artykuł w internecie, że Piotrek stał przed szkołą bez opieki, że matka zapomniała odebrać syna, ale nikt nie napisał, że zjawiłam się po niecałych dwóch minutach, a syn czekał na placu zabaw, gdzie były inne nauczycielki, które były z młodszymi uczniami, więc był pod opieką.
- Niekiedy media są bardzo natrętne - odezwała się córka prezydenta
- Słyszałem, że trenujesz? - powiedział prezydent do naszego syna - Wygrałeś podobno już kilka konkursów
- Tak, trochę już ich było. - odezwał się Piotruś - Czekają mnie kolejne zgrupowania i są duże szanse, abym znalazł się w polskiej kadrze juniorów, kadrze C
- To gratuluję
- Ale jeszcze sporo przede mną i muszę dobrze skakać, aby się tam dostać, samo nazwisko mi nic nie da
Nasz syn był taki "dorosły", jak to mówił
- To, że mój tata był znakomitym skoczkiem nie znaczy, że ja też nim będę, ale nie ukrywam, że chciałbym nim być. Jednak muszę sam na siebie i swój sukces zapracować.
- Twoja wypowiedź sugeruje, że jesteś bardzo dorosły psychicznie
- Wiem, nawet nauczyciele mówią mi, że jestem bardzo bystry jak na swój wiek, ale ja uważam, że każdy w moim wieku powinien już trochę inaczej myśleć, może mam niespełna 14 lat, bo urodziłem się pod koniec roku, ale jestem już w siódmej klasie i od dawna wiem, jaką drogę wybiorę Nie chcę robić w moim życiu nic innego, niż skakać. Dużo osób jest ciekawych, czy będę lepszy niż mój tata, ale ja wiem jedno, że nigdy nie będę lepszy niż mój tata, bo z każdym rokiem technika idzie do przodu i gdy zdarzy się, że będę w kadrze A, to sprzęt będzie na naprawdę wysokim poziomie, że każdy skoczek jest mistrzem w swoim czasie, nie wiadomo, czy mój tata wygrywałby jakieś 20 lat temu, czy 30 lat temu, albo czy by wygrywał za 15 lat, tak samo z Panem Adamem Małyszem, czy Świętej Pamięci Panem Mattim Nykanenem, kto wie... Może nie poradziliby sobie w dzisiejszych czasach.
Sama byłam pod wrażeniem wypowiedzi naszego syna, że był taki otwarty.
- A czy najstarsza córka? Ma już jakieś pasje?
- Tak - odpowiedziałam
- Lubię śpiewać - odezwała się Wiktoria - I gram także na organach w kościele, ale umiem grać na fortepianie.
- Mają państwo bardzo zdolne dzieci, utalentowane
- Chociaż teraz będę mógł spędzić z nimi więcej czasu - powiedział Kamil - Przez tyle lat mojej kariery przez jej prawie połowę nie było mnie w domu. Chciałbym to w końcu zmienić.
Po południu wybraliśmy się na spacer po Warszawie, a następnie wróciliśmy do hotelu.
Następnego dnia około południa mieliśmy odwiedzić siedzibę Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Kamil założył białą koszulę i czarne spodnie . Podobnie ubrałam naszych synów. Wiktoria założyła różową spódniczkę i do tego białą bluzkę. Izabelce założyłam różową sukienkę i jeansową kurtkę.
Ja zaś postawiłam na
Włosy związałam w koka i zrobiłam delikatny makijaż.
Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy do PKOL-u.
Tam Kamil dostał wiele nagród od przedstawicieli PKOL-u, a następnie zostaliśmy oprowadzeni po siedzibie.
Wieczorem wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Zakopanego
Po 3 dniach nasz dom miała odwiedzić telewizja śniadaniowa. Chcieli przeprowadzić z nami wywiad w naszym domu. Tego dnia była akurat piękna pogoda i gdy telewizja do nas przyjechała zaproponowałam rozstawienie kamer na tarasie.
Założyłam na wywiad
Włosy związałam w kucyka i wypuściłam delikatne kosmyki włosów. Do tego delikatny makijaż. Kamil założył jeansową koszulę i spodnie. Przebrałam również Aleksandra i Mateuszka, którzy mieli być obecni podczas wywiadu, reszta naszych ukochany dzieci była w szkole i przedszkolu.
Gdy kamery były już gotowe, usiedliśmy na tarasie, Aleksander i Mateuszek siedzieli obok nas, ale byli bardzo niecierpliwi. Wywiad rozpoczął się po chwili
- Drodzy państwo, gościmy dzisiaj w domu Kamila Stocha, naszego wielokrotnego mistrza olimpijskiego, mistrza świata i przede wszystkim skoczka wszech czasów.
- Dzień dobry - powiedział Kamil do kamery
- Jest z nami także żona Kamila - Katarzyna Witkowska-Stoch
- Dzień dobry państwu - uśmiechnęłam się
- A także najmłodsi synowie Kamila - Aleksander i Mateusz. Gdzie są pozostałe dzieci?
- W szkole - uśmiechnęłam się - Dlatego nie mogą być tutaj z nami.
- Kamilu, jak się czujesz, w końcu to niecałe 2 miesiące na sportowej emeryturze?
- Z jednej strony mogę w końcu odpocząć, bo wiem, że chłopaki ciągle trenują i jeżdżą ze zgrupowania na kolejne zgrupowanie, ale z drugiej strony brakuje mi tego i jeszcze lubię rano wyjść po śniadaniu i pobiegać.
- A ty, Katarzyno, przyzwyczaiłaś się, że masz męża w domu na wyłączność?
- Po tych prawie 15 latach, kiedy jesteśmy razem i gdy nie miałam go, przez jakieś 5 miesięcy i teraz już jesteśmy w domu 2 miesiące, gdzie Kamil nigdzie nie wyjeżdża, tylko spędzamy ten czas razem z dziećmi.... Trudno jest się do tego przyzwyczaić, ale muszę stwierdzić, że nie oddałabym teraz Kamila nikomu
- Nie chciałbyś wrócić do skoków? Nie żałujesz?
- Nie
- Nie masz tak, że polerujesz swoje medale i przypominają ci się te wszystkie wspaniałe chwile?
- Nie, ponieważ nie lubię ich czyścić. Mają specjalne miejsce w domu, mój taki mały gabinet , gdzie rzadko wchodzę. Oczywiście, że wspominam te wszystkie chwile, bo było ich naprawdę sporo i czasami w telewizji są różne programy sportowe, na przykład "sport retro", czy coś takiego i moje występy sprzed 15 lat również tam są. Ostatnio widziałem właśnie mój pierwszy wygrany Turniej Czterech Skoczni, miałem wtedy niespełna 22 lata
- A już niedługo skończysz 36 lat
- Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ktoś powie, że dopiero mam 36 lat i skończyłem karierę, ktoś drugi powie, że mam aż 36 lat i że w tak starym wieku skończyłem karierę. Ja czuję się młodo, chociaż fakt, że bliżej mi do 40-stki niż do 30-stki mnie przeraża
- Czas, który przemija najlepiej widać po dzieciach
- Tak, tutaj muszę przyznać rację, ostatnio przeglądałem wraz z Kasią nasze rodzinne albumy wieczorem, trzeba przyznać, że mamy ich naprawdę sporo i zobaczyłem pierwsze zdjęcie Piotrusia, teraz już Piotrka,bo ma prawie 14 lat , zaraz po urodzeniu, jak przebraliśmy go w świąteczne ubranko, kolejne zdjęcie w domu, gdy po raz pierwszy przyjechaliśmy do naszego mieszkania z naszym synem, a potem zdjęcia Wiktorii, która za niedługo skończy 11 lat, wcześniej nasz ślub i nasze kolejne dzieci, ich urodziny, pierwsze komunie, to naprawdę coś niebywałego, ile razem już przeżyliśmy.
- A to dopiero początek tej pięknej historii. Jesteście małżeństwem 12 lat
- W sierpniu będzie 12 rocznica ślubu - powiedziałam - Ale wracając do tego przemijania czasu... Od kilku lat mam z moim rodzeństwem taką tradycję, że w Lany Poniedziałek spotykamy się wszyscy w naszym rodzinnym domu i robimy sobie zdjęcie z pistoletami i psikawkami, gdzie pozują także nasze dzieci, jesteśmy na nim bez naszych mężów, czy żon , w tym roku również kontynuowaliśmy tę tradycję i muszę przyznać, że prawie co rok witamy nowego członka rodziny, zmieniają nam się rysy twarzy...
- Wyobrażacie sobie wasze życie za jakieś 30 lat?
- Tak - odpowiedzieliśmy zgodnie, śmiejąc się przy tym
- Jak?
- Ja wyobrażam sobie, że będziemy siedzieli na tym tarasie w otoczeniu wnuków i bawić się z nimi - powiedziałam
- Ja też sobie wyobrażam to samo. Raz wyobraziłem sobie święta Bożego Narodzenia za jakieś 20 może 30 lat, kiedy szóstka naszych dzieci przyjedzie z mężami i żonami i co najmniej dwójką dzieci. To cudowne, mieć taką wielką rodzinę
- Nie czujecie zmęczenia? W końcu to jednak sześcioro dzieci
- Nie - odpowiedziałam - Od początku miałam takie nastawienie, że jak poradziłam sobie z jednym, to poradzę sobie z dwójką dzieci, jak poradziłam sobie z dwójką, to poradzę sobie z trójką
- A tu nagle bliźniaki
- Był to dla nas szok . Nie ukrywam - odezwał się Kamil
- Ale skąd bliźniaki? Czy u was w rodzinie byli kiedyś bliźniacy?
- Tak - odpowiedziałam - Ale to daleka rodzina - siostrzeńcy mojej babci od strony mojej mamy są bliźniakami, więc to naprawdę można powiedzieć daleka i nie daleka rodzina
Wywiad trwał jeszcze ponad 10 minut, a po jego skończeniu ugościłam całą ekipę ciastem i herbatą na tarasie. Zrobiliśmy sobie z dziennikarzem pamiątkowe selfie i oprowadziliśmy go po ogrodzie oraz po działce za domem, na której rosną drzewa zasadzone przez Kamila 6 lat temu. Pokazaliśmy również historię drzewek owocowych z tabliczkami, na których były daty - data naszego ślubu i daty urodzin naszych dzieci
- Czyj to pomysł? - spytał dziennikarz
- Kamila - odpowiedziałam - Drzewo z datą naszego ślubu zasadziliśmy w dniu naszego ślubu wraz z drzewem Piotrusia, a kolejne drzewa są sadzone albo w dniu urodzin naszych dzieci, albo kilka dni później..
Po wypiciu herbaty i opowiedzeniu kilku historii ekipa telewizyjna pojechała do Warszawy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Spakowałam zatem walizki wszystkich - swoje, Kamila i dzieci. Czułam się, jakbym pakowała nas na jakieś strasznie długie wakacje, a to tylko niecałe 3 dni w Warszawie.
Wyjechaliśmy w czwartek około południa, gdy dzieci już wstały i zjadły śniadanie, ponieważ zaraz po przebudzeniu nie chcą jakoś jeść. Piotruś jeszcze by zjadł, ale Wiktoria i Karolek to już w ogóle nie chcą jeść. Cóż... Taki los młodej mamy, bo choć mam na karku 34 lata, to jednak jestem dość młoda, jak na matkę szóstki dzieci.
W hotelu byliśmy wieczorem, dziec ze zmęczenia poszły spać. Ja zaś wzięłam kąpiel i również położyłam się na łóżku obok Kamila.
- Chociaż myślałam, że po zakończeniu twojej kariery będziemy siedzieć w domu w spokoju i jedyne wyjścia, to będzie załatwienie coś z klubem czy naszym sklepem... - powiedziałam do męża
- Ale co ja mogę zrobić? To nasze pierwsze oficjalne wyjście odkąd skończyłem karierę, a takich wyjść będzie jeszcze sporo, przecież za miesiąc benefis Pawła Mularza. Kolejny wyjazd do Warszawy na nas czeka... Do tego w sierpniu Gala skoków jak co roku w Krakowie, więc jeszcze sporo przed nami - uśmiechnął się
Ale mi do śmiechu nie było.
Rano po śniadaniu zaczęliśmy się szykować na spotkanie w Pałacu Prezydenckim.
Kamil założył białą koszulę i czarny garnitur. Gdy zakładał krawat, podszedł do mnie i powiedział:
- I jak ? - spytał
- Cudownie - odpowiedziałam i pocałowałam Kamila w policzek
4 naszych synów również ubrałam w białe koszule i czarne spodnie. Piotruś i Karolek mieli jeszcze do tego czarne marynarki i muszki.
Wiktoria założyła białą bluzkę z falbankami i granatową plisowaną spódniczkę do kostek. Nasza córeczka nie wyglądała na swój wiek - 11 lat. Była cudowna. Nie mogłam uwierzyć, że mam tak wspaniałą córkę.
- To ma po tobie - uśmiechnął się Kamil, gdy zobaczył Wiktorię, która przeglądała się w lustrze.
- Rzeczywiście, ma to po mamusi - uśmiechnęłam się
Izabelce założyłam srebrną sukienkę w kwiatuszki.
Ja zaś postawiłam na delikatność, ale jednocześnie elegancję , klasę i styl. W końcu to Warszawa i Pałac Prezydencki, a nie zwykła ulica na obrzeżach Zakopanego, gdzie zakładam legginsy i zwykłą koszulkę, a włosy spięte w kucyka , albo koczka , a .. i jeszcze kolorowe skarpetki :)
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatne loki.
Gdy Kamil mnie zobaczył, stwierdził, że wyglądałam naprawdę przepięknie.
- Taki komplement od męża? - uśmiechnęłam się
Pojechaliśmy razem do Pałacu Prezydenckiego, zostaliśmy przywitani przez Pana Prezydenta i jego małżonkę. Zostaliśmy zaproszeni na wielką salę, gdzie było pełno fotoreporterów. Tam Kamil został odznaczony przez Pana Prezydenta Orderem Odrodzenia Polski drugiej klasy , czyli Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą.
- Chciałbym serdecznie podziękować Panu Prezydentowi za to odznaczenie, jednak wiem jedno, że nie zostałbym odznaczony, nie byłoby mnie tu dzisiaj, gdyby nie moja żona i moje dzieci, które są tutaj dziś ze mną. Dziękuję wam, bardzo - powiedział Kamil
Po wystąpieniu Kamila, a następnie Pana Prezydenta przeszliśmy do osobnej sali, już bez fotoreporterów - ja, Kamil, nasze dzieci, a także Pan Prezydent z małżonką i córką i jej mężem oraz synem i jego żoną oraz ich synem - Kamilem :)
Zostaliśmy zaproszeni do jadalni na uroczysty obiad;.
- Wiem, jak bardzo Pan, Panie Kamilu nie lubi wielu fotoreporterów, dlatego chciałem to Panu oszczędzić - powiedział prezydent
- Myślałem, że jak przejdę na sportową emeryturę, to chociaż będę mógł w spokoju położył się na kanapie i nie myśleć o niczym, ale jak to mówią obowiązki wzywają, mamy przed sobą jeszcze kilka innych miejsc do odwiedzenia, kilku wywiadów do udzielenia
- Musieliśmy na początku jakoś się do tego świata przyzwyczaić - powiedziałam
- Ale jak widzę, bardzo Państwo chronicie prywatność swoich dzieci. - odezwał się syn Prezydenta
- Chcemy, aby mieli normalne dzieciństwo - powiedziałam - To, że ich tatą jest Kamil nie powinno sprawić, że mają czuć się wyróżnione w jakichkolwiek sytuacjach w swoim życiu
- Nie każdemu się to udaje - wtrąciła się jego żona
- Ale staramy się jak możemy. - powiedziałam do niej - Wiem, że nie zawsze się to udaje, bo fotoreporterzy czekają na wszystko, są w stanie posunąć się do naprawdę wielu niemożliwych rzeczy. Gdy byłam w ostatniej ciąży i pojechałam do lekarza na ostatnie badania, akurat tak miałam wizytę, że mogłam spokojnie odebrać potem Piotrka ze szkoły, ale lekarz się spóźnił, więc napisałam do syna, że się spóźnię i spóźniłam się niecałe 5 minut, Piotruś czekał przed szkołą z kolegami z klasy , lecz każdy poszedł do domu i czekał chwilę sam,następnego dnia widziałam artykuł w internecie, że Piotrek stał przed szkołą bez opieki, że matka zapomniała odebrać syna, ale nikt nie napisał, że zjawiłam się po niecałych dwóch minutach, a syn czekał na placu zabaw, gdzie były inne nauczycielki, które były z młodszymi uczniami, więc był pod opieką.
- Niekiedy media są bardzo natrętne - odezwała się córka prezydenta
- Słyszałem, że trenujesz? - powiedział prezydent do naszego syna - Wygrałeś podobno już kilka konkursów
- Tak, trochę już ich było. - odezwał się Piotruś - Czekają mnie kolejne zgrupowania i są duże szanse, abym znalazł się w polskiej kadrze juniorów, kadrze C
- To gratuluję
- Ale jeszcze sporo przede mną i muszę dobrze skakać, aby się tam dostać, samo nazwisko mi nic nie da
Nasz syn był taki "dorosły", jak to mówił
- To, że mój tata był znakomitym skoczkiem nie znaczy, że ja też nim będę, ale nie ukrywam, że chciałbym nim być. Jednak muszę sam na siebie i swój sukces zapracować.
- Twoja wypowiedź sugeruje, że jesteś bardzo dorosły psychicznie
- Wiem, nawet nauczyciele mówią mi, że jestem bardzo bystry jak na swój wiek, ale ja uważam, że każdy w moim wieku powinien już trochę inaczej myśleć, może mam niespełna 14 lat, bo urodziłem się pod koniec roku, ale jestem już w siódmej klasie i od dawna wiem, jaką drogę wybiorę Nie chcę robić w moim życiu nic innego, niż skakać. Dużo osób jest ciekawych, czy będę lepszy niż mój tata, ale ja wiem jedno, że nigdy nie będę lepszy niż mój tata, bo z każdym rokiem technika idzie do przodu i gdy zdarzy się, że będę w kadrze A, to sprzęt będzie na naprawdę wysokim poziomie, że każdy skoczek jest mistrzem w swoim czasie, nie wiadomo, czy mój tata wygrywałby jakieś 20 lat temu, czy 30 lat temu, albo czy by wygrywał za 15 lat, tak samo z Panem Adamem Małyszem, czy Świętej Pamięci Panem Mattim Nykanenem, kto wie... Może nie poradziliby sobie w dzisiejszych czasach.
Sama byłam pod wrażeniem wypowiedzi naszego syna, że był taki otwarty.
- A czy najstarsza córka? Ma już jakieś pasje?
- Tak - odpowiedziałam
- Lubię śpiewać - odezwała się Wiktoria - I gram także na organach w kościele, ale umiem grać na fortepianie.
- Mają państwo bardzo zdolne dzieci, utalentowane
- Chociaż teraz będę mógł spędzić z nimi więcej czasu - powiedział Kamil - Przez tyle lat mojej kariery przez jej prawie połowę nie było mnie w domu. Chciałbym to w końcu zmienić.
Po południu wybraliśmy się na spacer po Warszawie, a następnie wróciliśmy do hotelu.
Następnego dnia około południa mieliśmy odwiedzić siedzibę Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Kamil założył białą koszulę i czarne spodnie . Podobnie ubrałam naszych synów. Wiktoria założyła różową spódniczkę i do tego białą bluzkę. Izabelce założyłam różową sukienkę i jeansową kurtkę.
Ja zaś postawiłam na
Włosy związałam w koka i zrobiłam delikatny makijaż.
Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy do PKOL-u.
Tam Kamil dostał wiele nagród od przedstawicieli PKOL-u, a następnie zostaliśmy oprowadzeni po siedzibie.
Wieczorem wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Zakopanego
Po 3 dniach nasz dom miała odwiedzić telewizja śniadaniowa. Chcieli przeprowadzić z nami wywiad w naszym domu. Tego dnia była akurat piękna pogoda i gdy telewizja do nas przyjechała zaproponowałam rozstawienie kamer na tarasie.
Założyłam na wywiad
Włosy związałam w kucyka i wypuściłam delikatne kosmyki włosów. Do tego delikatny makijaż. Kamil założył jeansową koszulę i spodnie. Przebrałam również Aleksandra i Mateuszka, którzy mieli być obecni podczas wywiadu, reszta naszych ukochany dzieci była w szkole i przedszkolu.
Gdy kamery były już gotowe, usiedliśmy na tarasie, Aleksander i Mateuszek siedzieli obok nas, ale byli bardzo niecierpliwi. Wywiad rozpoczął się po chwili
- Drodzy państwo, gościmy dzisiaj w domu Kamila Stocha, naszego wielokrotnego mistrza olimpijskiego, mistrza świata i przede wszystkim skoczka wszech czasów.
- Dzień dobry - powiedział Kamil do kamery
- Jest z nami także żona Kamila - Katarzyna Witkowska-Stoch
- Dzień dobry państwu - uśmiechnęłam się
- A także najmłodsi synowie Kamila - Aleksander i Mateusz. Gdzie są pozostałe dzieci?
- W szkole - uśmiechnęłam się - Dlatego nie mogą być tutaj z nami.
- Kamilu, jak się czujesz, w końcu to niecałe 2 miesiące na sportowej emeryturze?
- Z jednej strony mogę w końcu odpocząć, bo wiem, że chłopaki ciągle trenują i jeżdżą ze zgrupowania na kolejne zgrupowanie, ale z drugiej strony brakuje mi tego i jeszcze lubię rano wyjść po śniadaniu i pobiegać.
- A ty, Katarzyno, przyzwyczaiłaś się, że masz męża w domu na wyłączność?
- Po tych prawie 15 latach, kiedy jesteśmy razem i gdy nie miałam go, przez jakieś 5 miesięcy i teraz już jesteśmy w domu 2 miesiące, gdzie Kamil nigdzie nie wyjeżdża, tylko spędzamy ten czas razem z dziećmi.... Trudno jest się do tego przyzwyczaić, ale muszę stwierdzić, że nie oddałabym teraz Kamila nikomu
- Nie chciałbyś wrócić do skoków? Nie żałujesz?
- Nie
- Nie masz tak, że polerujesz swoje medale i przypominają ci się te wszystkie wspaniałe chwile?
- Nie, ponieważ nie lubię ich czyścić. Mają specjalne miejsce w domu, mój taki mały gabinet , gdzie rzadko wchodzę. Oczywiście, że wspominam te wszystkie chwile, bo było ich naprawdę sporo i czasami w telewizji są różne programy sportowe, na przykład "sport retro", czy coś takiego i moje występy sprzed 15 lat również tam są. Ostatnio widziałem właśnie mój pierwszy wygrany Turniej Czterech Skoczni, miałem wtedy niespełna 22 lata
- A już niedługo skończysz 36 lat
- Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ktoś powie, że dopiero mam 36 lat i skończyłem karierę, ktoś drugi powie, że mam aż 36 lat i że w tak starym wieku skończyłem karierę. Ja czuję się młodo, chociaż fakt, że bliżej mi do 40-stki niż do 30-stki mnie przeraża
- Czas, który przemija najlepiej widać po dzieciach
- Tak, tutaj muszę przyznać rację, ostatnio przeglądałem wraz z Kasią nasze rodzinne albumy wieczorem, trzeba przyznać, że mamy ich naprawdę sporo i zobaczyłem pierwsze zdjęcie Piotrusia, teraz już Piotrka,bo ma prawie 14 lat , zaraz po urodzeniu, jak przebraliśmy go w świąteczne ubranko, kolejne zdjęcie w domu, gdy po raz pierwszy przyjechaliśmy do naszego mieszkania z naszym synem, a potem zdjęcia Wiktorii, która za niedługo skończy 11 lat, wcześniej nasz ślub i nasze kolejne dzieci, ich urodziny, pierwsze komunie, to naprawdę coś niebywałego, ile razem już przeżyliśmy.
- A to dopiero początek tej pięknej historii. Jesteście małżeństwem 12 lat
- W sierpniu będzie 12 rocznica ślubu - powiedziałam - Ale wracając do tego przemijania czasu... Od kilku lat mam z moim rodzeństwem taką tradycję, że w Lany Poniedziałek spotykamy się wszyscy w naszym rodzinnym domu i robimy sobie zdjęcie z pistoletami i psikawkami, gdzie pozują także nasze dzieci, jesteśmy na nim bez naszych mężów, czy żon , w tym roku również kontynuowaliśmy tę tradycję i muszę przyznać, że prawie co rok witamy nowego członka rodziny, zmieniają nam się rysy twarzy...
- Wyobrażacie sobie wasze życie za jakieś 30 lat?
- Tak - odpowiedzieliśmy zgodnie, śmiejąc się przy tym
- Jak?
- Ja wyobrażam sobie, że będziemy siedzieli na tym tarasie w otoczeniu wnuków i bawić się z nimi - powiedziałam
- Ja też sobie wyobrażam to samo. Raz wyobraziłem sobie święta Bożego Narodzenia za jakieś 20 może 30 lat, kiedy szóstka naszych dzieci przyjedzie z mężami i żonami i co najmniej dwójką dzieci. To cudowne, mieć taką wielką rodzinę
- Nie czujecie zmęczenia? W końcu to jednak sześcioro dzieci
- Nie - odpowiedziałam - Od początku miałam takie nastawienie, że jak poradziłam sobie z jednym, to poradzę sobie z dwójką dzieci, jak poradziłam sobie z dwójką, to poradzę sobie z trójką
- A tu nagle bliźniaki
- Był to dla nas szok . Nie ukrywam - odezwał się Kamil
- Ale skąd bliźniaki? Czy u was w rodzinie byli kiedyś bliźniacy?
- Tak - odpowiedziałam - Ale to daleka rodzina - siostrzeńcy mojej babci od strony mojej mamy są bliźniakami, więc to naprawdę można powiedzieć daleka i nie daleka rodzina
Wywiad trwał jeszcze ponad 10 minut, a po jego skończeniu ugościłam całą ekipę ciastem i herbatą na tarasie. Zrobiliśmy sobie z dziennikarzem pamiątkowe selfie i oprowadziliśmy go po ogrodzie oraz po działce za domem, na której rosną drzewa zasadzone przez Kamila 6 lat temu. Pokazaliśmy również historię drzewek owocowych z tabliczkami, na których były daty - data naszego ślubu i daty urodzin naszych dzieci
- Czyj to pomysł? - spytał dziennikarz
- Kamila - odpowiedziałam - Drzewo z datą naszego ślubu zasadziliśmy w dniu naszego ślubu wraz z drzewem Piotrusia, a kolejne drzewa są sadzone albo w dniu urodzin naszych dzieci, albo kilka dni później..
Po wypiciu herbaty i opowiedzeniu kilku historii ekipa telewizyjna pojechała do Warszawy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz