Numer 365 - Benefis Pawła Mularza, urodziny Wiktorii

W sobotę - 7 czerwca w Warszawie miał odbyć się benefis Pawła Mularza. Z naszych nieoficjalnych informacji wiemy, że będzie to benefis będzie pełen przepychu.

Podczas naszej wizyty w Warszawie, dzieci miały zostać pod opieką Bronisława.
W sobotę, od samego rana zaczęłam się szykować do tej imprezy. Rano byłam u kosmetyczki, która wykonała mi delikatny makijaż, a także zrobiła mi manicure w kolorze zgniłej zieleni.
Następnie pojechałam do fryzjerki, która wykonała mi koka.
Gdy wróciłam do domu, zamknęłam się w sypialni, aby założyć suknię na benefis.

Suknia była dopasowana i podkreślała moją figurę. Wiedziałam, że nie jestem już idealna po pięciu ciążach, w tym jednej bliźniaczej, ale wiedziałam, że wyglądam bardzo dobrze. Nie chciałam zakładać wielkich sukien, które sprawiłyby, że wyglądałabym jak księżniczka. Miało być elegancko i byłam pewna, że tak właśnie było.
Kamil założył białą koszulę, do tego czarny garnitur i muszkę w kolorze mojej sukni.
Gdy byliśmy gotowi, zrobiliśmy sobie jeszcze selfie przed wyjazdem, które Kamil wstawił na swoje instastories z dopiskiem "Warszawo, przybywamy!"

Po czym wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Warszawy.


Przed 20:00 byliśmy w Warszawie. Na samym początku nie mogliśmy ominąć ścianek, na których zapozowałam wraz z moim mężem.
Gdy weszliśmy na wielką salę, zauważyłam Annę Mularz. Nie tryskała uśmiechem, jak zawsze. Miała na sobie suknię na szerokich ramiączkach, lecz nie wyglądała jak gwiazda wieczoru


Wyglądała jak kopciuszek.
Media zaraz zauważyły jej smutek. Nie wiedziałam, czym może on być spowodowany. Wiedziałam, że Anna dawno temu była chora, miała guza mózgu i przechodziła operację, ale to naprawdę było bardzo dawno.

Benefis przebiegał znakomicie, Paweł uśmiechał się ciągle do kamer, zostało mu wręczonych wiele nagród, ale Anna w ogóle się nie uśmiechała. To było dla mnie bardzo zastanawiające. Przed północą, gdy benefis się skończył, postanowiliśmy wrócić do Zakopanego.
- Widziałeś, jaka była smutna? - spytałam Kamila
- Bardzo
- Nie miałam odwagi, aby podejść do niej i porozmawiać w cztery oczy
- Było wokół nich pełno ludzi, pełno gości z Niemiec, to nie była uroczystość, taka jak moja  - na prawie 300 osób, mówiąc "skromna", bo mój benefis, przy jego się "chowa"
- Ale chociaż masz uśmiechniętą żonę
- Która sprawia, że ludzie mnie kochają
- Czy to tylko moja zasługa?
- A niby czyja?
- Przede wszystkim twoja
- Oj... Tutaj bym się sprzeczał

Droczyliśmy się całą drogę.
Wczesnym rankiem byliśmy w domu. Zmęczeni położyliśmy się spać.


Wstaliśmy około godziny 10:00. Nasza ukochana córeczka - Wiktoria obchodziła tego dnia swoje 11 urodziny. Tort był już w lodówce, ponieważ upiekłam go w piątek wieczorem, jednak po zjedzonym spóźnionym śniadaniu złożyliśmy naszej córce życzenia i wręczyliśmy prezent. Tort musiał poczekać na popołudnie, do momentu, aż przyjadą goście.
Po zaśpiewaniu "sto lat". Zaczęliśmy szykować się do kościoła. Było bardzo ciepło. Założyłam więc
I pojechaliśmy do kościoła. Gdy tylko z niego wróciliśmy, zaczęłam przygotowania do imprezy urodzinowej. Koleżanki do Wiktorii miały przyjść w poniedziałek, a nasza rodzina właśnie w niedzielę. Był oczywiście Bronisław, moja mama z Julką i babcią, a także Kornelia z synami, Michał z Natalią i synkami, a także Piotrek z Karoliną.

Po zjedzeniu tortu i zaśpiewaniu "sto lat", Piotrek z Karoliną pochwalili się nam radosną nowiną, że zostaną rodzicami, wszyscy im gratulowaliśmy, ale tę radosną chwilę przerwała nam Julka.
- Jak już jesteśmy wszyscy razem, to chciałabym przedstawić wam w moje urodziny mojego chłopaka - powiedziała moja najmłodsza siostra
Moja mama była w wielkim szoku, bo nie wiedziała, że Julia ma chłopaka
- Dlaczego dopiero w swoje urodziny? - spytał Michał
- Bo muszę go do tego przygotować
- Ale do czego? - dopytywał mój brat
- Muszę go przygotować do spotkania z wami
- A od kiedy masz tego chłopaka? - spytała babcia
- Od początku roku.
- I dopiero teraz nam mówisz? - oburzyła się mama
- A kiedy miałam wam powiedzieć, musiałam się dowiedzieć, czy ten związek to coś pewnego, czy przelotna znajomość
- Ale córeczko...
- Oj , mamo - przerwała jej Julka - Poznacie Jeremiego w październiku
- Kogo poznamy? - mój brat Piotrek zaczął się śmiać
- Jeremiego - oburzyła się Julka
- Nie mogłaś znaleźć sobie kogoś o normalnym imieniu? - Michał również zaczął jej dokuczać
- Nie, nie mogłam!
Julka przez cały wieczór była oburzona.

Na koniec zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia z naszą jubilatką. Jedno z nich, rodzinne zdjęcie Stochów - ja, Kamil i szóstka naszych dzieci wstawiłam na swoje instastories z emitokonką serduszka.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



                                                 kiki2000

Komentarze