Numer 118 - Zakopane, Zakopane...

W poniedziałek 18 grudnia rano do domu wrócił Kamil. Był zmęczony, więc położył się spać, ale gdy wstał koło południa, pojechaliśmy razem do naszego klubu, dziś to Kamil miał poprowadzić popołudniowy trening dla naszej grupki, a ja miałam to wszystko udokumentować.
Gdy wróciliśmy do domu, wspólnie założyliśmy konto na instagramie naszemu klubowi.
Wstawiłam już nawet pierwsze zdjęcia. 5 zdjęć z dzisiejszego treningu
"Witajcie! Dziś zaczynamy również naszą działalność na instagramie jako KS Team, czyli Kamil Stoch Team.Mamy nadzieję, że będzie z ogromną uwagą oglądać dokonania naszych podopiecznych. Trzymamy wszyscy za nich kciuki, a tutaj zdjęcia z dzisiejszego popołudniowego treningu przeprowadzonego przez Kamila Stocha @kamilstochofficial #getready #zaczynamy #ksteam #kamilstochteam #nowaprzygoda #nowedoznania"
W planach mamy z Kamilem, również utworzenie strony internetowej i w tej sprawie już kolejnego dnia umówiłam się na spotkanie z menadżerką Kamila, która specjalizuje się w tworzeniu takich stron.
Zajęłyśmy się obie utworzeniem strony Kamil Stoch Team, pokazała mi, jak to wszystko się robi. Strona miała seledynowy kolor, gdzie znajdowały się odnośniki " Strona główna", "Sponsorzy" "Kontakt" "Autografy" "Galeria" "Social media" "O nas"
Gdy włączamy stronę główną, pojawia się krótka notka o tym, jak powstał klub i czym się zajmujemy. W drugiej zakładce "O nas" są podane informacje, ile dzieciaków jest w klubie, kto jest trener i takie podstawowe informacje. W zakładce "Galeria" został dodany album "Trening z Kamilem 18.01.2018" a w nim zdjęcia z wczorajszego treningu.  Następnie Social Media, tam został podany nasz instagram, a także instagram i facebook Kamila i instagram i facebook naszego trenera. Kolejną zakładką byli sponsorzy, tam dodałyśmy loga naszych sponsorów. Kolejne z nich to autografy, tam zamieściłyśmy informację, że jeśli ktoś chce otrzymać autograf Kamila, to powinien wysłać kopertę z prośbą na podany adres i dołączyć do niej kopertę z adresem zwrotnym. Na koniec zostawiliśmy kontakt. Tam podaliśmy nasz adres, instagrama, e-maila i numer komórkowy - zakupiliśmy telefon, który mam zazwyczaj go przy sobie ja .
Po utworzeniu strony, porozmawiałam jeszcze chwilę z menadżerką Kamila i zapytałam się jej, jak można zostać takim menadżerem. Powiedziała mi, że powinnam przejść odpowiednie kursy, ale... Nie byłam niczego pewna. Zapłaciłam jej i wróciłam do domu.
Wieczorem, po wspólnej kolacji obejrzeliśmy we trójkę , bo Wiktoria już spała, filmik "Historia prawdziwa. Skoki narciarskie", który po dodaniu efektów, zdjęć , filmików i animacji trwał ponad 20 minut.
Po kąpieli, nie mogłam usnąć. Kręciłam się na łóżku.
- Jesteś wielka kochanie - powiedział do mnie Kamil
Byłam zdziwiona
- Ale z jakiego powodu?
- Załatwiłaś całą stronę internetową
- Nie przesadzaj. To wszystko zasługa twojej menadżerki.
- Właśnie... A gdybyś... to ty była moją menadżerką.
- Co?
- Zrobiłabyś odpowiednie kursy...
- Nie wiem Kamil, ja od października chcę wrócić na studia.
- Wiem....
- No właśnie. Jeszcze muszę stworzyć facebooka naszego klubu, dodać informację na obydwa konta o nowej stronie naszego klubu i dodać na stronie w zakładce social media adres facebooka. Jeszcze jutro jadę do klubu, gdzie przeprowadzam zajęcia wraz z Dominiką Sobczyk  na temat psychologii w skokach, czyli jak się nie blokować i jak podnosić się po porażkach. Do tego jeszcze muszę pojechać do Agnieszki, aby zaproponować jej, aby prowadziła zajęcia z fitnessu w naszym klubie raz w tygodniu.
- Kochanie, ja wiem, że jesteś zapracowana, ale...
- Kamil, my oboje nie mamy na nic czasu.
Po czym usnęłam...

Wstałam rano, po zrobionym śniadaniu Kamil pojechał na trening, a ja założyłam facebooka naszego klubu. Dodałam zdjęcia z treningu z Kamilem, a także informację o adresie strony internetowej i adresie instagrama. To samo zrobiłam na instagramie. Dodałam informację o stronie internetowej i naszym facebooku. Następnie na stronie internetowej dodałam adres facebooka.
Później, około 11:00 pojechałam do Agnieszki z propozycją, aby prowadziła zajęcia w naszym klubie.

Akurat Agnieszka była sama w domu.
- Hej kochana! - powiedziałam
- Hej.
Usiadłyśmy sobie na kanapie.
- Kawy, herbaty?
- Herbatki
- A gdzie masz dzieci?
- Zostały z Dominiką Sobczyk
- Aż takie masz kontakty z Dominiką?
- Dominika od kilku lat trenuje judo i prowadzi w naszym klubie zajęcia rekreacyjne, a dokładnie, jak upadać, to podobno nieodłączny element judo, a w skokach się to przydaje.
- Właśnie widziałam, że bardzo rozwijacie swój klub. Instagram, facebook, strona internetowa, teraz słyszę, że Dominika prowadzi zajęcia.
- Wiem, dążymy, aby nasz klub był w tej ścisłej czołówce.
- Nie dziwię się
- Dlatego też szukamy osób, które by nam mogły pomóc. Mamy jednego trenera, ale na jesień robimy nowy nabór i szukamy drugiego trenera, aby mogli się wymieniać grupami... Do tego szukamy osoby, które zajęłaby się fitnessem, jakimiś takimi zajęciami... I właśnie ja do ciebie w tej sprawie....
Agnieszka pilnie zaczęła mi się przysłuchiwać.
- Czy nie chciałabyś prowadzić u nas takich właśnie zajęć? Raz w tygodniu, termin jest do ustalenia.... nic za darmo oczywiście.
- No przecież kochana, że się zgadzam! - powiedziała bez chwili zawahania Agnieszka
- A jakie dni ci pasują? Oczywiście popołudniu..
- Popołudniu? Wtorki albo piątki.
- Może te wtorki?
- Może być!
- Dziękuję ci kochana.... Tak długo myślałam nad taką osobą i od razu wpadłam na ciebie...
- Służę pomocą.
- Dziękuję ci bardzo.
Po wypiciu herbaty i po plotkach wróciłam do domu, aby się przebrać.
 Umówiłam się z Dominiką, że spotkamy się w klubie. I tak się też stało.
Spotkałyśmy się w klubie na jednej z sal, gdzie odbywają się treningi. Nasze dzieci bawiły się w rogu i biegały sobie po całej sali, a my czekałyśmy na podopiecznych.
Usiadłyśmy na podłodze i zaprosiłyśmy naszych podopiecznych, aby usiedli sobie w kółku.
- Dzisiaj na zajęciach jest z nami pani Dominika, którą dobrze znacie z zajęć z judo - powiedziałam - Dzisiaj krótko. Porozmawiamy sobie o tym, jak radzić sobie ze stresem, a także z przegraną. Jak sami wiecie, każdemu najlepszemu zdarzają się upadki, albo przegrana....
- Najgorsze jest 4 miejsce - powiedział 7-letni Mateuszek
- A dla mnie drugie! - krzyknęła 10-letnia Kinga - Bo wtedy mógłbyś wygrać, ale jesteś drugi
- Właśnie o tym dzisiaj porozmawiamy....  Jak sobie radzicie z przegraną?
- Płaczę
- Ja jak przegrywam, to mama daje mi moją ulubioną białą czekoladę. Zjem 3-4 okienka i jestem szczęśliwa.
- Ja nie lubię przegrywać, zawsze się przy tym denerwuję.
Po naszych półtorej godzinnych zajęciach do klubu zaczęli przychodzić rodzice po swoje dzieci. Dominika jeszcze z nimi rozmawiała, a ja podeszłam do rodziców
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - odpowiedzieli mi rodzice.
- Dzisiaj takie nietypowe zajęcia o tym, jak sobie radzić z przegraną, ale już jutro zaczynają normalne treningi.
- Mateuszek mi właśnie mówił - odezwał się jeden z mężczyzn
- Mi córka mówiła, że jest pani najlepsza
- Dziękuję - uśmiechnęłam się
Po chwili jednak dodałam
- Dzieciom już podałam tę informację, ale teraz przekażę rodzicom. Wyjazd na zgrupowanie do Słowenii jest za darmo, więc państwo nie ponosicie żadnych kosztów, bo znalazłam już sponsorów, a od poniedziałku, gdy dzieci będą miały ferie, wyjeżdżamy na czterodniowe zgrupowanie do Wisły. Jadę ja, Dominika Sobczyk i trener pan Maciek,  a także Kamil, który będzie z nami i od razu pojedzie potem na konkursy do Oberstodorfu... Jedziemy w poniedziałek rano, a wracamy w czwartek wieczorem około 17:00, więc po 20:00 powinniśmy być z powrotem.
 - A koszty?
- Po 70 złotych od każdego...
- Rozumiem, że pomogli sponsorzy?
- Tak, mamy najlepszych sponsorów na świecie - odpowiedziałam
Po chwili z sali wyszły dzieci, a zaraz za nimi Dominika.
- Gdzie masz dzieci? - zaśmiałam się
- Zostały w sali, bawią się z twoim Piotrusiem
- Na szczęście Wiktoria mi usnęła - uśmiechnęłam się
- Musimy zakupić te maty do moich treningów, bo mamy ich tylko 10, przydałoby się co najmniej drugie tyle.
- To możesz teraz przyjechać do mnie, to zamówimy.
- Już teraz chcesz zamówić?
- A kiedy?
- No dobra.
Gdy wszystkie dzieci opuściły klub, zamknęłyśmy go i pojechałyśmy do mnie do domu, tam włączyłyśmy laptopa i zamówiłyśmy maty. Po chwili do domu wrócił Kamil.
- A co ty się wyprawia? - Kamil uśmiechnął się
- Zamówiłyśmy maty do klubu
- A coś jeszcze jest potrzebne?
- Raczej nie, ale jak Aga przyjdzie za dwa tygodnie, to zrobimy oględziny, co jest potrzebne
- Czyli Aga się zgodziła?
- Tak.
- No to świetnie


W piątek odbyły się kwalifikacje, w których Kamil zajął 5 miejsce.
W sobotę już wybraliśmy się pod skocznię.... Odbył się konkurs drużynowy. Stanęłyśmy jak zawsze razem. Ja, Aga,Justyna i Marcelina. Razem kibicowałyśmy naszym orłom. Polską grupę rozpoczął Stefek Hula... 134 metry.. Potem Maciek 134 metry, kolejny Piotrek.. petarda 140 metrów... To był skok perełka... Kończył Kamil 138,5 metra...
Druga seria, również rozpoczął Stefek 135 metrów, Maciej 133 metry, Piotrek 139 metrów i Kamil 141,5 metra!
Wygraliśmy to! Wygraliśmy! Skakałyśmy wszystkie cztery z radości. Wyjęłam więc telefon i zrobiłyśmy sobie wspólne selfie, a potem poprosiłam dziewczyny, aby zrobiły mi , Piotrusiowi i Wiktorii zdjęcie. Na koniec nagrałam dekorację dzisiejszego konkursu drużynowego.
Po zawodach wszystkie dziewczyny zaprosiłam do siebie na kolację, którą wcześniej przygotowałam. Wcześniej odpowiednio się przebrałam.

Zrobiłyśmy sobie wspólne selfie przy stole, które wrzuciłam na swojego instagrama
"A dzisiaj nasza wspólna babska kolacja #samebaby #babskiwieczór #babiniec #wygrananaszychchłopaków #jutrorównieżjestkonkurs"

Następnego dnia rano spakowałam walizki, bo już w poniedziałek wyjeżdżamy do Wisły na zgrupowanie naszych chłopaków z klubu
Konkurs rozpoczął się o 16:00.
Dzisiaj było nas już więcej.. Bo aż 7. Ja, Aga, Justyna, Marcelina, Karolina i dwie Magdy. Dzisiaj miał odbyć się konkurs indywidualny.
Jako pierwszy z Polaków skakał Tomasz Pilch... 118 metrów... Później Paweł Wąsek 120 metrów. Kolejny Klemens Murańka, Andrzej Stękała 122 metry. Następnie Krzysiu Miętus... 110 metrów... Strasznie słaby skok... Kolejny Olek Zniszczoł... 130 metrów!  Jakub Wolny 126 metrów, Dawid Kubacki 128 metrów. Stefek 129 metrów, Maciek 132 metry, Piotrek 139 metrów i Kamil 138,5 metra.
W pierwszej trzydziestce znalazło się aż 7 Polaków... Kamil pierwszy ex aequo z Piotrkiem Żyłą. Maciek dopiero 10,  Olek 12, Stefek 15, Dawid 18 i Kuba 27.
Przyszedł czas na drugą serię.
Olek skoczył 132 metry. Kuba 124 metry, Dawid 126 metrów, Stefek 128 metrów, Maciek skoczył 134 metry, Piotrek 139 metrów, a Kamil 140 metrów.
I znów... Kamil i Piotrek ex aequo pierwsze miejsce, Maciek poprawił się, był 7, Olek 10, Stefek 17, Dawid 21 i Kuba 29.
 To był piękny wieczór, po którym wszystkie wróciłyśmy do mnie do domu na kolację
- O której jutro wyjeżdżacie?
- O 7:00
- Tak wcześnie?
- Tak. O 10:00 będziemy w Wiśle, więc... trochę nam to zajmie.
Akurat Kamil pojedzie prosto do Oberstdorfu na konkurs.
- Świetny pomysł
0 20:00 dziewczyny się rozeszły. Wzięłam prysznic, zaraz po Kamilu i położyłam się spać.
- Wiesz co, zdecydowałam się - powiedziałam
- I co?
- Robię kurs menadżerski.
- Naprawdę?
- Tak. - odpowiedziałam


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                     kiki2000

Komentarze