Przyszedł czas świąt Bożego Narodzenia.
Te święta były wyjątkowe. Spędziliśmy je po raz pierwszy, od kiedy Kamil zakończył karierę.
Wigilia wypadała w środku tygodnia - w środę.
Od soboty jednak zaczęłam sprzątać w domu, aby ze wszystkim wyrobić się na czas. Kamil pomagał mi jak tylko mógł, ale przy szóstce dzieci nie jest to łatwe, więc po prostu dbał o to, aby nasze najmłodsze pociechy mi nie przeszkadzały. W sprzątaniu pomógł mi za to Piotrek i Wiktorka. Karolek miał bojowe zadanie, aby posprzątać zabawki w swoim pokoju. Zajęło mu to kilka godzin, ale posprzątał je sam, z czego był bardzo dumny.
W sobotę ulepiłam jeszcze pierogi i zamroziłam je już, aby była na Wigilię i pozostałe dni świąt.
W poniedziałek i wtorek przygotowałam resztę dań wigilijnych. Wiktoria bardzo dobrze odnalazła się w kuchni. Chociaż ma 11 lat, lubi mi pomagać w pracach "typowo kobiecych", jak gotowanie czy sprzątanie, chociaż nie mogę nie wspomnieć o Piotrku, który również mi pomagał.
Nadeszła Wigilia. Dom był już posprzątany, a wszystkie potrawy przygotowane, więc jak nigdy wyrobiłam się z tym przed Wigilią.
Rano Kamil przywiózł żywą choinkę, którą wspólnie rodzinnie ubraliśmy. Kamil nagrał nawet filmik, jak to robimy i zrobił kilka zdjęć. Karolek zapozował na tle choinki z uśmiechniętą buzią i brakiem przedniego zęba, górnej dwójki :) wraz z Wiktoria, która objęła go mocno ramieniem.
Piotruś powiedział, że jest za stary na zdjęcia, Izabelka również zdjęć nie chciała, ale za to Oluś z Mateuszkiem usiedli sobie pod choinką, trzymając się za ręce, z chęcią nam zapozowali, uśmiechając się szeroko.
Po ubraniu choinki Kamil wyszedł wraz z Piotrkiem na zewnątrz, aby ubrać dom w świąteczne lampki. W tym roku we dwóch wpadli na pomysł, aby udekorować też garaż i altanę. No cóż... Tak to jest z tymi mężczyznami. Wiktoria wraz z Karolkiem wyszli razem z nimi na zewnątrz, aby rzucać się śnieżkami i tarzać się w śniegu, niż pomagać. Ja zaś przyglądałam się wszystkiemu z okna. Izabelka oglądała w telewizji film o Barbie, a ja próbowałam uśpić Olka i Mateuszka. Oluś usnął od razu jak zabity, za to jak zawsze miałam problemy z Mateuszkiem, którego Kamil przezywa "zombie", ponieważ nigdy nie uśnie, tylko zawsze są z nim problemy.
Po godzinie 17:00 zaczęłam nakrywać powoli do stołu oraz się szykować na wieczerzę wigilijną.
W tym roku miało być nas trochę mniej niż zazwyczaj. Oprócz mojej mamy, Julki , mojej babci i Bronisława miał zjawić się tylko Michał wraz z Natalią i dwójką synów. Kornelia postanowiła te święta jak i prawie co rok spędzić ze swoimi synami w swoim mieszkaniu, chociaż co rok ją zapraszamy do nas, a Piotrek z Karoliną, która już za miesiąc miała termin porodu postanowili spędzić Wigilię u jej rodziny.
Gdy na stole prawie wszystko było gotowe, poszłam na górę, aby przebrać siebie i dzieci.
Ja założyłam na tegoroczną Wigilię czerwoną sukienkę
Włosy wyprostowałam, a do tego zrobiłam delikatny makijaż. Wiktoria założyła białą bluzkę i czerwoną rozkloszowaną spódniczkę.
Kamil założył białą koszulę i czarne spodnie. W taki sam zestaw ubrałam czwórkę moich pozostałych synów.
Izabelce założyłam różową sukienkę.
Gdy byliśmy już gotowi, zeszliśmy na dół do jadalni. Gdy byłam na schodach. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć! - powiedziała Wiktoria i w jednej chwili zbiegła ze schodów i w podskokach ruszyła do drzwi wejściowych
Pierwszy był Bronisław, który trzyma pełno prezentów.
Przywitał się z Wiktorią i z nami, a następnie położył prezenty pod choinką
- Czyżby byłbym pierwszy?
- Tak - odpowiedział Kamil
- Dziadku, mieszkasz najbliżej i jesteś najszybciej - powiedziała Wiktoria - Wytłumaczysz mi to jakoś?
- Dobrze, kochanie ty moje, ale to później, dobrze?
- Dobrze, dziadku.
Po chwili zjawiła się moja rodzina. Gdy zatem byliśmy już wszyscy, rozpoczęliśmy wieczerzę wigilijną od przełamania się opłatkiem i złożenia sobie nawzajem życzeń.
Nadszedł czas, aby zasiąść do stołu i zjeść po trochu każdego z przygotowanych przez nas dwunastu dań.
Po zjedzeniu wieczerzy przeszliśmy wszyscy do salonu. Dzieciaki podbiegły do choinki i zaczęły rozpakowywać prezenty. Sprawiało im to naprawdę wiele radości.
Dzieciaki były naprawdę zadowolone z otrzymanych prezentów. Zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć przy choince. W tym roku postanowiliśmy z Kamilem zrobić sobie wolne od mediów społecznościowych, czyli brak jakichkolwiek zdjęć na instagrama. Przyszedł jednak czas na śpiewanie kolęd.
Zaczęliśmy od "Dzisiaj Betlejem"
Chrystus się rodzi, nas oswobodzi!
Anieli grają, króle witają,
Pasterze śpiewają, bydlęta klękają-
Cuda, cuda ogłaszają!
Chrystus się rodzi...
Chrystus się rodzi...
Chrystus się rodzi...
Następnie zaśpiewaliśmy "Cichą noc"
Przybieżeli do Betlejem pasterze,
Grając skocznie Dzieciąteczku na lirze.
Chwała na wysokości, chwała na wysokości,
A pokój na ziemi.
Oddawali swe ukłony w pokorze
Tobie z serca ochotnego, o Boże!
Chwała na wysokości...
Anioł Pański sam ogłosił te dziwy,
Których oni nie słyszeli, jak żywi.
Chwała na wysokości...
Dziwili się napowietrznej muzyce
i myśleli, co to będzie za Dziecię?
Chwała na wysokości ...
Oto mu się wół i osioł kłaniają,
Trzej królowie podarunki oddają.
Chwała na wysokości...
Po zjedzonym śniadaniu wręczyliśmy Piotrkowi prezent. Dostał od nas nowe słuchawki bezprzewodowe.
- Nie musieliście mi ich kupować - odezwał się Piotrek
- Dlaczego? - spytał Kamil
- Te moje stare już trochę trzeszczą, ale są jeszcze dobre.
Z jednej strony podobało mi się to, że nasz syn nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych.... Ale patrząc na to z boku, dzisiejsze dzieciaki są nieobliczalne. Już widziałam w szkole pełno przypadków, w których śmiano się z innych uczniów, że mają bogatych rodziców, których stać na dużo, a dziecko na przykład ma telefon sprzed 3 lat. Dzisiejsze dzieci naprawdę są nieobliczalne... To widać i to bardzo.
Po zjedzeniu śniadania wybraliśmy do kościoła.
Założyłam zatem
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż. Moi chłopcy mieli na sobie białe koszule i czarne spodnie. Wiktoria założyła granatową sukienkę. Izabelce założyłam różową spódniczkę i szarą bluzkę z cekinową kieszonką. Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy do kościoła.
Wiktoria jak zawsze grała na organach i śpiewała. Tego dnia śpiewała kolędy.
Po godzinie wróciliśmy do domu.
Około 14:00 na urodziny naszego syna przyjechał Bronisław, a także Kornelia z synami i Stefek Hula wraz z Marceliną i trójką dzieci.
Poszłam najpierw po tort. Zapaliłam wszystkie 14 świeczek, które Piotrek zdmuchnął, wcześniej myśląc o życzeniu.
Po zjedzeniu tortu siedzieliśmy przy stole, a dzieci bawiły się w salonie. Piotrek siedział już z nami.
Ojciec chrzestny spytał się go o dalsze plany jako skoczka, co czego go w harmonogramie.
- Jutro Mistrzostwa Polski, jadę z tatą do Wisły. - oznajmił
- A mama? - spytała Marcelina uśmiechając się
- Będzie kibicować mi z domu. - odpowiedział
- Ja zostaję w domu, Wiktoria też ma swoje zobowiązania, a ja nie mogę sobie pozwolić zabrać wszystkich i jechać do Wisły. Jest tam bardzo zimno, jak nigdy, a Olek ma katar od wczorajszego wieczora, a przecież nigdzie z nim nie wychodziłam. Cały czas był w domu.
- Może okno było otwarte i zrobił się przeciąg?
- Nie otwierałam okna
- No to nie wiem.
Boże Narodzenie minęło nam spokojnie, po 4 godzinach goście z urodzin rozeszli się do swoich domów.
Wieczorem pomogłam się spakować Piotrkowi do torby podróżnej.
Następnego dnia z samego rana , już przed godziną 6:00 Kamil wraz z Piotrkiem wyjechali z domu i pojechali do Wisły. Mistrzostwa Polski miały odbyć się o godzinie 14:00.
Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę, aby się przebrać. Założyłam
Włosy związałam w warkocza. Przebrałam także dzieci i pojechałam z nimi do kościoła. Gdy wróciliśmy, zjedliśmy obiad i włączyłam telewizor, aby oglądać skoki .
Po pierwszej serii Piotrek zajmował 11 miejsce. Oszalałam wręcz z zachwytu. W drugiej serii skoczył 129 metrów, przez co wzniósł się trochę wyżej i ostatecznie zakończył Zimowe Mistrzostwa Polski na 7. miejscu. Kilku skoczków z kadry B znajdowało się sporo miejsc za nim. Naprawdę szalałam ze szczęścia tego wieczora.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Te święta były wyjątkowe. Spędziliśmy je po raz pierwszy, od kiedy Kamil zakończył karierę.
Wigilia wypadała w środku tygodnia - w środę.
Od soboty jednak zaczęłam sprzątać w domu, aby ze wszystkim wyrobić się na czas. Kamil pomagał mi jak tylko mógł, ale przy szóstce dzieci nie jest to łatwe, więc po prostu dbał o to, aby nasze najmłodsze pociechy mi nie przeszkadzały. W sprzątaniu pomógł mi za to Piotrek i Wiktorka. Karolek miał bojowe zadanie, aby posprzątać zabawki w swoim pokoju. Zajęło mu to kilka godzin, ale posprzątał je sam, z czego był bardzo dumny.
W sobotę ulepiłam jeszcze pierogi i zamroziłam je już, aby była na Wigilię i pozostałe dni świąt.
W poniedziałek i wtorek przygotowałam resztę dań wigilijnych. Wiktoria bardzo dobrze odnalazła się w kuchni. Chociaż ma 11 lat, lubi mi pomagać w pracach "typowo kobiecych", jak gotowanie czy sprzątanie, chociaż nie mogę nie wspomnieć o Piotrku, który również mi pomagał.
Nadeszła Wigilia. Dom był już posprzątany, a wszystkie potrawy przygotowane, więc jak nigdy wyrobiłam się z tym przed Wigilią.
Rano Kamil przywiózł żywą choinkę, którą wspólnie rodzinnie ubraliśmy. Kamil nagrał nawet filmik, jak to robimy i zrobił kilka zdjęć. Karolek zapozował na tle choinki z uśmiechniętą buzią i brakiem przedniego zęba, górnej dwójki :) wraz z Wiktoria, która objęła go mocno ramieniem.
Piotruś powiedział, że jest za stary na zdjęcia, Izabelka również zdjęć nie chciała, ale za to Oluś z Mateuszkiem usiedli sobie pod choinką, trzymając się za ręce, z chęcią nam zapozowali, uśmiechając się szeroko.
Po ubraniu choinki Kamil wyszedł wraz z Piotrkiem na zewnątrz, aby ubrać dom w świąteczne lampki. W tym roku we dwóch wpadli na pomysł, aby udekorować też garaż i altanę. No cóż... Tak to jest z tymi mężczyznami. Wiktoria wraz z Karolkiem wyszli razem z nimi na zewnątrz, aby rzucać się śnieżkami i tarzać się w śniegu, niż pomagać. Ja zaś przyglądałam się wszystkiemu z okna. Izabelka oglądała w telewizji film o Barbie, a ja próbowałam uśpić Olka i Mateuszka. Oluś usnął od razu jak zabity, za to jak zawsze miałam problemy z Mateuszkiem, którego Kamil przezywa "zombie", ponieważ nigdy nie uśnie, tylko zawsze są z nim problemy.
Po godzinie 17:00 zaczęłam nakrywać powoli do stołu oraz się szykować na wieczerzę wigilijną.
W tym roku miało być nas trochę mniej niż zazwyczaj. Oprócz mojej mamy, Julki , mojej babci i Bronisława miał zjawić się tylko Michał wraz z Natalią i dwójką synów. Kornelia postanowiła te święta jak i prawie co rok spędzić ze swoimi synami w swoim mieszkaniu, chociaż co rok ją zapraszamy do nas, a Piotrek z Karoliną, która już za miesiąc miała termin porodu postanowili spędzić Wigilię u jej rodziny.
Gdy na stole prawie wszystko było gotowe, poszłam na górę, aby przebrać siebie i dzieci.
Ja założyłam na tegoroczną Wigilię czerwoną sukienkę
Włosy wyprostowałam, a do tego zrobiłam delikatny makijaż. Wiktoria założyła białą bluzkę i czerwoną rozkloszowaną spódniczkę.
Kamil założył białą koszulę i czarne spodnie. W taki sam zestaw ubrałam czwórkę moich pozostałych synów.
Izabelce założyłam różową sukienkę.
Gdy byliśmy już gotowi, zeszliśmy na dół do jadalni. Gdy byłam na schodach. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć! - powiedziała Wiktoria i w jednej chwili zbiegła ze schodów i w podskokach ruszyła do drzwi wejściowych
Pierwszy był Bronisław, który trzyma pełno prezentów.
Przywitał się z Wiktorią i z nami, a następnie położył prezenty pod choinką
- Czyżby byłbym pierwszy?
- Tak - odpowiedział Kamil
- Dziadku, mieszkasz najbliżej i jesteś najszybciej - powiedziała Wiktoria - Wytłumaczysz mi to jakoś?
- Dobrze, kochanie ty moje, ale to później, dobrze?
- Dobrze, dziadku.
Po chwili zjawiła się moja rodzina. Gdy zatem byliśmy już wszyscy, rozpoczęliśmy wieczerzę wigilijną od przełamania się opłatkiem i złożenia sobie nawzajem życzeń.
Nadszedł czas, aby zasiąść do stołu i zjeść po trochu każdego z przygotowanych przez nas dwunastu dań.
Po zjedzeniu wieczerzy przeszliśmy wszyscy do salonu. Dzieciaki podbiegły do choinki i zaczęły rozpakowywać prezenty. Sprawiało im to naprawdę wiele radości.
Dzieciaki były naprawdę zadowolone z otrzymanych prezentów. Zrobiliśmy sobie mnóstwo zdjęć przy choince. W tym roku postanowiliśmy z Kamilem zrobić sobie wolne od mediów społecznościowych, czyli brak jakichkolwiek zdjęć na instagrama. Przyszedł jednak czas na śpiewanie kolęd.
Zaczęliśmy od "Dzisiaj Betlejem"
Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem
Wesoła nowina:
Że Panna Czysta, że Panna Czysta
Porodziła syna!
Wesoła nowina:
Że Panna Czysta, że Panna Czysta
Porodziła syna!
Chrystus się rodzi, nas oswobodzi!
Anieli grają, króle witają,
Pasterze śpiewają, bydlęta klękają-
Cuda, cuda ogłaszają!
Maryja Panna, Maryja Panna
Dzieciątko piastuje;
I Józef stary, i Józef stary
Ono pielęgnuje.
Dzieciątko piastuje;
I Józef stary, i Józef stary
Ono pielęgnuje.
Chrystus się rodzi...
I trzej królowie, i trzej królowie
Od wschodu przybyli;
I dary Panu, i dary Panu
Kosztowne złożyli.
Od wschodu przybyli;
I dary Panu, i dary Panu
Kosztowne złożyli.
Chrystus się rodzi...
Pójdźmy też i my, pójdźmy też i my
Przywitać Jezusa,
Króla nad królami, Pana nad panami,
Uwielbić Chrystusa!
Przywitać Jezusa,
Króla nad królami, Pana nad panami,
Uwielbić Chrystusa!
Chrystus się rodzi...
Następnie zaśpiewaliśmy "Cichą noc"
Cicha noc, święta noc,
pokój niesie ludziom wszem,
a u żłobka Matka Święta
Czuwa sama uśmiechnięta,
nad Dzieciątka snem,
nad Dzieciątka snem.
pokój niesie ludziom wszem,
a u żłobka Matka Święta
Czuwa sama uśmiechnięta,
nad Dzieciątka snem,
nad Dzieciątka snem.
Cicha noc, święta noc,
Pastuszkowie od swych trzód,
Biegną wielce zadziwieni,
Za Anielskim głosem pieni,
Gdzie się spełnił cud
Gdzie się spełnił cud.
Pastuszkowie od swych trzód,
Biegną wielce zadziwieni,
Za Anielskim głosem pieni,
Gdzie się spełnił cud
Gdzie się spełnił cud.
Cicha noc, święta noc
Narodzony Boży Syn,
Pan wielkiego majestatu
Niesie dziś całemu światu
Odkupienie win,
Odkupienie win.
Narodzony Boży Syn,
Pan wielkiego majestatu
Niesie dziś całemu światu
Odkupienie win,
Odkupienie win.
Po zaśpiewaniu tych dwóch kolęd przyszedł czas na mały "koncert" Wiktorii.
Przybieżeli do Betlejem pasterze,
Grając skocznie Dzieciąteczku na lirze.
Chwała na wysokości, chwała na wysokości,
A pokój na ziemi.
Oddawali swe ukłony w pokorze
Tobie z serca ochotnego, o Boże!
Chwała na wysokości...
Anioł Pański sam ogłosił te dziwy,
Których oni nie słyszeli, jak żywi.
Chwała na wysokości...
Dziwili się napowietrznej muzyce
i myśleli, co to będzie za Dziecię?
Chwała na wysokości ...
Oto mu się wół i osioł kłaniają,
Trzej królowie podarunki oddają.
Chwała na wysokości...
Kamil postanowił nagrać , jak Wiktoria śpiewała kolędy.
Lulajże Jezuniu, moja perełko,
Lulaj ulubione me pieścidełko.
Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, matulu, z płaczu utulaj.
Lulaj ulubione me pieścidełko.
Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, matulu, z płaczu utulaj.
Zamknijże znużone płaczem powieczki,
Utulże zemdlone łkaniem usteczki.
Lulajże, Jezuniu…
Utulże zemdlone łkaniem usteczki.
Lulajże, Jezuniu…
Gdy śliczna Panna Syna kołysała,
Z wielkim weselem tak Jemu śpiewała:
Lili, lili, laj, moje Dzieciąteczko,
Lili, lili, laj, śliczne Paniąteczko.
Z wielkim weselem tak Jemu śpiewała:
Lili, lili, laj, moje Dzieciąteczko,
Lili, lili, laj, śliczne Paniąteczko.
Przybądźcie z nieba, święci Aniołowie,
Śpieszcie do ludzi z pokojem posłowie,
Lili, lili, laj, wielki Królewiczu,
Lili, lili, laj, niebieski Dziedzicu.
Śpieszcie do ludzi z pokojem posłowie,
Lili, lili, laj, wielki Królewiczu,
Lili, lili, laj, niebieski Dziedzicu.
Łączcie się w dziękach wszystkie ziemskie dzieci,
Niechaj się miłość w sercu waszym nieci,
Lili, lili, laj, drogi Zbawicielu,
Lili, lili, laj, nasz Odkupicielu!
Niechaj się miłość w sercu waszym nieci,
Lili, lili, laj, drogi Zbawicielu,
Lili, lili, laj, nasz Odkupicielu!
Oj, maluśki, maluśki, maluśki
Jako rękawicka
Alboli tez jakoby, jakoby
Kawałecek smycka.
Jako rękawicka
Alboli tez jakoby, jakoby
Kawałecek smycka.
Cy nie lepiej Tobie by, Tobie by
siedzieć było w niebie,
wsak Twój Tatuś kochany, kochany
nie wyganiał Ciebie.
siedzieć było w niebie,
wsak Twój Tatuś kochany, kochany
nie wyganiał Ciebie.
Tam ci zawsze słuzyły, słuzyły
prześliczne janioły,
a tu lezys sam jeden, sam jeden
jako palec goły
prześliczne janioły,
a tu lezys sam jeden, sam jeden
jako palec goły
Triumfy Króla niebieskiego
Zstąpiły z nieba wysokiego.
Pobudziły pasterzów,
Dobytku swego stróżów,
Śpiewaniem, śpiewaniem, śpiewaniem.
Zstąpiły z nieba wysokiego.
Pobudziły pasterzów,
Dobytku swego stróżów,
Śpiewaniem, śpiewaniem, śpiewaniem.
Chwała bądź Bogu w wysokości,
A ludziom pokój na niskości.
Narodził się Zbawiciel,
Dusz ludzkich Odkupiciel,
Na ziemi, na ziemi, na ziemi.
A ludziom pokój na niskości.
Narodził się Zbawiciel,
Dusz ludzkich Odkupiciel,
Na ziemi, na ziemi, na ziemi.
Zrodziła Maryja Dziewica
Wiecznego Boga bez rodzica,
By nas z piekła wybawił,
A w niebieskich postawił.
Pałacach, pałacach, pałacach.
Wiecznego Boga bez rodzica,
By nas z piekła wybawił,
A w niebieskich postawił.
Pałacach, pałacach, pałacach.
Na sam koniec zaśpiewała nam:
Gore gwiazda Jezusowi w obłoku.w obłoku
Józef z Marią asystują przy boku, przy boku
Józef z Marią asystują przy boku, przy boku
Ref.:
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Wół i osioł w parze służą przy żłobie, przy żłobie
Huczą, buczą delikatnej osobie, osobie
Huczą, buczą delikatnej osobie, osobie
Ref.:
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Pastuszkowie z podarunki przybiegli, przybiegli
W koło szopę o północy oblegli, oblegli
W koło szopę o północy oblegli, oblegli
Ref.:
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Anioł Pański sam ogłosił te dziwy, te dziwy
Których oni nie słyszeli jak żywi, jak żywi
Których oni nie słyszeli jak żywi, jak żywi
Ref.:
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Anioł Pański kuranciki, wycina, wycina
Stąd pociecha dla człowieka jedyna, jedyna
Stąd pociecha dla człowieka jedyna, jedyna
Ref.:
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Hejże ino dyna, dyna, narodził się Bóg dziecina
W Betlejem, w Betlejem
Na koniec Wiktoria się ukłoniła, a my biliśmy jej brawo.
- Dziadku, za te pieniądze, co dostałam od was wszystkich - zaczęła Wiktoria - Chciałabym pianino.
Deklaracja jak najbardziej była poważna, ale widziałam, że granie na organach sprawiało jej radość. W szkole grała już kilkakrotnie na pianinie. Widziałam, że to jej prawdziwa pasja. Nie mogliśmy więc z Kamilem odmówić jej tego prezentu.
Następnego dnia nasz najstarszy syn obchodził swoje 14 urodziny. Tort upiekłam już dwa dni wcześniej.
Po zjedzonym śniadaniu wręczyliśmy Piotrkowi prezent. Dostał od nas nowe słuchawki bezprzewodowe.
- Nie musieliście mi ich kupować - odezwał się Piotrek
- Dlaczego? - spytał Kamil
- Te moje stare już trochę trzeszczą, ale są jeszcze dobre.
Z jednej strony podobało mi się to, że nasz syn nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych.... Ale patrząc na to z boku, dzisiejsze dzieciaki są nieobliczalne. Już widziałam w szkole pełno przypadków, w których śmiano się z innych uczniów, że mają bogatych rodziców, których stać na dużo, a dziecko na przykład ma telefon sprzed 3 lat. Dzisiejsze dzieci naprawdę są nieobliczalne... To widać i to bardzo.
Po zjedzeniu śniadania wybraliśmy do kościoła.
Założyłam zatem
Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż. Moi chłopcy mieli na sobie białe koszule i czarne spodnie. Wiktoria założyła granatową sukienkę. Izabelce założyłam różową spódniczkę i szarą bluzkę z cekinową kieszonką. Gdy byliśmy gotowi, pojechaliśmy do kościoła.
Wiktoria jak zawsze grała na organach i śpiewała. Tego dnia śpiewała kolędy.
Po godzinie wróciliśmy do domu.
Około 14:00 na urodziny naszego syna przyjechał Bronisław, a także Kornelia z synami i Stefek Hula wraz z Marceliną i trójką dzieci.
Poszłam najpierw po tort. Zapaliłam wszystkie 14 świeczek, które Piotrek zdmuchnął, wcześniej myśląc o życzeniu.
Po zjedzeniu tortu siedzieliśmy przy stole, a dzieci bawiły się w salonie. Piotrek siedział już z nami.
Ojciec chrzestny spytał się go o dalsze plany jako skoczka, co czego go w harmonogramie.
- Jutro Mistrzostwa Polski, jadę z tatą do Wisły. - oznajmił
- A mama? - spytała Marcelina uśmiechając się
- Będzie kibicować mi z domu. - odpowiedział
- Ja zostaję w domu, Wiktoria też ma swoje zobowiązania, a ja nie mogę sobie pozwolić zabrać wszystkich i jechać do Wisły. Jest tam bardzo zimno, jak nigdy, a Olek ma katar od wczorajszego wieczora, a przecież nigdzie z nim nie wychodziłam. Cały czas był w domu.
- Może okno było otwarte i zrobił się przeciąg?
- Nie otwierałam okna
- No to nie wiem.
Boże Narodzenie minęło nam spokojnie, po 4 godzinach goście z urodzin rozeszli się do swoich domów.
Wieczorem pomogłam się spakować Piotrkowi do torby podróżnej.
Następnego dnia z samego rana , już przed godziną 6:00 Kamil wraz z Piotrkiem wyjechali z domu i pojechali do Wisły. Mistrzostwa Polski miały odbyć się o godzinie 14:00.
Po zjedzonym śniadaniu udałam się na górę, aby się przebrać. Założyłam
Włosy związałam w warkocza. Przebrałam także dzieci i pojechałam z nimi do kościoła. Gdy wróciliśmy, zjedliśmy obiad i włączyłam telewizor, aby oglądać skoki .
Po pierwszej serii Piotrek zajmował 11 miejsce. Oszalałam wręcz z zachwytu. W drugiej serii skoczył 129 metrów, przez co wzniósł się trochę wyżej i ostatecznie zakończył Zimowe Mistrzostwa Polski na 7. miejscu. Kilku skoczków z kadry B znajdowało się sporo miejsc za nim. Naprawdę szalałam ze szczęścia tego wieczora.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz