Numer 375 - Sylwester. Witamy 2032!

Przyszedł Sylwester. W tym roku ja i Kamil postanowiliśmy, że spędzimy go w swoim gronie, tylko my oraz Agnieszka wraz z dwójką synów.
Piotrek umówił się z kolegami i mieli powitać Nowy Rok w domu z nich na początku naszej ulicy. Córka naszych sąsiadów - Maja również miała pojawić się na tym Sylwestrze.
Musiałam przyznać, że Maja stała się prawdziwą kobietką. Wysoka, szczupła, blondynka o zielonych oczach, ani grama makijażu... Naprawdę byłam pod wrażeniem tej dziewczyny.

Sylwester miał odbyć się w naszym domu. Rano posprzątałam, a następnie upiekłam ciasto i zrobiłam sałatkę. Agnieszka również miała zrobić ciasto.

Około południa wyjęłam ciasto z piekarnika. Kamil podszedł i od razu chciał ukroić kawałek. Zganiłam go, lekko uderzając w dłoń
- Zostaw, bo to na Sylwestra!
- Jak nie na święta, to na Sylwestra, a jutro rano usłyszę, że jedz to, bo się popsuje.
- Bo tak będzie - dogadywała nam Wiktoria, która siedziała w salonie i oglądała telewizję
- Malutka, możesz się nie wtrącać, jak mama z tatą rozmawiają? - Kamil powiedział to, uśmiechając się
- Nie mogę , tatusiu, ale chcę ci przypomnieć, że mam już 11 lat i wcale malutka nie jestem
- Ale dla mnie zawsze będziesz moją malutką córeczką
- Tak to sobie możesz mówić do Izy, a nie do mnie
- Ale ja chcę do ciebie
- Tato! Nie drocz się ze mną.
- Ale dlaczego, kochanie ty moje?
-Bo ja tak mówię
- Wiesz, że jesteś czasami gorsza, jak mama?
W tym momencie dałam Kamilowi porządnego kuksańca w bok
- A to za co? - spytał
- Sam sobie odpowiedz - uśmiechnęłam się

Nadeszła godzina 18:00. Zaczęłam szykować stół, a także poszłam na górę, aby się przebrać.

Założyłam więc
 Na głowie zrobiłam sobie ogromną burzę loków. Gdy wyszłam z łazienki, Wiktoria zobaczyła mnie i powiedziała głośne "WOW"
- Mamo, jak ty cudownie wyglądasz!
- Dziękuję, kochanie
W tym momencie ze swojego pokoju wyszedł Piotrek ubrany w czarną koszulę i białe, małe groszki, do tego granatowe spodnie. Poprawił jeszcze fryzurę, przeczesując włosy ręką
- I jak, mamo? - spytał
- Mam być szczera? - zapytałam
Widziałam przerażenie w oczach syna
- Koszula nie pasuje?
- Nie o to chodzi synku.
- A o co, mamo?
- Jesteś taki podobny do ojca.... Że nie patrząc na ubiór, ja na miejscu twoich koleżanek to bym oszalała ! - po czym pocałowałam go w czoło
- Mamo...
- No co... Poczekaj, zrobimy sobie jeszcze zdjęcie - uśmiechnęłam się
Podałam Wiktorii telefon, która zrobiła zdjęcie mi i Piotrkowi
W tej chwili z sypialni wyszedł Kamil ubrany w granatową koszulę
- A co tu za sesje zdjęciowe? - spytał i spojrzał się na mnie- Kochanie, bo bym cię nie poznał - powiedział,  uśmiechając się szeroko
Następnie spojrzał się na Piotrka
- To ile tam będzie dziewczyn, synu?
- Nie wiem
- Jak to nie wiesz...
- No nie wiem
Kamil podszedł do Piotrka o dwa kroki bliżej
- Z dnia na dzień coraz bardziej mnie przypominasz...
- Ciebie, tato?
- Tak, mnie
W tym momencie Wiktoria zrobiła im zdjęcie.
- A teraz, przepraszam Was - powiedział Piotrek - Ale ja już wychodzę
Ucałował mnie i Kamila w policzek, po czym zbiegł po schodach, założył kurtkę i buty
- To miłej zabawy, synku! - powiedziałam
- Wzajemnie
Po  czym drzwi zamknęły się
- Oby nie wrócił zbyt późno - zaczęłam się martwić
- Oj, Kasia... Niech się chłopak zabawi....
- No ale...
- A co? Ma wrócić przed północą? Nie bądź śmieszna.
- Ale on pierwszy raz wyszedł z domu do kolegów. Nigdy tego nie robił
- Chłopak ma już 14 lat, wcześniej jego wycieczki to było dom-szkoła-trening-dom i tak w kółko.. Na urodziny nikogo nie zapraszał. Do nikogo z klasy nie chodził, bo zawsze coś wypadało, jedynie co to w wolnym czasie do Mai, ale widzisz, że ostatnio też nie ma czasu, nawet sama widziałaś w wakacje, że siedział w domu i nic... Nawet nie wyszedł....
- Kamil, ale ja boję się o niego. On ma dopiero 14 lat!
- On już ma 14 lat... A my tego nie zmienimy. To nie jest ten Piotruś, przez którego płakałaś tyle nocy, o którym nie chciałaś mi powiedzieć, przez którego nie bylibyśmy razem... - Kamil objął mnie w pasie i przysunął ku sobie...
- Kamil.... dzieci ... - szepnęłam na ucho
- Przecież muszą zobaczyć, że rodzice się kochają, bo to jest piękne...
- Kamil... nie teraz...
- A kiedy?
Pocałowałam go w policzek
- Lecę na dół, muszę jeszcze talerzyki wyjąć - po czym zbiegłam ze schodów.

Przed 20:00 do naszego domu przyszła Agnieszka wraz z dwójką synów - Maciusiem i Bartusiem.
Siedzieliśmy wszyscy przy stole i dobrze bawiliśmy się. Ja i Agnieszka byłyśmy niepijące.
- No co wy, dziewczyny moje? Sylwester jest
- To, że my nie pijemy, to nie znaczy, że ty masz się nie napić - powiedziałam do męża
- Ale to sam mam pić?
- Jak wolisz
- No chyba, że z lustrem - zaczął się śmiać



***
Piotrek bawił się w najlepsze ze swoimi kolegami. W końcu mógł się rozerwać. Dawno z nimi nie rozmawiał poza szkołą, a teraz była do tego okazja. Sylwester. Oprócz Piotrka było jeszcze 5 jego kolegów z klasy, a także 3 koleżanki, w tym Maja - sąsiadka.
- A co wy tak przyszliście osobno? - spytał Filip Piotrka i Maję
- Myślałem, że Majka już dawno przyszła - odezwał się syn Stochów
- Myślałeś? To chyba myślenie nie jest twoją najmocniejszą stroną - zaczął mu docinać
- Bez takich , dobrze?
W tym momencie z pokoju obok wyszedł Szymek - "gospodarz", który niósł w ręku dwie butelki wina
- Na razie, moi drodzy , znalazłem tyle, chyba rodzice przed swoim wyjazdem pochowali sporo, ponieważ wiedzieli, jak to się skończy...
Położył butelki na stoliku i przyniósł osiem szklanek
- Ja nie piję - odezwał się Piotrek
- A co? Mamusia ci nie pozwoliła? - zaczęli się z niego śmiać chłopcy
- Ja też nie piję - odezwała się Maja
- O proszę, kolejna - śmiał się Filip - Oboje jesteście siebie warci, wiecie?
 Piotrek odsunął się od chłopaków i przysunął się bardziej w stronę dziewczyn
- Ty to nawet wyglądasz jak dziewczyna, pogadajcie sobie o ubraniach, paznokciach, jakie teraz wzory są w modzie i co w nowym odcinku "M jak miłość" - Filip śmiał się z Piotrka i dziewczyn nadal

Piotrek nie mógł dłużej tego znieść. Gdy Szymek nalewał wino do szklanek, Piotrek podał mu swoją
- A co? Jednak zmądrzałeś? - zaśmiał się Szymek
- Powiem ci coś - odezwał się Piotrek - Mam cię szczerze dość
Piotrek wypił całą szklankę za jednym razem. Takich pełnych szklanek wypił trzy.... Było to jednak za dużo jak na niego.... Czuł się źle. Był skołowany
- Zaczęło działać, co nie, Panie Stoch?
- Nie mów do mnie po nazwisku...
- A co? Nie chcesz, aby kojarzono cię z ojcem?
Piotrek zerwał się na równe nogi. Miał tego dość
- Nie wstydzę się swojego ojca!
- A jednak to robisz!
- Nieprawda!
- Wiesz, jaki był twój ojciec wcześniej?! Wiesz?! Był samotny, hulał gdzie mu się tylko podobało, ciągłe imprezy, poznał twoją matkę i wiesz co?! Zakochał się bez pamięci!! I powiesz mi jak to możliwe, że znali się tylko dwa miesiące i twoja matka zaszła w ciążę?! Byłeś wpadką Piotrek, byłeś wpadką!
Piotrek chciał uderzyć Szymka, ale powstrzymał go Karol - kolejny z kolegów wraz z Alanem
- Nie byłem żadną wpadką!
- Byłeś! I wiesz co się działo dalej? Twoja matka cię nie chciała, chciała cię usunąć... Wiesz, że jak była pod koniec trzeciego miesiąca, twój ojciec dopiero wtedy się dowiedział, że zostanie ojcem?! I wiesz co jest najgorsze, że jego życie legło w gruzach.... Ciągłe imprezy, a teraz co? Stabilizacja? Z kobietą, którą ledwo znał? Piotrek... Oni oboje cię nie chcieli, ale było już za późno.... A potem został zmuszony do oświadczyn, a jak teraz pieprzyli się co chwilę i nie wiedzieli, co to zabezpieczenie, to masz teraz piątkę rodzeństwa!!
Piotrek nie wytrzymał tego i przywalił Szymonowi z pięści w twarz.... Polała się krew..
- Milcz!! - krzyknął Piotrek - Niby skąd możesz to wiedzieć, co ?
- Piotrek.... każdy ci to powie, twoi rodzice udzielali wywiadów, śledziło ich paparazzi. Twoja zmarła babka udzieliła wywiadu, wszyscy o tym wiedzieli! Wszyscy! Cała Polska wie, że jesteś wpadką i że gdyby nie to, twoi rodzice nigdy nie byliby razem! A ty? Co ty sobą reprezentujesz?!!

Piotrek nie mógł tego znieść i wyszedł z domu Szymka. Majka wybiegła za nim. Złapała go za rękę
- Piotrek... Co ty robisz?
- Słyszysz, co on mówi?
- Piotrek, ale to są kłamstwa
- A skąd to możesz wiedzieć?
Maja ścisnęła go mocniej za rękę.
- Znam twoich rodziców, moi rodzice znają twoich.... Mieszkamy obok siebie....
- Co ja mam teraz zrobić, Maja? Co?
- Nic...
Maja przybliżyła się do Piotrka i ..... pocałowała go..
Jak mógł wyglądać pocałunek pomiędzy dwójką czternastolatków? Pełen niepewności, brak jakiegokolwiek romantyzmu, choć wydaje im się, że są dorośli... Dla nich to było jednak coś wyjątkowego
- Wiem, że mamy dopiero po 14 lat, ale.... Nie jesteś dla mnie tylko sąsiadem i kolegą z klasy...
-Ty dla mnie też nie....
Piotrek pocałował Maję w policzek
- Wracamy ? - spytała
- Jest dopiero 22:00 - uśmiechnął się Piotrek
-  Moi rodzice są u znajomych. Mam klucze do domu.
- Dobra..
Piotrek wraz z Mają poszli do jej domu. Tam dziewczyna zrobiła mu herbatę, włączyli oboje telewizor.
- Gdzie idziesz dalej do szkoły? - spytała
- Najpierw to muszę dobrze zdać ten cholerny egzamin ósmoklasisty
- Zdasz go.... Spokojnie.
- Nie byłbym tego taki pewien
- Ale gdzie będziesz składał papiery?
- Szkoła Mistrzostwa Sportowego
- Tylko tam?
- A gdzie indziej?
- No właśnie nie wiem...
- A ty?
- Ja do liceum....
- Którego?
- I do jednego i do drugiego.
- Jaki profil?
- Biologiczno-chemiczny
- Uuu.... Przyszła pani doktor?
- A czemu by nie, przyszły najwybitniejszy skoczku?
- Chyba nie pobiję mojego ojca, choćbym chciał
- Ale zawsze możesz spróbować

Piotrek z Mają rozmawiali jak dwójka dorosłych osób. To było naprawdę coś cudownego...


***
O północy wyszliśmy wszyscy na zewnątrz, aby wystrzelić w niebo petardy, aby powitać NOWY 2032 ROK!
- Niech będzie jeszcze cudowniejszy niż ten! - powiedziałam i pocałowałam Kamila


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------






                                                              kiki2000

Komentarze