Wieczorem rozmawiałam z Kamilem na temat tego, że musimy powiedzieć wszystko Piotrkowi
- Jesteś pewna?
- Tak, jestem pewna. My nie możemy teraz wszystkiego przed nim zataić.
- Widzisz, że jest strasznie podejrzliwy
- Ja naprawdę nie wiem, co się wydarzyło na tym Sylwestrze, Kamil.... Wiem, kto tam był, ale nie wiem, kto z nich byłby zdolny nagadać mu jakiś głupot. Piotrek sam z siebie nie zacząłby węszyć w internecie artykułów sprzed 15 lat
- Kasia, ale.... to jest dla ciebie zbyt ciężkie?
- A kiedy mam mu o tym powiedzieć? Ja nie zdołam ukrywać tej blizny. Przecież w końcu zobaczy ślad po wbitym nożu na moich plecach
- On mnie znienawidzi...
- Kamil... Nie mów tak
- To przeze mnie wszystko się stało... Gdybym się tak nie zdenerwował na ciebie... Gdybym na ciebie nie nakrzyczał... Gdybym nie pozwolił ci wyjść.....
- Kamil... To było naprawdę dawno i nie ma co już rozpamiętywać
- Kiedy chcesz mu powiedzieć?
- Musimy z nim porozmawiać jak najszybciej.... Może nawet i jutro...
- Jesteś tego pewna...
- Kamil, ja w tym momencie nie jestem już niczego pewna, ale....
Następnego dnia założyłam rano
Piotrek nie tknął w ogóle śniadania.
- Masz dzisiaj trening? - spytał go Kamil
- Tak
- Pojedziesz sam, czy cię zawieźć
- Pojadę sam, nie róbcie ze mnie małego dziecka
- Nie robimy z ciebie małego dziecka, tylko pytam się, czy cię zawieźć, bo kończysz tak samo jak Wiktoria, więc i tak jadę pod szkołę, aby odebrać ją i Karolka. - Kamila zdenerwowało zachowanie naszego syna
- Dobra, dobra... Daj już spokój
- Co daj spokój? Piotrek, nie możesz się tak do nas odzywać. Musisz pamiętać, że zawsze będziesz naszym małym Piotrusiem. Ja nie chcesz być jak małe dziecko, to tak się nie zachowuj.
Zdenerwowany Piotrek wstał od stołu. Ubrał kurtkę , założył buty, wziął plecak i wyszedł z domu. Poszedł pieszo na przystanek, znajdujący się na głównej ulicy. Zawsze albo ja, albo Kamil wywoziliśmy go... Tym razem zdenerwowany poszedł na niego pieszo.
- Ja nie wiem, jak mamy z nim rozmawiać - westchnęłam
- Powiem ci, Kasiu, że mi zaczyna brakować do niego cierpliwości
- Tylko nie krzycz na niego - złapałam męża za rękę - Nie róbmy mu tego... Proszę...
- Kasia, ale on nie może tak się odzywać
- To mu mówmy to na spokojnie, a nie z nerwami. Bo my nerwami nic nie zdziałamy... Nic...
Wieczorem Piotrek przyszedł do domu. Był zmęczony, było to widać. Przyszykowałam mu kanapki na kolacje
- Piotrek, kanapki ci zrobiłam! - powiedziałam
- Nie chcę - burknął
Kamil siedział w salonie i przyglądał się, jak Piotrek mija mnie i kuchnię bez słowa, ze spuszczoną głową i szedł w kierunku schodów.
- Piotrek - zawołał naszego syna Kamil
- Co?!
- Chodź tutaj do nas - powiedział Kamil
Poszłam do salonu i usiadłam obok Kamila
Piotrek stanął w salonie i założył ręce na piersiach.
- Czego chcecie?
- Możesz usiąść? - wskazałam ręką na fotel
- Nie mam czasu. Jestem zmęczony
- Chcemy z tobą porozmawiać
- O czym? Że jak bardzo mnie kochacie ponad wszystko?
- Piotrek, proszę... Usiądź....
- Ale ja nie mam o czym z wami rozmawiać
- Ale my mamy o czym z tobą rozmawiać
Zdenerwowany Piotrek usiadł na fotelu
- A więc słucham...
- Dlaczego tak zacząłeś się interesować nami? Naszą miłością, twoją historią od najmłodszych lat..... - spytał Kamil
- Bo jestem coraz starszy i nabieram coraz więcej podejrzeń
- To Filip czy Szymek nagadał ci takich głupot? - spytałam prosto z mostu
Piotrek niestety nie odpowiedział, ale widziałam po jego minie, że go zamurowało
- Co ci powiedzieli? Że cię nie kochamy, że jesteś z przypadku, że gdyby nie ty, to może nigdy nie byłabym żoną twojego taty? Tak? - spytałam - Że jesteśmy nieodpowiedzialni, że byliśmy młodzi i głupi?
Piotrek spuścił głowę
- Byliśmy młodzi, ale nie na tyle głupi, aby cię zostawić. Wzięliśmy oboje za ciebie pełną odpowiedzialność. Pełną.... Ani ja ani tata nigdy byśmy ciebie nie zostawili.... Za bardzo cię kochaliśmy....
- Słyszę to od was od kilku dni
- Ale czy dotarło to do ciebie?
- Mamo, ja nie wiem, co wy chcecie tym osiągnąć?
- Bo my naprawdę, kochanie, nie wiemy, dlaczego tak się zmieniłeś?
Wstałam i podeszłam do regału. Wyjęłam album ze zdjęciami i położyłam go na stoliku
- Chciałeś, abyśmy byli z tobą szczerzy.... I my tego też chcemy
- Więc słucham
- Poznałam twojego tatę w najodpowiedniejszym momencie mojego życia. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, ale w tym samym czasie miałam chłopaka. Twój tata sprawił, że uwolniłam się od tego tyrana... Byłam młoda, tak jak już wiesz, jeździłam na zawody i wtedy zbliżyłam się do Kamila... Coraz bardziej.... I chyba nie będziemy ci tłumaczyć, jak zajść w ciążę. Byłam zła na siebie, że jestem młoda i już zdecydowałam się na tak odważny krok... Dowiedziałam się o ciąży w dniu Matki. Byłam w drugim miesiącu ciąży. Na świat przyszedłeś ty, tata odebrał poród, następnie zamieszkaliśmy razem, później tata oświadczył mi się na tym pamiętnym skrzyżowaniu, gdzie po raz pierwszy spotkałam Kamila.... Później był ślub, na świat przyszła Wiktoria, ale potem wydarzyło się coś jeszcze... Jak już wiesz.... W Oberstdorfie doszło do przykrej sytuacji z moim udziałem.... Wiesz, że Gregor był aresztowany, odbyła się sprawa w sądzie.... I po narodzinach Wiktorii, to było rok, może dwa... dwa i pół... Już sama nie pamiętam.... Spotkałam się z Gregorem, który akurat wyszedł z więzienia.... Poprosił o spotkanie, więc udałam się. Gregor przeprosił mnie i wróciłam do domu. Powiedziałam o tym tacie, o spotkaniu... Wściekł się.... Pokłóciliśmy się i to bardzo. Wybiegłam z domu.... I zostałam zaatakowana na ulicy nożem... W plecy.... Byłam wtedy w ciąży... Poroniłam.... Potem przez ponad pół roku nie odzywałam się do twojego taty. Mieliśmy ciche dni... Ale pogodziliśmy się... I mamy teraz cudowną szóstkę dzieci....
Piotrek spojrzał się na nas.... Wyciągnęłam rękę. Piotrek złapał mnie i usiadł pomiędzy mną a Kamilem na kanapie
Ja zaś wzięłam do ręki album ze zdjęciami...
Otworzyłam na pierwszej stronie, gdzie było pierwsze selfie moje i Kamila.
- Tutaj zaczęła się nie tylko moja i taty historia, ale też i przede wszystkim twoja.
Potem kolejne zdjęcia moje i Kamila, następnie zdjęcie USG....
- Widzisz.... to ty... Jak miałeś 2 miesiące.... Dowiedziałam się w Dzień Matki, że zostanę mamą takiego małego okruszka.
Przytuliłam Piotrusia i pocałowałam go w czółko.
Kolejnym zdjęciem było, jak w sierpniu byłam w Prusach i wtedy Kamil przyjechał za mną... Zdjęcie przedstawiało, jak Kamil pocałował brzuch...
- Widzisz? - wskazałam na zdjęcie
- Widzę - odpowiedział Piotrek
Kolejne zdjęcia, to już zdjęcia ze szpitala, następnie w mieszkaniu, jak trzymaliśmy Piotrusia na rękach.... A potem już pełno zdjęć Piotrusia, jak się uśmiecha, jak je, jak śpi, jak ziewa...
- Dużo tych zdjęć - westchnął Piotrek
- Wiesz, że najwięcej zdjęć robi się pierwszemu dziecku? Wiktoria, Karolek, Izabelka, Oluś z Mateuszkiem też mają dużo zdjęć, ale nie aż tyle, jak ty.... A patrz tutaj - wskazałam na zdjęcie - Twój pierwszy ząbek.... A dalej jak już poszedłeś do szkoły... Twoja pierwsza Komunia Święta......
- A teraz już bierzmowanie - uśmiechnął się Piotrek
- Właśnie synku... Myślałeś już? - spytałam
- Nad czym?
- Nad imieniem swoim od bierzmowania, nad świadkiem
- Nie. - odpowiedział
- To masz czas do maja - odezwał się Kamil
- A ty mamo?
- Ja?
- Jakie masz imię w bierzmowania?
- Joanna - odpowiedziałam na pytanie syna
- A ty, tato?
- Ja mam z chrztu Wiktor i na bierzmowaniu również wziąłem sobie Wiktori
- To można tak?
- Tak
- A czy ja mam drugie imię z chrztu?
- Nie - odpowiedziałam - Karolek ma tylko na drugie Kamil, po tacie, reszta z was ma po jednym imieniu.
Ucałowałam naszego syna ponownie w czoło. Byłam taka szczęśliwa, że jest z nami i że wszystko dobrze.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
- Jesteś pewna?
- Tak, jestem pewna. My nie możemy teraz wszystkiego przed nim zataić.
- Widzisz, że jest strasznie podejrzliwy
- Ja naprawdę nie wiem, co się wydarzyło na tym Sylwestrze, Kamil.... Wiem, kto tam był, ale nie wiem, kto z nich byłby zdolny nagadać mu jakiś głupot. Piotrek sam z siebie nie zacząłby węszyć w internecie artykułów sprzed 15 lat
- Kasia, ale.... to jest dla ciebie zbyt ciężkie?
- A kiedy mam mu o tym powiedzieć? Ja nie zdołam ukrywać tej blizny. Przecież w końcu zobaczy ślad po wbitym nożu na moich plecach
- On mnie znienawidzi...
- Kamil... Nie mów tak
- To przeze mnie wszystko się stało... Gdybym się tak nie zdenerwował na ciebie... Gdybym na ciebie nie nakrzyczał... Gdybym nie pozwolił ci wyjść.....
- Kamil... To było naprawdę dawno i nie ma co już rozpamiętywać
- Kiedy chcesz mu powiedzieć?
- Musimy z nim porozmawiać jak najszybciej.... Może nawet i jutro...
- Jesteś tego pewna...
- Kamil, ja w tym momencie nie jestem już niczego pewna, ale....
Następnego dnia założyłam rano
Piotrek nie tknął w ogóle śniadania.
- Masz dzisiaj trening? - spytał go Kamil
- Tak
- Pojedziesz sam, czy cię zawieźć
- Pojadę sam, nie róbcie ze mnie małego dziecka
- Nie robimy z ciebie małego dziecka, tylko pytam się, czy cię zawieźć, bo kończysz tak samo jak Wiktoria, więc i tak jadę pod szkołę, aby odebrać ją i Karolka. - Kamila zdenerwowało zachowanie naszego syna
- Dobra, dobra... Daj już spokój
- Co daj spokój? Piotrek, nie możesz się tak do nas odzywać. Musisz pamiętać, że zawsze będziesz naszym małym Piotrusiem. Ja nie chcesz być jak małe dziecko, to tak się nie zachowuj.
Zdenerwowany Piotrek wstał od stołu. Ubrał kurtkę , założył buty, wziął plecak i wyszedł z domu. Poszedł pieszo na przystanek, znajdujący się na głównej ulicy. Zawsze albo ja, albo Kamil wywoziliśmy go... Tym razem zdenerwowany poszedł na niego pieszo.
- Ja nie wiem, jak mamy z nim rozmawiać - westchnęłam
- Powiem ci, Kasiu, że mi zaczyna brakować do niego cierpliwości
- Tylko nie krzycz na niego - złapałam męża za rękę - Nie róbmy mu tego... Proszę...
- Kasia, ale on nie może tak się odzywać
- To mu mówmy to na spokojnie, a nie z nerwami. Bo my nerwami nic nie zdziałamy... Nic...
Wieczorem Piotrek przyszedł do domu. Był zmęczony, było to widać. Przyszykowałam mu kanapki na kolacje
- Piotrek, kanapki ci zrobiłam! - powiedziałam
- Nie chcę - burknął
Kamil siedział w salonie i przyglądał się, jak Piotrek mija mnie i kuchnię bez słowa, ze spuszczoną głową i szedł w kierunku schodów.
- Piotrek - zawołał naszego syna Kamil
- Co?!
- Chodź tutaj do nas - powiedział Kamil
Poszłam do salonu i usiadłam obok Kamila
Piotrek stanął w salonie i założył ręce na piersiach.
- Czego chcecie?
- Możesz usiąść? - wskazałam ręką na fotel
- Nie mam czasu. Jestem zmęczony
- Chcemy z tobą porozmawiać
- O czym? Że jak bardzo mnie kochacie ponad wszystko?
- Piotrek, proszę... Usiądź....
- Ale ja nie mam o czym z wami rozmawiać
- Ale my mamy o czym z tobą rozmawiać
Zdenerwowany Piotrek usiadł na fotelu
- A więc słucham...
- Dlaczego tak zacząłeś się interesować nami? Naszą miłością, twoją historią od najmłodszych lat..... - spytał Kamil
- Bo jestem coraz starszy i nabieram coraz więcej podejrzeń
- To Filip czy Szymek nagadał ci takich głupot? - spytałam prosto z mostu
Piotrek niestety nie odpowiedział, ale widziałam po jego minie, że go zamurowało
- Co ci powiedzieli? Że cię nie kochamy, że jesteś z przypadku, że gdyby nie ty, to może nigdy nie byłabym żoną twojego taty? Tak? - spytałam - Że jesteśmy nieodpowiedzialni, że byliśmy młodzi i głupi?
Piotrek spuścił głowę
- Byliśmy młodzi, ale nie na tyle głupi, aby cię zostawić. Wzięliśmy oboje za ciebie pełną odpowiedzialność. Pełną.... Ani ja ani tata nigdy byśmy ciebie nie zostawili.... Za bardzo cię kochaliśmy....
- Słyszę to od was od kilku dni
- Ale czy dotarło to do ciebie?
- Mamo, ja nie wiem, co wy chcecie tym osiągnąć?
- Bo my naprawdę, kochanie, nie wiemy, dlaczego tak się zmieniłeś?
Wstałam i podeszłam do regału. Wyjęłam album ze zdjęciami i położyłam go na stoliku
- Chciałeś, abyśmy byli z tobą szczerzy.... I my tego też chcemy
- Więc słucham
- Poznałam twojego tatę w najodpowiedniejszym momencie mojego życia. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, ale w tym samym czasie miałam chłopaka. Twój tata sprawił, że uwolniłam się od tego tyrana... Byłam młoda, tak jak już wiesz, jeździłam na zawody i wtedy zbliżyłam się do Kamila... Coraz bardziej.... I chyba nie będziemy ci tłumaczyć, jak zajść w ciążę. Byłam zła na siebie, że jestem młoda i już zdecydowałam się na tak odważny krok... Dowiedziałam się o ciąży w dniu Matki. Byłam w drugim miesiącu ciąży. Na świat przyszedłeś ty, tata odebrał poród, następnie zamieszkaliśmy razem, później tata oświadczył mi się na tym pamiętnym skrzyżowaniu, gdzie po raz pierwszy spotkałam Kamila.... Później był ślub, na świat przyszła Wiktoria, ale potem wydarzyło się coś jeszcze... Jak już wiesz.... W Oberstdorfie doszło do przykrej sytuacji z moim udziałem.... Wiesz, że Gregor był aresztowany, odbyła się sprawa w sądzie.... I po narodzinach Wiktorii, to było rok, może dwa... dwa i pół... Już sama nie pamiętam.... Spotkałam się z Gregorem, który akurat wyszedł z więzienia.... Poprosił o spotkanie, więc udałam się. Gregor przeprosił mnie i wróciłam do domu. Powiedziałam o tym tacie, o spotkaniu... Wściekł się.... Pokłóciliśmy się i to bardzo. Wybiegłam z domu.... I zostałam zaatakowana na ulicy nożem... W plecy.... Byłam wtedy w ciąży... Poroniłam.... Potem przez ponad pół roku nie odzywałam się do twojego taty. Mieliśmy ciche dni... Ale pogodziliśmy się... I mamy teraz cudowną szóstkę dzieci....
Piotrek spojrzał się na nas.... Wyciągnęłam rękę. Piotrek złapał mnie i usiadł pomiędzy mną a Kamilem na kanapie
Ja zaś wzięłam do ręki album ze zdjęciami...
Otworzyłam na pierwszej stronie, gdzie było pierwsze selfie moje i Kamila.
- Tutaj zaczęła się nie tylko moja i taty historia, ale też i przede wszystkim twoja.
Potem kolejne zdjęcia moje i Kamila, następnie zdjęcie USG....
- Widzisz.... to ty... Jak miałeś 2 miesiące.... Dowiedziałam się w Dzień Matki, że zostanę mamą takiego małego okruszka.
Przytuliłam Piotrusia i pocałowałam go w czółko.
Kolejnym zdjęciem było, jak w sierpniu byłam w Prusach i wtedy Kamil przyjechał za mną... Zdjęcie przedstawiało, jak Kamil pocałował brzuch...
- Widzisz? - wskazałam na zdjęcie
- Widzę - odpowiedział Piotrek
Kolejne zdjęcia, to już zdjęcia ze szpitala, następnie w mieszkaniu, jak trzymaliśmy Piotrusia na rękach.... A potem już pełno zdjęć Piotrusia, jak się uśmiecha, jak je, jak śpi, jak ziewa...
- Dużo tych zdjęć - westchnął Piotrek
- Wiesz, że najwięcej zdjęć robi się pierwszemu dziecku? Wiktoria, Karolek, Izabelka, Oluś z Mateuszkiem też mają dużo zdjęć, ale nie aż tyle, jak ty.... A patrz tutaj - wskazałam na zdjęcie - Twój pierwszy ząbek.... A dalej jak już poszedłeś do szkoły... Twoja pierwsza Komunia Święta......
- A teraz już bierzmowanie - uśmiechnął się Piotrek
- Właśnie synku... Myślałeś już? - spytałam
- Nad czym?
- Nad imieniem swoim od bierzmowania, nad świadkiem
- Nie. - odpowiedział
- To masz czas do maja - odezwał się Kamil
- A ty mamo?
- Ja?
- Jakie masz imię w bierzmowania?
- Joanna - odpowiedziałam na pytanie syna
- A ty, tato?
- Ja mam z chrztu Wiktor i na bierzmowaniu również wziąłem sobie Wiktori
- To można tak?
- Tak
- A czy ja mam drugie imię z chrztu?
- Nie - odpowiedziałam - Karolek ma tylko na drugie Kamil, po tacie, reszta z was ma po jednym imieniu.
Ucałowałam naszego syna ponownie w czoło. Byłam taka szczęśliwa, że jest z nami i że wszystko dobrze.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000

Komentarze
Prześlij komentarz