Numer 379 - Urodziny Izabelki, kolacja Walentynkowa

30 stycznia Izabelka obchodziła swoje 5 urodziny. Akurat dzień jej urodzin wypadał w piątek.
Rano zawiozłam dzieci do szkoły, a gdy tylko wróciłam do domu, upiekłam tort i przyozdobiłam go różnymi różowymi dekoracjami
O 13:00 pojechałam pod szkołę, aby odebrać Karolka i Wiktorię, a Piotrka zawiozłam na trening.

O 15:00 nakryłam do stołu , a następnie poszłam na górę, aby przebrać dzieci. Izabelce założyłam różową sukieneczkę.

Ja zaś założyłam

Kamil postawił na błękitną koszulę i granatowe spodnie.

Około 16:00 rozpoczęło się przyjęcie urodzinowe. Była na nim moja mama wraz z babcią i Julką, Bronisław, a także rodzice chrzestni Izabelki - Janek wraz z żoną Olą i córkami - Natalią oraz Sylwią , a także Natalia z mężem Igorem i trzyletnim synem Hubertem

Przyjęcie trwało około 3 godzin. Izabelka zdmuchnęła świeczki, potem każdy z nas zjadł kawałek bajecznego tortu, a następnie zrobiliśmy sobie z jubilatką zdjęcia.






Nadszedł 14 luty. Walentynki.
Dzień zakochanych wypadał w piątek. Kamil już od kilku dni miał pomysł, jak spędzimy ten dzień.
Rano zawiózł dzieciaki do szkoły, a następnie je odebrał i zawiózł prosto do Bronisława.
Piotrek po treningu miał wrócić do domu, dostał od nas klucze i gdyby się bał zostać sam, miał zostać u Agnieszki.

Około 16:00 Kamil powiedział mi, abym przebrała się elegancko.
Założyłam zatem
Włosy rozpuściłam i wyprostowałam, a do tego zrobiłam delikatny makijaż.
Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Kamila ubranego w czarne spodnie  i białą koszulę.
- Jesteś gotowa? - spytał tajemniczo Kamil
- Na co?
- Na wyjątkowy wieczór w miłym towarzystwie
- Ależ oczywiście - uśmiechnęłam się

Wsiedliśmy zatem w samochód. Kamil podjechał pod jedną z droższych góralskich restauracji. Tam na stolik czeka się naprawdę bardzo długo, ponieważ gdy dzwoniłam w czerwcu o stolik na naszą rocznicę ślubu końcem sierpnia, już nie było terminów
- To kiedy ty tutaj zamówiłeś stolik? - spytałam
- Słodka tajemnica - uśmiechnął się uroczo
- Kocham te słodkie tajemnice Kamila Stocha
- A ja kocham najcudowniejszą pannę Stoch
Z uśmiechem na ustach weszliśmy do restauracji.
Zajęliśmy pierwszy stolik przy samym oknie. Po chwili kelner  przyniósł nam kartę dań, a my zamówiliśmy dania na kolację
- Nie musiałeś zamawiać tutaj stolika - powiedziałam - Lepiej byśmy spędzili ten czas razem z dziećmi, zamawiając pizzę i oglądając bajkę Barbie w telewizji - uśmiechnęłam się
- O, nie! Barbie odpada, ja i Karolek wybralibyśmy coś lepszego, jakieś szybkie samochody, czy roboty
- Otóż nie tym razem, mój drogi. Może i nas kobietek w domu jest mniej, ale mamy większą władzę, pamiętaj o tym
- Niech wam będzie, chociaż mężczyzn w domu nigdy nie za wiele
Spędziliśmy naprawdę romantyczne chwile.
- Pamiętasz nasze pierwsze Walentynki? - spytał Kamil
- A jak mogłabym ich nie pamiętać. To było jeszcze w Sapporo czy już w Pjongczang?
- Chyba jeszcze Sapporo
- Nasze kartki walentynkowe pod drzwiami hotelowymi - uśmiechnęłam się - Pisane po angielsku, aby nikt się nie zorientował
- Pisane po kryjomu, aby nikt nie wiedział - na twarzy Kamila również pojawił się uśmiech
- A potem pocałowałeś mnie przed kamerami....
- Ale byłaś wściekła! - zaczął się śmiać
- A co? Miałam skakać ze szczęścia?
- Jakbyś ty mnie pocałowała, to ja bym skakał!
Po kolacji dostałam od Kamila bukiet czerwonych róż, a wieczorem wróciliśmy do domu.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                          kiki2000

Komentarze