Numer 380 - Narodziny, urodziny, chrzest :)

Końcem marca, a dokładnie 27, gdy siedzieliśmy sobie w domu po południu , Kamil dostał SMS-a od Kuby Wolnego
"Cześć wujek, to ja, mała Zuzia"
Zdjęcie malutkiej było takie przesłodkie. Nie mogłam się wręcz na nią napatrzeć.
Postanowiliśmy po dwóch dniach odwiedzić ich w szpitalu.
Założyłam zatem
Kupiliśmy małej różowe śpioszki i pojechaliśmy do Bielska-Białej do szpitala.
Karolina leżała na łóżku szpitalnym, a obok niej mała Zuzia sobie smacznie spała. Na krześle obok siedział Kuba, a na jego kolanach Weroniczka
- Cześć ciocia! - wykrzyknęła Weroniczka, gdy zobaczyła mnie wchodzącą do sali
- Ciii! - powiedziałam - Ciii, kochanie ty moje małe, bo obudzisz siostrzyczkę!
-Oj tam, ciocia. Niech się wyśpi w nocy, jak i ja będę spać
- A mogę zobaczyć tę twoją siostrzyczkę?
- Możesz, ciocia.....
Kamil pogratulował osobiście Kubie, że po raz drugi został ojcem, a ja usiadłam obok Karoliny
- Jak się czujesz? - spytałam
- Tak sobie
- Ile rodziłaś?
- 8 godzin...
- Trochę sporo...
- Skurcze złapały mnie nad ranem... Kuba tak spanikował, że myślałam, że zemdleje, ale przywiózł mnie tutaj.
- Mogę? - spytałam wskazując na Zuzię
- Tak, oczywiście
Wzięłam małą na ręce, a Kamil zrobił mi z nią zdjęcie
- Jaka malutka.
- Równiutkie 3 kilo - odezwała się Karolina
- Naprawdę?
- A wzrost?
- 51 centymetrów
- Ja też byłam taka mała? - spytała nagle Izabelka
- Tak.... Ty też byłaś taka malutka - uśmiechnęłam się i położyłam z powrotem Zuzię


Po godzinie spędzonej w szpitalu stwierdziliśmy, że nie będziemy dłużej męczyć Karoliny i wyszliśmy ze szpitala
Akurat w tym momencie zadzwoniła do mnie Justyna
- Czy będziecie w weekend w domu, bo Karolina ma do ciebie jakąś sprawę.
- Jesteśmy niedaleko, za godzinę moglibyśmy być u was
- Naprawdę?
- Tak.
- Nie będzie kłopotu?
- Żaden kłopot, Justyna, żaden kłopot

Pojechaliśmy zatem do Wisły. Tam Justyna zrobiła nam herbatę. Siedzieliśmy w salonie
- Karolina ma do ciebie sprawę - powiedziała Justyna
- Tak? - spytałam Karolinki
- Ciociu - zwróciła się do mnie - Czy zostałabyś moją świadkową na bierzmowaniu?
- Ależ oczywiście, kochana ty moja.
- A Piotrek już nad kimś myślał? - spytała Justyna
- Jeszcze chyba nie, nic nam nie mówił.
- Myślałem trochę, ale sam nie wiem..... Mam jeszcze prawie 2 miesiące
- Niecałe 2 miesiące, synu - poprawiłam go - Nad imieniem też musisz pomyśleć. A ty, Karolinka? Myślałaś już nad imieniem?
- Julia - odpowiedziała
- Ładnie - odezwałam się

Po wypiciu herbaty wróciliśmy do Zakopanego.



Nadeszła niedziela, 4 kwietnia. W kościele w Krakowie miały odbyć się chrzciny Jakuba, pierworodnego syna mojego brata Piotrka. Zostaliśmy oczywiście na nie zaproszeni.
Kamil, Piotrek, Karolek, a także Oluś z Mateuszkiem mieli założone koszule,  Kamil z Karolkiem białe, a reszta błękitne.
Wiktoria założyła jeansową spódniczkę i białą bluzkę. Izabelce założyłam kremową sukienkę. Ja zaś postawiłam na

Pojechaliśmy zatem do kościoła. Piotrek wraz z Karoliną siedzieli w pierwszej ławce. Karolina trzymała Kubusia. Ojcem chrzestnym był Michał, a matką chrzestną przyjaciółka Karoliny.
Chrzest przebiegał spokojnie. Jakub w ogóle nie płakał. Po chrzcie wyszliśmy z kościoła i pojechaliśmy wszyscy do restauracji, gdzie miało odbyć się małe przyjęcie.
Na sali wręczyliśmy małemu prezent, po czym wszyscy zasiedliśmy do stołu. Po zjedzonym obiedzie przyszedł czas na zrobienie sobie zdjęcia z małym Kubusiem. Wzięłam go na ręce i nie mogłam się nacieszyć z tej małej kruszynki, ale także z tego, że mój brat, najmłodszy brat został już ojcem.... I jest  on już naprawdę poważnym mężczyzną.
Kubuś szybko usnął, a my po zjedzonym torcie wróciliśmy do domu, do Zakopanego.


16 kwietnia, w piątek Karolek obchodził swoje 7 urodziny. Rano upiekłam tort, a po szkole, gdy tylko przywiozłam dzieci po lekcjach do domu, zaczęłam szykować wszystko na imprezę urodzinową
Karolek zaprosił kilku swoich kolegów z klasy. Miała także zjawić się moja mama, tym razem sama, a także Bronisław oraz rodzice chrzestni - Izabela wraz z mężem  i córką oraz mój brat Piotrek z żoną i synem Kubusiem.
Karolka ubrałam w elegancką granatową koszulę w białe gwiazdki. Ja zaś założyłam

Włosy rozpuściłam i zrobiłam delikatny makijaż.
Jeszcze przed przyjściem gości ja i Kamil wręczyliśmy mu prezent. Interaktywna gra planszowa. Już po samym pudełko było widać, że podoba się naszemu synkowi.

Po 16:00 zjawili się goście, oprócz naszej rodziny było także 3 kolegów Karolka.
Na samym początku poszłam do kuchni po tort. Przyniosłam go do salonu i zapaliłam wszystkie 7 świeczek.
- A teraz pomyśl życzenie - powiedziałam do syna
Po chwili zastanowienia Karolek zdmuchnął świeczki.
- Brawo! - powiedział Kamil i zaczęliśmy klaskać w dłonie, a następnie zaśpiewaliśmy Karolkowi "sto lat". Potem pokroiłam tort na kawałki. Po jego zjedzeniu, my zostaliśmy w salonie, a dzieci poszły do na górę się bawić. Karolek zaprosił kolegów do siebie. Przez cały poprzedni wieczór sprzątał, aby ich przyjąć. Wśród jego kolegów był Paweł, Piotrek i Wiktor.
Po jakiś 3 godzinach po dwóch chłopców przyjechali rodzice - była to mama Piotrka wraz z mamą Pawła.
Zaprosiłam je na chwilę do domu. Poczęstowałam je po kawałku tortu, po czym zabrały synów i wróciły do domu.
Został jeszcze jeden z nich - Wiktor.
Zrobiłam chłopcom nawet pamiątkowe zdjęcie, a gdy po niego przyjechał jego tata, ja, Kamil, a także Piotrek, Wiktoria, Izabelka oraz Oluś z Mateuszkiem zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z jubilatem.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




                                            kiki2000

Komentarze