W dniach 19, 20 i 21 kwietnia w każdej szkole w Polsce odbywał się egzamin ósmoklasisty.
Pierwszego dnia Piotrek pisał egzamin z języka polskiego. Widziałam, że stresował się tym egzaminem. Nie chciał nawet zjeść śniadania.
Następnie poszedł na górę. Założył białą koszulę, czarne spodnie i czarną marynarkę.
Poprawił jeszcze włosy przed wyjściem w lustrze, po czym wsiadł w samochód i zawiozłam go na egzamin.
- Jak skończysz, to zadzwoń - powiedziałam
- Mamy iść w planach na lody na Krupówki - odezwał się Piotrek
- To masz jakieś pieniądze?
- Tak, mam
Przed szkołą, gdy się zatrzymałam, wyjęłam z portfela 20 złotych.
- Masz, synu - powiedziałam
- Dzięki
Po czym Piotrek wysiadł z samochodu
- Połamania pióra!
Około 14:00 Piotrek zadzwonił do mnie, że już wraca autobusem miejskim do domu.
-Już? - spytałam
- Tak, a co?
- Myślałam, że jeszcze coś z kolegami będziecie robić na mieście. Musicie rozerwać się przecież przed jutrzejszą matematyką
- Oj, mamo....
- Dobrze, dobrze.... Już wracaj.
Następnego dnia przyszedł czas na egzamin ósmoklasisty z matematyki. Wszyscy rodzice miesiąc przed egzaminem zostali wybierani, aby być podczas egzaminu, przygotować jakiś poczęstunek, czy coś takiego.
Ja zostałam wytypowana do drugiego dnia egzaminu, więc zgodziłam się.
Kupiłam wcześniej coś do picia i jakieś przekąski.
Po śniadaniu, gdy Piotrek przebierał się w granatowy garnitur, a Kamil karmił jeszcze Olusia i Mateuszka, ja poszłam na górę, aby się przebrać.
Założyłam
Gdy zeszłam na dół, Kamil uśmiechnął się do mnie i powiedział
- Wyglądasz, kochanie, jakbyś sama miała pisać ten egzamin
- Wiesz..... Maturę pisałam w spódniczkach przed kolano - uśmiechnęłam się
- Teraz bym ci nie pozwolił tak się ubrać
- Dlaczego?
- Nie możesz się stroić dla nikogo innego, tylko dla mnie - zrobił taką słodką minkę.
- Niech ci będzie
Ucałowałam Olusia i Mateuszka na wyjściu, po czym wsiadłam z Piotrkiem w samochód i pojechałam z nim prosto do szkoły. Gdy oni pisali egzamin, ja wraz z inną mamą, a dokładnie naszą sąsiadką i matką Mai przygotowałam poczęstunek w jednej ze szkolnych sal w pobliżu sali gimnastycznej.
Po egzaminie wszyscy weszli do sali
- I jak wam poszło? - spytałam
- Takie sobie - odpowiedział Piotrek
- Nawet, nawet - odezwał się jeden z chłopaków
- A jakie były zadania? - dopytywałam
- Około 3 zadań było z równaniami - rzekła Maja
- A ja ich tak nie lubię - westchnęła kolejna z dziewczyn
Po poczęstunku wróciliśmy do domu
Następnego dnia miał odbyć się egzamin z języka nowożytnego oraz jednego wybranego przedmiotu. Piotrek postanowił , że wybierze historię.
Rano zawiozłam go więc do szkoły. Po egzaminie z języka angielskiego napisał mi, że poszło mu dobrze. Po historii napisał tylko , że "nie było najgorzej"
Wieczorem, gdy dzieci już spały, siedziałam z Kamilem w salonie i oglądaliśmy telewizor. Postanowiłam wziąć laptopa i sprawdzić w internecie, jak wyglądał egzamin z historii. Nie chciałam stresować Piotrka i pytać się go, co i jak zaznaczył bądź napisał, ani nawet, aby sprawdził sobie odpowiedzi. Sama przy Kamilu obejrzałam egzamin
- Powiem ci, że nawet trudny dali jak na ich poziom - powiedziałam do Kamila - Pamiętam, jak ja przygotowywałam uczniów do egzaminu... Wymagania były łatwiejsze...
- Jak przygotowywałaś.... Chciałabyś wrócić?
- Właśnie chciałam ci powiedzieć, że szukam pracy... Wiem, że w Zębie już znaleźli kogoś nowego.
- A w Zakopanem, gdzie uczyłaś w tej podstawówce?
- Też już mają nowego nauczyciela.. Muszę szukać dalej.
- Masz coś na oku?
- Chciałabym już w przyszłym tygodniu jeździć i składać swoje CV.
- Na pewno przyjmą cię z otwartymi ramionami. Wszędzie... - po czym pocałował mnie w czoło.
W następnym tygodniu postanowiłam więc pojechać do szkół, aby porozwozić swoje CV.
Najpierw postanowiłam odwiedzić jedno z liceów. Po zawiezieniu dzieci do szkoły, poszłam na górę, aby się przyszykować.
Założyłam zatem
Włosy spięłam w kucyka, a do tego zrobiłam sobie delikatny makijaż. Pożegnałam się z Kamilem, a także z naszymi najmłodszymi synkami, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do liceum.
Tam swoje pierwsze kroki skierowałam do sekretariatu.
Przyjechałam dość niefortunnie, bo w czasie przerwy, więc wszystkie oczy uczniów były skierowane w moją stronę.
Gdy weszłam do sekretariatu, zostałam skierowana do gabinetu dyrektora.
- A skąd pani wiedziała, że mamy braki w kadrze pedagogicznej? - spytał
- Intuicja... Po prostu chciałam przejechać po wszystkich okolicznych szkołach
- Jak się pani nazywa?
- Katarzyna Witkowska-Stoch
- Ta.... Stoch? - jego ton był nieco zaskakujący
- Zależy, jakich pan zna Stochów? - uśmiechnęłam się
- Pani jest żoną Kamila Stocha?
- Tak, ale nie rozumiem, co to ma do rzeczy
- Słyszałem o dobrych pani kwalifikacjach, ale też wiedziałem, że jest pani na urlopie macierzyńskim
- Moi najmłodsi synowie skończą 2 lata końcem września. W poprzednich szkołach podstawowych, w których pracowałam mają nowych nauczycieli historii, więc jakby to powiedzieć.... Zostałam bez pracy
- Dlaczego akurat nasze liceum?
- Wiem, że jest ono najlepszym liceum w Zakopanem
- I dlatego pani przyszła tutaj z CV. Myśli pani, że nadaje się na to miejsce?
- Uważam, że materiał nie jest czymś nowym, tylko przygotowanie do matury, jeśli chodzi o klasy z rozszerzeniem.... Trzeba mieć podejście do młodzieży, a ja uważam, że takie posiadam
- Doprowadziła pani przecież uczniów do etapu wojewódzkiego konkursu historycznego, jednak z nich wygrała konkurs.
- Przygotować można każdego, ale czy ten uczeń będzie w stanie przyjąć daną partię materiału i umiejętnie ją wykorzystać, to już nie jest moją zasługą.
- Chciałaby pani obejrzeć szkołę?
- Obejrzeć?
- Ach... Przepraszam - po czym wyciągnął rękę w moją stronę - Witamy panią na pokładzie!
Podałam rękę z uśmiechem na twarzy
Następnie wraz z panem dyrektorem obejrzałam szkołę.
- Czy w swojej karierze zawodowej pełniła pani kiedyś funkcję wychowawcy?
- Nie - odpowiedziałam
- Byłaby pani gotowa taką funkcję przyjąć?
- Zależy do czego nasza rozmowa ma prowadzić
- Tak jak mówiłem... Braki w kadrze prowadzą do tego, że choć już panią przyjęliśmy, to jednak brakuje nam jeszcze polonisty, matematyka i fizyka. W tym roku szkolnym wielu naszych pedagogów przechodzi na emeryturę, m.in pan Jerzy nasz historyk, ale mam nadzieję, że godnie go pani zastąpi
- Wszystko się okaże, panie dyrektorze
Po krótkiej rozmowie, a także wstępnej umowie, którą otrzymałam, wróciłam do domu. Aż skakałam z radości, gdy tylko weszłam do domu i powiedziałam Kamilowi, że mam pracę.
Po wszystkim wyszłam wraz z mężem i dziećmi na spacer
- Mama! - odezwał się Oluś - Kocham Cię!
To było najcudowniejszy moment w moim życiu....
2 maja swoje urodziny obchodził mój chrześnik - Maciek Kot. To już jego piąte urodziny
Kupiłam mu więc samochód zdalnie sterowany.
Tak jak co roku zostaliśmy zaproszeni na urodzinowego grilla do Kotów.
Założyłam zatem
Włosy spięłam w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż.
Wiktoria założyła białą bluzkę i pomarańczową spódnicę.
Kamila i chłopaków ubrałam w koszulki polo i jeansy. Izabelce założyła różowe legginsy i szarą bluzkę.
Gdy byliśmy gotowi, poszliśmy do Kotów na grilla. Maciek stał przy grillu, a Agnieszka szykowała wszystko na drewnianym stole. Maciek z Bartkiem biegali wokół stołu
- Dzień dobry! - powiedzieliśmy wchodząc na podwórko
- Dzień dobry! - odpowiedziała Agnieszka
Przywitałam się z Agą, po czym wręczyłam Maćkowi prezent
- Dziękuję, ciocia
Zrobiłam sobie z chrześniakiem zdjęcie, po czym usiedliśmy przy stole. Dzieci bawiły się, biegając wokół stołu. Jedynie co Piotrek siedział przy nas, a także Oluś , który nie chciał się bawić, ale szybko dołączył do nich
- Słyszałem, że wracasz do pracy - powiedział do mnie Maciek, mąż Agnieszki
- Tak.... Będę pracowała w liceum
- No to gratulacje. - uśmiechnął się, po czym usiadł obok Agi
Maciek został poproszony przez naszego Piotrka, aby to on został jego świadkiem na bierzmowaniu
- Już masz sukienkę? - spytała Agnieszka
- Tak.
- A na bierzmowanie Karoliny?
- Też już mam
- Uuu. I co? Jakie kreacje?
- Na Piotrka kupiłam sobie w kolorze.... takiego delikatnego fioletu, sama zobaczysz, a na bierzmowanie Karoliny mam kremową sukienkę.
- A na chrzest Zuzi się wybieracie? - spytał Maciek
- Tak, właśnie Kuba dzwonił w tamtym tygodniu i nas zapraszał.
- A kiedy w ogóle ten chrzest? - spytała Aga - Nie mam jakoś pamięci do dat
- Końcem maja - odpowiedział Kamil
- A nie przed twoimi urodzinami? - dopytał Maciek
- A kiedy wypadają? - spytał Kamil
Wyciągnęłam zatem telefon
- 25 jest we wtorek
- To chrzciny są w niedzielę 23 - podsumował nasze rozważania Maciek
- No i wszystko się wyjaśniło - uśmiechnęłam się
Po 3 godzinach spędzonych na urodzinach wróciliśmy do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Pierwszego dnia Piotrek pisał egzamin z języka polskiego. Widziałam, że stresował się tym egzaminem. Nie chciał nawet zjeść śniadania.
Następnie poszedł na górę. Założył białą koszulę, czarne spodnie i czarną marynarkę.
Poprawił jeszcze włosy przed wyjściem w lustrze, po czym wsiadł w samochód i zawiozłam go na egzamin.
- Jak skończysz, to zadzwoń - powiedziałam
- Mamy iść w planach na lody na Krupówki - odezwał się Piotrek
- To masz jakieś pieniądze?
- Tak, mam
Przed szkołą, gdy się zatrzymałam, wyjęłam z portfela 20 złotych.
- Masz, synu - powiedziałam
- Dzięki
Po czym Piotrek wysiadł z samochodu
- Połamania pióra!
Około 14:00 Piotrek zadzwonił do mnie, że już wraca autobusem miejskim do domu.
-Już? - spytałam
- Tak, a co?
- Myślałam, że jeszcze coś z kolegami będziecie robić na mieście. Musicie rozerwać się przecież przed jutrzejszą matematyką
- Oj, mamo....
- Dobrze, dobrze.... Już wracaj.
Następnego dnia przyszedł czas na egzamin ósmoklasisty z matematyki. Wszyscy rodzice miesiąc przed egzaminem zostali wybierani, aby być podczas egzaminu, przygotować jakiś poczęstunek, czy coś takiego.
Ja zostałam wytypowana do drugiego dnia egzaminu, więc zgodziłam się.
Kupiłam wcześniej coś do picia i jakieś przekąski.
Po śniadaniu, gdy Piotrek przebierał się w granatowy garnitur, a Kamil karmił jeszcze Olusia i Mateuszka, ja poszłam na górę, aby się przebrać.
Założyłam
Gdy zeszłam na dół, Kamil uśmiechnął się do mnie i powiedział
- Wyglądasz, kochanie, jakbyś sama miała pisać ten egzamin
- Wiesz..... Maturę pisałam w spódniczkach przed kolano - uśmiechnęłam się
- Teraz bym ci nie pozwolił tak się ubrać
- Dlaczego?
- Nie możesz się stroić dla nikogo innego, tylko dla mnie - zrobił taką słodką minkę.
- Niech ci będzie
Ucałowałam Olusia i Mateuszka na wyjściu, po czym wsiadłam z Piotrkiem w samochód i pojechałam z nim prosto do szkoły. Gdy oni pisali egzamin, ja wraz z inną mamą, a dokładnie naszą sąsiadką i matką Mai przygotowałam poczęstunek w jednej ze szkolnych sal w pobliżu sali gimnastycznej.
Po egzaminie wszyscy weszli do sali
- I jak wam poszło? - spytałam
- Takie sobie - odpowiedział Piotrek
- Nawet, nawet - odezwał się jeden z chłopaków
- A jakie były zadania? - dopytywałam
- Około 3 zadań było z równaniami - rzekła Maja
- A ja ich tak nie lubię - westchnęła kolejna z dziewczyn
Po poczęstunku wróciliśmy do domu
Następnego dnia miał odbyć się egzamin z języka nowożytnego oraz jednego wybranego przedmiotu. Piotrek postanowił , że wybierze historię.
Rano zawiozłam go więc do szkoły. Po egzaminie z języka angielskiego napisał mi, że poszło mu dobrze. Po historii napisał tylko , że "nie było najgorzej"
Wieczorem, gdy dzieci już spały, siedziałam z Kamilem w salonie i oglądaliśmy telewizor. Postanowiłam wziąć laptopa i sprawdzić w internecie, jak wyglądał egzamin z historii. Nie chciałam stresować Piotrka i pytać się go, co i jak zaznaczył bądź napisał, ani nawet, aby sprawdził sobie odpowiedzi. Sama przy Kamilu obejrzałam egzamin
- Powiem ci, że nawet trudny dali jak na ich poziom - powiedziałam do Kamila - Pamiętam, jak ja przygotowywałam uczniów do egzaminu... Wymagania były łatwiejsze...
- Jak przygotowywałaś.... Chciałabyś wrócić?
- Właśnie chciałam ci powiedzieć, że szukam pracy... Wiem, że w Zębie już znaleźli kogoś nowego.
- A w Zakopanem, gdzie uczyłaś w tej podstawówce?
- Też już mają nowego nauczyciela.. Muszę szukać dalej.
- Masz coś na oku?
- Chciałabym już w przyszłym tygodniu jeździć i składać swoje CV.
- Na pewno przyjmą cię z otwartymi ramionami. Wszędzie... - po czym pocałował mnie w czoło.
W następnym tygodniu postanowiłam więc pojechać do szkół, aby porozwozić swoje CV.
Najpierw postanowiłam odwiedzić jedno z liceów. Po zawiezieniu dzieci do szkoły, poszłam na górę, aby się przyszykować.
Założyłam zatem
Włosy spięłam w kucyka, a do tego zrobiłam sobie delikatny makijaż. Pożegnałam się z Kamilem, a także z naszymi najmłodszymi synkami, po czym wsiadłam w samochód i pojechałam do liceum.
Tam swoje pierwsze kroki skierowałam do sekretariatu.
Przyjechałam dość niefortunnie, bo w czasie przerwy, więc wszystkie oczy uczniów były skierowane w moją stronę.
Gdy weszłam do sekretariatu, zostałam skierowana do gabinetu dyrektora.
- A skąd pani wiedziała, że mamy braki w kadrze pedagogicznej? - spytał
- Intuicja... Po prostu chciałam przejechać po wszystkich okolicznych szkołach
- Jak się pani nazywa?
- Katarzyna Witkowska-Stoch
- Ta.... Stoch? - jego ton był nieco zaskakujący
- Zależy, jakich pan zna Stochów? - uśmiechnęłam się
- Pani jest żoną Kamila Stocha?
- Tak, ale nie rozumiem, co to ma do rzeczy
- Słyszałem o dobrych pani kwalifikacjach, ale też wiedziałem, że jest pani na urlopie macierzyńskim
- Moi najmłodsi synowie skończą 2 lata końcem września. W poprzednich szkołach podstawowych, w których pracowałam mają nowych nauczycieli historii, więc jakby to powiedzieć.... Zostałam bez pracy
- Dlaczego akurat nasze liceum?
- Wiem, że jest ono najlepszym liceum w Zakopanem
- I dlatego pani przyszła tutaj z CV. Myśli pani, że nadaje się na to miejsce?
- Uważam, że materiał nie jest czymś nowym, tylko przygotowanie do matury, jeśli chodzi o klasy z rozszerzeniem.... Trzeba mieć podejście do młodzieży, a ja uważam, że takie posiadam
- Doprowadziła pani przecież uczniów do etapu wojewódzkiego konkursu historycznego, jednak z nich wygrała konkurs.
- Przygotować można każdego, ale czy ten uczeń będzie w stanie przyjąć daną partię materiału i umiejętnie ją wykorzystać, to już nie jest moją zasługą.
- Chciałaby pani obejrzeć szkołę?
- Obejrzeć?
- Ach... Przepraszam - po czym wyciągnął rękę w moją stronę - Witamy panią na pokładzie!
Podałam rękę z uśmiechem na twarzy
Następnie wraz z panem dyrektorem obejrzałam szkołę.
- Czy w swojej karierze zawodowej pełniła pani kiedyś funkcję wychowawcy?
- Nie - odpowiedziałam
- Byłaby pani gotowa taką funkcję przyjąć?
- Zależy do czego nasza rozmowa ma prowadzić
- Tak jak mówiłem... Braki w kadrze prowadzą do tego, że choć już panią przyjęliśmy, to jednak brakuje nam jeszcze polonisty, matematyka i fizyka. W tym roku szkolnym wielu naszych pedagogów przechodzi na emeryturę, m.in pan Jerzy nasz historyk, ale mam nadzieję, że godnie go pani zastąpi
- Wszystko się okaże, panie dyrektorze
Po krótkiej rozmowie, a także wstępnej umowie, którą otrzymałam, wróciłam do domu. Aż skakałam z radości, gdy tylko weszłam do domu i powiedziałam Kamilowi, że mam pracę.
Po wszystkim wyszłam wraz z mężem i dziećmi na spacer
- Mama! - odezwał się Oluś - Kocham Cię!
To było najcudowniejszy moment w moim życiu....
2 maja swoje urodziny obchodził mój chrześnik - Maciek Kot. To już jego piąte urodziny
Kupiłam mu więc samochód zdalnie sterowany.
Tak jak co roku zostaliśmy zaproszeni na urodzinowego grilla do Kotów.
Założyłam zatem
Włosy spięłam w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż.
Wiktoria założyła białą bluzkę i pomarańczową spódnicę.
Kamila i chłopaków ubrałam w koszulki polo i jeansy. Izabelce założyła różowe legginsy i szarą bluzkę.
Gdy byliśmy gotowi, poszliśmy do Kotów na grilla. Maciek stał przy grillu, a Agnieszka szykowała wszystko na drewnianym stole. Maciek z Bartkiem biegali wokół stołu
- Dzień dobry! - powiedzieliśmy wchodząc na podwórko
- Dzień dobry! - odpowiedziała Agnieszka
Przywitałam się z Agą, po czym wręczyłam Maćkowi prezent
- Dziękuję, ciocia
Zrobiłam sobie z chrześniakiem zdjęcie, po czym usiedliśmy przy stole. Dzieci bawiły się, biegając wokół stołu. Jedynie co Piotrek siedział przy nas, a także Oluś , który nie chciał się bawić, ale szybko dołączył do nich
- Słyszałem, że wracasz do pracy - powiedział do mnie Maciek, mąż Agnieszki
- Tak.... Będę pracowała w liceum
- No to gratulacje. - uśmiechnął się, po czym usiadł obok Agi
Maciek został poproszony przez naszego Piotrka, aby to on został jego świadkiem na bierzmowaniu
- Już masz sukienkę? - spytała Agnieszka
- Tak.
- A na bierzmowanie Karoliny?
- Też już mam
- Uuu. I co? Jakie kreacje?
- Na Piotrka kupiłam sobie w kolorze.... takiego delikatnego fioletu, sama zobaczysz, a na bierzmowanie Karoliny mam kremową sukienkę.
- A na chrzest Zuzi się wybieracie? - spytał Maciek
- Tak, właśnie Kuba dzwonił w tamtym tygodniu i nas zapraszał.
- A kiedy w ogóle ten chrzest? - spytała Aga - Nie mam jakoś pamięci do dat
- Końcem maja - odpowiedział Kamil
- A nie przed twoimi urodzinami? - dopytał Maciek
- A kiedy wypadają? - spytał Kamil
Wyciągnęłam zatem telefon
- 25 jest we wtorek
- To chrzciny są w niedzielę 23 - podsumował nasze rozważania Maciek
- No i wszystko się wyjaśniło - uśmiechnęłam się
Po 3 godzinach spędzonych na urodzinach wróciliśmy do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz