Numer 126 - Nareszcie razem, nareszcie w domu...


Do domu wróciliśmy w poniedziałek rano. Kamil zamknął kryształową kulę w czarnej skrzyni i schował do szafy w swojej mini galerii. Następnie poszliśmy spać. Cała nasza czwórka odsypiała po wyczerpującej dziesięciogodzinnej podróży z Planicy do Zakopanego.
Wstaliśmy dopiero o 13:00.
Leżałam w łóżku z Kamilem i oglądaliśmy telewizorem. Leniuchowaliśmy sobie :).
- Nareszcie mam cię w domu - powiedziałam
- Ale już w czwartek wracam do normalnych treningów.
- Oj... zamęczą cię - powiedziałam
- Wiem, ale trzeba pracować.
Z łóżka wstaliśmy dopiero po 14:00. Kamil zajął się przygotowaniem obiado-śniadania, a ja poszłam do pokoju dzieci. Ubrałam je, a następnie zeszłam z nimi na dół, aby coś zjeść.
- Jakie mamy plany na ten tydzień? - spytał Kamil
- Nie wiem... Z chęcią pojechałabym do mojej mamy i babci. Tak dawno jej nie widziałam.
- To może jutro?
- Ale co jutro?
- Pojedziemy do twojej babci, a pojutrze do mamy.
- A nie załatwimy tego za jednym razem?
- Ale nie da rady... Do Strawczyna, to niecałe 6 godzin drogi. Wyjedzie o 8:00, o 14:00 będziemy. Posiedzimy dwie, trzy godziny. Będzie 17:00 i wrócimy o 23:00. Nie damy rady, choć byśmy chcieli.
- A w ogóle masz siłę jechać?
- A czemu bym nie miał?
- Jesteś pewnie zmęczony po całym sezonie, to zrozumiałe.
- Jak będę siedział w domu , to się zanudzę.
- Ale chociaż byś odpoczął.
- A teraz co ja robię?

Po zjedzonym posiłku, postanowiliśmy sobie wszyscy poleniuchować. Wiktoria spała, Piotruś biegał po całym salonie, a my rozłożyliśmy sobie kanapę i się położyliśmy. Ja wtuliłam się wręcz w Kamila
Piotruś włączył sobie telewizor i oglądał bajkę "Tom i Jerry" , a następnie "Sąsiedzi".
- To była bajka mojego dzieciństwa - powiedziałam do Kamila
- Moja też. Uwielbiałem tych sąsiadów.
- Pat i Mat.
- Ciekawe, który to ty? - zaśmiał się Kamil
- Ty ten wysoki, w czerwonym sweterku, bo najgłupszy.
- Oj... wypraszam sobie.

Tak właśnie spędziliśmy całe popołudnie... Aż w końcu po godzinie 17:00 zadzwonił do nas Bronisław z propozycją, abyśmy wpadli do nich na kolację. Zgodziliśmy się.
Kamil założył granatową koszulę. Piotrusiowi nałożyłam zwykłą koszulkę. Wiktorii spodnie i bluzkę. Ja zaś założyłam sukienkę.

Wsiedliśmy zatem w samochód i pojechaliśmy do Zębu. Wszystko już było gotowe. Rodzice Kamila tylko na nas czekali.
Na początku wyściskali Kamila za zdobycie 4 już kryształowej kuli.... Cóż... To piękny wyczyn.
Stół był cały zapełniony smakołykami.
Po chwili Bronisław spytał się nas:
- Dostaliście już propozycję wywiadu?
- Nie - odpowiedział Kamil
- Jakiego wywiadu? - spytałam
- Nasz wspólny wywiad. My, Wy, Natalia i twoja rodzina Kasiu.
- Moja? - zdziwiłam się
- Tak  - odpowiedziała Krystyna
- Dzisiaj dostaliśmy list
- Jaki list? - spytał Kamil
Bronisław poszedł do przedpokoju, gdzie schowany był list. Podał go Kamilowi.
- My nie mamy e-maila, więc dostaliśmy list.
Kamil zaczął czytać list...
- Sprawdź pocztę - powiedział do mnie, dając mi telefon - Hasło znasz.
- Znam - uśmiechnęłam się
Weszłam na pocztę i tak. Znalazłam.
- To to samo Kamil - powiedziałam do swego męża.
- Coś trzeba odpowiedzieć.
- Ale co?
- Nie wiem, odpisz im, że bardzo nam miło i możemy się umówić na ten wywiad w sobotę popołudniu.
- Ale czy wszystkim pasuje ten termin?
- Napisz tak, jak coś, to będziemy później przekładać termin
- Niech ci będzie
Odpisałam zatem na e-maila, a następnie schowałam telefon do kieszeni spodni Kamila
- Mamy dla was niespodziankę - powiedział Bronisław
- Jaką? - spytał Kamil.
Mama Kamila przyniosła nam taką wielką księgę.
- A co to? - zdziwiłam się
Gdy otworzyłam księgę, zobaczyłam wielki napis "Sezon 2020/2021" Był tam opisany każdy konkurs, każde kwalifikacje, ile punktów, ile metrów, nawet słowa powiedziane w wywiadach i do tego zdjęcia, które były ozdobione różnymi diamencikami, wstążeczkami.
- Dziękujemy bardzo - powiedział Kamil
- Sami to państwo zrobiliście? - spytałam
- A co mamy robić? - powiedziała Krystyna
- Ale to jest bardzo piękne - powiedział Kamil
- Śliczna pamiątka - dodałam
Kamil odłożył księgę obok, po czym spytał:
- A gdzie Natalia?
- U chłopaka.
- U Michała? - spytał Kamil
- Tak, w Krakowie.
- Jak to w Krakowie? - zdziwiłam się
- Tak to... Twój brat wynajmuje mieszkanie. Mieszkają razem.
- Co? - zdziwiliśmy się oboje.
Kamil był przeciwny, aby zamieszkali razem, ja nie, ale za to wściekałam się, że wynajął mieszkanie i  ja nic o tym nie wiem.
- Ale jak to mieszkają razem? Przecież ona jest jeszcze za młoda - Kamil się zdenerwował
- Ale ty synku wyprowadziłeś się od nas ledwo po twojej 18. - zwróciła mu uwagę Krystyna
- A jak w ciąże zajdzie? Potem będzie żałować, z resztą jak wszystkie młode matki, co mają po 20 lat - burknął Kamil
W tym momencie poczułam się urażona. Kto jak kto, ale ja dobrze wiem, jak to jest urodzić dziecko, mając tylko 20 lat.
Oburzyłam się i to bardzo. Nie odzywałam się do końca dnia do Kamila w ogóle.

Kolacja zakończyła się o 20:00. Wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Zakopanego. Niestety, ale po drodze  był straszliwy wypadek. Zderzenie 4 samochód. Kilka osób nie żyje, pozostałe ciężko ranne.
 - A co ty tak się nic nie odzywałaś? - spytał Kamil - Taka cicha byłaś.
- A co, nie pamiętasz już?
- A czy ja cię w ogóle czymś uraziłem?
- Przypomnij sobie, co powiedziałeś o Natalii i  o tym, że mieszka z Michałem..
- Ja wiem, że bronisz moją siostrę, ale żeby się o to pogniewać?
- Ale mi nie chodzi o Natalię ani o Michała.
- No to o co?
- Domyśl się!
- Teraz będziesz mi jakieś zagadki robić! To nie jest śmieszne!
- A śmieszne było to, jak powiedziałeś, że wszystkie matki, które urodziły swoje dzieci, mając  20 lat tego żałowały!?!
- Ale Kasiu, ja nie chciałem cię urazić..
- Za późno! - wykrzyknęłam
- Ale Kasiu, nie krzycz tak!
- Sam mnie prowokujesz do tego!
- Ja?
- A kto!
- Wypraszam sobie..
- A ja sobie wypraszam takich komentarzy na temat młodych matek. Sam wiesz, w jakiej byłam sytuacji!
- Wiem Kasiu, ale w pewnym momencie nie chciałaś być matką!
- Nie chciałam być matką dziecka, wiedząc, jaki jest jego ojciec!
- Wypraszam sobie!
- A co, nieprawdę mówię?! Dziecko powinno mieć ojca, które jest z nim cały czas, bawi się z nim, wspiera go, a ciebie ciągle nie ma w domu! A jak już łaskawie się zjawisz, to nie zajmujesz się dziećmi, nie pobawisz się z nimi, nie powygłupiasz się! Tylko treningi, klub i odpoczynek, a dzieci nie czują, że mają ojca!
- Sama sobie wybrałaś takie życie!
- Ja?! A kto mnie zaczął całować, kto mnie wyciągnął do sypialni w Planicy?! Ja sama seks ze sobą uprawiałam, a potem w ciążę zaszłam?!
- Przecież jesteś inteligentną kobietą, wiedziałaś, jak to się skończy, więc mogłaś przerwać!
- Ale byłam pijana!
- Każda szanująca się kobieta, nie pije alkoholu!
- A ty to co, nie piłeś w ogóle?!
- Nie pamiętam!
- Bo byłeś pijany!
- Daj mi już spokój! Ta rozmowa nie ma sensu..
- Twoim zdaniem, tak to zakończymy?
- A jak?
Milczałam...
Wysiadłam z dziećmi z samochodu i udałam się do domu. Wykąpałam je, a następnie położyłam je spać. Później sama wzięłam kąpiel, a następnie wyjęłam z szafy poduszkę i koc i położyłam się spać w salonie, rozkładając wcześniej kanapę.
- Co ty robisz? - spytał Kamil
Jednak mu nie odpowiedziałam. Położyłam się pod kocem.
- Nie wygłupiaj się, choć spać do sypialni.
- Chcesz spać z kobietą, która się nie szanuje? Przecież ty w ogóle nie pijesz...
- Kasiu, wiesz, że powiedziałem to w złości.
Kamil klęknął przy kanapie.
- Odejdź ode mnie - powiedziałam, po czym odepchnęłam go
- Kasiu... Wybacz mi.
- Nic z tych rzeczy. Nieszanująca się kobieta, będzie wybaczać, takiemu idealnemu mężczyźnie... Niech w gazetach o tym napiszą!
- Kochanie... Kotku..
- Daj mi spokój..
- Kasieńko.. Ja tak cię proszę... Ja tak cię kocham.. Po prostu byłem wyprowadzony z równowagi.
- Czy nieszanująca się kobieta ma wybaczyć niestabilnemu emocjonalnie mężczyźnie? Obłęd!
- Kasiu...
- Nie słodź mi tutaj. Idź lepiej spać.
- Ale jutro jedziemy do twojej babci.
- Ale my jutro  nigdzie nie jedziemy.
- Ale jak to?
- Normalnie - odpowiedziałam, po czym odwróciłam się plecami w stronę Kamila.
Kamil wstał z kolan i zgasił mi światło... W tym momencie zaczęłam płakać.

Następnego dnia, wstałam o 7:00, poszłam od razu na górę, aby przebrać dzieci, a następnie je nakarmić. Gdy dawałam im śniadanie, z góry zszedł Kamil.
Popatrzył się tylko na mnie zły, po czym udał się do lodówki,  aby wyjąć produkty do zrobienia kanapek na śniadanie.
- A mama w nocy płakała! - krzyknął na cały głos Piotruś.
Stanęłam jak wryta.  Nie mówiłam Piotrusiowi o moim płaczu,  zapłakana NIE weszłam do jego pokoju.
Kamil również oderwał się od robienia kanapek.  Najpierw spojrzał się na Piotrusia, a później na mnie.
- A skąd to wiesz?  - spytał
- Bo mama ma czerwone oczy.
Ponownie byłam zaskoczona tym, co powiedział nasz syn.
- Jedz Piotrusiu,  jedz..  Nie mów bzdur.
Kamil zrobił sobie kanapki i usiadł na przeciwko mnie przy stole.  Bacznie mi się przyglądał.  Jednak ja szybko sprzątnęłam talerze do zlewu,  po czym zrobiłam sobie kawę.  Piotruś poszedł do salonu się bawić,  a Wiktoria siedziała sobie w chodziku.
- Naprawdę masz czerwone oczy - powiedział Kamil
- Coś mi wpadło i sobie zatarłam
- Nie kłam..  Przecież cię znam,  wiem kiedy kłamiesz..
W tym momencie Kamil udał się do przedpokoju i wyjął z szafy bukiet ponad pięćdziesięciu czerwonych róż.  Klęknął przede mną na kolanach z bukietem w rękach.
- Ja tak cię strasznie przepraszam.. Poniosło mnie,  jednak... Strasznie cię kocham i nie przeżyję, jeśli cię stracę...
W oczach Kamila pojawiły się łzy.
- Nie płacz głuptasie - powiedziałam,  uśmiechając się
- A więc...
- Tak!  Wybaczam ci!
Kamil wstał z kolan i rzuciliśmy się sobie w ramiona.
- Kocham cię - wyszeptał Kamil
- Ja ciebie też kocham.

Pogodzeni i szczęśliwi postanowiliśmy pojechać do mojej mamy w odwiedziny.
Kamil założył błękitną koszulę.
Ja zaś postawiłam na:


Wsiedliśmy w samochód o 10:00 i pojechaliśmy prosto do Prus.
W mojej rodzinnej miejscowości byliśmy przed 13:00.
Moja mama wybiegła nam na przywitanie.  Wycałowała Kamila za wszystkie czasy, gratulując mu wygrania kryształowej kuli.
- Lepszego zięcia nie mogłam sobie wymarzyć.
Bardzo Kamilowi usługiwała. Najpierw zwracała się do niego "Kamilku", a później,  gdy się zapomniała to "Synu ", "Synku ".
Zrobiła mu herbatkę,  nawet już mu wcześniej worek wyjęła.
- A jakie plany po sezonie?  - spytała
- Chwilowy odpoczynek,  bo już od czwartku wracam do treningów.
- A jutro co , leniuchujecie?
- Wczoraj leżeliśmy cały dzień - powiedziałam - Jutro mamy w planach jechać do babci Marii.
- O!  To świetnie!  Dzwoniła do mnie wczoraj i mówiła,  że oglądała skoki narciarskie w niedziele,  jak wróciła z kościoła i nie mogła się nacieszyć tym,  jak pięknie skaczą ci nasi skoczkowie.  Mówiła jeszcze,  że chce do mnie przyjechać,  a później mamy pojechać do was do Zakopanego.
- A dostała mama list w sprawie tego wywiadu?  - spytałam
- Tak, tylko kiedy?
- Ustaliliśmy,  że w sobotę popołudniu - powiedział Kamil
- Chyba będzie najlepiej.  - dodałam
- A kto tam będzie?
- My,  rodzice Kamila,  Natalia,  ty i..  nie wiem kto..
- Może Michał? - spytała mama
- Może,  ale musimy z nim porozmawiać
- A teraz to on jest w Krakowie,  wynajmuje mieszkanie wraz z Natalią
- Właśnie - powiedziałam - Twoja mama - zwróciłam się do Kamila - Mówiła wczoraj,  że Natalia się sprowadziła do Michała do Krakowa
- A kiedy Michał wynajął mieszkanie?  - spytał Kamil
- W tamten poniedziałek
- No to szybko - stwierdziłam
- A Michał na AWF studiuje?  - spytał Kamil
- Tak - odpowiedziała moja mama.
- Michał kazał nam szykować mu miejsce w naszym klubie - powiedziałam,  uśmiechając się,  zwracając się do Kamila
- Czyli mamy już nowego trenera!
- A właśnie, jak tam wasz klub?
- Dobrze - odpowiedział Kamil
- Ambitna grupa dzieciaków  - uśmiechnęłam się
- Już masz , Kamilku,  swoich następców na oku?
- Jeszcze nie - uśmiechnął się Kamil
- A kiedy doczekam się czwartego wnuka?  - spytała niespodziewanie moja mama - Bo trzecie mam już w drodze!
- To trzeba Michałka spytać!  - parsknęłam śmiechem, Kamil również zaczął się śmiać
- Ale wy się nie śmiejcie - powiedziała moja mama bardzo poważnie - Jesteście młodzi, a czym starsi rodzice to...
- To co?  - spytałam
- Lepiej świętować dziecka 18 lat po 40-stce niż po 50-tce
- Oj mamo.. - westchnęłam


Wróciliśmy do domu dopiero o 20:00. Wiktorka usnęłam nam już w samochodzie.  Wykąpałam potem Piotrusia i położyłam go spać.  Następnie sama wzięłam kąpiel.
- Dzisiaj śpisz ze mną ? - spytał Kamil
- A co,  zapraszasz?
- Zapraszam najbardziej szanującą się kobietę  na świecie - po czym się uśmiechnął
Związałam zatem włosy w warkoczyki i położyłam się spać.


Następnego dnia wstaliśmy o 7:00. Zjedliśmy śniadanie, po  czym zaczęliśmy się szykować.  Kamil chciał wyjść elegancko,  więc założył białą koszulę, ja zaś założyłam również coś eleganckiego.


Wyjechaliśmy z domu o 8:00, a w Strawczynie byliśmy przed 13:00. Po drodze kupiliśmy mojej babci jej ulubioną kawę "Inkę", bo tylko taką pija.
Babcia się bardzo ucieszyła na nasz widok.
- Kochani, jak dobrze, że ja was widzę.. - powiedziała babcia, po czym nas wyściskała.
Zaprosiła nas do środka. Zrobiła nam kawę.
- Jak ja dawno was widziałam - powiedziała do nas
Piotruś był trochę wystraszony. Bał się swojej prababci Marysi.
Wiktoria była jednak bardziej śmielsza. Była u swojej prababci na kolanach, bawiła się z nią. Zrobiłam im nawet zdjęcie.
Babcia była bardzo ciekawa wielu faktów z naszego życia. "A jak tam u was?" "Kiedy kolejne dzieci?" "A jak tam żyjecie?" "A kochacie się?"
"A jak dzieci?" "Jak się chowają?"
- A czy wszystko dobrze?
- Tak.
- Bo pamiętam, że twoja mama, to miała skrzywienie głowy - powiedziała do mnie - Jak ją sadzałam na krześle, to jej głowa w bok leciała... I jej nastawiałam... Najpierw do gorącej wody, a po kąpieli jej nastawiałam.
- No to na razie jest dobrze - powiedziałam do babci

Posiedzieliśmy u babci do 17:00, a następnie wsiedliśmy w samochód i wróciliśmy do Zakopanego.
W domu byliśmy o 22:50.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                     kiki2000

Komentarze