Numer 128 - Wielkanoc 2021

Nadszedł okres Wielkanocy. Już do środy zaczęłam przygotowywać różne potrawy. Dwa ciasta, sałatka i strogonow.
Najpierw w środę  pojechałam na zakupy. Kamil akurat został z dziećmi.
Wsiadłam w samochód, wcześniej go tankując. Odwiedziłam kilka supermarketów, a do domu wróciłam po ponad 3 godzinach zakupów. Nie miałam siły, aby już coś gotować, więc wzięłam się za sprzątanie. Umyłam okna, przebrałam pościel na łóżkach, a także wysprzątałam oby dwie łazienki.

W czwartek od samego rana wraz z Kamilem zaczęliśmy sprzątanie. Odsuwał mi meble, a ja zamiatałam za nimi, umyłam podłogi.
- A gdy tak to nasze łóżko z sypialni przesunąć. Tam pewnie też jest dużo śmieci - powiedziałam
Kamil opadał z sił. Poprzesuwaliśmy już wszystkie kanapy, fotele, regały, nawet te z pokoju dzieci. Nasza szafa z sypialni również została przesunięta.
Kamil resztkami swoich sił odsunął ze mną łóżko, a następnie postawiliśmy je na miejscu. Kamil musiał się aż położyć.
Ja jednak wzięłam się za dalszą część sprzątania.  Wytarłam kurze w pokojach dzieci i w naszej sypialni, a następnie ugotowałam obiad. Nakarmiłam Wiktorię, a Kamil Piotrusia.
Dzieci poszły się bawić, a ja siedziałam dalej z Kamilem przy stole i jedliśmy swoje porcje.
- Ale masz siły - powiedział do mnie
- No co - odparłam, uśmiechając się - Jutro i w sobotę będę stała cały czas przy kuchni... Przy garach. Dzisiaj już wszystko ogarnę. Jeszcze jadalnia i salon.
- A ja..
- A co ty?
- Pomóc ci czy jak?
- Jak chcesz, to mógłbyś te swoje puchary wszystkie, ten twój gabinecik przetrzeć, bo tam trochę kurzu się nazbierało.
- Ok...
Ja również musiałam sobie odpocząć. Kamil został z Wiktorią w domu, a ja po pozmywaniu naczyń poszłam z Piotrusiem na podwórku. Mały biegał wokół, a ja naszykowałam sobie wiaderka, wodę, płyn, gąbkę i węża ogrodowego i umyłam wszystkie trzy samochody.  Swojego czerwonego mercedesa, czarnego mustanga i białego mercedesa Kamila.
Zajęło mi to trochę czasu, bo jednak wyjechać wszystkimi samochodami, umyć je na zewnątrz i wewnątrz, później je odkurzyć i wprowadzić z powrotem do garażu.
 Gdy zatem wróciłam do domu, była już 16:00 Posprzątałam z pomocą Kamila w pozostałych pomieszczeniach. Następnie wykąpałam dzieci , położyłam je spać i przeczytałam Piotrusiowi jeszcze bajkę na dobranoc.
Była już 21:00. Wstawiłam pranie w pralce, najpierw białe, a później kolorowe ubrania. W między czasie pomyłam podłogi na parterze i piętrze.
Była już 23:00... Jeszcze 15 minut, aby skończyło się ostatnie pranie - czarne rzeczy... Usiadłam sobie na kanapie, po chwili dołączył do mnie Kamil.
- Jestem padnięta - powiedziałam - A jeszcze muszę się wykąpać... - po czym oparłam się głową o bark Kamila
- To idź spać.
- Ale jeszcze niecałe 15 minut prania, muszę je jeszcze wywiesić...
- No to ja to zrobię.
- Nie, poradzę sobie... - po chwili dodałam jednak - Dzisiaj to sobie daję siana i nie myję włosów...
Nie miałam już siły, aby wstać  z kanapy, jednak pranie się skończyłam, a więc wyjęłam je z pralki. Położyłam do miski, wytarłam pralkę w środku i odłączyłam ją od prądu. Wzięłam miskę, poszłam z nią do góry, gdzie powiesiłam je na składanej suszarce do prania. Następnie wzięłam piżamę i poszłam się wykąpać.
Po kąpieli sprawdziłam, czy wszystkie światła są zgaszone i czy dom jest zamknięty od środka.
Była już 23:30.. Poszłam zatem na górę i położyłam się spać w sypialni obok Kamila.

Rano wstałam o 6:00.
Poszłam do pokoju Piotrusia, a później do pokoju Wiktorii. Oboje jeszcze spali. Kamil też spał w sypialni, a więc nie chciałam ich budzić.
Udałam się do łazienki, gdzie zrobiłam poranną toaletę, a następnie zeszłam na dół do kuchni. Tam zrobiłam poranne śniadanie, które przyszykowałam na stole w jadalni. Zrobiłam również Kamilowi kawę.
Usiadłam sobie na kanapie. Rozejrzałam się po domu, a następnie nakryłam się kocem i położyłam się.
Wstałam dopiero przed 7:00. Kawa Kamila już wystygła, więc ją wypiłam.
Udałam się do sypialni, gdzie wyjęłam z szafy jeansy i koszulkę. Ubrałam się w ciuchy, a następnie zeszłam na dół do kuchni, gdzie zaczęłam gotować. Zaczęłam od ciasta.
Najpierw sernik. Ulubione ciasto mojej mamy i moje także.

Gdy sernik był już w piekarniku, do jadalni wszedł zaspany Kamil.
- Dzieci śpią? - spytałam Kamila
- Tak.. Jeszcze śpią.
Kamil usiadł do stołu.
- Zrobiłam ci kawę, ale zrobiła się zimna. Zaraz zrobię ci nową
- Ale ty nie możesz się tak przemęczać - powiedział do mnie Kamil - Sam sobie zrobię.
Kamil poszedł do kuchni, gdzie zrobił sobie kawę
- Która godzina? - spytałam
- 8:45
- To jeszcze 25 minut i wyciągam sernik z piekarnika
- Chcesz kawy?
- Mogę - powiedziałam
Kamil poszedł do kuchni i przyniósł mi kubek gorącego napoju
- Dziękuję, kochany jesteś - powiedziałam, po czym pocałowałam Kamila w policzek
- O której wstałaś? - spytał Kamil
- O 6:00.
- Nie możesz sobie odpocząć chwilę. Jutro możesz przecież gotować.
- Jutro to jedziemy ze święconką i jedziemy do mojej mamy - powiedziałam
- A no.. racja! Zapomniałem..
- Właśnie, więc jak teraz już wszystko  zrobię, to będę miała spokój.
- Pomogę ci jakoś...
- A chcesz mi pomóc?
- Tak
- To możesz się dziećmi zając - powiedziałam - Tutaj już śniadanie mają naszykowane. Ubranka też są na fotelach w pokojach... Poradzisz sobie. Wierzę w ciebie - powiedziałam, po czym pocałowałam Kamila w usta i poszłam do kuchni.
Po 20 minutach wyjęłam ciasto z piekarnika i zaczęłam robić drugie - mazurka, które wrzuciłam następnie do piekarnika.
Gdy mazurek był w piekarniku, ja wzięłam się za robienie sałatki.  Kamil od kilku dni wspominał, że zjadłby gyrosa, a więc usmażyłam mięso, a gdy ono się studziło, zaczęłam kroić warzywa.
Najpierw kapustę pekińską, następnie ogórki, paprykę, cebulę, pora, a do tego kukurydza z puszki.
Gdy mięso zrobiło się zimne, skroiłam je do miski. W międzyczasie wyjęłam z piekarnika mazurka. Czekałam, aby ostygł.
Następnie dodałam majonez i keczup do sałatki, którą wymieszałam i włożyłam do dwóch salaterek.

Gdy mazurek zrobił się zimny, polałam go polewą czekoladową, a następnie polewą z białej czekolady namalowałam bazie, baranka i napisała "Wesołego Alleluja!"

Po 13:00 zaczęłam gotować strogonowa. Kamil przyszedł mi pomóc, obierając pieczarki i krojąc je na kawałki.

Po ugotowaniu strogonowa usiadłam sobie na kanapie.
- Jeszcze tylko naczynia pomyć i już więcej nic nie robię. - powiedziałam do Kamila, który akurat wyszedł z łazienki
- To ty sobie odpocznij, a ja pozmywam naczynia - odpowiedział mi
- Naprawdę?
- A co, myślisz, że nie umiem? - zaczął się śmiać
- Nie wątpię - również odpowiedziałam mu śmiechem

Popilnowałam dzieci, pobawiłam się z nimi.
 - Mamo... A kiedy pojedziemy do babci Ani?
- Jutro synku pojedziemy.
- A o której?
- Przed południem
- A będzie Julka?
- Będzie, będzie. A czemu pytasz?
- Bo mam coś dla niej
- A co?
- Niespodzianka , mamusiu.

Nie wiedziałam, jaką niespodziankę ma dla Julki Piotruś, ale nie chciałam się go wypytywać.

Po południu poszliśmy razem do kościoła, a wieczorem wzięłam się za prasowanie.

Następnego dnia rano przyszykowałam koszyczek wielkanocny.
Miałam wraz z Piotrusiem pojechać na święcenie pokarmów.
Ubrałam zatem Piotrusia w koszulę, a ja sama zaś w sukienkę.

Po poświęceniu pokarmów, wróciliśmy do domu, gdzie schowaliśmy koszyczek. Kamil założył koszulę, a Wiktorii założyłam białą bluzeczkę i różową spódniczkę.
O 11:00 pojechaliśmy do mojej mamy.

W Prusach byliśmy o 14:00.
Piotruś, gdy tylko spotkał się z Julcią, wyjął z kieszeni ludzika - dziewczynkę z klocków LEGO
- Proszę - powiedział do Julki
Julka już miała prawie 7 lat, ale bardzo się zaprzyjaźnili. Piotruś bawił się z nią lalkami, a gdy ona przyjeżdżała do nas do Zakopanego, to bawi się zawsze z Piotrusiem jego LEGO, samochodami, a także bawią się w skoczków narciarskich. Skaczą z łóżka Piotrusia na dywan.
Mama zrobiła nam herbatę i poczęstowała nas ciastem - malinową chmurką
- A Kasia upiekła sernik - powiedział Kamil do mojej mamy
- Ja też miałam upiec, ale....
- Ale co się stało?
- Miałam tylko kilka jajek, więc wzięłam miskę i zaczęłam ubijać pianę. Chciałam sprawdzić, czy jest ubita, a więc podniosłam miskę, przechyliłam ją nad stołem i wszystko mi wyleciało... A już nie miałam więcej jajek, więc musiałam się obejść ze smakiem.
- To jak mama przyjedzie do nas w poniedziałek, to skosztuje sernika - powiedział Kamil
- No to zobaczymy, jak moja córcia piecze nasz rodzinny sernik - uśmiechnęła się moja mama
- Tradycja od pokoleń? - spytał Kamil
- Tak - rzekła moja mama

W tym momencie do domu wszedł Michał. Z jedną walizką.
Przywitaliśmy się z nim. Mama ukroiła mu ciasto i zrobiła herbatę.
- Ale jestem zmęczony - powiedział
- A Natalia też już wróciła do domu? - spytał Kamil
- Tak, wyjechała o 6:00, bo o tej miała autobus do Zakopanego, a ja stwierdziłem, że pojadę później.
- A Kornelia przyjedzie? - spytałam mamy
- Nie wiem sama. Nie odzywała się do mnie w ogóle.
- A ja z nią rozmawiałem -  powiedział Michał
- I co? - spytałam
- Powiedziała, że przyjedzie w niedzielę rano i wieczorem pojedzie.
- Myślałam, że zostanie na dłużej - powiedziała mama
- Mówiła mi, że trochę źle się czuje, puchną jej nogi, nie może długo siedzieć, boli ją kręgosłup.
- Ale to dopiero niecały 5. miesiąc -powiedziałam
- Ciocia Janina też 5. miesiąc
- Może będą rodzić razem - powiedział Michał.
- Ale co to by było. - powiedziałam - Przecież jakby nie patrzeć, to dziecko cioci Janiny będzie kuzynem dziecka Kornelii.
- A jak tam ten twój kurs? - spytała mama
- Jest dobrze, najpierw taki mały kurs, a już od tego tygodnia szkolenie.
- I kiedy to się zakończy?
- W marcu przyszłego roku
- A jak twój powrót na studia?
- Papiery składa się w lipcu, więc jeszcze mam sporo czasu.
Po chwili do pokoju wszedł Piotrek... Nasz już 17-letni Piotrek.
- Jak ten czas szybko leci - powiedziałam - Dopiero co miał 13 lat i chodził do podstawówki, a teraz już do liceum.
- Wszyscy dorastają.. - powiedział Kamil - Pamiętam, jak pierwszy raz spotkałem się właśnie z tobą, mamo  i Julką.. Taka mała, ledwo co 3 lata skończyła... A teraz? Już 7 lat skończy w październiku.
Po wypiciu herbaty i zjedzeniu ciasta, wróciliśmy do domu

Następnego dnia zjedliśmy wielkanocne śniadanie. Kamil już zaczął dokuczać Piotrusiowi. Mały krzyczał i piszczał, ale Kamil nic sobie z tego nie robił. Dokuczał mu dalej.
Miałam już dość tych krzyków.
Kamil założył białą koszulę i do tego spodnie od garnituru.
 Piotrusiowi założyłam również koszulę.

Wiktorii zaś założyłam sukienkę.

Ja również postawiłam na sukienkę.

Pojechaliśmy do kościoła na godzinę 11:00, a gdy wróciliśmy, od razu położyliśmy z Kamilem na łóżku.
- Nareszcie sobie poleżymy. - powiedział Kamil do mnie
- Właśnie. Zawsze coś robimy, może w końcu tak się ponudzimy - uśmiechnęłam się
Jednak nasze nudy nie trwały długo. Zadzwoniła do mnie Natalia z propozycją przyjechania do Zębu.
Zatem wsiedliśmy do samochodu i po 14:00 pojechaliśmy do Zębu. Spędziliśmy tam całe popołudnie, a do domu wróciliśmy po 19:00

Następnego dnia , również wybraliśmy się do kościoła. Tym razem na godzinę 9:00.
Gdy wróciliśmy z kościoła, poszłam do łazienki, aby załatwić swoje potrzeby, gdy wyszłam z łazienki, nie zauważyłam Kamila, który stoi z garnkiem 2,5 litrowym pełnym wody. Gdy wychodziłam, wylał na mnie całą wodę, a Piotruś poprawił to jeszcze swoją psikawką.
Byłam cała mokra... Z moich długich włosów kapało, jakby padał ogromny deszcz. To samo z sukienką. Postanowiłam pójść do kuchni, wziąć również garnek, nalałam go pełny wody i wylałam na Kamila. Jego mokra koszula przylepiła mu się do klatki piersiowej
- O nie! - wykrzyknął Kamil , który zaczął mnie gonić po całym domu.
Ja zaś wybiegłam na dwór i ganialiśmy się po podwórku. Nawet nie widziałam kiedy Kamil podszedł do węża ogrodowego i go włączył. Zaszedł od tyłu i zaczął lać mnie wężem najmocniejszym strumieniem. Nie miałam nawet ruchu... A strumienie były tak "mocne", że aż mnie wszystko bolało.
- Przestań! - wykrzyknęłam
Kamil po prawie 2 minutach  wyłączył węża, a jak wyglądałam jakbym była przez 3 godziny na ulewnym deszczu.
W tym momencie przyjechała moja mama.
Kamil podbiegł do niej , przywitał się i dał jej swój telefon.
Kamil podbiegł następnie do mnie, objął mnie w pasie lewą ręką i kazał mi się uśmiechnąć.
Nie wiedziałam o co mu chodzi. W tym momencie moja mama zrobiła nam zdjęcie Kamila telefonem
- No chyba was pogięło. Patrzcie, jak ja wyglądam.
- Nie przesadzaj - powiedział Kamil, po czym wszyscy udaliśmy się do domu
Oboje z Kamilem poszliśmy do łazienki, aby się przebrać. Ja zawinęłam sobie również włosy w ręcznik
Wyjęłam z szafy jakąś niepomiętą sukienkę.
Kamil założył sobie zwykłą koszulkę z jakimiś napisami.
Zdenerwowana na Kamila i moją mamę, wyciągnęłam ciasto i zrobiłam herbatę.
- Wiesz co mamo, ja myślałam, że chociaż raz będziesz po mojej stronie... A ty jeszcze posłuchałaś tego durnia i zrobiłaś nam zdjęcie.
W tym momencie zauważyłam, że Kamil głupio uśmiecha się do telefonu
- Co tam zauważyłeś?
- Nic - wydusił po chwili z siebie
Nie wiedziałam o co mu chodzi, więc wyciągnęłam swój telefon. Dostałam powiadomienie, że "@kamilstochofficial oznaczył cię w poście"
Zdenerwowałam się.
Kamil wstawił to zdjęcie, na którym oboje jesteśmy cali mokrzy
"Mam nadzieję, że świętujecie to piękne święto! 😂😂 @kasiawitkowskastoch również jest zadowolona. Oboje świętujemy. Kasia jak zawsze zadowolona 😂😂😄 #lanyponiedziałek #świętujemy #natakądiablicętotylkowodaświęcona #podczastegozdjęcianieucierpiałożadnezwierzę #chybażeKasia"
- Ty  jesteś nienormalny! - powiedziałam zdenerwowana do Kamila.
- No co! - Kamil nadal się śmiał
Miałam już tego dość, choć potem sama zaczęłam się śmiać.
Dzień skończyliśmy, czytając te śmieszne komentarze pod zdjęciem. Sama również dodałam komentarz:
"Jeśli twoim zdaniem lany poniedziałek to wąż ogrodowy, to się bój, co będzie za rok 😗😗"
"Kochanie , przecież ile ja cię lałem wodą z tego węża? 2-3 minuty?😁"
"Ale  wystarczy do tego, abym miała siniaka na ręce😡"
"To chodź do mnie, jak ci pocałuję, to siniak zniknie😊😍😘"
"Dobra, dobra, niech ci będzie. Już idę na górę do sypialni💋"
"Ok, tylko jakbyś mogłam i tego dobrego serniczka przynieść❤"
"Pomyślę, ale... dobra! 👍👍👍👍"
Dużo fanów polubiało nasze komentarze, a nawet sami na nie odpisywali. To bardzo fajne, trochę się sami z siebie pośmialiśmy.




----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


                                                           kiki2000

Komentarze