10 kwietnia w sobotę miało odbyć się oficjalne przywitanie Kamila przez mieszkańców i władze Zębu.
Przywitanie miało rozpocząć się oficjalnie o godzinie 10:00. Program został ustalony z władzami Zębu. Najpierw o godzinie 9:40 pod nasz dom miała podjechać dorożka, do której miała wsiąść cała nasza czwórka.
Rano w ten sobotni poranek wstaliśmy dość wcześnie. Na zegarku w sypialni była dopiero 6:30.
Wstałam więc z łóżka i udałam się do kuchni. Tam zrobiłam śniadanie.
Bardzo się stresowałam tym "oficjalnym przywitaniem". Kamil jednak podchodził do tego na luzie.
Po zjedzonym przez nas śniadaniu, zaczęłam ubierać dzieci i siebie. Piotrusiowi założyłam białą koszulę w czarne gwiazdki, Wiktorii założyłam błękitną sukienkę.
Kamil również ubrał się odświętnie, założył błękitną koszulę i do tego... jeansy.
Ja również postawiłam na błękit.
A do tego rozpuszczone włosy z kłosem.
O 9:30 wszyscy wyszliśmy z domu. Nasza dorożka już na nas czekała.
Kamil wychodząc z domu, założył swoje przeciwsłoneczne okulary.
Wsiedliśmy zatem do dorożki. Była to prawdziwa frajda dla dzieciaków. Jeszcze nigdy czymś takim nie jechały.
- Stresuję się i to bardzo - powiedziałam do Kamila
- Nie masz czym, wszystko będzie dobrze. Po prostu bądź sobą - powiedział mi kilka słów otuchy.
Jechaliśmy powoli dorożką, machając ludziom stojącym wzdłuż ulicy. Piotruś również machał, co sprawiało, że ludzie się do niego jeszcze bardziej uśmiechali
Wzdłuż drogi były porozstawiane kamery, które nagrywały nasz "wjazd" do Zębu.
Gdy przyjechaliśmy do rodzinnej miejscowości Kamila, czekał na nas wójt gminy Poronin, sołtys Zębu i kilka osób z władz Zakopanego.
Kamil wyszedł z dorożki jako pierwszy. Za nim dzieci, a gdy ja wychodziłam, Kamil podał mi rękę.
Zostaliśmy zaproszeni na ogromną scenę, zbudowaną w centralnym punkcie miejscowości. Zaraz za nami na scenę weszli rodzice Kamila, a później Maciek Kot, Stefek Hula z Marceliną, a także Jakub Wolny z Karoliną, na końcu zaś Piotrek Żyła z Justyną i trójką swoich pociech.
Szybko szepnęłam Marcelinie do ucha.
- A gdzie dzieci?
- W domu w teściami
- To sobie odpoczniecie.
Prowadzącymi całej ten imprezy byli wójt gminy Poronin i sołtys Zakopanego.
Najpierw odbyło się krótkie przywitanie. Zostaliśmy wszyscy przedstawieni publiczności, a później mogliśmy zając swoje miejsca.
- Jesteśmy bardzo zaszczyceni państwa obecnością. Wiemy, że macie mało wolnego czasu, ale jeden dzień udało się wam wygospodarować. - powiedział wójt gminy
- Dziękujemy wam przede wszystkim za to, że doświadczacie nam - kibicom, tyle emocji związanych z polskim sportem. Dzięki wam mogliśmy na nowo poczuć magię skoków narciarskich. - powiedział sołtys Zębu.
W pierwszej kolejności Kamilowi wręczono miano honorowego obywatela Zębu i Poronina. Dostał dwa takie "dyplomy" i dwa złote medale , na których została wykuta data, miejscowość i napis "Kamil STOCH Honorowym Obywatelem... (Zębu i Poronina)"
- Dziękuję bardzo, to dla mnie ważne wyróżnienie. Od dziś jestem honorowym obywatelem dwóch wspaniałych miejscowości, do których lubię wracać. To cudowne wyróżnienie. Dziękuję - powiedział Kamil
Następnie przyszedł czas na podsumowanie sezonu. Zaczęto właśnie od Kamila.
- Ten sezon był sezonem pełnym niespodzianek. Nigdy nie myślałem, aby być chociaż na podium końcowej klasyfikacji Pucharu Świata. Znakomicie skakał przecież Ryoyu Kobayashi. Jednak sam zacząłem oswajać się z tym, że moja dobra forma wraca. Tegoroczny sezon był bardzo ciekawy. Nigdy jeszcze nie byłem w takich wahaniach formy. Moje skoki w tym sezonie były nierówne. Dopiero w drugiej części sezonu wszystko zaczęło się normować. Jednak jestem zadowolony z tego, że zdobyłem trzy medale na mistrzostwach świata w Oberstdorfie, w tym jeden złoty - najcenniejszy. Do tego wygrana Kryształowa Kula. Czego chcieć więcej?
- A jakie postanowienia na nowy sezon? Dodajmy, że sezon 2021/2022, który już przed nami będzie sezonem olimpijskim. Czekają was igrzyska olimpijskie w Pekinie.
- Nigdy nie obiecuję sobie, że, np. przyszły sezon zakończę co najmniej w pierwszej dziesiątce. Nigdy tak nie mam. Wiem, że teraz dziennikarze pompują balonik, bo przecież wygrałem 3 złote medale olimpijskie w Pjongczang, dokonując tego, co zrobił znakomity Matti Nykanen, ale ja nie myślę tymi kategoriami.
Dalej mikrofon przeszedł do Macieja Kota.
- Ten sezon okazał się dla mnie jednym z najlepszych, choć wiadomo, że najlepszy sezon to ten, w którym wygrałem Kryształową Kulę, moje najcenniejsze trofeum. W drugiej części sezonu zacząłem odnosić większe sukcesy, a dokładnie prawie co konkurs stawałem na podium konkursów Pucharu Świata. Mam jednak nadzieję, że sezon olimpijski będzie dla mnie jeszcze bardziej udanym.
Po Maćku wypowiedział się także Stefan Hula , Jakub Wolny i Piotrek Żyła.
Następnie poproszono nas- partnerki skoczków narciarskich o krótkie podsumowanie sezonu 2020/2021.
Mnie poproszono jako pierwszą o wypowiedzenie się w tej sprawie.
- Wiem, że nie jestem ekspertem w tej sprawie, bo nigdy nie uprawiałam tej dyscypliny sportu i większość konkursów oglądam w telewizji, siedząc na kanapie z dziećmi. Jednak ten sezon był bardzo udany. Nie tylko dla naszych polskich skoczków, ale także i dla pozostałych wielkich nacji - Norwegia, Niemcy, Austria... W tym sezonie była kompletna mieszkanka na podium. Wielu Polaków, Japończyk, a także przewijało się dużo Norwegów, Niemców i Austriak. To chyba właśnie jest potrzebne, ponieważ, gdyby tylko jeden skoczek ciągle wygrywał, skoki zrobiłyby się dość nudne.
Zaraz po mnie wypowiedziały się inne dziewczyny.
Następnie Kamil dostał kilka pamiątek. Na przykład medal mistrzostw świata wykonany z drewna, szklaną figurkę skoczka narciarskiego, czy metalową skocznię narciarską. Oboje dostaliśmy nawet góralskie kożuchy. Piotruś z Wiktorią również dostali swoje kożuszki. Wyglądali w nich tak słodko.
Po różnych wypowiedziach i innych jak ja to mówię "cudach" przyszedł czas na tort w kształcie kryształowej kuli. Poczułam się z Kamilem jak na własnym weselu, bo oboje kroiliśmy tort na kawałki.
Po zjedzeniu tortu, przyszedł czas na autografy i wspólne zdjęcia.
Tutaj Kamil i pozostali chłopcy spędzili ponad pół godziny. Ja również zostałam poproszona o zapozowanie do zdjęcia z fanami.
W Zębie zebrało się bardzo dużo ludzi, którzy chcieli powitać Kamila po wspaniałym sezonie. Byłam im za to wdzięczna, ale także zaskoczona, bo 1/4 z nich nie była nawet z województwa małopolskiego.
Następnie wszyscy przenieśliśmy się do Szkoły w Zębie, na salę gimnastyczną, gdzie odbyły się wywiady , dostaliśmy prezenty od sponsorów. Kamil dostał nawet kilka rysunków od dzieci.
Wieczorem zaś wróciliśmy do domu. To był męczący dzień pełen przygód.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Przywitanie miało rozpocząć się oficjalnie o godzinie 10:00. Program został ustalony z władzami Zębu. Najpierw o godzinie 9:40 pod nasz dom miała podjechać dorożka, do której miała wsiąść cała nasza czwórka.
Rano w ten sobotni poranek wstaliśmy dość wcześnie. Na zegarku w sypialni była dopiero 6:30.
Wstałam więc z łóżka i udałam się do kuchni. Tam zrobiłam śniadanie.
Bardzo się stresowałam tym "oficjalnym przywitaniem". Kamil jednak podchodził do tego na luzie.
Po zjedzonym przez nas śniadaniu, zaczęłam ubierać dzieci i siebie. Piotrusiowi założyłam białą koszulę w czarne gwiazdki, Wiktorii założyłam błękitną sukienkę.
Kamil również ubrał się odświętnie, założył błękitną koszulę i do tego... jeansy.
Ja również postawiłam na błękit.
A do tego rozpuszczone włosy z kłosem.
O 9:30 wszyscy wyszliśmy z domu. Nasza dorożka już na nas czekała.
Kamil wychodząc z domu, założył swoje przeciwsłoneczne okulary.
Wsiedliśmy zatem do dorożki. Była to prawdziwa frajda dla dzieciaków. Jeszcze nigdy czymś takim nie jechały.
- Stresuję się i to bardzo - powiedziałam do Kamila
- Nie masz czym, wszystko będzie dobrze. Po prostu bądź sobą - powiedział mi kilka słów otuchy.
Jechaliśmy powoli dorożką, machając ludziom stojącym wzdłuż ulicy. Piotruś również machał, co sprawiało, że ludzie się do niego jeszcze bardziej uśmiechali
Wzdłuż drogi były porozstawiane kamery, które nagrywały nasz "wjazd" do Zębu.
Gdy przyjechaliśmy do rodzinnej miejscowości Kamila, czekał na nas wójt gminy Poronin, sołtys Zębu i kilka osób z władz Zakopanego.
Kamil wyszedł z dorożki jako pierwszy. Za nim dzieci, a gdy ja wychodziłam, Kamil podał mi rękę.
Zostaliśmy zaproszeni na ogromną scenę, zbudowaną w centralnym punkcie miejscowości. Zaraz za nami na scenę weszli rodzice Kamila, a później Maciek Kot, Stefek Hula z Marceliną, a także Jakub Wolny z Karoliną, na końcu zaś Piotrek Żyła z Justyną i trójką swoich pociech.
Szybko szepnęłam Marcelinie do ucha.
- A gdzie dzieci?
- W domu w teściami
- To sobie odpoczniecie.
Prowadzącymi całej ten imprezy byli wójt gminy Poronin i sołtys Zakopanego.
Najpierw odbyło się krótkie przywitanie. Zostaliśmy wszyscy przedstawieni publiczności, a później mogliśmy zając swoje miejsca.
- Jesteśmy bardzo zaszczyceni państwa obecnością. Wiemy, że macie mało wolnego czasu, ale jeden dzień udało się wam wygospodarować. - powiedział wójt gminy
- Dziękujemy wam przede wszystkim za to, że doświadczacie nam - kibicom, tyle emocji związanych z polskim sportem. Dzięki wam mogliśmy na nowo poczuć magię skoków narciarskich. - powiedział sołtys Zębu.
W pierwszej kolejności Kamilowi wręczono miano honorowego obywatela Zębu i Poronina. Dostał dwa takie "dyplomy" i dwa złote medale , na których została wykuta data, miejscowość i napis "Kamil STOCH Honorowym Obywatelem... (Zębu i Poronina)"
- Dziękuję bardzo, to dla mnie ważne wyróżnienie. Od dziś jestem honorowym obywatelem dwóch wspaniałych miejscowości, do których lubię wracać. To cudowne wyróżnienie. Dziękuję - powiedział Kamil
Następnie przyszedł czas na podsumowanie sezonu. Zaczęto właśnie od Kamila.
- Ten sezon był sezonem pełnym niespodzianek. Nigdy nie myślałem, aby być chociaż na podium końcowej klasyfikacji Pucharu Świata. Znakomicie skakał przecież Ryoyu Kobayashi. Jednak sam zacząłem oswajać się z tym, że moja dobra forma wraca. Tegoroczny sezon był bardzo ciekawy. Nigdy jeszcze nie byłem w takich wahaniach formy. Moje skoki w tym sezonie były nierówne. Dopiero w drugiej części sezonu wszystko zaczęło się normować. Jednak jestem zadowolony z tego, że zdobyłem trzy medale na mistrzostwach świata w Oberstdorfie, w tym jeden złoty - najcenniejszy. Do tego wygrana Kryształowa Kula. Czego chcieć więcej?
- A jakie postanowienia na nowy sezon? Dodajmy, że sezon 2021/2022, który już przed nami będzie sezonem olimpijskim. Czekają was igrzyska olimpijskie w Pekinie.
- Nigdy nie obiecuję sobie, że, np. przyszły sezon zakończę co najmniej w pierwszej dziesiątce. Nigdy tak nie mam. Wiem, że teraz dziennikarze pompują balonik, bo przecież wygrałem 3 złote medale olimpijskie w Pjongczang, dokonując tego, co zrobił znakomity Matti Nykanen, ale ja nie myślę tymi kategoriami.
Dalej mikrofon przeszedł do Macieja Kota.
- Ten sezon okazał się dla mnie jednym z najlepszych, choć wiadomo, że najlepszy sezon to ten, w którym wygrałem Kryształową Kulę, moje najcenniejsze trofeum. W drugiej części sezonu zacząłem odnosić większe sukcesy, a dokładnie prawie co konkurs stawałem na podium konkursów Pucharu Świata. Mam jednak nadzieję, że sezon olimpijski będzie dla mnie jeszcze bardziej udanym.
Po Maćku wypowiedział się także Stefan Hula , Jakub Wolny i Piotrek Żyła.
Następnie poproszono nas- partnerki skoczków narciarskich o krótkie podsumowanie sezonu 2020/2021.
Mnie poproszono jako pierwszą o wypowiedzenie się w tej sprawie.
- Wiem, że nie jestem ekspertem w tej sprawie, bo nigdy nie uprawiałam tej dyscypliny sportu i większość konkursów oglądam w telewizji, siedząc na kanapie z dziećmi. Jednak ten sezon był bardzo udany. Nie tylko dla naszych polskich skoczków, ale także i dla pozostałych wielkich nacji - Norwegia, Niemcy, Austria... W tym sezonie była kompletna mieszkanka na podium. Wielu Polaków, Japończyk, a także przewijało się dużo Norwegów, Niemców i Austriak. To chyba właśnie jest potrzebne, ponieważ, gdyby tylko jeden skoczek ciągle wygrywał, skoki zrobiłyby się dość nudne.
Zaraz po mnie wypowiedziały się inne dziewczyny.
Następnie Kamil dostał kilka pamiątek. Na przykład medal mistrzostw świata wykonany z drewna, szklaną figurkę skoczka narciarskiego, czy metalową skocznię narciarską. Oboje dostaliśmy nawet góralskie kożuchy. Piotruś z Wiktorią również dostali swoje kożuszki. Wyglądali w nich tak słodko.
Po różnych wypowiedziach i innych jak ja to mówię "cudach" przyszedł czas na tort w kształcie kryształowej kuli. Poczułam się z Kamilem jak na własnym weselu, bo oboje kroiliśmy tort na kawałki.
Po zjedzeniu tortu, przyszedł czas na autografy i wspólne zdjęcia.
Tutaj Kamil i pozostali chłopcy spędzili ponad pół godziny. Ja również zostałam poproszona o zapozowanie do zdjęcia z fanami.
W Zębie zebrało się bardzo dużo ludzi, którzy chcieli powitać Kamila po wspaniałym sezonie. Byłam im za to wdzięczna, ale także zaskoczona, bo 1/4 z nich nie była nawet z województwa małopolskiego.
Następnie wszyscy przenieśliśmy się do Szkoły w Zębie, na salę gimnastyczną, gdzie odbyły się wywiady , dostaliśmy prezenty od sponsorów. Kamil dostał nawet kilka rysunków od dzieci.
Wieczorem zaś wróciliśmy do domu. To był męczący dzień pełen przygód.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000



Komentarze
Prześlij komentarz