8 czerwca Wiktoria obchodziła swoje 12 urodziny. Dzień ten wypadał we wtorek. Tego dnia wręczyliśmy naszej córce prezent i zaśpiewaliśmy jej "sto lat", ponieważ całą imprezę urodzinową przeniosła na sobotę, bo chciała zaprosić sobie swoje 2 koleżanki z klasy.
Rano więc pojechałam na zakupy jeszcze przed samym śniadaniem, a gdy tylko wróciłam, Kamil stał przy kuchence i robił omlety. Oluś z Mateuszkiem biegali już po całym domu, Piotrek był w łazience.
Po zjedzonym śniadaniu zawiozłam Piotrka na trening. Kamil pojechał jeszcze do klubu. Musiał pozałatwiać kilka spraw z papierami, a także wyjazdem naszych dzieciaków z klubu na dwa obozy. W lipcu do Hinterzarten, a w sierpniu do Planicy.
Na obóz do Planicy mieliśmy w planach pojechać wszyscy, czyli cała nasza rodzina, lecz Piotrek nam się wyłamał, ponieważ ma swoje zobowiązania wobec swojego klubu, a stawka jest wysoka, ponieważ walczy o miejsce w kadrze C - juniorów i mocno trzymaliśmy za niego kciuki.
Około 13:00 mieli zjawić się goście z okazji 12-stych urodzin naszej księżniczki, która założyła na tę okazję srebrną sukienkę. Kamil założył błękitną koszulę, Karolkowi i naszym najmłodszym również założyłam koszulę. Piotrek był na treningu, Izabelce założyłam granatową bluzkę i białą spódniczkę.
Ja zaś postawiłam na.
Włosy rozpuściłam i zrobiłam lekki fale, zaś na twarzy miałam delikatny makijaż. Gdy wyszłam z łazienki, usłyszałam od Kamila głośne "Wow"
- Podobam ci się, kochanie? - spytałam
- Ty mi się od zawsze podobasz, po czym pocałował mnie w policzek i oboje zeszliśmy na dół i udaliśmy się na taras, gdzie miało odbyć się przyjęcie urodzinowe naszej Wiktorki.
O 13:00 przyjechał Bronisław, moja mama z Julką i moją babcią, Michał z Natalią i ich dzieciakami, a także 2 koleżanki Wiktorii z klasy - Magdalena i Iwona.
Już wcześniej znałam te dziewczynki. Magdalena mieszka dwie ulice wcześniej niż my. Widziałam też jej dom, wygląda pokaźnie, jak mini willa. Ma młodszego brata - Antka, a do tego oboje jej rodziców pracuje w banku.
Iwonka zaś mieszka na drugim końcu Zakopanego, ale do szkoły jeździ razem z tatą , ponieważ jest w niej konserwatorem, mama zaś kucharką w jednej z karczm. Nie byłam u nich nigdy, ale wiedziałam z opowieści córki, że dom mały, drewniany, mają tylko kuchnię, dwa pokoje i pokój babci, a także łazienkę. W jednym z pokoi jest jadalnia z salonem połączona, gdzie również śpią rodzice, a w drugim trójka jej starszych braci - Mateusz, Szymek i Krzysiek. Mateusz starszy o 10 lat, planuje ślub, Szymek starszy o 7 lat, a Krzysiek o 5. Iwonka zaś mieszka w pokoju razem z babcią.
Gdy dziewczynki przyszły, Wiktoria zaprosiła je na taras, a ja przyniosłam tort. Nasza córcia zdmuchnęła świeczki. Ten moment na zdjęciu uwiecznił Kamil, następnie zjedliśmy tort, zrobiłam dziewczynkom kilka zdjęć, potem zrobiliśmy sobie zdjęcia z jubilatką. Dziewczyny poszły do pokoju naszej córki, a my siedzieliśmy na tarasie.
- Córeczko, ale ty masz ładną sukienkę - uśmiechnęła się moja mama.
- No przecież to ja wybierałem - zaśmiał się Kamil
- Ja naprawdę nie wiem, co mu się dzieje - zaczęłam się śmiać - Ale już mija półtora roku, od kiedy siedzi w domu i palma mu odbija
- Musisz się , Kamilku, gdzieś wyżyć
- Byłem kilka razy na siłowni, ale to nie pomaga
- Jak go zagonię do sprzątania i gotowania, to będzie tak zmęczony, że żadna siłownia mu nie pomoże. - zaśmiałam się
- No już nie gadaj, ostatnio przecież posprzątałem
- Ach tak.... Jak miałeś urodziny, ja usypiałam chłopców, a Kamil przyszedł do ich pokoju i pyta się mnie, czy umyć podłogę w salonie, bo w kuchni już umył
- A co to się stało, braciszku? - zaśmiała się Natalia
- Nie wiem, nie wiem... To chyba tak ten alkohol na mnie zadziałał
Natalia wyjęła telefon i zrobiła sobie selfie z Michałem, a następnie do zdjęcia dołączyłam jeszcze ja z Kamilem.
- Zrobicie i nam? - spytałam
Natalia skierowała aparat w naszą stronę. Kamil chciał spokojne zdjęcie, jak trzymamy się za ręce i uśmiechamy w stronę obiektywu. I takie pierwsze zdjęcie zrobiliśmy, ale za to przy drugim złapałam Kamila za nos i pocałowałam w policzek, zaś Kamil zrobił ogromne oczy, a potem już zaczęło nam "odwalać" i robiliśmy straszne pozy, różne dzióbki, jakieś ciągnięcie się za nos, za uszy, zdjęć była cała masa
- Małe dzieci... małe dzieci... - moja mama pokręciła tylko głową - Ty naprawdę córeczko skończyłaś 35 lat?
- Ależ oczywiście.
Potem do zdjęć dołączyły się i nasze dzieci i wtedy zabawa była na całego. W pewnym momencie Oluś z Mateuszkiem włożyli po jednym palcu do nosa Kamila, a ja wybuchnęłam śmiechem. Mój "wybuch" był wyraźnie na zdjęciu.
Kamil postanowił wrzucić zdjęcia na instagrama. Wrzucił pierwsze, to "normalne" i jedno z szalonych, na których ja ciągnę Kamila za nos, a on próbuje ugryźć mój palec u drugiej ręki i podpisał je tak
"Zdjęcie 1 - Stochowie na instagramie, zdjęcie 2 - Stochowie gdy nikt nie patrzy. Tacy jesteśmy zakręceni , co nie @kasiawitkowskastoch?"
Nasze zdjęcie bardzo szybko rozniosło się w internecie. Po 10 minutach zebrało już 20 tysięcy polubień, jak nigdy, a do tego pojawiało się pełno komentarzy i nagłówków w serwisach plotkarskich. Pozwoliłam sobie na skomentowanie tego posta
"Taki jest o to mój mąż, przed kamerami uśmiechnięty, udaje świętego i spokojnego... Już nie raz słyszałam... Oj... Jaki ten twój Kamilek spokojny, opanowany, poukładany..... A jednak.... Wszystko się wydało!"
Kamil odpowiedział na mój komentarz
"Ile razy to słyszałem, jaką mam śliczną, inteligentką, spokojną żonę, ale gdy w nocy zabiorę o centymetr więcej kołdry, to włącza się w niej agresor i tryb "lwica", albo bardziej "tygrysica" "
Do naszej instagramowej rozmowy w komentarzach pod postem włączyła się Agnieszka Kot
"Co tam u was taka impreza, że aż u mnie słychać?"
"Kamil świętuje, bo dowiedział się, że gdyby nie ja, to już by zgłupiał do reszty" - odpowiedziałam
"Ale to, to ja wiem od 15 lat"
"Kasiu, jak już się pokłócicie do reszty, kto bez kogo bardziej żyć nie może, to zapraszam do mnie na cappuccino, dzisiaj kupiłam"
"To wpadam, koniecznie"
"A ja to co?" - spytał Kamil
"Zmywasz podłogi, naczynia, sprzątasz , dzieci spać położysz, poczytasz Izabelce bajkę o księżniczkach, a przed spaniem jeszcze dzieci wykąpiesz, a mamusia będzie miała relaks, chyba pierwszy raz od kilku dobrych lat"
"Oj tam, oj tam... Już Kasia nie gadaj, przecież ostatnio umył podłogę w kuchni" - zaśmiała się Aga
"No właśnie i do tego naczynia pozmywałem" - dopowiedział Kamil
"Chyba tę podłogę w kuchni i naczynia będziesz mi kochanie do końca życia wypominać"
"Do końca świata i jeden dzień dłużej, bo tak cię kocham, mój skarbeczku....."
Nasza rozmowa się zakończyła, ale inni fani włączyli się do rozmowy
"Czy to jakieś przyjęcie?"
"Urodziny naszej najstarszej córeczki, tym razem w sobotę" - odpowiedziałam
Urodziny zakończyły się jakoś po 19:00 dla córki, gdy rodzice jej koleżanek pojechali do domu, a my nadal siedzieliśmy na tarasie. Włączyliśmy sobie muzykę i nawet zaczęliśmy tańczyć.
Kamil porwał mnie do tańca na trawę. Zdjęłam zatem buty i zatańczyliśmy do utworu "Bo jo cię kochom"
Natalia nagrała nas nawet w tańcu i zrobiła kilka zdjęć. Jak Kamil objął mnie w pasie i przyciągnął ku sobie, to znów poczułam ten dreszczyk, jak tańczyliśmy 15 lat temu u niego w mieszkaniu.
I nagle w tańcu Kamil potknął się, sama nie wiedziałam o co. Kamil wylądował pierwszy na ziemi, a ja zaraz za nim...
- O mamuniu... - jęczał - 60 kilo żywej wagi na mnie spadło niespodziewanie
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja byłam zdenerwowana i specjalnie dalej leżałam na Kamila....
- No zejdź - powiedział - Proszę
- Nie zejdę
- Zejdź
- Nie.
- To cię zepchnę
Po czym Kamil przekręcił się i to ja leżałam na trawie, po czym Kamil szybko wstał.
- Oj.... I po co ci to było, moja brunetko.
- A jakie mam oczy? - spytałam, zamykając
- Takie, które sprawiają, że tonę..... - po czym podał mi rękę i wstałam, nie otwierając oczu
- To jaki mam kolor
- Niebieski..... Jak twój pierścionek zaręczynowy
Otworzyłam oczy i spojrzałam się na pierścionek na palcu
- Jest cudowny
- No bo to przecież ja go wybierałem - zaczął się śmiać
Ta cudowna atmosfera udzieliła się także Natalii i Michałowi, którzy również zaczęli tańczyć.
Na koniec, już po 22:00, gdy dzieci były wykąpane i poszły spać, zapaliliśmy świece na tarasie i nasza czwórka, czyli ja, Kamil, a także Natalia z Michałem siedzieliśmy przy ich blasku..
- Chyba potrzebujemy więcej takich spotkań - powiedziała Natalia
- Oj.... potrzebujemy.... - powiedział Kamil
Po 23:00 Natalia z Michałem i dziećmi pojechali do Zębu, gdzie u Bronisława mieli zostać na noc.
W następnym tygodniu w sobotę, to Wiktoria miała wyjście na urodzinowy do Magdy, jej koleżanki, która swoje urodziny obchodziła w sobotę, ale tak jak i nasza córka, imprezę wyprawiała w sobotę.
Już kilka dni wcześniej kupiłyśmy jej prezent. Szkatułkę na biżuterię i ramkę na zdjęcie - w ramkę wsadziłam zdjęcie mojej córki z Magdą z urodzin Wiktorii. Wiktoria podpisała się jeszcze na odwrocie zdjęcia "Dla Magdy od Wiktorii z okazji urodzin"
Wiktoria założyła na urodziny białą bluzkę i granatową, jeansową spódniczkę. Ja szybko przebrałam się. Założyłam
I zawiozłam Wiktorię. Zadzwoniłam do drzwi, które otworzyła wysoka kobieta, brunetka ubrana w malinowy garnitur z mocnym makijażem.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - powiedziała Wiktoria
- Dzień dobry, zapraszam
- Nie, nie... Ja tylko Wiktorię przywieźć
- Niech pani wejdzie na chwilę, jesteście i tak pierwsze
Weszłam więc do domu i to co tam zobaczyłam... Zmiotło mnie z nóg... ten luksus aż bił po oczach
Zostałam zaproszona do salonu, którego powierzchnia wynosiła tyle, co cały nasz parter....
Magda wyszła i zaprosiła Wiktorię na górę do swojego pokoju
- Ile będzie koleżanek? - spytałam
- Magda zaprosiła całą swoją klasę, ale też kilka koleżanek z klas niższych i wyższych.... Około 30 osób...
"Ile?" - chciałam wykrzyczeć. Spojrzałam na siebie i swoją bluzkę na ramiączkach. Dobrze, że miałam marynarkę i w ogóle dobrze, że się przebrałam, bo przecież....
- Słyszałam od Magdy, że jest pani nauczycielką
- Tak.... obecnie jeszcze na urlopie macierzyńskim, ale już od września wracam do pracy
- I gdzie? Wcześniej pracowałam w podstawówce w Zakopanem i w Zębie, a teraz w Liceum
- Tutaj na Słonecznej?
- Tak, tak...
- Ja tam z mężem chodziłam do szkoły i tam się poznaliśmy.
- Szkolna miłość? - uśmiechnęłam się
- Tak
Kobieta mówiła tak poważnym tonem, że jak najszybciej chciałam wyjść. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Była to kolejna koleżanka naszych córek - Iwona, którą przywiozła mama - rodowita góralka, posługująca się gwarą, włosy zawsze spięte i czerwony dodatek w postaci korali czy na szyi, czy na ręce lub czerwone kolczyki.
Przyniosła trochę radości. Potem przychodziły inne dzieci, ale rodzice tylko je wysadzały pod domem i odjeżdżali, więc my we 3 tak się jakoś uzupełnialiśmy.
Mama Iwony - Jagoda bardzo się śmiała i opowiadała różne historie. Była to już kobieta, która miała około 46 lat.
- Mój najstarszy syn - Mateusz bedzie się żenił.... I znalazł sobie taką.... szwarną kobitkę....Blondynka, niska.... zielone oczy, ale jest taka chytra na dudki.... Oj.... A ten mój Mati wszystko jej kupuje.... Synek studiuje zaocznie, chodzi do roboty, nie powiem, bo prawie 3 tysiące miesięcznie, no ale..... co mu z tego, jak połowa jest na jej potrzeby.... Bo ona 2 razy w miesiącu musi do fryzjera chodzić.... Jak ja chodzę raz na cztery miesiące, a co dopiero ona....
Pośmiałam się z panią Jagodą, potem opowiadałyśmy sobie różne historie.
- Mój tata - zaczęłam historię - jak był nastolatkiem, to kupił sobie rower.... To był rarytas u nas na wsi mieć rower, więc to było coś... I tak się chwalił tym rowerem i raz jechał po jakiś kamieniach i się wywrócił, ale to tak, że nogi zdarte, a do tego kierownica mu się wbiła..... w krocze, że tak powiem
Jagoda już zaczęła się śmiać
- I jak spotkał się z moją mamą, to na pierwszej randce jej to opowiedział i moja mama zareagowała tak samo, jak pani - zaczęłam się śmiać - A mój tata coś takiego "ale z czego się śmiejesz, a jak będę bezpłodny?"
Po chwili Jagoda się mnie spytała
- Tata nie żyje?
- 14 lat - odpowiedziałam - 14 lat minęło w lutym
- To pani bardzo młoda była...
- Miałam nieskończone 21 lat..... Byłam naprawdę młoda
- A ma pani rodzeństwo?
- Tak, wszystko młodsze
- Ojoj....
- Najmłodsza siostra miała nieskończone 4 lata, jak zmarł nasz tata
- Bidulka... Pewnie taty nie pamięta
- W ogóle nie pamięta
- To naprawdę szkoda dziewczynki..... Ale teraz to już pewnie nastolatka....
- 18 lat w październiku skończy...
- Ładna chociaż?
Wyjęłam telefon i pokazałam Jagodzie profil Julki na instagramie
- A to kto? - spytała, wskazując, jak Julka pozuje do zdjęcia z Jeremim
- Chłopak Julki
- Długo razem?
- Jakieś 2 lata....
- No to sporo.
Po godzince wraz z Wiktorią wróciłyśmy do domu..
Tydzień przed zakończeniem roku szkolnego zostałam zaproszona przez pana dyrektora do szkoły, w której miałam pracować.
Założyłam zatem
I pojechałam do szkoły.
Widziałam ten wzrok uczniów na sobie, a przede wszystkim chłopaków z 3 klasy, którzy się na mnie gapili
- To pani będzie nas uczyć ? - spytał jeden
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się
- Bo bardzo bym chciał
Udałam się zatem do gabinetu pana dyrektora.
- Wie pani, bo wiadomo, układamy wstępne plany na kolejny rok, chociaż to wszystko zależy od naboru i w ogóle, ale chcę tylko pani przekazać, że w planach mamy, aby przejęła pani klasę 1e na rozszerzeniu historii, klasę 1d również rozszerzenie, klasę 1g - na podstawie i do tego w klasie 2g na podstawie, 2f na podstawie i z klas 3 , to klasa 3g i 3f - w klasach trzecich to jedna godzinka w tygodniu, więc spokojnie , a także klasa 4g - to uzupełnienie historii również godzinka.
- To jak klasa g to klasa biolchemiczna zapewne
- Tak tak...
- Jak z podręcznikami?
- Zapraszam panią w poniedziałek , to wtedy pani dostanie podręczniki, wszystkie plany.....
- Klasa 1e to profil jaki?
- Typowy humanistyczny chcemy otworzyć - polski, historia i wos, klasa 1d to - historia, polski , angielski, klasy g to oczywiście biologia i chemia, klasa f to biologia, polski , angielski. Wychodzi pani 15 godzin lekcyjnych, ale plus okienka zawsze się zdarzają, więc to jakoś ułożymy.
- Dobrze, to na tyle. Tak na tyle...
Wyszłam zatem i znów spotkałam tych chłopaków, którzy siedzieli pod sklepikiem.
- I jak? Będzie pani nas uczyć?
- A z której jesteście klasy?
- 3g - odpowiedział
"Czyli za rok będzie klasa 4g" - powiedziałam do siebie w myślach i od razu było wiadomo, że będę ich uczyć.
- Panowie, jak wszystko dobrze pójdzie, to może się zobaczymy - i wyszłam ze szkoły.
Następnego dnia pojechałam wraz z Kamilem, a także naszymi najmłodszymi dziećmi do klubu. Ostatnio wielu zawodników, którzy mają już po ponad 20 lat przechodzą do innych klubów i chcieliśmy to wszystko uregulować w papierach, a także ogłosić nabór do naszego klubu. Kilku naszych jeszcze zawodników skacze przecież w kadrze B, a jeden z nich - Antoni Wiśniewski debiutował już w Turnieju Czterech Skoczni.
Zawiozłam więc dzieci do szkoły, po czym wróciłam do domu. Przebrałam się. Założyłam
I pojechaliśmy do klubu.
Spora grupka mężczyzn i kobiet była pod drzwiami do naszego biura.
- Zapraszam panowie i panie - powiedziałam
Wszyscy weszliśmy do naszego gabinetu
- Wiem, że to trochę potrwa - powiedziałam
- Tak, ale nam też zależy, ponieważ w tamtych klubach mamy wszystko pozałatwiane, a teraz tutaj nic nie jest zrobione, trochę nam nie pasowało, panu Kamilowi też coś wypadło
- Dobrze, dobrze.... - powiedziałam
Usiadłam za biurkiem, a nasi synkowie biegali po korytarzu
- A więc kogo ja tutaj mam pierwszego..... - przeglądałam papiery - Emilia Kwiatkowska
Emilka podeszła do mnie i popodpisywała mi pełny stos papierów. Ja zaś przybiłam pieczątki i sama rozdawałam podpisy.
- Sandra Jankowska.... Sara Kamińska... Franciszek Głowacki.... Szymon Kowalczyk... Jan Michalski... Adaś Anioł .... Kacper Wójcik... Maja Daniel.... Mateusz Omelaniuk.... Emil Walecki... Karol Nowek.... Bartłomiej Walecki..... Maciek Mazur i Marcin Jakubowski..
Po wszystkim , gdy większość osób wyszła, zostały z nami 3 osoby - Sandra Jankowska. Jan Michalski i Adam Anioł.
Wszyscy chcieli zaprosić nas na swoje śluby, które miały odbyć się w te wakacje. Dwa w lipcu i jeden w sierpniu. Podziękowaliśmy za zaproszenia i potwierdziliśmy od razu swoje przybycie, bo jak nie można być na ślubie swoich podopiecznych, z którymi spędziło się ponad połowę ich życia....
Tym samym sposobem w naszym klubie zostało tylko 16 dzieciaków, a wręcz młodzieży i dlatego ogłosiliśmy z Kamilem nabór w wakacje..
W poniedziałek zaś miałam pojawić się ponownie w szkole, aby odebrać podręczniki i wszystkie materiały.
Założyłam zatem
I pojechałam do szkoły. Byłam tam tylko przez 5 minut i wróciłam do domu.
W czwartek 8 klasa organizowała swoje pożegnanie. Już od ponad miesiąca trwały przygotowania do tego wielkiego dla nich dnia.
Założyłam zatem
Kamil postawił na granatową koszulę.
Zabraliśmy więc dzieci i pojechaliśmy do szkoły na pożegnanie. Wcześniej jednak odbyło się spotkanie z wychowawcą, na którym pan Adam wyczytał wyniki z egzaminów każdego z uczniów
- Piotr Stoch...
Byłam dumna, że mój syn zostanie wyczytany
- Język polski 65%, matematyka 54%, język angielski 76% i historia 72%
Byłam naprawdę dumna z syna, ale przyszedł czas na córkę naszych sąsiadów - Maję
- Język polski 70%, matematyka 40%, język angielski 60% i biologia 89%.
Następnie zostaliśmy zaproszeni na hol, gdzie odbyło się pożegnanie. Najpierw kwiaty dla nauczycieli , podziękowania, a na koniec chyba najzabawniejszy moment, czyli skecz.
Piotrek siedział w szkolnej ławce, jako jeden z uczniów i nagle wskoczył na nią i zaczął krzyczeć:
- Kochani, to już ostatni dzień w tej szkole i zaraz się rozejdziemy, zróbmy coś szalonego! - po czym zeskoczył z ławki i wykonał telemark
A potem skecz był na całego, uczniowie się przebierali, udawali nauczycieli, śpiewali piosenki. Naprawdę było cudownie.
Po wszystkim pojechaliśmy na lody na Krupówki i wróciliśmy do domu
W piątek zaś odbyło się zakończenie roku szkolnego. Kamil musiał jechać do klubu, dlatego zabrał Olusia, Mateuszka i Izabelkę ze sobą , a ja pojechałam z dziećmi do szkoły.
Wiktoria założyła białą bluzkę i czarną spódniczkę przed kolanko, a Karolkowi założyłam białą koszulę i czarne spodnie.
Piotrek również musiał pojechać, aby odebrać oryginały świadectwa i wyników z egzaminu. Założył błękitną koszulę i granatowe jeansy.
Ja zaś postawiłam na:
I pojechałam z nimi prosto do szkoły. Karolek odebrał na holu dyplom ukończenia przedszkola, a Wiktoria za średnią 5,16 odebrała nagrodę książkową , książkę pt . "Wielkie gwiazdy muzyki". Naprawdę brawa dla wychowawcy, że trafił z książką.
Po uroczystościach na holu przyszedł czas, aby wejść do klas. Wiktoria sama poszła do swojej klasy, a ja udałam się z Karolkiem, gdzie otrzymał dyplomik wzorowego zachowania i książkę "Legendy Małopolskie"
Po wszystkim wróciliśmy do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Rano więc pojechałam na zakupy jeszcze przed samym śniadaniem, a gdy tylko wróciłam, Kamil stał przy kuchence i robił omlety. Oluś z Mateuszkiem biegali już po całym domu, Piotrek był w łazience.
Po zjedzonym śniadaniu zawiozłam Piotrka na trening. Kamil pojechał jeszcze do klubu. Musiał pozałatwiać kilka spraw z papierami, a także wyjazdem naszych dzieciaków z klubu na dwa obozy. W lipcu do Hinterzarten, a w sierpniu do Planicy.
Na obóz do Planicy mieliśmy w planach pojechać wszyscy, czyli cała nasza rodzina, lecz Piotrek nam się wyłamał, ponieważ ma swoje zobowiązania wobec swojego klubu, a stawka jest wysoka, ponieważ walczy o miejsce w kadrze C - juniorów i mocno trzymaliśmy za niego kciuki.
Około 13:00 mieli zjawić się goście z okazji 12-stych urodzin naszej księżniczki, która założyła na tę okazję srebrną sukienkę. Kamil założył błękitną koszulę, Karolkowi i naszym najmłodszym również założyłam koszulę. Piotrek był na treningu, Izabelce założyłam granatową bluzkę i białą spódniczkę.
Ja zaś postawiłam na.
Włosy rozpuściłam i zrobiłam lekki fale, zaś na twarzy miałam delikatny makijaż. Gdy wyszłam z łazienki, usłyszałam od Kamila głośne "Wow"
- Podobam ci się, kochanie? - spytałam
- Ty mi się od zawsze podobasz, po czym pocałował mnie w policzek i oboje zeszliśmy na dół i udaliśmy się na taras, gdzie miało odbyć się przyjęcie urodzinowe naszej Wiktorki.
O 13:00 przyjechał Bronisław, moja mama z Julką i moją babcią, Michał z Natalią i ich dzieciakami, a także 2 koleżanki Wiktorii z klasy - Magdalena i Iwona.
Już wcześniej znałam te dziewczynki. Magdalena mieszka dwie ulice wcześniej niż my. Widziałam też jej dom, wygląda pokaźnie, jak mini willa. Ma młodszego brata - Antka, a do tego oboje jej rodziców pracuje w banku.
Iwonka zaś mieszka na drugim końcu Zakopanego, ale do szkoły jeździ razem z tatą , ponieważ jest w niej konserwatorem, mama zaś kucharką w jednej z karczm. Nie byłam u nich nigdy, ale wiedziałam z opowieści córki, że dom mały, drewniany, mają tylko kuchnię, dwa pokoje i pokój babci, a także łazienkę. W jednym z pokoi jest jadalnia z salonem połączona, gdzie również śpią rodzice, a w drugim trójka jej starszych braci - Mateusz, Szymek i Krzysiek. Mateusz starszy o 10 lat, planuje ślub, Szymek starszy o 7 lat, a Krzysiek o 5. Iwonka zaś mieszka w pokoju razem z babcią.
Gdy dziewczynki przyszły, Wiktoria zaprosiła je na taras, a ja przyniosłam tort. Nasza córcia zdmuchnęła świeczki. Ten moment na zdjęciu uwiecznił Kamil, następnie zjedliśmy tort, zrobiłam dziewczynkom kilka zdjęć, potem zrobiliśmy sobie zdjęcia z jubilatką. Dziewczyny poszły do pokoju naszej córki, a my siedzieliśmy na tarasie.
- Córeczko, ale ty masz ładną sukienkę - uśmiechnęła się moja mama.
- No przecież to ja wybierałem - zaśmiał się Kamil
- Ja naprawdę nie wiem, co mu się dzieje - zaczęłam się śmiać - Ale już mija półtora roku, od kiedy siedzi w domu i palma mu odbija
- Musisz się , Kamilku, gdzieś wyżyć
- Byłem kilka razy na siłowni, ale to nie pomaga
- Jak go zagonię do sprzątania i gotowania, to będzie tak zmęczony, że żadna siłownia mu nie pomoże. - zaśmiałam się
- No już nie gadaj, ostatnio przecież posprzątałem
- Ach tak.... Jak miałeś urodziny, ja usypiałam chłopców, a Kamil przyszedł do ich pokoju i pyta się mnie, czy umyć podłogę w salonie, bo w kuchni już umył
- A co to się stało, braciszku? - zaśmiała się Natalia
- Nie wiem, nie wiem... To chyba tak ten alkohol na mnie zadziałał
Natalia wyjęła telefon i zrobiła sobie selfie z Michałem, a następnie do zdjęcia dołączyłam jeszcze ja z Kamilem.
- Zrobicie i nam? - spytałam
Natalia skierowała aparat w naszą stronę. Kamil chciał spokojne zdjęcie, jak trzymamy się za ręce i uśmiechamy w stronę obiektywu. I takie pierwsze zdjęcie zrobiliśmy, ale za to przy drugim złapałam Kamila za nos i pocałowałam w policzek, zaś Kamil zrobił ogromne oczy, a potem już zaczęło nam "odwalać" i robiliśmy straszne pozy, różne dzióbki, jakieś ciągnięcie się za nos, za uszy, zdjęć była cała masa
- Małe dzieci... małe dzieci... - moja mama pokręciła tylko głową - Ty naprawdę córeczko skończyłaś 35 lat?
- Ależ oczywiście.
Potem do zdjęć dołączyły się i nasze dzieci i wtedy zabawa była na całego. W pewnym momencie Oluś z Mateuszkiem włożyli po jednym palcu do nosa Kamila, a ja wybuchnęłam śmiechem. Mój "wybuch" był wyraźnie na zdjęciu.
Kamil postanowił wrzucić zdjęcia na instagrama. Wrzucił pierwsze, to "normalne" i jedno z szalonych, na których ja ciągnę Kamila za nos, a on próbuje ugryźć mój palec u drugiej ręki i podpisał je tak
"Zdjęcie 1 - Stochowie na instagramie, zdjęcie 2 - Stochowie gdy nikt nie patrzy. Tacy jesteśmy zakręceni , co nie @kasiawitkowskastoch?"
Nasze zdjęcie bardzo szybko rozniosło się w internecie. Po 10 minutach zebrało już 20 tysięcy polubień, jak nigdy, a do tego pojawiało się pełno komentarzy i nagłówków w serwisach plotkarskich. Pozwoliłam sobie na skomentowanie tego posta
"Taki jest o to mój mąż, przed kamerami uśmiechnięty, udaje świętego i spokojnego... Już nie raz słyszałam... Oj... Jaki ten twój Kamilek spokojny, opanowany, poukładany..... A jednak.... Wszystko się wydało!"
Kamil odpowiedział na mój komentarz
"Ile razy to słyszałem, jaką mam śliczną, inteligentką, spokojną żonę, ale gdy w nocy zabiorę o centymetr więcej kołdry, to włącza się w niej agresor i tryb "lwica", albo bardziej "tygrysica" "
Do naszej instagramowej rozmowy w komentarzach pod postem włączyła się Agnieszka Kot
"Co tam u was taka impreza, że aż u mnie słychać?"
"Kamil świętuje, bo dowiedział się, że gdyby nie ja, to już by zgłupiał do reszty" - odpowiedziałam
"Ale to, to ja wiem od 15 lat"
"Kasiu, jak już się pokłócicie do reszty, kto bez kogo bardziej żyć nie może, to zapraszam do mnie na cappuccino, dzisiaj kupiłam"
"To wpadam, koniecznie"
"A ja to co?" - spytał Kamil
"Zmywasz podłogi, naczynia, sprzątasz , dzieci spać położysz, poczytasz Izabelce bajkę o księżniczkach, a przed spaniem jeszcze dzieci wykąpiesz, a mamusia będzie miała relaks, chyba pierwszy raz od kilku dobrych lat"
"Oj tam, oj tam... Już Kasia nie gadaj, przecież ostatnio umył podłogę w kuchni" - zaśmiała się Aga
"No właśnie i do tego naczynia pozmywałem" - dopowiedział Kamil
"Chyba tę podłogę w kuchni i naczynia będziesz mi kochanie do końca życia wypominać"
"Do końca świata i jeden dzień dłużej, bo tak cię kocham, mój skarbeczku....."
Nasza rozmowa się zakończyła, ale inni fani włączyli się do rozmowy
"Czy to jakieś przyjęcie?"
"Urodziny naszej najstarszej córeczki, tym razem w sobotę" - odpowiedziałam
Urodziny zakończyły się jakoś po 19:00 dla córki, gdy rodzice jej koleżanek pojechali do domu, a my nadal siedzieliśmy na tarasie. Włączyliśmy sobie muzykę i nawet zaczęliśmy tańczyć.
Kamil porwał mnie do tańca na trawę. Zdjęłam zatem buty i zatańczyliśmy do utworu "Bo jo cię kochom"
Natalia nagrała nas nawet w tańcu i zrobiła kilka zdjęć. Jak Kamil objął mnie w pasie i przyciągnął ku sobie, to znów poczułam ten dreszczyk, jak tańczyliśmy 15 lat temu u niego w mieszkaniu.
I nagle w tańcu Kamil potknął się, sama nie wiedziałam o co. Kamil wylądował pierwszy na ziemi, a ja zaraz za nim...
- O mamuniu... - jęczał - 60 kilo żywej wagi na mnie spadło niespodziewanie
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja byłam zdenerwowana i specjalnie dalej leżałam na Kamila....
- No zejdź - powiedział - Proszę
- Nie zejdę
- Zejdź
- Nie.
- To cię zepchnę
Po czym Kamil przekręcił się i to ja leżałam na trawie, po czym Kamil szybko wstał.
- Oj.... I po co ci to było, moja brunetko.
- A jakie mam oczy? - spytałam, zamykając
- Takie, które sprawiają, że tonę..... - po czym podał mi rękę i wstałam, nie otwierając oczu
- To jaki mam kolor
- Niebieski..... Jak twój pierścionek zaręczynowy
Otworzyłam oczy i spojrzałam się na pierścionek na palcu
- Jest cudowny
- No bo to przecież ja go wybierałem - zaczął się śmiać
Ta cudowna atmosfera udzieliła się także Natalii i Michałowi, którzy również zaczęli tańczyć.
Na koniec, już po 22:00, gdy dzieci były wykąpane i poszły spać, zapaliliśmy świece na tarasie i nasza czwórka, czyli ja, Kamil, a także Natalia z Michałem siedzieliśmy przy ich blasku..
- Chyba potrzebujemy więcej takich spotkań - powiedziała Natalia
- Oj.... potrzebujemy.... - powiedział Kamil
Po 23:00 Natalia z Michałem i dziećmi pojechali do Zębu, gdzie u Bronisława mieli zostać na noc.
W następnym tygodniu w sobotę, to Wiktoria miała wyjście na urodzinowy do Magdy, jej koleżanki, która swoje urodziny obchodziła w sobotę, ale tak jak i nasza córka, imprezę wyprawiała w sobotę.
Już kilka dni wcześniej kupiłyśmy jej prezent. Szkatułkę na biżuterię i ramkę na zdjęcie - w ramkę wsadziłam zdjęcie mojej córki z Magdą z urodzin Wiktorii. Wiktoria podpisała się jeszcze na odwrocie zdjęcia "Dla Magdy od Wiktorii z okazji urodzin"
Wiktoria założyła na urodziny białą bluzkę i granatową, jeansową spódniczkę. Ja szybko przebrałam się. Założyłam
I zawiozłam Wiktorię. Zadzwoniłam do drzwi, które otworzyła wysoka kobieta, brunetka ubrana w malinowy garnitur z mocnym makijażem.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Dzień dobry - powiedziała Wiktoria
- Dzień dobry, zapraszam
- Nie, nie... Ja tylko Wiktorię przywieźć
- Niech pani wejdzie na chwilę, jesteście i tak pierwsze
Weszłam więc do domu i to co tam zobaczyłam... Zmiotło mnie z nóg... ten luksus aż bił po oczach
Zostałam zaproszona do salonu, którego powierzchnia wynosiła tyle, co cały nasz parter....
Magda wyszła i zaprosiła Wiktorię na górę do swojego pokoju
- Ile będzie koleżanek? - spytałam
- Magda zaprosiła całą swoją klasę, ale też kilka koleżanek z klas niższych i wyższych.... Około 30 osób...
"Ile?" - chciałam wykrzyczeć. Spojrzałam na siebie i swoją bluzkę na ramiączkach. Dobrze, że miałam marynarkę i w ogóle dobrze, że się przebrałam, bo przecież....
- Słyszałam od Magdy, że jest pani nauczycielką
- Tak.... obecnie jeszcze na urlopie macierzyńskim, ale już od września wracam do pracy
- I gdzie? Wcześniej pracowałam w podstawówce w Zakopanem i w Zębie, a teraz w Liceum
- Tutaj na Słonecznej?
- Tak, tak...
- Ja tam z mężem chodziłam do szkoły i tam się poznaliśmy.
- Szkolna miłość? - uśmiechnęłam się
- Tak
Kobieta mówiła tak poważnym tonem, że jak najszybciej chciałam wyjść. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Była to kolejna koleżanka naszych córek - Iwona, którą przywiozła mama - rodowita góralka, posługująca się gwarą, włosy zawsze spięte i czerwony dodatek w postaci korali czy na szyi, czy na ręce lub czerwone kolczyki.
Przyniosła trochę radości. Potem przychodziły inne dzieci, ale rodzice tylko je wysadzały pod domem i odjeżdżali, więc my we 3 tak się jakoś uzupełnialiśmy.
Mama Iwony - Jagoda bardzo się śmiała i opowiadała różne historie. Była to już kobieta, która miała około 46 lat.
- Mój najstarszy syn - Mateusz bedzie się żenił.... I znalazł sobie taką.... szwarną kobitkę....Blondynka, niska.... zielone oczy, ale jest taka chytra na dudki.... Oj.... A ten mój Mati wszystko jej kupuje.... Synek studiuje zaocznie, chodzi do roboty, nie powiem, bo prawie 3 tysiące miesięcznie, no ale..... co mu z tego, jak połowa jest na jej potrzeby.... Bo ona 2 razy w miesiącu musi do fryzjera chodzić.... Jak ja chodzę raz na cztery miesiące, a co dopiero ona....
Pośmiałam się z panią Jagodą, potem opowiadałyśmy sobie różne historie.
- Mój tata - zaczęłam historię - jak był nastolatkiem, to kupił sobie rower.... To był rarytas u nas na wsi mieć rower, więc to było coś... I tak się chwalił tym rowerem i raz jechał po jakiś kamieniach i się wywrócił, ale to tak, że nogi zdarte, a do tego kierownica mu się wbiła..... w krocze, że tak powiem
Jagoda już zaczęła się śmiać
- I jak spotkał się z moją mamą, to na pierwszej randce jej to opowiedział i moja mama zareagowała tak samo, jak pani - zaczęłam się śmiać - A mój tata coś takiego "ale z czego się śmiejesz, a jak będę bezpłodny?"
Po chwili Jagoda się mnie spytała
- Tata nie żyje?
- 14 lat - odpowiedziałam - 14 lat minęło w lutym
- To pani bardzo młoda była...
- Miałam nieskończone 21 lat..... Byłam naprawdę młoda
- A ma pani rodzeństwo?
- Tak, wszystko młodsze
- Ojoj....
- Najmłodsza siostra miała nieskończone 4 lata, jak zmarł nasz tata
- Bidulka... Pewnie taty nie pamięta
- W ogóle nie pamięta
- To naprawdę szkoda dziewczynki..... Ale teraz to już pewnie nastolatka....
- 18 lat w październiku skończy...
- Ładna chociaż?
Wyjęłam telefon i pokazałam Jagodzie profil Julki na instagramie
- A to kto? - spytała, wskazując, jak Julka pozuje do zdjęcia z Jeremim
- Chłopak Julki
- Długo razem?
- Jakieś 2 lata....
- No to sporo.
Po godzince wraz z Wiktorią wróciłyśmy do domu..
Tydzień przed zakończeniem roku szkolnego zostałam zaproszona przez pana dyrektora do szkoły, w której miałam pracować.
Założyłam zatem
I pojechałam do szkoły.
Widziałam ten wzrok uczniów na sobie, a przede wszystkim chłopaków z 3 klasy, którzy się na mnie gapili
- To pani będzie nas uczyć ? - spytał jeden
- Zobaczymy - uśmiechnęłam się
- Bo bardzo bym chciał
Udałam się zatem do gabinetu pana dyrektora.
- Wie pani, bo wiadomo, układamy wstępne plany na kolejny rok, chociaż to wszystko zależy od naboru i w ogóle, ale chcę tylko pani przekazać, że w planach mamy, aby przejęła pani klasę 1e na rozszerzeniu historii, klasę 1d również rozszerzenie, klasę 1g - na podstawie i do tego w klasie 2g na podstawie, 2f na podstawie i z klas 3 , to klasa 3g i 3f - w klasach trzecich to jedna godzinka w tygodniu, więc spokojnie , a także klasa 4g - to uzupełnienie historii również godzinka.
- To jak klasa g to klasa biolchemiczna zapewne
- Tak tak...
- Jak z podręcznikami?
- Zapraszam panią w poniedziałek , to wtedy pani dostanie podręczniki, wszystkie plany.....
- Klasa 1e to profil jaki?
- Typowy humanistyczny chcemy otworzyć - polski, historia i wos, klasa 1d to - historia, polski , angielski, klasy g to oczywiście biologia i chemia, klasa f to biologia, polski , angielski. Wychodzi pani 15 godzin lekcyjnych, ale plus okienka zawsze się zdarzają, więc to jakoś ułożymy.
- Dobrze, to na tyle. Tak na tyle...
Wyszłam zatem i znów spotkałam tych chłopaków, którzy siedzieli pod sklepikiem.
- I jak? Będzie pani nas uczyć?
- A z której jesteście klasy?
- 3g - odpowiedział
"Czyli za rok będzie klasa 4g" - powiedziałam do siebie w myślach i od razu było wiadomo, że będę ich uczyć.
- Panowie, jak wszystko dobrze pójdzie, to może się zobaczymy - i wyszłam ze szkoły.
Następnego dnia pojechałam wraz z Kamilem, a także naszymi najmłodszymi dziećmi do klubu. Ostatnio wielu zawodników, którzy mają już po ponad 20 lat przechodzą do innych klubów i chcieliśmy to wszystko uregulować w papierach, a także ogłosić nabór do naszego klubu. Kilku naszych jeszcze zawodników skacze przecież w kadrze B, a jeden z nich - Antoni Wiśniewski debiutował już w Turnieju Czterech Skoczni.
Zawiozłam więc dzieci do szkoły, po czym wróciłam do domu. Przebrałam się. Założyłam
I pojechaliśmy do klubu.
Spora grupka mężczyzn i kobiet była pod drzwiami do naszego biura.
- Zapraszam panowie i panie - powiedziałam
Wszyscy weszliśmy do naszego gabinetu
- Wiem, że to trochę potrwa - powiedziałam
- Tak, ale nam też zależy, ponieważ w tamtych klubach mamy wszystko pozałatwiane, a teraz tutaj nic nie jest zrobione, trochę nam nie pasowało, panu Kamilowi też coś wypadło
- Dobrze, dobrze.... - powiedziałam
Usiadłam za biurkiem, a nasi synkowie biegali po korytarzu
- A więc kogo ja tutaj mam pierwszego..... - przeglądałam papiery - Emilia Kwiatkowska
Emilka podeszła do mnie i popodpisywała mi pełny stos papierów. Ja zaś przybiłam pieczątki i sama rozdawałam podpisy.
- Sandra Jankowska.... Sara Kamińska... Franciszek Głowacki.... Szymon Kowalczyk... Jan Michalski... Adaś Anioł .... Kacper Wójcik... Maja Daniel.... Mateusz Omelaniuk.... Emil Walecki... Karol Nowek.... Bartłomiej Walecki..... Maciek Mazur i Marcin Jakubowski..
Po wszystkim , gdy większość osób wyszła, zostały z nami 3 osoby - Sandra Jankowska. Jan Michalski i Adam Anioł.
Wszyscy chcieli zaprosić nas na swoje śluby, które miały odbyć się w te wakacje. Dwa w lipcu i jeden w sierpniu. Podziękowaliśmy za zaproszenia i potwierdziliśmy od razu swoje przybycie, bo jak nie można być na ślubie swoich podopiecznych, z którymi spędziło się ponad połowę ich życia....
Tym samym sposobem w naszym klubie zostało tylko 16 dzieciaków, a wręcz młodzieży i dlatego ogłosiliśmy z Kamilem nabór w wakacje..
W poniedziałek zaś miałam pojawić się ponownie w szkole, aby odebrać podręczniki i wszystkie materiały.
Założyłam zatem
I pojechałam do szkoły. Byłam tam tylko przez 5 minut i wróciłam do domu.
W czwartek 8 klasa organizowała swoje pożegnanie. Już od ponad miesiąca trwały przygotowania do tego wielkiego dla nich dnia.
Założyłam zatem
Kamil postawił na granatową koszulę.
Zabraliśmy więc dzieci i pojechaliśmy do szkoły na pożegnanie. Wcześniej jednak odbyło się spotkanie z wychowawcą, na którym pan Adam wyczytał wyniki z egzaminów każdego z uczniów
- Piotr Stoch...
Byłam dumna, że mój syn zostanie wyczytany
- Język polski 65%, matematyka 54%, język angielski 76% i historia 72%
Byłam naprawdę dumna z syna, ale przyszedł czas na córkę naszych sąsiadów - Maję
- Język polski 70%, matematyka 40%, język angielski 60% i biologia 89%.
Następnie zostaliśmy zaproszeni na hol, gdzie odbyło się pożegnanie. Najpierw kwiaty dla nauczycieli , podziękowania, a na koniec chyba najzabawniejszy moment, czyli skecz.
Piotrek siedział w szkolnej ławce, jako jeden z uczniów i nagle wskoczył na nią i zaczął krzyczeć:
- Kochani, to już ostatni dzień w tej szkole i zaraz się rozejdziemy, zróbmy coś szalonego! - po czym zeskoczył z ławki i wykonał telemark
A potem skecz był na całego, uczniowie się przebierali, udawali nauczycieli, śpiewali piosenki. Naprawdę było cudownie.
Po wszystkim pojechaliśmy na lody na Krupówki i wróciliśmy do domu
W piątek zaś odbyło się zakończenie roku szkolnego. Kamil musiał jechać do klubu, dlatego zabrał Olusia, Mateuszka i Izabelkę ze sobą , a ja pojechałam z dziećmi do szkoły.
Wiktoria założyła białą bluzkę i czarną spódniczkę przed kolanko, a Karolkowi założyłam białą koszulę i czarne spodnie.
Piotrek również musiał pojechać, aby odebrać oryginały świadectwa i wyników z egzaminu. Założył błękitną koszulę i granatowe jeansy.
Ja zaś postawiłam na:
I pojechałam z nimi prosto do szkoły. Karolek odebrał na holu dyplom ukończenia przedszkola, a Wiktoria za średnią 5,16 odebrała nagrodę książkową , książkę pt . "Wielkie gwiazdy muzyki". Naprawdę brawa dla wychowawcy, że trafił z książką.
Po uroczystościach na holu przyszedł czas, aby wejść do klas. Wiktoria sama poszła do swojej klasy, a ja udałam się z Karolkiem, gdzie otrzymał dyplomik wzorowego zachowania i książkę "Legendy Małopolskie"
Po wszystkim wróciliśmy do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000







Komentarze
Prześlij komentarz