Numer 385 - Śluby i urodziny.

W sobotę - 10 lipca odbył się pierwszy ślub naszej podopiecznej - Sandry Jankowskiej.
Kupiliśmy Młodym dobre wino i czekoladki.
Jakoś nie byłam nastawiona na ten ślub, ponieważ od rana bolała mnie głowa.
Kamil i pozostali chłopcy założyli błękitne koszule i spodnie. Wiktoria miała na sobie granatową sukienkę, a Izabelka różową.
Ja zaś postawiłam na
I do tego czarną marynarkę do kościoła, aby nie mieć odkrytych ramion w kościele.
Ślub odbył się w kościele w Zakopanem o godzinie 17:00.
Sandra wyglądała naprawdę zjawiskowo.

Jednak nie byłam do końca przekonana, czy te odkryte ramiona są najlepszym pomysłem, aby tak wejść do kościoła, ale cóż.... Bywa.
Usiedliśmy w ławce i  z zaciekawieniem przyglądałam się Sandrze, która wpatrzona była w swojego przyszłego jeszcze męża jak w obrazek.

Cała ceremonia naprawdę wyglądała pięknie. Po wszystkim wyszliśmy z kościoła i przed świątynią złożyliśmy Młodej Parze życzenia, a także wręczyliśmy prezent, po czym pojechaliśmy do restauracji, gdzie miało odbyć się wesele.
Po pierwszym tańcu i zjedzonym obiedzie, Para Młoda z chęcią pozowała do zdjęć. Zrobiliśmy sobie zdjęcie z Parą Młodą, a następnie wyszliśmy na ogromny taras. Poprosiliśmy jednego z gości, aby zrobił nam zdjęcie całą rodziną, a następnie zrobiłam sobie zdjęcie z Kamilem, jak całujemy się w tle słońca.
Wstawiłam to zdjęcie na swojego instagrama
"I tak możemy iść przez życie...... Do końca świata i jeden dzień dłużej..... @kamilstochofficial #weselnie"

Wesele również było bardzo fajne. Świetnie się bawiliśmy.  Przetańczyłam z Kamilem jakieś 3 może 4 piosenki. Nasz Piotrek również się bawił, znalazł dwóch chłopaków w jego wieku i dogadywali się, przez co cały wieczór spędzili w swoim towarzystwie.
Do domu wróciliśmy około 2:00 w nocy.

W niedzielę zaś wybraliśmy się na poprawiny. Tym razem tylko we dwójkę,ponieważ dzieciom nie chciało się jechać, dlatego zostali pod opieką Bronisława.

Na poprawiny założyłam

Na poprawinach byliśmy tylko do godziny 18:00 i wróciliśmy do domu.

15 lipca w czwartek swoje urodziny obchodził mój chrześniak - Maciek Żyła.

Było bardzo gorąco, więc zaraz po śniadaniu z piżamy wskoczyłam w letnią sukienkę.

Spakowałam prezent do torebki , przebrałam dzieci , po czym wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Wisły.

Gdy byliśmy już pod domem Żyłów, drzwi otworzyła nam uśmiechnięta od ucha do ucha Justyna. Zaprosiła nas od razu do salonu, gdzie na stoliku czekał już tort z wielką liczbą "12"
Złożyliśmy życzenia Maciusiowi i wręczyliśmy prezent, a przed zgaszeniem świeczki zaśpiewaliśmy "sto lat"
Widziałam, że Maciek był już zainteresowany, co tu zrobić takiego  ze swoimi kolegami, co na długo zapamiętają, lecz przed tym, jak uciekł z kolegami na górę do swojego pokoju, zdążyłam zrobić sobie z nim jeszcze jedno zdjęcie.
Dzieci również poszły na górę, więc zostaliśmy w salonie tylko we czwórkę.
Wypiłam z Justyną po lampce wina, ponieważ to Kamil prowadził, więc mogłam sobie pozwolić. 
Zrobiłam sobie z Justyną selfie, która wrzuciła na swoje instagramowe konto

- Można sobie chociaż raz pozwolić na kieliszeczek winka, niech mężowie dziś prowadzą samochody @kasiawitkowskastoch - podpisała zdjęcie Justyna

Po 2 godzinach wróciliśmy do Zakopanego

W sobotę przypadł nam kolejny ślub. Tym razem naszego innego podopiecznego - Jana Michalskiego.
Z tego co się dowiedziałam, to ślub miał być z ogromną pompą, ponieważ rodzice przyszłej żony Janka to wpływowi politycy z Krakowa, ale ślub miał odbyć się w Zakopanem.
Wiedziałam, że trzeba ubrać się również naprawdę szałowo.
Postawiłam więc na
Było trochę chłodno, więc do kościoła założyłam skórzaną kurtkę, aby mieć jeszcze tego "pazura"
Kamil postawił na granatowy garnitur, moich pozostałych chłopców ubrałam w białe koszule. Wiktoria założyła srebrną sukienkę z rękawkiem 3/4 , a Izabelce założyłam kremową sukienkę.

Włosy lekko podkręciłam i wykonałam nieco mocniejszy niż zwykle makijaż.

Przyszła żona Janka miała na sobie ogromną suknię typu princessa. Zresztą.... sami zobaczcie.
Dla mnie był to brak słów.
W kościele również było pełno dekoracji z ogromnym przepychem. To samo na weselu.... Złota zastawa, na początku wszyscy zatańczyli poloneza. Zamiast dobrej muzyki do tańczenia, która wpada w ucho,  bo choć każdy mówi, że nie słucha disco polo, czy w ogóle skocznej muzyki, to przy niej każdy bawi się najlepiej. Tutaj na weselu był jazz i trochę muzyki klasycznej.
Zrobiliśmy sobie zdjęcie z Parą Młodą, a następnie znowu całą rodziną i kolejne, gdzie byłam tylko ja z Kamilem. Tym razem Kamil wstawił nasze wspólne zdjęcie z krótkim opisem
"Oj.... Co tydzień wesele, chyba nogi do tańczenia popuchną! #weselnie"

Po 23:00 wróciliśmy jednak do domu. Na poprawiny nie wybraliśmy się.


------------------------------------------------------------------------------------



                        kiki2000

Komentarze