Dwa ostatnie tygodnie lipca Wiktoria spędziła u Bronisława, postanowiła spędzić u dziadka. Te same dwa ostatnie tygodnie Piotrek spędził na zgrupowaniu w swoim klubie, po którym wrócił do domu bardzo zmęczony.
Sierpień zapowiadałam się dla nas bardzo ciekawie, ale też bardzo aktywnie.
7 sierpnia Wiktoria wybierała się na urodziny do swojej koleżanki Iwony.
Wiktoria założyła granatową sukienkę, a za prezent kupiłyśmy Iwonie
Założyłam zatem
I zawiozłam Wiktorię na drugi koniec miasta do koleżanki Iwony
Drzwi otworzyła nam uśmiechnięta jej mama - Jagoda.
- Zapraszam, zapraszam.
- Ale ja tylko - odezwałam się, ale Jagoda mi przerwała
- Zapraszam na herbatkę, dziewczyny sobie posiedzą.
- Dobrze
Ja również weszłam więc do maleńkiego domu inspirowanego góralszczyzną.
- Ten dom ma już ponad 100 lat - powiedziała
- Naprawdę?
- Tak, moja mama ma już 70 lat, a tutaj się urodziła i mieszkała jej babcia.....
- Piękny naprawdę dom... Mój teściu również ma taki góralski dom, te wszystkie żłobienia są cudowne, jednak nie jest aż w takim pięknym wieku, jak ten....
- Córka mi opowiadała, że właśnie Wiktoria była u dziadka na wakacjach
- Jakie to wakacje, mieszka przecież w Zębie, ale tak.... była u niego, od kilku lat spędza czas tylko z dziadkiem....
- Chyba to fajne, że tak jest blisko z dziadkiem
- Tak... Nasze pozostałe dzieci, czy siostrzeńcy Kamila i jednocześnie moi bratankowie nie chcą aż tak chętnie zostać na tydzień czy dwa u Bronisława, może to ze względu na to, że siostra Kamila mieszka w Krakowie, a my jesteśmy razem na co dzień... Gdy musiałam gdzieś wyjechać, czy na jakaś galę za Kamila, to właśnie Bronisław zostawał z dziećmi
- U mnie moja mama bardzo uwielbia Iwonkę, mieszkają przecież razem, bardzo się zżyły, ponieważ gdy urodziłam Iwonkę i mała miała może ze 2 miesiące zachorowałam i musiałam leżeć przez miesiąc w szpitalu, więc mleko było kupne, które piła Iwonka, na szczęście nic jej nie było, ale przez ten miesiąc Iwonce mamę zastępowała moja mama, spały razem w łóżku.... Naprawdę się zżyły i do tej pory tak jest.
Jagoda zrobiła mi herbatę i wyszłyśmy na zewnątrz. Zostałam zaproszona do altany. Wokół było pełno rabatek z kwiatami
- Ja również chciałam zrobić sobie taki ogródek, ale jakoś nie mam nigdy dużo czasu, aby się tym zająć, a do tego przed domem mamy już pełno drzew owocowych i białymi kamyczkami usypane.
- Córka mi właśnie opowiadała, jak to u państwa pięknie
- Proszę, bez tego zwrotu pani, państwa.... Kasia - podałam rękę
- Jagoda....
Po jakiś 30 minutach pożegnałam się z Wiktorią i wróciłam do domu, a po jakiś 5 godzinach pojechałam ponownie po nią i odebrałam Wiktorię z urodzin
- I jak było? - spytałam
- Cudownie, mamo.... Wiesz, że jej babcia, jest taka inna...
- Co znaczy "inna"?
- Jest bardzo starsza od mojej babci i w ogóle, jej zachowanie jest takie starodawne, ma taki stary piec, co u prababci Marii i tam sobie gotuje, ma swój stary garnuszek w kwiatki, w którym robi sobie herbatę.
- Tak bywa
- Ile moja babcia ma lat?
- Twoja babcia? Moja mama to rocznik 1976 czyli ma..... 56 lat.
- A dziadek Krzysiek? Ile miałby lat?
- Był starszy od babci tylko o rok.
- Dziadek Bronisław?
- Poczekaj chwilę - w myślach sobie pomyślałam - Dziadek to rocznik 1969 , czyli ma 63 lata.
- A prababcia Marysia?
- 1948 - powiedziałam od razu - czyli ma 84 lata
- Muszę mamo przyznać, że nie wygląda jak na swój wiek
- Babcia ma dobrą formę.
- Ty też taka będziesz?
- Jaka? - spytałam
- Że jak będziesz babcią, to będziesz w takiej dobrej formie i w ogóle?
- Nie wiem... Zależy ile będę miała lat, gdy zostanę babcią
- Wiesz, mamo.... Piotrek z tą Mają to zawsze.... - jednak urwała
- Jak to? - aż podskoczyłam, gdy usłyszałam imię syna i imię córki sąsiadów
- Co Piotrek z Mają?
- Bo oni się potajemnie spotykają przecież. Widzę na korytarzu w szkole.... Ty i tata nic nie wiecie, jak i rodzice Mai też nic.
- Od kiedy?
- Od Sylwestra
- I ja dopiero teraz się o tym dowiaduję?
- Wiesz, mamo.... Piotrek prosił mnie o dyskrecję, a jest przecież moim bratem.... I proszę... Nie mów mu, że wiesz coś ode mnie... Najlepiej nic mu nie mów, proszę Cię, mamo....
Gdy wróciłyśmy do domu, wieczorem, już leżąc na łóżku , powiedziałam do Kamila o tym, co się dowiedziałam
- No przecież jak on z tą Mają.... - westchnęłam
- Kochanie... Maja to fajna dziewczyna
- Ale że nic nam nie powiedział? Przecież jak już spotykają się tak wiesz.... Od Sylwestra , to.... przecież to już ponad pół roku, Kamil!
- Oj... Kochanie... Przeżywasz to wszystko, jak mrówka okres. Jak będzie chciał, to nam powie w odpowiednim momencie, a to pewnie tylko zauroczenie, szybko im przejdzie
- Dobra... Niech ci będzie..... Idź już spać...
11 sierpnia swoje 14 urodziny obchodziła Zosia Hula, nasza wspólna chrześnica.
Kupiliśmy dla nie złoty naszyjnik z zawieszką "Z" oraz bransoletkę o takim samym wzorze i zawieszce.
Założyłam zatem
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż.
Przebrałam następnie Olusia i Mateuszka, po czym wszyscy wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Szczyrku
Cała rodzinka Hulów była na zewnątrz, siedzieli wszyscy w altanie
- Wszystkiego najlepszego! - powiedziałam i wraz z Kamilem wręczyliśmy jej prezent.
Zrobiliśmy sobie zdjęcie z chrześnicą, które Zosia wstawiła na swojego instagrama
"Kocham ich, moi najcudowniejsi rodzice chrzestni @kamilstochofficial @kasiawitkowskastoch"
W tym momencie uświadomiłam sobie pewną rzecz, że nawet nasz Piotrek nie ma kont na portalach społecznościowych, chyba, że i ja czegoś nie wiem.
Wieczorem, gdy wróciliśmy do domu, zapytałam się Piotrka, czy ma jakieś konta na portalach społecznościowych. Przyznał mi się, że tak. Powiem brzydko, że wieczorem zaczęłam go może i nie stalkować, ale obczaić konto.....
Na Facebooku miał tylko imię nazwisko, adres zamieszkania, datę urodzenia i zdjęcie profilowe - zdjęcie w kasku i z nartami w ręku, żadnych postów.
Na Instagramie zaś samo imię i nazwisko oraz to samo profilowe. Pokazałam konta Kamilowi
- A po co miał ci mówić? Żebyś go stalkowała?
- Ja nic takiego nie robię
- A to? Co ty teraz robisz?
- Chcę mieć kontrolę nad swoim synem
- Spytaj się, czy przypadkiem Wiktoria nie ma czegoś takiego?
Następnego dnia spytałam się Wiktorii. Przyznała mi rację, że ma takie konto od miesiąca, ale tylko na instagramie. Pokazała mi nawet swój profil. Zdjęcie profilowe, to je zdjęcie , które zrobiłam podczas jej 12 urodzin. I tyle.
- A Facebook? - spytałam
- Mam w planach założyć, ale teraz nie
14 sierpnia swój ślub miał brać kolejny podopieczny naszego klubu - Adam Anioł
Założyłam więc na ślub
Włosy upięłam w koka i zrobiłam delikatny makijaż.
Kamil i nasi pozostali synowie postawili na garnitury. Izabelce założyłam błękitną sukienkę.
Zaś Wiktoria założyła
Musiałam przyznać, że nasza Wiktoria jak na swoje 12 lat wyglądała poważniej. Była wyższa od swoich rówieśniczek i wzrostem mogła się zrównać z dziewczynami z klasy 8. Do tego wyglądała naprawdę poważnie jak na swój wiek, więc nie mogłam jej kupować różowych sukieneczek.
Sama wybrała kwiaty.
Pojechaliśmy zatem pod kościół.
Po chwili przyjechał samochód z Młodą Para. Adam ubrany w czarny garnitur i białą koszulę oraz czarną muchę wyglądał elegancko. Po chwili z samochodu wysiadła Panna Młoda.
Cała ceremonia ślubu trwała bardzo krótko, jak nigdy.
Po wyjściu z kościoła pojechaliśmy na salę weselną.
Gości było około 80. Na sali złożyliśmy Młodym życzenia, zrobiliśmy sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie i przyszedł czas na pierwszy taniec.
Wesele było również fajne, Panna Młoda uśmiechnięta, podchodziła do gości, zabawiała.
Wyszliśmy na taras, aby zrobił sobie wspólne zdjęcie.
Naszą rodzinną fotografię Kamil wrzucił na instagramowy profil.
"To już trzecie wesele w tym roku i ostatnie. Szczęść Boże Młodej Parze! @kasiawitkowskastoch @piotrstoch @wiktoria_stoch "
Wiktoria również zrobiła sobie ze mną zdjęcie, zapozowałyśmy jak prawdziwe modelki z uśmiechem od ucha do ucha. To był pierwszy post Wiktorii na instagramie
"Jaka mama taka córka. Nieprawdaż? @kasiawitkowskastoch #wedding #jakamatkatakacórka #prawdziwemodelki #debiutinstagramowy #kiedyśtrzebabyło"
Do domu wróciliśmy przed północą, ponieważ Oluś z Mateuszkiem byli już śpiący.
W niedzielę jednak wybraliśmy się na poprawiny.
Założyłam
Zrobiłam delikatny makijaż , a włosy związałam w kucyka.
Wiktoria założyła beżowy kombinezon.Izabelce założyłam białą bluzkę i różową spódniczkę.
Chłopcy z Kamilem na czele założyli koszule i spodnie.
Pojechaliśmy na poprawiny.
Ludzi było o ponad połowę mniej.
Z poprawin wróciliśmy już przed 19:00, ponieważ następnego dnia mieliśmy wyjeżdżać do Planicy na tygodniowy obóz, a w tym samym czasie Piotrek wyjeżdżał na dwutygodniowe zgrupowanie do Niemiec.
Gdy tylko wróciliśmy zaczęliśmy pakować swoje walizki
Rano Kamil zawiózł Piotrka na zbiórkę i wrócił do nas, po czym my pojechaliśmy pod klub.
Założyłam
I wyruszyliśmy przed budynek klubu. Tam sprawdziłam listę obecności, po czym wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy do Słowenii. Byliśmy tam późnym popołudniem. Po zakwaterowaniu się i zjedzeniu kolacji każdy spędzał wieczór w swoich pokojach.
Ja z Kamilem i dziećmi spędziliśmy go na wielkim tarasie, był z nami również Krzysiu Miętus, pierwszy trener Maciek i Dominika Sobczyk
- Moja Ola kończy już 20 lat..... - westchnęła Dominika. - Chce się wyprowadzić od nas.
- Gdzie? - spytałam
- Do Warszawy
- Dlaczego? - dopytywałam
- Poznała chłopaka, który tam się przenosi od października na uczelnię i chce jechać za nim
- I co wy na to? - spytał Kamil
- Ja się nie zgadzam, a Grześkowi to obojętne i powiedziałam jej, że nie wyjdzie z tego domu. Ja nie mogę pozwolić , aby wyjechała do Warszawy, ona ma dopiero 20 lat. Niech ona najpierw studia skończy
- A co Ola studiuje? - spytał Miętus
- Dziennikarstwo, chociaż niech sobie robi co chcę, ale ja nie pozwolę, aby wyjechała z jakimś chłopakiem do Warszawy, ja widziałam go tylko raz
- To może czas go poznać?
W tej chwili uśmiechnęłam się
- Wiecie co? Brakowało mi tych wyjazdów z wami do Planicy
- Oj, Katarzyna - poklepała mnie po ramieniu Dominika- Rodziłaś dzieci, wychowywałaś je....
- Już teraz koniec, więcej dzieci nie będzie - zaśmiałam się
- Nic nie jest przesądzone - powiedział Kamil
- Kochanie, ja już mam 35 lat.... Wyobrażasz sobie, że Piotrek jako nastolatek i małe dziecko w domu?
- A czemu by nie?
- Oj tam..... - machnęłam ręką
Następnego dnia wstałam wcześnie. Słońce już mocno grzało.
Założyłam
Przebrałam dzieci i zeszliśmy na śniadanie.
Następnie udaliśmy się na trening na skocznię. Były to już większe obiekty, ponieważ mamy pod swoją opieką samych nastolatków.
Ja byłam z dziećmi przez chwilę wokół skoczni, a następnie wybrałam się z nimi na spacer po Planicy.
Wzięłam ze sobą do Planicy mój aparat. Znów poczułam się w swoim żywiole. Dzieciaki pozowały jak natchnione. Wybrałam się z nimi na lody, a następnie wróciliśmy pod skocznię.
Wróciliśmy na obiad, a po nim mieliśmy zajęcia na boisku. Gdy nasi podopieczni mieli trening, ja grałam z Olusiem, Mateuszkiem i Karolkiem w piłkę nożną.
Po jakiś 10 minutach mnie zastąpiła Wiktoria.
Nagrałam jej krótki filmik, jak gra z naszymi synkami i strzeliła stojącemu na bramce Karolkowi gola.
Filmik wrzuciła na swojego instagrama
"Reprezentacjo Polski kobiet, szykujcie się! Nadchodzę! "
Mogłam stwierdzić, że konto Wiktorii przybierało fanów, a dokładnie obserwowało ją 400 osób - 12latkę. Nawet na jednym z serwisów plotkarskich pojawił się artykuł, że najstarsze dzieci Stocha mają już swoje konta na social mediach. Wiktoria, jak to nastolatka. Wrzuca zdjęcia, pełno relacji na instagramie, chce pokazać, co robi w danym momencie, to normalne dla dziewczyn w jej wieku
Wieczorem dostałam powiadomienie, aby zobaczyć pierwszy post @piotrstoch na instagramie
Piotrek wrzucił zdjęcia z dwójką kolegów ze zgrupowania, gdzie stoją na tle skoczni ubrani w kombinezony i trzymając narty
"Zgrupowanie w Hinterzarten czas zacząć!" - napisał pod postem i dodał jeszcze jeden hasztag #debiut
Następnego dnia było trochę chłodno. Założyłam więc
Przebrałam dzieci z piżam i zeszliśmy na śniadanie, po którym wybraliśmy się z podopiecznymi na skocznię. Niedaleko był wysypany piasek i zrobiona prowizoryczna plaża . Wiktoria położyła się na jednym z leżaków, a obok niej Karolek. Zrobiłam im zdjęcie.
Po południu podopieczni mieli trening na sali gimnastycznej, więc my mieliśmy wolne. Wyszłam na zewnątrz, aby pobujać się na wielkiej, drewnianej huśtawce wraz z Olusiem, Mateuszkiem , Karolkiem, Izabelką i Wiktorią
Wiktoria zrobiła nam zdjęcie na huśtawce, a po chwili dosiadł się do nas Kamil, gdzie zrobiliśmy sobie kolejne wspólne zdjęcie
- Wiecie, co wam powiem? - spytała Wiktoria
- Co?
- Chcę wziąć udział w castingu
- W jakim castingu? - spytałam córki
- Do The Voice Kids. - odpowiedziała - W przyszły poniedziałek jest casting w Krakowie, chciałabym pojechać
Propozycja trochę mnie zszokowała, chociaż wiedziałam, że nasza córka śpiewa przepięknie. Kamil od razu się zgodził
- A co chciałabyś zaśpiewać?
- Myślałam nad jakimś starym przebojem... Może coś Anny Jantar
- A co Anny Jantar? - spytałam córki
- Nic nie może wiecznie trwać - odpowiedziała Wiktoria - A jeśli dostanę się na przesłuchania w ciemno do Warszawy, to szykuję przebój z górnej półki. Ale go wam nie zdradzę. Nie mogę zapeszać
W tym momencie Wiktoria pobiegła do pensjonatu, aby pożyczyć od Krzyśka Miętusa gitarę.
Usiadła na kocyku na trawie i zaczęła śpiewać
Nasza córka umiała grać na organach i fortepianie, a do tego podczas prób w kościele, gdzie co sobotę wożę ją na scholę dziecięcą poznała chwyty gitary
- Chciałabym się jeszcze nauczyć grać na czymś szałowym -powiedziała
- A co dla ciebie jest szałowe? - spytałam córki
- Nie wiem... Może akordeon
- Akordeon? - zdziwiłam się
- Tak, akordeon. Albo jeszcze lepiej, kontrabas
Po czym wróciła do pensjonatu
W czwartek słońce grzało niemiłosiernie.
Założyłam zatem
I ponownie wybraliśmy się na skocznię
Zrobiłam sobie z Kamilem pamiątkowe selfie z Planicy. Na jednym ze zdjęć pocałowałam męża w policzek
Kamil wstawił to zdjęcie na swoje instastories z dopiskiem
"LOVE"
Wiktoria zaś zrobiłam nam zdjęcie, jak robimy sobie właśnie to selfie. Wstawiła fotografię również na swoje instastories z dopiskiem
"Tak to wygląda, od kuchni :) "
W piątek również podopieczni byli na skoczni.
Tego dnia miałam na sobie
Nadeszła sobota.
Po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na spacer po Planicy, a wieczór spędziliśmy przy ognisku. Krzysiek z Wiktorią grali nam na gitarze.
Na wieczorne ognisko założyłam sukienkę
Gdy po 23:00 nasi podopieczni poszli spać, a Kamil poszedł do pokoju, aby ululać Olusia, Mateuszka i Izabelkę, zaś Karolek poszedł spać sam z siebie, ja, Dominika, Wiktoria, Maciek i Krzysiek siedzieliśmy dalej przy ognisku. Około północy zaczęliśmy śpiewać
Wtedy dziwisz się, że tak kocham nieprzytomnie
Jak by zaraz świat miał się skończyć
Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam się jak w ogień
Wprost w ramiona twe, myślę sobie…
Sierpień zapowiadałam się dla nas bardzo ciekawie, ale też bardzo aktywnie.
7 sierpnia Wiktoria wybierała się na urodziny do swojej koleżanki Iwony.
Wiktoria założyła granatową sukienkę, a za prezent kupiłyśmy Iwonie
Założyłam zatem
I zawiozłam Wiktorię na drugi koniec miasta do koleżanki Iwony
Drzwi otworzyła nam uśmiechnięta jej mama - Jagoda.
- Zapraszam, zapraszam.
- Ale ja tylko - odezwałam się, ale Jagoda mi przerwała
- Zapraszam na herbatkę, dziewczyny sobie posiedzą.
- Dobrze
Ja również weszłam więc do maleńkiego domu inspirowanego góralszczyzną.
- Ten dom ma już ponad 100 lat - powiedziała
- Naprawdę?
- Tak, moja mama ma już 70 lat, a tutaj się urodziła i mieszkała jej babcia.....
- Piękny naprawdę dom... Mój teściu również ma taki góralski dom, te wszystkie żłobienia są cudowne, jednak nie jest aż w takim pięknym wieku, jak ten....
- Córka mi opowiadała, że właśnie Wiktoria była u dziadka na wakacjach
- Jakie to wakacje, mieszka przecież w Zębie, ale tak.... była u niego, od kilku lat spędza czas tylko z dziadkiem....
- Chyba to fajne, że tak jest blisko z dziadkiem
- Tak... Nasze pozostałe dzieci, czy siostrzeńcy Kamila i jednocześnie moi bratankowie nie chcą aż tak chętnie zostać na tydzień czy dwa u Bronisława, może to ze względu na to, że siostra Kamila mieszka w Krakowie, a my jesteśmy razem na co dzień... Gdy musiałam gdzieś wyjechać, czy na jakaś galę za Kamila, to właśnie Bronisław zostawał z dziećmi
- U mnie moja mama bardzo uwielbia Iwonkę, mieszkają przecież razem, bardzo się zżyły, ponieważ gdy urodziłam Iwonkę i mała miała może ze 2 miesiące zachorowałam i musiałam leżeć przez miesiąc w szpitalu, więc mleko było kupne, które piła Iwonka, na szczęście nic jej nie było, ale przez ten miesiąc Iwonce mamę zastępowała moja mama, spały razem w łóżku.... Naprawdę się zżyły i do tej pory tak jest.
Jagoda zrobiła mi herbatę i wyszłyśmy na zewnątrz. Zostałam zaproszona do altany. Wokół było pełno rabatek z kwiatami
- Ja również chciałam zrobić sobie taki ogródek, ale jakoś nie mam nigdy dużo czasu, aby się tym zająć, a do tego przed domem mamy już pełno drzew owocowych i białymi kamyczkami usypane.
- Córka mi właśnie opowiadała, jak to u państwa pięknie
- Proszę, bez tego zwrotu pani, państwa.... Kasia - podałam rękę
- Jagoda....
Po jakiś 30 minutach pożegnałam się z Wiktorią i wróciłam do domu, a po jakiś 5 godzinach pojechałam ponownie po nią i odebrałam Wiktorię z urodzin
- I jak było? - spytałam
- Cudownie, mamo.... Wiesz, że jej babcia, jest taka inna...
- Co znaczy "inna"?
- Jest bardzo starsza od mojej babci i w ogóle, jej zachowanie jest takie starodawne, ma taki stary piec, co u prababci Marii i tam sobie gotuje, ma swój stary garnuszek w kwiatki, w którym robi sobie herbatę.
- Tak bywa
- Ile moja babcia ma lat?
- Twoja babcia? Moja mama to rocznik 1976 czyli ma..... 56 lat.
- A dziadek Krzysiek? Ile miałby lat?
- Był starszy od babci tylko o rok.
- Dziadek Bronisław?
- Poczekaj chwilę - w myślach sobie pomyślałam - Dziadek to rocznik 1969 , czyli ma 63 lata.
- A prababcia Marysia?
- 1948 - powiedziałam od razu - czyli ma 84 lata
- Muszę mamo przyznać, że nie wygląda jak na swój wiek
- Babcia ma dobrą formę.
- Ty też taka będziesz?
- Jaka? - spytałam
- Że jak będziesz babcią, to będziesz w takiej dobrej formie i w ogóle?
- Nie wiem... Zależy ile będę miała lat, gdy zostanę babcią
- Wiesz, mamo.... Piotrek z tą Mają to zawsze.... - jednak urwała
- Jak to? - aż podskoczyłam, gdy usłyszałam imię syna i imię córki sąsiadów
- Co Piotrek z Mają?
- Bo oni się potajemnie spotykają przecież. Widzę na korytarzu w szkole.... Ty i tata nic nie wiecie, jak i rodzice Mai też nic.
- Od kiedy?
- Od Sylwestra
- I ja dopiero teraz się o tym dowiaduję?
- Wiesz, mamo.... Piotrek prosił mnie o dyskrecję, a jest przecież moim bratem.... I proszę... Nie mów mu, że wiesz coś ode mnie... Najlepiej nic mu nie mów, proszę Cię, mamo....
Gdy wróciłyśmy do domu, wieczorem, już leżąc na łóżku , powiedziałam do Kamila o tym, co się dowiedziałam
- No przecież jak on z tą Mają.... - westchnęłam
- Kochanie... Maja to fajna dziewczyna
- Ale że nic nam nie powiedział? Przecież jak już spotykają się tak wiesz.... Od Sylwestra , to.... przecież to już ponad pół roku, Kamil!
- Oj... Kochanie... Przeżywasz to wszystko, jak mrówka okres. Jak będzie chciał, to nam powie w odpowiednim momencie, a to pewnie tylko zauroczenie, szybko im przejdzie
- Dobra... Niech ci będzie..... Idź już spać...
11 sierpnia swoje 14 urodziny obchodziła Zosia Hula, nasza wspólna chrześnica.
Kupiliśmy dla nie złoty naszyjnik z zawieszką "Z" oraz bransoletkę o takim samym wzorze i zawieszce.
Założyłam zatem
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam delikatny makijaż.
Przebrałam następnie Olusia i Mateuszka, po czym wszyscy wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Szczyrku
Cała rodzinka Hulów była na zewnątrz, siedzieli wszyscy w altanie
- Wszystkiego najlepszego! - powiedziałam i wraz z Kamilem wręczyliśmy jej prezent.
Zrobiliśmy sobie zdjęcie z chrześnicą, które Zosia wstawiła na swojego instagrama
"Kocham ich, moi najcudowniejsi rodzice chrzestni @kamilstochofficial @kasiawitkowskastoch"
W tym momencie uświadomiłam sobie pewną rzecz, że nawet nasz Piotrek nie ma kont na portalach społecznościowych, chyba, że i ja czegoś nie wiem.
Wieczorem, gdy wróciliśmy do domu, zapytałam się Piotrka, czy ma jakieś konta na portalach społecznościowych. Przyznał mi się, że tak. Powiem brzydko, że wieczorem zaczęłam go może i nie stalkować, ale obczaić konto.....
Na Facebooku miał tylko imię nazwisko, adres zamieszkania, datę urodzenia i zdjęcie profilowe - zdjęcie w kasku i z nartami w ręku, żadnych postów.
Na Instagramie zaś samo imię i nazwisko oraz to samo profilowe. Pokazałam konta Kamilowi
- A po co miał ci mówić? Żebyś go stalkowała?
- Ja nic takiego nie robię
- A to? Co ty teraz robisz?
- Chcę mieć kontrolę nad swoim synem
- Spytaj się, czy przypadkiem Wiktoria nie ma czegoś takiego?
Następnego dnia spytałam się Wiktorii. Przyznała mi rację, że ma takie konto od miesiąca, ale tylko na instagramie. Pokazała mi nawet swój profil. Zdjęcie profilowe, to je zdjęcie , które zrobiłam podczas jej 12 urodzin. I tyle.
- A Facebook? - spytałam
- Mam w planach założyć, ale teraz nie
14 sierpnia swój ślub miał brać kolejny podopieczny naszego klubu - Adam Anioł
Założyłam więc na ślub
Włosy upięłam w koka i zrobiłam delikatny makijaż.
Kamil i nasi pozostali synowie postawili na garnitury. Izabelce założyłam błękitną sukienkę.
Zaś Wiktoria założyła
Musiałam przyznać, że nasza Wiktoria jak na swoje 12 lat wyglądała poważniej. Była wyższa od swoich rówieśniczek i wzrostem mogła się zrównać z dziewczynami z klasy 8. Do tego wyglądała naprawdę poważnie jak na swój wiek, więc nie mogłam jej kupować różowych sukieneczek.
Sama wybrała kwiaty.
Pojechaliśmy zatem pod kościół.
Po chwili przyjechał samochód z Młodą Para. Adam ubrany w czarny garnitur i białą koszulę oraz czarną muchę wyglądał elegancko. Po chwili z samochodu wysiadła Panna Młoda.
Cała ceremonia ślubu trwała bardzo krótko, jak nigdy.
Po wyjściu z kościoła pojechaliśmy na salę weselną.
Gości było około 80. Na sali złożyliśmy Młodym życzenia, zrobiliśmy sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie i przyszedł czas na pierwszy taniec.
Wesele było również fajne, Panna Młoda uśmiechnięta, podchodziła do gości, zabawiała.
Wyszliśmy na taras, aby zrobił sobie wspólne zdjęcie.
Naszą rodzinną fotografię Kamil wrzucił na instagramowy profil.
"To już trzecie wesele w tym roku i ostatnie. Szczęść Boże Młodej Parze! @kasiawitkowskastoch @piotrstoch @wiktoria_stoch "
Wiktoria również zrobiła sobie ze mną zdjęcie, zapozowałyśmy jak prawdziwe modelki z uśmiechem od ucha do ucha. To był pierwszy post Wiktorii na instagramie
"Jaka mama taka córka. Nieprawdaż? @kasiawitkowskastoch #wedding #jakamatkatakacórka #prawdziwemodelki #debiutinstagramowy #kiedyśtrzebabyło"
Do domu wróciliśmy przed północą, ponieważ Oluś z Mateuszkiem byli już śpiący.
W niedzielę jednak wybraliśmy się na poprawiny.
Założyłam
Zrobiłam delikatny makijaż , a włosy związałam w kucyka.
Wiktoria założyła beżowy kombinezon.Izabelce założyłam białą bluzkę i różową spódniczkę.
Chłopcy z Kamilem na czele założyli koszule i spodnie.
Pojechaliśmy na poprawiny.
Ludzi było o ponad połowę mniej.
Z poprawin wróciliśmy już przed 19:00, ponieważ następnego dnia mieliśmy wyjeżdżać do Planicy na tygodniowy obóz, a w tym samym czasie Piotrek wyjeżdżał na dwutygodniowe zgrupowanie do Niemiec.
Gdy tylko wróciliśmy zaczęliśmy pakować swoje walizki
Rano Kamil zawiózł Piotrka na zbiórkę i wrócił do nas, po czym my pojechaliśmy pod klub.
Założyłam
I wyruszyliśmy przed budynek klubu. Tam sprawdziłam listę obecności, po czym wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy do Słowenii. Byliśmy tam późnym popołudniem. Po zakwaterowaniu się i zjedzeniu kolacji każdy spędzał wieczór w swoich pokojach.
Ja z Kamilem i dziećmi spędziliśmy go na wielkim tarasie, był z nami również Krzysiu Miętus, pierwszy trener Maciek i Dominika Sobczyk
- Moja Ola kończy już 20 lat..... - westchnęła Dominika. - Chce się wyprowadzić od nas.
- Gdzie? - spytałam
- Do Warszawy
- Dlaczego? - dopytywałam
- Poznała chłopaka, który tam się przenosi od października na uczelnię i chce jechać za nim
- I co wy na to? - spytał Kamil
- Ja się nie zgadzam, a Grześkowi to obojętne i powiedziałam jej, że nie wyjdzie z tego domu. Ja nie mogę pozwolić , aby wyjechała do Warszawy, ona ma dopiero 20 lat. Niech ona najpierw studia skończy
- A co Ola studiuje? - spytał Miętus
- Dziennikarstwo, chociaż niech sobie robi co chcę, ale ja nie pozwolę, aby wyjechała z jakimś chłopakiem do Warszawy, ja widziałam go tylko raz
- To może czas go poznać?
W tej chwili uśmiechnęłam się
- Wiecie co? Brakowało mi tych wyjazdów z wami do Planicy
- Oj, Katarzyna - poklepała mnie po ramieniu Dominika- Rodziłaś dzieci, wychowywałaś je....
- Już teraz koniec, więcej dzieci nie będzie - zaśmiałam się
- Nic nie jest przesądzone - powiedział Kamil
- Kochanie, ja już mam 35 lat.... Wyobrażasz sobie, że Piotrek jako nastolatek i małe dziecko w domu?
- A czemu by nie?
- Oj tam..... - machnęłam ręką
Następnego dnia wstałam wcześnie. Słońce już mocno grzało.
Założyłam
Przebrałam dzieci i zeszliśmy na śniadanie.
Następnie udaliśmy się na trening na skocznię. Były to już większe obiekty, ponieważ mamy pod swoją opieką samych nastolatków.
Ja byłam z dziećmi przez chwilę wokół skoczni, a następnie wybrałam się z nimi na spacer po Planicy.
Wzięłam ze sobą do Planicy mój aparat. Znów poczułam się w swoim żywiole. Dzieciaki pozowały jak natchnione. Wybrałam się z nimi na lody, a następnie wróciliśmy pod skocznię.
Wróciliśmy na obiad, a po nim mieliśmy zajęcia na boisku. Gdy nasi podopieczni mieli trening, ja grałam z Olusiem, Mateuszkiem i Karolkiem w piłkę nożną.
Po jakiś 10 minutach mnie zastąpiła Wiktoria.
Nagrałam jej krótki filmik, jak gra z naszymi synkami i strzeliła stojącemu na bramce Karolkowi gola.
Filmik wrzuciła na swojego instagrama
"Reprezentacjo Polski kobiet, szykujcie się! Nadchodzę! "
Mogłam stwierdzić, że konto Wiktorii przybierało fanów, a dokładnie obserwowało ją 400 osób - 12latkę. Nawet na jednym z serwisów plotkarskich pojawił się artykuł, że najstarsze dzieci Stocha mają już swoje konta na social mediach. Wiktoria, jak to nastolatka. Wrzuca zdjęcia, pełno relacji na instagramie, chce pokazać, co robi w danym momencie, to normalne dla dziewczyn w jej wieku
Wieczorem dostałam powiadomienie, aby zobaczyć pierwszy post @piotrstoch na instagramie
Piotrek wrzucił zdjęcia z dwójką kolegów ze zgrupowania, gdzie stoją na tle skoczni ubrani w kombinezony i trzymając narty
"Zgrupowanie w Hinterzarten czas zacząć!" - napisał pod postem i dodał jeszcze jeden hasztag #debiut
Następnego dnia było trochę chłodno. Założyłam więc
Przebrałam dzieci z piżam i zeszliśmy na śniadanie, po którym wybraliśmy się z podopiecznymi na skocznię. Niedaleko był wysypany piasek i zrobiona prowizoryczna plaża . Wiktoria położyła się na jednym z leżaków, a obok niej Karolek. Zrobiłam im zdjęcie.
Po południu podopieczni mieli trening na sali gimnastycznej, więc my mieliśmy wolne. Wyszłam na zewnątrz, aby pobujać się na wielkiej, drewnianej huśtawce wraz z Olusiem, Mateuszkiem , Karolkiem, Izabelką i Wiktorią
Wiktoria zrobiła nam zdjęcie na huśtawce, a po chwili dosiadł się do nas Kamil, gdzie zrobiliśmy sobie kolejne wspólne zdjęcie
- Wiecie, co wam powiem? - spytała Wiktoria
- Co?
- Chcę wziąć udział w castingu
- W jakim castingu? - spytałam córki
- Do The Voice Kids. - odpowiedziała - W przyszły poniedziałek jest casting w Krakowie, chciałabym pojechać
Propozycja trochę mnie zszokowała, chociaż wiedziałam, że nasza córka śpiewa przepięknie. Kamil od razu się zgodził
- A co chciałabyś zaśpiewać?
- Myślałam nad jakimś starym przebojem... Może coś Anny Jantar
- A co Anny Jantar? - spytałam córki
- Nic nie może wiecznie trwać - odpowiedziała Wiktoria - A jeśli dostanę się na przesłuchania w ciemno do Warszawy, to szykuję przebój z górnej półki. Ale go wam nie zdradzę. Nie mogę zapeszać
W tym momencie Wiktoria pobiegła do pensjonatu, aby pożyczyć od Krzyśka Miętusa gitarę.
Usiadła na kocyku na trawie i zaczęła śpiewać
Znajomy adres, te same schody
I nagłych przestrachów drzwi
A może to wszystko się śni
Zwyczajne kwiaty na parapecie
Po kątach też zwykły kurz
A jeśli to przepadło już
I nagłych przestrachów drzwi
A może to wszystko się śni
Zwyczajne kwiaty na parapecie
Po kątach też zwykły kurz
A jeśli to przepadło już
Lęk, głuchy lęk na dnie skryty gdzieś
Wtedy dziwisz się, że tak kocham nieprzytomnie
Jakby zaraz świat miał się skończyć
Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam się jak w ogień
Wprost w ramiona twe, myślę sobie
Jakby zaraz świat miał się skończyć
Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam się jak w ogień
Wprost w ramiona twe, myślę sobie
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić
Nasza córka umiała grać na organach i fortepianie, a do tego podczas prób w kościele, gdzie co sobotę wożę ją na scholę dziecięcą poznała chwyty gitary
- Chciałabym się jeszcze nauczyć grać na czymś szałowym -powiedziała
- A co dla ciebie jest szałowe? - spytałam córki
- Nie wiem... Może akordeon
- Akordeon? - zdziwiłam się
- Tak, akordeon. Albo jeszcze lepiej, kontrabas
Po czym wróciła do pensjonatu
W czwartek słońce grzało niemiłosiernie.
Założyłam zatem
I ponownie wybraliśmy się na skocznię
Zrobiłam sobie z Kamilem pamiątkowe selfie z Planicy. Na jednym ze zdjęć pocałowałam męża w policzek
Kamil wstawił to zdjęcie na swoje instastories z dopiskiem
"LOVE"
Wiktoria zaś zrobiłam nam zdjęcie, jak robimy sobie właśnie to selfie. Wstawiła fotografię również na swoje instastories z dopiskiem
"Tak to wygląda, od kuchni :) "
W piątek również podopieczni byli na skoczni.
Tego dnia miałam na sobie
Nadeszła sobota.
Po śniadaniu wybraliśmy się wszyscy na spacer po Planicy, a wieczór spędziliśmy przy ognisku. Krzysiek z Wiktorią grali nam na gitarze.
Na wieczorne ognisko założyłam sukienkę
Gdy po 23:00 nasi podopieczni poszli spać, a Kamil poszedł do pokoju, aby ululać Olusia, Mateuszka i Izabelkę, zaś Karolek poszedł spać sam z siebie, ja, Dominika, Wiktoria, Maciek i Krzysiek siedzieliśmy dalej przy ognisku. Około północy zaczęliśmy śpiewać
Hej, tam gdzieś znad czarnej wody
Siada na koń kozak młody,
Czule żegna się z dziewczyną,
Jeszcze czulej z Ukrainą.
Siada na koń kozak młody,
Czule żegna się z dziewczyną,
Jeszcze czulej z Ukrainą.
Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku,
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku,
Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku
Mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń!
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku
Mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń!
Pięknych dziewcząt jest niemało,
Lecz najwięcej w Ukrainie,
Tam me serce pozostało,
Przy kochanej mej dziewczynie. Hej, hej…
Lecz najwięcej w Ukrainie,
Tam me serce pozostało,
Przy kochanej mej dziewczynie. Hej, hej…
Ona biedna tam została,
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie
Dniem i nocą tęsknię do niej.
Hej, hej…
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie
Dniem i nocą tęsknię do niej.
Hej, hej…
Żal, żal za dziewczyną,
Za zieloną Ukrainą,
Żal, żal serce płacze,
Że jej więcej nie zobaczę.
Hej, hej…
Za zieloną Ukrainą,
Żal, żal serce płacze,
Że jej więcej nie zobaczę.
Hej, hej…
Wina, wina, wina dajcie,
A jak umrę pochowajcie
Na zielonej Ukrainie
Przy kochanej mej dziewczynie.
Hej, hej…
A jak umrę pochowajcie
Na zielonej Ukrainie
Przy kochanej mej dziewczynie.
Hej, hej…
Dopiero około 2:00 wróciliśmy do pokoi.
Rano wstaliśmy już o 7:00. Założyłam
Dzieci przebrałam i po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę powrotną do Zakopanego.
W poniedziałek zaś mieliśmy pojechać z Wiktorią na casting do The Voice Kids.
Bez żadnego przygotowania wcześniejszego, Wiktoria była zwarta i gotowa, aby jechać.
Założyłam zatem
Wiktoria założyła kremową sukienkę
Gdy byliśmy gotowi, po śniadaniu pojechaliśmy na casting. Wiktorka w ogóle się nie stresowała.
Gdy przyszła jej kolej, z uśmiechem weszła na casting. Mogliśmy patrzeć tylko przez szybę i słyszeć, jak śpiewa.
Znajomy adres, te same schody
I nagłych przestrachów drzwi
A może to wszystko się śni
Zwyczajne kwiaty na parapecie
Po kątach też zwykły kurz
A jeśli to przepadło już
I nagłych przestrachów drzwi
A może to wszystko się śni
Zwyczajne kwiaty na parapecie
Po kątach też zwykły kurz
A jeśli to przepadło już
Lęk, głuchy lęk na dnie skryty gdzieś
Wtedy dziwisz się, że tak kocham nieprzytomnie
Jakby zaraz świat miał się skończyć
Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam się jak w ogień
Wprost w ramiona twe, myślę sobie
Jakby zaraz świat miał się skończyć
Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam się jak w ogień
Wprost w ramiona twe, myślę sobie
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić
I tylko cisza, i nasze ręce i myśl koląca jak cierń
A jeśli tak naprawdę jest
A jeśli tak naprawdę jest
Wtedy dziwisz się, że tak kocham nieprzytomnie
Jak by zaraz świat miał się skończyć
Kiedy pytasz mnie: czemu rzucam się jak w ogień
Wprost w ramiona twe, myślę sobie…
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić
Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić
Gdy wyszła i spytaliśmy się jej jak było, odpowiedziała nam, że cudownie. Musieliśmy jeszcze czekać na dalszy rozwój wydarzeń i gdy po castingu komisja przyszła do wszystkich uczestników, wypowiedzieli
- Osoby, które dostały się do przesłuchać w ciemno to: Anna Powierza, Jan Dąbrowski, Klaudia Snochowska, Wiktoria Stoch...
Nasza córka i my byliśmy wręcz wniebowzięci.
W drodze powrotnej stanęliśmy do pizzerii, aby uświęcić ten dzień
- Jesteśmy z ciebie tacy dumni - powiedziałam do córki
- Wiem - uśmiechnęła się
- A jaka piosenka na przesłuchania w ciemno? - spytał Kamil jedząc kawałek pizzy
- Będzie to Freddie Mercury
- Wow... - byłam w szoku - "We are the Champions" czy może "Don't Stop Me Now"? - wymieniłam jedne z prostszych piosenek Freddiego
- Czy może "We will Rock You"? - spytał Kamil - "Radio GaGa" też fajne
- Nic z tych rzeczy - powiedziała Wiktoria - Stawiam na klasyk "Bohemian Rhapsody"
Aż mnie odrzuciło i myślałam, że się zakrztuszę kawałkiem pizzy
- Ale to jest trudny utwór - powiedziałam do córki
- Wiem.... Ale sobie poradzę , spokojnie
Wróciliśmy po południu do domu
Następnego dnia, we wtorek 24 sierpnia wypadała moja i Kamila 13 rocznica ślubu.
Rano obudziłam się w pokoju pełnym róż.
Gdy zeszłam na dół, Kamil zrobił już dla mnie kawę .
- Dziękuję, kochanie - powiedziałam i pocałowałam Kamila w policzek
- Tylko w policzek? - zaśmiał się
Pocałowałam zatem męża w usta.
- Tak krótko?
- Później będzie dłużej.
Kamil postanowił, że prawie cały dzień naszej rocznicy spędzimy z dziećmi. Po śniadaniu przygotowanym przez Kamila, Wiktoria wręczyła nam figurkę dużego aniołka.
- Kupiłam specjalnie dla was - powiedziała - Z okazji rocznicy. Wszystkiego najlepszego
Położyłam aniołka w salonie. Przebrałam się z piżamy i założyłam
Kamil zabrał nas do kina, potem na lody. Po południu wybraliśmy się na spacer do lasu.
Wieczorem zaś zawieźliśmy dzieci do Bronisława, a my mieliśmy udać się do restauracji.
Założyłam więc
Do tego delikatny makijaż , a włosy lekko podkręciłam. Kamil założył białą koszulę i granatowe spodnie.
Pojechaliśmy zatem do restauracji.
Kamil poprosił nawet jednego z kelnerów, aby zrobił nam pamiątkowe zdjęcie, które mój mąż wstawił na instagrama z dopiskiem
"To już 13 lat razem..... 13 rocznica.. Jak to mówią koronkowa :) Życzę Wam wszystkim takiej miłości, a teraz ci.... Rodzice chociaż mają 3 godzinki dla siebie. @kasiawitkowskastoch "
Zamówiliśmy kolację, a Kamil domówił jeszcze wino
- Nareszcie sami - westchnął
- Wiesz co? Już mi ich brakuje - zaczęłam się śmiać
- Ale trzeba im przyznać, że wyrośli
- W końcu Piotrek skończy 15 lat....
- Ale widziałaś, jaki on teraz się zrobił, taki... bardziej męski.... Tutaj ten lekki zarost się rzuca, w barkach już taki mocniej zbudowany, te treningi robią swoje....
- Ale też zmężniał, ten głos już taki mu się robi..
- Może ta Maja tak na niego działa?
-Ja sobie nie wyobrażam, aby oni ze sobą.... Nawet mi to przez myśl nie przechodzi
- Ale dlaczego?
- Oni mają dopiero po 15 lat
- Ale czym ty się przejmujesz, przecież kiedyś to pierwsze uczucie musi przyjść
- I kto to mówi? Przecież podobno byłam twoją pierwszą dziewczyną
- Pierwszą i ostatnią
- No.. Mam nadzieję - uśmiechnęłam się
Spędziliśmy naprawdę cudowny czas, rozmawialiśmy o nas, o naszej rodzinie, naszej przyszłości, o dzieciach.
Gdy wracaliśmy do domu, dostałam SMS-a o treści, że za 3 dni przyjadą do nas z kamerami The Voice Kids, aby nagrać krótki materiał o Wiktorii i zostanie jej wręczone oficjalne zaproszenie na przesłuchania w ciemno.
Gdy odebraliśmy dzieciaki od Bronisława, powiedziałam Wiktorii o wizycie kamer. Nasza córka była naprawdę szczęśliwa z tego powodu.
Następnego dnia o godzinie 11:00 miała odbyć się rada pedagogiczna.
Rano założyłam zatem
Włosy wyprostowałam i zrobiłam delikatny makijaż.
Pojechałam zatem do szkoły na pierwszą swoją radę pedagogiczną od kilku lat :)
Jednak rozpoczęła się ona tragicznie. Dyrekcja przekazała wszystkim informację, że jeden z historyków, niespełna 60 letni profesor Wiesław zmarł wczoraj w szpitalu, przez co pozostali historycy musieli przejąć że tak powiem klasy po nim. Pan Wiesław miał również wychowawstwo i przejęła go jedna z nauczycielek biologii. Mi zaś przyszło więcej godziny, ponad połowa pana Wiesława przeszła na mnie.
Jednak po tych smutnych informacjach poznałam całą kadrę pedagogiczną, zostałam przez nich ciepło przyjęta. Jednak jak usłyszeli , że mam na nazwisko Stoch, miny były już inne, chociaż większość poznała mnie już po samym wyglądzie.
W tym momencie uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jestem szarą myszką pomiędzy nimi. Mam tylko studia pedagogiczne, a nie historyczne. Od razu po radzie postanowiłam to zmienić, chociaż wiedziałam, że dyrekcji to nie przeszkadzało.
Postanowiłam więc zapisać się na kurs nauczycielski , a także wieczorem porozmawiałam z Kamilem i postanowiłam, że jeśli będzie szansa, to zapisałabym się na studia zaoczne.
Następnego dnia pojechałam do centrum
Założyłam
Rano obudziłam się w pokoju pełnym róż.
Gdy zeszłam na dół, Kamil zrobił już dla mnie kawę .
- Dziękuję, kochanie - powiedziałam i pocałowałam Kamila w policzek
- Tylko w policzek? - zaśmiał się
Pocałowałam zatem męża w usta.
- Tak krótko?
- Później będzie dłużej.
Kamil postanowił, że prawie cały dzień naszej rocznicy spędzimy z dziećmi. Po śniadaniu przygotowanym przez Kamila, Wiktoria wręczyła nam figurkę dużego aniołka.
- Kupiłam specjalnie dla was - powiedziała - Z okazji rocznicy. Wszystkiego najlepszego
Położyłam aniołka w salonie. Przebrałam się z piżamy i założyłam
Kamil zabrał nas do kina, potem na lody. Po południu wybraliśmy się na spacer do lasu.
Wieczorem zaś zawieźliśmy dzieci do Bronisława, a my mieliśmy udać się do restauracji.
Założyłam więc
Do tego delikatny makijaż , a włosy lekko podkręciłam. Kamil założył białą koszulę i granatowe spodnie.
Pojechaliśmy zatem do restauracji.
Kamil poprosił nawet jednego z kelnerów, aby zrobił nam pamiątkowe zdjęcie, które mój mąż wstawił na instagrama z dopiskiem
"To już 13 lat razem..... 13 rocznica.. Jak to mówią koronkowa :) Życzę Wam wszystkim takiej miłości, a teraz ci.... Rodzice chociaż mają 3 godzinki dla siebie. @kasiawitkowskastoch "
Zamówiliśmy kolację, a Kamil domówił jeszcze wino
- Nareszcie sami - westchnął
- Wiesz co? Już mi ich brakuje - zaczęłam się śmiać
- Ale trzeba im przyznać, że wyrośli
- W końcu Piotrek skończy 15 lat....
- Ale widziałaś, jaki on teraz się zrobił, taki... bardziej męski.... Tutaj ten lekki zarost się rzuca, w barkach już taki mocniej zbudowany, te treningi robią swoje....
- Ale też zmężniał, ten głos już taki mu się robi..
- Może ta Maja tak na niego działa?
-Ja sobie nie wyobrażam, aby oni ze sobą.... Nawet mi to przez myśl nie przechodzi
- Ale dlaczego?
- Oni mają dopiero po 15 lat
- Ale czym ty się przejmujesz, przecież kiedyś to pierwsze uczucie musi przyjść
- I kto to mówi? Przecież podobno byłam twoją pierwszą dziewczyną
- Pierwszą i ostatnią
- No.. Mam nadzieję - uśmiechnęłam się
Spędziliśmy naprawdę cudowny czas, rozmawialiśmy o nas, o naszej rodzinie, naszej przyszłości, o dzieciach.
Gdy wracaliśmy do domu, dostałam SMS-a o treści, że za 3 dni przyjadą do nas z kamerami The Voice Kids, aby nagrać krótki materiał o Wiktorii i zostanie jej wręczone oficjalne zaproszenie na przesłuchania w ciemno.
Gdy odebraliśmy dzieciaki od Bronisława, powiedziałam Wiktorii o wizycie kamer. Nasza córka była naprawdę szczęśliwa z tego powodu.
Następnego dnia o godzinie 11:00 miała odbyć się rada pedagogiczna.
Rano założyłam zatem
Włosy wyprostowałam i zrobiłam delikatny makijaż.
Pojechałam zatem do szkoły na pierwszą swoją radę pedagogiczną od kilku lat :)
Jednak rozpoczęła się ona tragicznie. Dyrekcja przekazała wszystkim informację, że jeden z historyków, niespełna 60 letni profesor Wiesław zmarł wczoraj w szpitalu, przez co pozostali historycy musieli przejąć że tak powiem klasy po nim. Pan Wiesław miał również wychowawstwo i przejęła go jedna z nauczycielek biologii. Mi zaś przyszło więcej godziny, ponad połowa pana Wiesława przeszła na mnie.
Jednak po tych smutnych informacjach poznałam całą kadrę pedagogiczną, zostałam przez nich ciepło przyjęta. Jednak jak usłyszeli , że mam na nazwisko Stoch, miny były już inne, chociaż większość poznała mnie już po samym wyglądzie.
W tym momencie uświadomiłam sobie, że tak naprawdę jestem szarą myszką pomiędzy nimi. Mam tylko studia pedagogiczne, a nie historyczne. Od razu po radzie postanowiłam to zmienić, chociaż wiedziałam, że dyrekcji to nie przeszkadzało.
Postanowiłam więc zapisać się na kurs nauczycielski , a także wieczorem porozmawiałam z Kamilem i postanowiłam, że jeśli będzie szansa, to zapisałabym się na studia zaoczne.
Następnego dnia pojechałam do centrum
Założyłam
Po czym pojechałam do centrum miasta. Na szczęście wszystko udało mi się załatwić ze studiami, dlatego wszystko nagle nagromadziło mi się. Kurs miałam zacząć od początku września, a studia już od października. Jednak kurs to tylko 2 dni w tygodniu po 2 godziny.
Następnego dnia miała przyjechać do nas kamera The Voice Kids, bo już w połowie września Wiktoria miała wystąpić podczas przesłuchań w ciemno.
Akurat było słonecznie, ale końcówka lata w Zakopanem nie jest taka ciepła.
Wiktoria założyła jeansy i białą koszulę z koronki. Włosy związałam jej w warkocza.
Była już gotowa.
Ja zaś założyłam
Włosy rozpuściłam i wyprostowałam
Kamil postawił na błękitna koszulę i granatowe spodnie. Piotruś akurat miał trening, więc nie mógł być z nami.
Kamera była już przed godziną 10:00. Jeden z prowadzących The Voice Kids wręczył Wiktorii zaproszenie na przesłuchania
Potem nagrano kilka ujęć na podwórku. Nie chcieliśmy kamer w domu. Wiktoria siedziała na huśtawce i sobie śpiewała piosenki Anny Jantar.
Następnym ujęciem była rozmowa Wiktorii z prowadzącym
- Od kiedy śpiewasz?
- Od zawsze - zaczęła się śmiać
- Muzykalna rodzina?
- Trudno powiedzieć... Tata... Chyba nie muszę mówić kim był i co osiągnął, do tego mój starszy brat również skacze, nie ma go teraz z nami, bo jest na treningu... Może to mam po mamie, bardzo lubi śpiewać i choć czasami myśli, że nie słyszymy jak nuci sobie, gdy gotuje w kuchni
Następnie z kamerą przeniesiono się do altany, gdzie byłam ja z Kamilem. Na moich kolanach siedział Oluś, a na kolanach Kamila Mateuszek.
- Od kiedy zaczęła śpiewać? - zastanowiłam się - Wiktoria od urodzenia była artystką, kochała śpiewać, tańczyć, rysować, grać na instrumentach..... Pod tym względem jest wszelako uzdolnienia
- Ma to wszystko po mamie - uśmiechnął się Kamil
Kolejne i ostatnie ujęcie było w kościele, gdzie Wiktoria, za zgodą proboszcza zabrała ekipę na chór, aby obejrzeli organy
- Od kiedy grasz na organach?
- Sama nie wiem.... Może już będzie 5 lat...
- Grasz i śpiewasz?
- Tak, co niedzielę
- Zagrasz nam coś
- Tak
Wiktoria wyprostowała palce i zagrała i zaśpiewała pierwszą zwrotkę "Barki"
Ekipa podziękowała nam i wrócili do Warszawy, a my wróciliśmy do domu.
31 sierpnia mój chrześniak Szymon obchodził urodziny. Pojechaliśmy więc do Krakowa.
Założyłam zatem
Ponieważ w Zakopanem było chłodno....
Kupiliśmy po drodze prezent Szymonowi i pojechaliśmy do Krakowa. Akurat musieliśmy pocałować klamkę. Nikogo nie było. Wychodząc z bloku zauważyłam swoją siostrę
- A gdzie masz dzieci? - spytałam
- U kolegów
Zdziwiło mnie to, w końcu Szymek miał urodziny i spędzał je u kolegi?
Dałam jej prezent dla mojego chrześniaka i powiedziałam
- Przekaż Szymonkowi.
Po czym wróciliśmy do Zakopanego
-------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000
Następnego dnia miała przyjechać do nas kamera The Voice Kids, bo już w połowie września Wiktoria miała wystąpić podczas przesłuchań w ciemno.
Akurat było słonecznie, ale końcówka lata w Zakopanem nie jest taka ciepła.
Wiktoria założyła jeansy i białą koszulę z koronki. Włosy związałam jej w warkocza.
Była już gotowa.
Ja zaś założyłam
Włosy rozpuściłam i wyprostowałam
Kamil postawił na błękitna koszulę i granatowe spodnie. Piotruś akurat miał trening, więc nie mógł być z nami.
Kamera była już przed godziną 10:00. Jeden z prowadzących The Voice Kids wręczył Wiktorii zaproszenie na przesłuchania
Potem nagrano kilka ujęć na podwórku. Nie chcieliśmy kamer w domu. Wiktoria siedziała na huśtawce i sobie śpiewała piosenki Anny Jantar.
Następnym ujęciem była rozmowa Wiktorii z prowadzącym
- Od kiedy śpiewasz?
- Od zawsze - zaczęła się śmiać
- Muzykalna rodzina?
- Trudno powiedzieć... Tata... Chyba nie muszę mówić kim był i co osiągnął, do tego mój starszy brat również skacze, nie ma go teraz z nami, bo jest na treningu... Może to mam po mamie, bardzo lubi śpiewać i choć czasami myśli, że nie słyszymy jak nuci sobie, gdy gotuje w kuchni
Następnie z kamerą przeniesiono się do altany, gdzie byłam ja z Kamilem. Na moich kolanach siedział Oluś, a na kolanach Kamila Mateuszek.
- Od kiedy zaczęła śpiewać? - zastanowiłam się - Wiktoria od urodzenia była artystką, kochała śpiewać, tańczyć, rysować, grać na instrumentach..... Pod tym względem jest wszelako uzdolnienia
- Ma to wszystko po mamie - uśmiechnął się Kamil
Kolejne i ostatnie ujęcie było w kościele, gdzie Wiktoria, za zgodą proboszcza zabrała ekipę na chór, aby obejrzeli organy
- Od kiedy grasz na organach?
- Sama nie wiem.... Może już będzie 5 lat...
- Grasz i śpiewasz?
- Tak, co niedzielę
- Zagrasz nam coś
- Tak
Wiktoria wyprostowała palce i zagrała i zaśpiewała pierwszą zwrotkę "Barki"
Ekipa podziękowała nam i wrócili do Warszawy, a my wróciliśmy do domu.
31 sierpnia mój chrześniak Szymon obchodził urodziny. Pojechaliśmy więc do Krakowa.
Założyłam zatem
Ponieważ w Zakopanem było chłodno....
Kupiliśmy po drodze prezent Szymonowi i pojechaliśmy do Krakowa. Akurat musieliśmy pocałować klamkę. Nikogo nie było. Wychodząc z bloku zauważyłam swoją siostrę
- A gdzie masz dzieci? - spytałam
- U kolegów
Zdziwiło mnie to, w końcu Szymek miał urodziny i spędzał je u kolegi?
Dałam jej prezent dla mojego chrześniaka i powiedziałam
- Przekaż Szymonkowi.
Po czym wróciliśmy do Zakopanego
-------------------------------------------------------------------------------------------------
kiki2000




















Komentarze
Prześlij komentarz